Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aluminium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aluminium. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2015

Adjuwanty, aluminium / glin - szkodliwość, bezpieczeństwo. Czas wydalania z organizmu, MMF

Adjuwanty i aluminium

Poniższy tekst to zbiór wielu informacji na temat szkodliwości aluminium ale nie tylko w sensie ilościowym, w rozumieniu zatrucia aluminium ale przede wszystkim w znaczeniu adiuwantów, czyli środka, który wywołują stan zapalny i podrażnia układ odpornościowi do odpowiedzi, niekoniecznie dokładnie takiej jak oczekiwana i w tym jest problem.

Tekst wprowadzający - Czym są adiuwanty? Jakie obecnie są stosowane? Jaka jest ich rola? Historia etc.
http://szczepienie.blogspot.com/2015/02/adiuwanty-qs-21-glin-as02-saf-mf59-apc.html

Mniej antygenów to owszem mniej NOP'ów związanych z antygenami, ale w takich szczepionkach jest więcej silniejszych adiuwantów aby wzmocnić odpowiedź organizmu na antygeny których jest rzędy wielkości mniej niż w starszych szczepionkach. Natomiast więcej adiuwantów to także wyższe ryzyko innych NOP, mmf, pogarszenia stanu niektórych chorób atopowych, uczuleń, chorób autoimmunologicznych etc.

Aluminium, glin - problemem bardziej jest jego rola niż ilościowa zawartość, to częsty składnik szczepionek, odpowiedzialny za wiele problemów. Jest grupa ludzi wyjątkowo narażona na NOP związane z tym adiuwantem. Warto też zaznaczyć, że aluminium to nie jest metal ciężki tylko lekki :]
http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/co-zawieraja-szczepionki-czy-wiesz-co.html
Rutynowe szczepienia i aluminium
http://jamanetwork.com/journals/jamapediatrics/fullarticle/1712578

Dlatego teksty jak ten http://mamapediatra.blog.pl/?p=512 są tak jakby opisem tego, że X gramów stopu żelaza nie jest groźne dla organizmu, natomiast tutaj znajdują się informacje, że ta konkretna ilość gramów w postaci ostrza noża może jednak wyrządzić ogromne krzywdy.
http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/szczepienie-alergie-czyli-czy-o.html


Zawartość glinu w szczepionkach

http://www.mp.pl/szczepienia/artykuly/przegladowe/155472,glin-w-szczepionkach-jak-odpowiedziec-na-obawy-rodzicow

Co do szczepionek przeciwko pneumokokom to warto dodać, że Synflorix zawiera 4 razy więcej aluminium niż Prevenar 13
Prevenar 13 - skoniugowany z białkiem nośnikowym CRM197 i adsorbowany na fosforanie glinu (0,125 mg glinu).
http://stopnop.com.pl/wp-content/uploads/2016/11/prevenar-13.pdf

Synflorix - adsorbowany na fosforanie glinu 0,5 miligrama Al3+
http://stopnop.com.pl/wp-content/uploads/2016/11/synflorix.pdf

z
http://szczepienie.blogspot.com/p/szczepionka-przeciwko-pneumokokom-jaki.html

"Prevenar 13: 0,125 mg fosforanu glinu = 125 mcg (mikrogram)
Prevenar 7: 0,5 mg fosforanu glinu = 500 mcg (mikrogram)
Engerix B: 0,25 mg wodorotlenku glinu = 250 mcg (mikrogram)
Infanrix DTPa: 0,5 mg wodorotlenku glinu = 500 mcg (mikrogram)
Tymczasem średnia dawka zjadanego przez dorosłego glinu wynosi 45 mg na dobę, a dopuszczalna, czyli bezpieczna to 60 mg/dobę (1 mg/kg/dzień)"


Dodatki szczepionkowe - aluminium, glin
http://mamapediatra.blog.pl/?p=512
https://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/pub/754W linku niżej krytyka powyższego wpisu:
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/968265766554249/
Zakłada się, że maksymalna dopuszczalna dawka glinu spożywana przez dorosłego człowieka wynosi 60 mg, natomiast średnia dawka glinu przyjmowana przez dorosłego człowieka z pożywieniem w ciągu dnia wynosi ok. 45 mg na dobę. Z kolei maksymalna dawka aluminium w szczepionce wynosi 1,25 mg. [1]
Nietrudno obliczyć, że normy zawartości aluminium w szczepionkach są bardzo restrykcyjne i znacznie niższe od zakładanej przez WHO dawki: Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określa, że dopuszczalna dawka przyjmowanego doustnie aluminium wynosi 1 mg/kg masy ciała/dobę. Zakładając, że przeciętne niemowlę w momencie przyjścia na świat waży ok. 3 kg, to nawet przy szczepionce zawierającej glin podanej w pierwszej dobie życia, norma zawartości aluminium nie może być przekroczona. Podobnie nieuzasadnione są obawy dotyczące niekorzystnego działania glinu wynikające z podania kolejnych szczepionek zawierających glin w ciągu pierwszych miesięcy życia dziecka2.
http://zaszczepsiewiedza.pl/aktualnosci/aluminium-w-szczepionkach-fakty-i-mity/


Autorka skupia się na ilości glinu w szczepieniach co raczej problemem nie jest, problemem jest to w jaki sposób działa adiuwant... Stąd te wszelkie problemy u wielu ludzi, które są faktem i tego autorka tez nie zaprzeczy, a o czym nie wspomina.
"Jako główny argument wymienia się częstotliwość występowania tego pierwiastka. Jakże „najpowszechniejszy pierwiastek na Ziemi" miałby być szkodliwy dla człowieka? To przecież absurd! Aluminium jest wszędzie, nie da się go uniknąć, nawet gdybyśmy chcieli.W przypadku tego argumentu pomija się fakt, że aluminium jest wprawdzie wszędzie: w glinie, w glebie, w granicie, lecz że - używając obrazowego porównania - trzeba byłoby mocy elektrowni atomowej, aby go z tych związków uwolnić. Istnieje tylko jedna ruda, z której można dziś pozyskać aluminium - jest nią boksyt. Także w tym wypadku konieczny jest udział energii.Gdy tylko pada ten argument, lobbyści robią gwałtowny unik i nagle wytaczają zupełnie przeciwne uzasadnienie.„Szkodliwość zależy od dawki" — twierdzą. Te minimalne ilości, z którymi ma do czynienia człowiek, w ogóle nie mogą mieć żadnego szkodliwego działania.Gdyby jednak komuś zdarzył się kontakt ze zbyt dużą ilością aluminium, to, jak się argumentuje, metal ten jest przez organizm wydalany, i to w całości.Jako trzeci dogmat funkcjonuje stwierdzenie, że aluminium, o ile nie zostanie wydalone w całości (a są to naprawdę wyjątkowo rzadkie wypadki), zostaje związane w zasobach neutralnych z biologicznego punktu widzenia, na przykład w kościach.

Te trzy argumenty towarzyszą „epoce aluminium" od wielu lat i do dziś są przytaczane przez przemysł aluminiowy, kosmetyczny, spożywczy i farmaceutyczny, ale także przez wielu lekarzy i przedstawicieli instytucji państwowych, gdy tylko ktoś zaczyna się domagać zastosowania środków ostrożności lub choćby wszczyna na ten temat dyskusję." Na podstawie książki "Aluminium" - Bert Ehgartner
http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/szczepienie-alergie-czyli-czy-o.html
http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/adjuwanty-i-aluminium-glin-szkodliwosc.html
''These novel insights strongly suggest that serious re-evaluation of long-term aluminum adjuvant phamacokinetics & safety should be carried out"
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/26948677/


Alergie pokarmowe, a aluminiowe adjuwanty w szczepionkach.
“The era of food allergy began with the post-millennial generation, the same faction who received new immunizations during early childhood. Many of these vaccines contain alum, an adjuvant known to induce allergic phenotypes.”
http://www.inquisitr.com/3047697/vaccines-increase-food-allergen-millennials-reacting-to-adjuvant-exposure/ http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/adjuwanty-i-aluminium-glin-szkodliwosc.html

Badanie z 2016 roku
"These novel insights strongly suggest that serious re-evaluation of long-term aluminum adjuvant phamacokinetics and safety should be carried out."
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/26948677/
Aluminum adjuvants of vaccines injected into the muscle: Normal fate, pathology and associated disease
http://www.sciencedirect.com.sci-hub.cc/science/article/pii/S1286011516000254

Aluminum neurotoxicity in preterm infants receiving intravenous-feeding solutions.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9164811

Dr Paul Thomas - Aluminium w Szczepionkach
Pediatra, dr Thomas odradza podawanie noworodkom szczepionki przeciwko WZW B, która zawiera 250mcg aluminium (nie powinno się przekraczać 4-5μg na kg wagi dziennie u niemowląt) oraz wspomina o badaniu opublikowanym w czasopismie "Entropy", które wykazało, że leki podawane dzieciom na zbicie gorączki po szczepieniu również mogą przyczynić się do wystąpienia autyzmu
https://www.youtube.com/watch?v=3SrLVDmll44
http://www.mdpi.com/1099-4300/14/11/2227
http://drpaul.md/


Wykład Dr Yehudy Shoenfeldia, redaktora naczelnego Izrael Medical Asoociation Journal, na temat szczepień i chorób autoimmunologicznych - kluczowa rola adiuwantów
Dr Yehuda Shoenfeld - Vaccine adjuvants cause autoimmunityhttps://www.facebook.com/jbhandleyjr/videos/1453257351381082/
Dr Yehuda Shoenfeld jest w kolegium redakcyjnym 43 czasopism z dziedziny reumatologii i redaktorem naczelnym Izrael Medical Association Journal. Jego badania klinicznych i prace naukowe, skupiają się na chorobach autoimmunologicznych i reumatycznych. Opublikował ponad 1700 prac w czasopismach, takie jak new England Journal of Medicine, Nature , The Lancet i inne. Jego artykuły mają ponad 31,000 cytowań. Napisał ponad trzysta pięćdziesiąt rozdziałów w książkach i jest autorem i redaktorem 25 książek.
Pytanie nie powinno brzmieć "czy" istnieją działania niepożądane szczepionek? Trzeba postawić pytanie: "jak często?", "jak poważne?", i czy jest to tego warte? Astma, alergie pokarmowe, wysypki skórne, choroby autoimmunologiczne: cukrzyca typu 1, toczeń, choroby tarczycy, celiakia, reumatoidalne zapalenie stawów i inne...

https://www.facebook.com/justsocha/posts/10212450151589157?from_close_friend=1&ref=notif&notif_t=close_friend_activity&notif_id=1489125358247821


Poniżej skrót szwajcarskiego opracowania na temat adjuwantów w szczepionkach.Opracowanie oparte na publikacjach naukowych chociaż uwaga - pochodzi z typowo antyszczepionkowej strony, dlatego do weryfikacji. Przy każdym zagadnieniu w nawiasie podany jest numer do źródła z oryginału,który można znaleźć na stronie:
https://impfentscheid.ch/wp-content/uploads/ALU-Dokument-Dez2014.pdf


1. W latach 1976 - 1977 szczepienie na grypę było podejrzane o wywołanie syndromu Guillain-Barré i wprowadzono szczepienie bez adjuwantów (7). Przez pewien czas zamiast aluminium stosowano fosforan wapniowy, z którego w końcu zrezygnowano z powodu racjonalizacji kosztów (8). Podobnie Pastur Institut wycofał aluminium ze swoich szczepionek w latach 1974-1986, gdyż zaobserwowano wzrost alergii. Tutaj też zastąpiono aluminium fosforanem wapniowym (ten związek występuje naturalnie w organizmie ludzkim). Firma wróciła do aluminium ze względów ekonomicznych (fuzja Pasteur i Merieux) (11).

2. Autyzm i aluminium - badanie renomowanego MIT pokazało że od 2000r znacznie wzrosła liczba przypadków autyzmu i innych ciężkich NOP zgłoszonych do VAERS, które zdaniem badaczy z MIT można tłumaczyć wzrostem wrażliwości na aluminium i wzrostu ekspozycji innych toksyn (21).

3. W 2002 r. kierownik Global Adjuvant and technologies innovation Centers przyznaje, że nikt nie wie jak dokładnie działają aluminiowe adjuwanty i jakby miały trafić na rynek w obecnym czasie to nie dostałby one dopuszczone do obrotu (23).

4. Inaczej niż po połknięciu aluminium ( absorbcja 0,1-1 %), aluminium ze szczepienia jest absorbowane prawie w 100% (36) (37).

5. W 2001 r profesor Gherardi w swoich badaniach wykazał że nanomolekuły aluminiowych adjuwantów docierają do węzłów chłonnych, przekraczają barierę krew - mózg i docierają do mózgu, gdzie mogą spowodować poważne skutki (38).

6. Makrofagi mogę przenosić molekuły aluminium i w ten sposób docierają do różnych organów, co zostało wykazane w sekcjach zwłok (40).

7. W badania klinicznych szczepień grupa kontrolna otrzymuje rozwór soli aluminium w stężeniu tym samym albo większym niż w szczepionce (46, 47, 48, 49, 50). Ponieważ liczba skutków ubocznych między porównywanymi grupami jest bardzo zbliżona, może to wskazywać na to, że aluminium pełni istotną rolę w toksyczności szczepień i skutkach ubocznych z tym związanych (52). Podawanie roztworu aluminium jako placebo nie pozwala wykryć jego toksyczności, co jest szczególnym zagrożeniem dla osób wrażliwych na jego działanie (56). 1% osób, które otrzymują adjuwanty z aluminium wykazują później zwiększoną wrażliwość na aluminium (57).

8. Toksyczność i kinetyka farmakologiczna adjuwantów aluminium u dzieci jest nieznana (62). Większość badań przeprowadza się u dorosłych. Poza tym badanie toksyczności adjuwantów nie jest wymagane podczas badań klinicznych szczepień (64).

9. Mechanizmy wydalania aluminium z komórek i tkanek są nieznane (67).

10. Adjuwanty aluminium są nieorganiczne i nie ulegają biologicznemu rozkładowi (79). Obciążają organizm (80).

11. Ilość soli aluminium w dawce szczepienia (0, 85 mg) bazuje na na jego skuteczności, a nie na toksyczności (85).

12. Szczepienia zawierają porównywalna ilość aluminium jak mleko, które spożywa niemowlę. Ale absorbcja aluminium z mleka do krwiobiegu wynosi około 0,25%, a aluminium ze szczepienia prawie 100% (91).

13. Czas półtrwania połkniętego aluminium jest krótki (24 h), natomiast przy iniekcjach z aluminium wielkość jego molekuł jest problem dla nerek i nie może być sprawnie wydalony (92).

14. Aluminium jest neurotoksyną co oznacza ze centralny układ nerwowy jest szczególnie wrażliwy na jego toksyczne oddziaływanie (95).

15. Kinetyka połkniętego i wstrzykniętego aluminium jest dobrze poznana i pokazuje ze aluminium z żywności jest źle absorbowana przez układ pokarmowy. Natomiast aluminium wstrzyknięte trafia do krwi i przenosi się do kości, a w niewielkich ilościach do mózgu (96).

16. Nie wiadomo co dzieje się z molekułami aluminium po wstrzyknięciu ich do mięśnia podczas szczepienia (98).

17. Aluminium z pożywienia jest "filtrowane" przez barierę jelitową i nerki co determinuje jego zawartość we krwi. U zdrowego człowieka tylko niewielki procent aluminium (poniżej 1%) jest absorbowany z układu pokarmowego i potem eliminowany przez nerki. Zatrucie aluminium jest często powiązane z zapaleniem nerek (100). Jeśli filtrowanie przez nerki jest upośledzone wzrasta neurotoksyczność aluminium i wzrasta koncentracja aluminium w mózgu (101).

18. Jedna dawka szczepionki odpowiada oralnej dawce aluminium 204-1284mg (0,51 - 4,56mg), która w całości trafia do układu krwionośnego (102).

19. ANM opisuje ze aluminium po iniekcji znajduje się przede wszystkim w kościach (0,9% kości, 0,2% nerki, 0,06% wątroba, serce 0,02%, mózg i mięśnie 0,01%) (103, 104).

20. Badania pokazują że wstrzyknięte aluminium (bardzo małe ilości, podobne do tych w szczepieniach) może przedostawać się z mięśni do mózgu. Nanomolekuły aluminium przedostają się z mięśni za pomocą układu limfatycznego (fagocytoza komórkowa) (107). A stąd za pomocą makrofagów przedostaje się do mózgu (108, 109, 110).

21. Badania na myszach pokazuję ciężkie deficyty w funkcji motoneuronów w układzie nerwowym po iniekcji adjuwantów z aluminium (113).

22. W 2014 roku w "Quotidien du Medecin" ukazał się artykuł naukowy, gdzie stwierdzono ze sole aluminium nie są eliminowane w komórkach, ale są "przejmowane" przez makrofagi, które również ich nie eliminują, ale pełnia rolę "konia trojańskiego" i przenoszą je do odległych organów - szczególnie mózgu i ductus thoracicus (114) - tutaj autorzy cytują ten artykuł.

23. Badania na zwierzętach pokazują że wydalanie adjuwantów aluminiowych przez układ moczowy jest zły (115). Jeśli wydalanie metali ciężkich jest utrudnione to sprzyja to ich akumulacji i działania jako neurotoksyny (118). Najbardziej narażone są osoby z upośledzoną, obciążoną albo nie do końca rozwinięta funkcja nerek - ciężarne, niemowlęta i seniorzy (119).

24. Niemowlęta są szczególnie narażone na działanie neurotoksyny aluminium - niedojrzale nerki, nie w pełni wykształcona bariera krew - mózg, dodatkowo aluminium podwyższa przepuszczalność bariery krew - mózg ( 123, 124, 125).

25. Sekcja zwłok u niemowląt, u których nie można było ustalić przyczyny zgonu, wykazała duże stężenie aluminium w mózgu (135).

26. FDA przyznaje, że chociaż toksyczność aluminium nie jest klinicznie uznana to być może u niektórych wrażliwych grup pacjentów np. noworodków aluminium może być toksyczne (136).

27. Renomowane MIT wskazuje na doniesienia o skutkach ubocznych szczepień - również napady padaczkowe i śmierć - są statystycznie istotnie związane z podawaniem szczepień z aluminium (156). Według statystycznych analiz szczepienie może podnieść ryzyko SIDS do 16 razy (157). W grupach ryzyka (np. małe dzieci) nawet bardzo niewielkie ilości aluminium może prowadzić do metabolicznych chorób kości (158).

29. Adjuwanty aluminiowe wpływają na aktywność mitochondriów, co znacząco wpływa na neurodegradację, gdyż mitochondria pełnią kluczową rolę w regulacji funkcji życiowych komórek (163) - dzieci autystyczne cierpią na zaburzenia mitochondrialne (164).

30. ANM wskazuje, że aluminiowe adjuwanty pobudzają odpowiedź IgE(168). Im więcej aluminium lub innych adiuwantów w szczepieniu tym większe ryzyko szoku anafilaktycznego (169).

31. Aluminium pobudza wytwarzanie przeciwciał IgE co związane jest z wysoką liczbą lokalnych skutków ubocznych (175) (176).

32. Najnowsze badania pokazuję że po iniekcji soli aluminium pojawiają się również alergie pokarmowe (178). Aluminium może wywołać reakcje przeciwko substancjom, które nie powinny być uznawane za antygeny (179). To może równie doprowadzić do chorób autoimmunologicznych.

33. U dzieci została potwierdzona opóźniona w czasie reakcja na aluminium po iniekcji szczepień z aluminium (182, 183). Organizm przypomina sobie wcześniejszą ekspozycje na aluminium - co wyjaśnia wytworzenie przeciwciał aluminiowych (184). Zostało potwierdzone że sole aluminium działają jak antygeny (185, 186).

34. Makrophagen Myofasziitis  (MMF)  to ciężka choroba autoimmunologiczna, która jest powiązana ze szczepieniami z adjuwantami ( 199, 200, 201, 202, 203). [makrofagowe zapalenie powięzi i mięśni]

35. Istnieją dowody, że aluminium ze szczepień wpływa na rozwoju multipla sklerozy (MS). Aluminium może dostać się przez układ limfatyczny z mięśnia do centralnego układu nerwowego (215). Przy MS poziom aluminium w moczu jest bardzo wysoki i jest podobny jak przy zatruciu aluminium (217, 218). MS występuje bardzo często u pacjentów z MMF (219).

36. FDA przyznaje ze chociaż toksyczność aluminium nie jest kliniczne potwierdzona to w grupach ryzyka np. niemowląt może powodować ciężkie skutki uboczne (224).

37. Badanie w New England Journal of Medicine potwierdza neurotoksyczność aluminium u niemowląt (226).

38. Badania na myszach wykazały że po iniekcji szczepień z aluminium wykazało one najwyższe wartości w mózgu na 2 i 3 dzień po iniekcji (237). Podanie młodym myszom analogicznych do ludzkich dawek adjuwantów z aluminium powodowały niszczenie motorycznych komórek nerwowych (239).

39. Adjuwanty z aluminium powoduję reakcje zapalno - immunologiczną w mózgu (240), uszkadzają motoneurony (241, 242).

40. Sekcja zwłok 6 niemowląt między 4 a 17 miesiącem zmarłymi w ciągu 48h po kontakcie ze szczepieniem z aluminium wykazała anormalne patalogię układu nerwowego, uszkodzoną barierą krew - mózg (256).

42. Sekcja zwłok 2 młodych dziewcząt zmarłych po szczepieniu HPV na Autoimmun-Vaskulitis wykazała obecność HPV -16L1 przeciwciał w mózgu. Aluminium uszkodziło barierę krew - mózg i przeciwciała wraz z adiuwantami aluminiowymi za pomocą makrofagów dotarły do mózgu (259).

43. W społecznościach, gdzie szczepienia w ogóle nie są praktykowane AUTYZM praktycznie nie występuje ( 292). Między 2000 i 2002 rokiem autyzm dotykał 1 na 150 dzieci. Dwa lata później 1 na 125. W związku z tym w 2003 roku na kongresie amerykańskim stwierdzono, że ten znaczny wzrost zachorowań w tak krótkim czasie nie można przypisać lepszej diagnostyce (295). Badanie z 2011 potwierdza, że między 2001 a 2007 rokiem istnieje korelacja pomiędzy ilością szczepień a występowaniem autyzmu i zaburzeń w rozwoju mowy (300). Obserwuje się, że wzrost liczby szczepień przyczynił się do rozwoju epidemii autyzmu( 302, 304, 305, 306).

44. ASIA Syndrom to choroba autoimmunologiczna, która u dorosłych jest powiązana ze szczepieniami (314). U 1% pacjentów, którzy otrzymali aluminiowe adjuwanty może się wytworzyć wrażliwość na aluminium.

45. Dzieci z autyzmem często mają niedobór glutationu, który ma znaczący wpływ na wydalanie aluminium. Niski poziom glutationu podczas szczepienia (np. podczas przeziębienia) podwyższa ryzyko neurotoksyczności aluminium (316).

46. Potwierdzono statystycznie istotny związek między autyzmem, a szczepieniem wzwb ( 328).

47. Potwierdzono że dzieci z autyzmem miały w organizmie duże ilości aluminium ( 329).

47. CHOROBY AUTOIMUNNOLOGICZNE :

 - Wirusy, bakterie i ludzkie struktury białkowe dzieli tak dużo sekwencji aminokwasów, że organizm prawdopodobnie wytwarza rodzaj mechanizmu immunologicznej tolerancji, aby zapobiec by zwykła choroba mogła wywołać reakcje autoimmunologiczną. Dlatego organizm nie reaguje na antygeny w szczepionce, bo ich podobieństwo do własnych struktur białkowych jest zbyt wysokie. Aby wywołać reakcje immunologiczną potrzebne są adjuwanty. Następuje manipulacja układem immunologicznym i to może wywołać choroby autoimmunologiczne (333).

 - Podanie zwierzętom dwóch lub więcej adjuwantów może uszkodzić ich naturalną barierę przeciw chorobom autoimmunologicznym. (335)

 - ANM potwierdza że teoretycznie iniekcja adjuwantów może wywołać reakcje autoimmunologiczną. Jednak reakcje autoimmunologiczne w eksperymentach na zwierzętach zostały potwierdzone tylko u niektórych zwierząt z predyspozycjami genetycznymi. Podobnie może być u ludzi-prawie 1% osób, którym poda się aluminiowe adjuwanty może rozwinąć specyficzną wrażliwość na aluminium. Do tego dochodzi jeszcze indywidualna wrażliwość na antygeny i inne części składowe szczepionki ( 336, 337, 338, 339).

 - Po trzech latach po szczepieniu na wzwb zachorowalność na MS jest 3,1 razy wyższa (360).

 - W 2014 roku staje się jasne, że w Europie ponad 800 dzieci cierpi na NARKOLEPSJE z powodu szczepienia na świńska grypę w 2009r (363). W Finlandii ryzyko zachorowania u szczepionych na świńską grypę dzieci i młodzieży wzrasta trzynastokrotnie (364) - więcej niż 8 przypadków na 100 000 szczepień (365), w Wielkiej Brytanii czternastokrotnie (366) . W Szwecji notuje się 4,9 przypadka na 100 000 szczepień (337), w Islandii 1 na 10 000 (!) szczepień (368). U nieszczepionych ryzyko tej choroby to 1 na 100 000 (369). 90% przypadków narkolepsji zdiagnozowano wśród młodzieży szczepionych na świńska grypę i symptomy pojawiły się 2 do 10 tygodni po szczepieniu (370). W 2013 roku CDC potwierdziło że związek między szczepieniem na grypę A (H1N1) a narkolepsją (371).

W grudniu 2013 r czasopismo "Nature" potwierdza ze narkolepsja jest chorobą autoimmunologiczną (372).

 - ASIA syndrom - choroba autoimmunologicza wywołana przez adjuwanty ze szczepionek (373, 374, 379, 380). W 2014 roku ukazuje się badanie na temat ASIA syndrom po szczepieniu HPV, gdzie wskazuje 3,6 deklarowanego przypadka na 100 000 dawek (VEARS ). To badania wskazuje również na wpływ adjuwantów z aluminium na rozwój ASIA syndrom ( 390).

48. Mimo licznych przesłanek o potencjalnym zagrożeniu aluminiowych adjuwantów władze nie robią nic w tym kierunku. Minimalizują ryzyka, aby nie musieć przeprowadzać badań w tym kierunku (391)

49. W badaniach klinicznych szczepień nie wymaga się testowania wobec placebo (395). Ewentualnie placebo jest mieszanką adjuwantów w podobnej lub wyższej ilości jak w testowanym szczepieniu   (397, 398, 399, 400).

50. Monitoring niepożądanych odczynów poszczepiennych  po wprowadzeniu szczepienia na rynek jest niewystarczający - ok 1-10% są zgłaszane i tyko 1% ciężkich powikłań jest uznawanych przez FDA ( 401, 402, 403). W 2012 w czasopiśmie "Lupus" ukazuje się artykuł opisujący ten fenomen. Na nieuznawanie niepożądanych odczynów poszczepiennych wpływa przekonanie, ze ciężkie powikłania poszczepienne są przypadkowe i bardzo rzadkie. Może to wskazywać na niewystarczającą rzetelność badań klinicznych, jak również testowania szczepień, gdzie grupie kontrolnej podaje się placebo z adjuwantami lub inna szczepionkę. Do tego dochodzi jeszcze zawężona grupa probantów, gdzie nie testuje się na osobach z grup ryzyka (wcześniaki, osoby z zaburzeniami rozwojowymi własnymi lub jeśli występują one w historii choroby rodziny, osoby z chorobami neurologicznymi (również tiki nerwowe), z chorobami chronicznymi itd. ) Ponieważ stosuje się taką selekcję możliwe że badania kliniczne nie wykrywają poważnych skutków ubocznych. Z tych wszystkich powodów ryzyka dla zdrowia, które niosą za sobą szczepienia są nieznane (404).

Źródła do których odnoszą się numery z nawiasów z powyższego tekstu np. (x) znajdują się na samym dole strony.
Powyższy tekst powstał na podstawie kilku opracowań z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/822585614455599/
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/823009887746505/
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/823419697705524/
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/826383870742440/
Aby przeczytać powyższe linki należy być członkiem grupy https://www.facebook.com/groups/779018065479021/


Do zweryfikowania:
"Aluminum-containing vaccines can pose a very significant health risk — especially to infants. It’s a known neurotoxin shown to play a significant role in neurological diseases
Animal research shows almost all of the aluminum is retained 28 days after intramuscular injection. Studies on adults show aluminum is still present three years after intravenous administration
Once the aluminum is injected, it’s gobbled up by immune cells (macrophages), which act like Trojan horses, allowing the aluminum entry into your brain by carrying it through the blood brain barrier.."

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2016/04/03/aluminum-vaccine-health-effects.aspx
https://www.govtrack.us/congress/bills/114/hr1636/text


Badania z 2016 roku: Adiuwanty szczepionek i szczepionki mogą wywoływać objawy autoimmunologicznych i zapalnych u osób podatnych.
Behavioral abnormalities in young female mice following administration of aluminum adjuvants and the human papillomavirus (HPV) vaccine Gardasil. - PubMed - NCBI
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26778424


MMF (Macrophagic myofasciitis associated with vaccine-derived aluminium)
Najcześciej objawia się jako ból / schorzenie (zapalenie mięśnia, powięzi, przyczepu) ręki często diagnozowany i leczony jako ortopedyczne schorzenie o nieznanej przyczynie (tłumaczone przeciążeniowo), rehabilitowane etc.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4318414/


Autoimmunologiczny/autozapalny zespół indukowany przez adiuwanty – nowy problem diagnostyczny czy rozwiązanie zagadki diagnostycznej
[..]Zespoły autoimmunologiczne/autozapalne indukowane przez adiuwantyObecnie przyjmuje się, że istnieje związek między stosowaniem adiuwantów a autoimmunizacją.
[..]Ustalono, że wzrost liczby autoprzeciwciał może poprzedzać wystąpienie objawów choroby o wiele lat. Objawy mogą się pojawić niezwłocznie po szczepieniu (jak w przypadku poprzecznego zapalenia rdzenia) albo kilka lat później [42]. Pewien wpływ na wystąpienie objawów może mieć również poliwalentność szczepionek, jest jednak możliwe, że należy je powiązać ze stosowanymi adiuwantami lub „mieszaniną” antygenów zawartych w szczepionce. [..]Makrofagowe zapalenie mięśniowo-powięziowe Makrofagowe zapalenie mięśniowo-powięziowe (MMF) to zespół opisany w pracy Gherardi i wsp. [29] w 1998 r. Powodowany jest przez akumulację glinu w mięśniach. Glin wywołuje objawy ogólne, takie jak ból mięśni, zapalenie stawów, osłabienie mięś­ni, przewlekłe zmęczenie oraz gorączkę. Może także prowadzić do rozwoju chorób demielinizacyjnych (zaburzeń demielinizacyjnych podobnych do stwardnienia rozsianego). Chorzy skarżą się na osłabienie pamięci i funkcji poznawczych, trudności w utrzymaniu afektu oraz wahania nastroju. Znaczna część pacjentów z MMF spełnia kryteria diagnostyczne zespołu przewlekłego zmęczenia. U pacjentów, u których podejrzewa się MMF i którzy mają w wywiadzie podanie domięśniowej szczepionki zawierającej glin, należy rozważyć biopsję mięśnia [29, 30]. Badania laboratoryjne mogą wykazywać podwyższony poziom kinazy kreatynowej (CK), podwyższony odczyn Biernackiego (OB) oraz powstawanie autoprzeciwciał. Zgodnie z doniesieniami u pacjentów z MMF nie stwierdzano innego nadmiernego narażenia na związki glinu poza przebytym szczepieniem (WZW B, WZW A, przeciwko tężcowi – TT) ani oznak niewydolności nerek. Badanie elektromiograficzne (EMG) u pacjentów z MMF wykazuje uszkodzenia mięśni. Badanie mikroskopii elektronowej ujawnia lokalną akumulację wodorotlenku glinu. W biopsji mięśniowej widoczne są cechy naciekania przez PAS-dodatnie MHC I-dodatnie makrofagi oraz limfocyty T CD8+, bez oznak uszkodzenia włókien mięśniowych. Zespół rozwija się głównie u pacjentów z HLA-DR B1*01. W przypadku MMF nie stwierdza się immunizacji podskórnej, jednak szczepionka zawierająca glin jako adiuwant może wywoływać przewlekłe zmiany skórne w postaci pseudochłoniaka z obwódką z makrofagów zawierających glin [31]. Scyntygrafia galem u pacjentów z MMF ujawnia akumulację radioizotopu głównie w okolicy, w której występują dolegliwości bólowe, zwłaszcza w obrębie powięzi kończyn dolnych oraz tkanek okołostawowych [32, 33].[..]Powikłania po zastosowaniu adiuwantów były również przedmiotem badań prowadzonych na zwierzętach, które ujawniły w takich przypadkach wzrost miana różnych typów autoprzeciwciał, m.in. typowych dla tocznia układowego [12] przeciwciał przeciwko β2-glikoproteinie I (β2GPI) oraz przeciwciał antyferrytynowych. Obserwowano także chorobę ziarniniakową otrzewnej i wątroby, zapalenie kłębuszków nerkowych, powikłania zakrzepowo-zatorowe [13] oraz indukowane zapalenie stawów [14]. W retrospektywnej analizie Zafrir i wsp. [15] uwzględniono pacjentów z różnych ośrodków medycznych w Stanach Zjednoczonych, u których wystąpiły objawy chorób autoimmunologicznych po szczepieniu przeciwko wirusowi zapalenia wątroby typu B. Wspomniana szczepionka zawierała Al. Badana grupa liczyła łącznie 93 pacjentów, głównie kobiet (69,2%). Średni okres pomiędzy szczepieniem (ostatnią dawką szczepionki) a wystąpieniem objawów wynosił od kilku dni aż do dwóch lat. Najczęstsze objawy odnotowane w toku analizy zestawiono w tabeli 1. W grupie 93 badanych pacjentów u 49 osób wykonano badania serologiczne. Obecność autoprzeciwciał stwierdzono u 80% (tab. 2). [..]
 Za podstawowe „typowe” objawy kliniczne uznano: bóle i zapalenie mięśni, osłabienie siły mięśniowej, ból i/lub zapalenie stawów, jak również przewlekłe zmęczenie, sen, który nie przynosi odpoczynku, lub zaburzenia snu oraz objawy neurologiczne (zwłaszcza związane ze zmianami demielinizacyjnymi) lub upośledzenie funkcji poznawczych i zaburzenia pamięci. Wśród typowych objawów wymienić należy także gorączkę oraz suchość jamy ustnej. Za trzecie główne kryterium uznano poprawę stanu po eliminacji czynnika powiązanego z wystąpieniem objawów. Należy podkreślić, że w wielu przypadkach kwestia ewentualnego szczepienia lub narażenia na działanie powyższych czynników nie jest należycie uwzględniana podczas przeprowadzania wywiadu z pacjentami, zwłaszcza dorosłymi. Tak dyskretne dolegliwości, jak osłabienie pamięci, zmęczenie czy sen, który nie przynosi regeneracji, nie są uznawane za objawy choroby. Ponadto często nie jest możliwe wyeliminowanie czynnika przyczynowego (np. szczepionki). Wśród wymienionych cech klinicznych są objawy, które mogą wskazywać na chorobę autoimmunologiczną, zwłaszcza gdy można potwierdzić jej obraz badaniem histopatologicznym po wykonaniu biopsji zajętych narządów (czwarte główne kryterium) lub wykazać obecność autoprzeciwciał oraz przeciwciał skierowanych przeciwko podejrzewanemu adiuwantowi (np. przeciwciał przeciw silikonowi czy skwalenowi) [8, 9]. 

Maślińska M, Perricone C, Shoenfeld Y. Autoimmune/inflammatory syndrome induced by adjuvants – a new diagnostic problem or the solution of a diagnostic riddle. Reumatologia 2013; 51, 6: 437–444; DOI: 10.5114/reum.2013.39662
http://www.termedia.pl/Autoimmunologiczny-autozapalny-zespol-indukowany-przez-adiuwanty-nowy-problem-diagnostyczny-czy-rozwiazanie-zagadki-diagnostycznej,104,28
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/1262488130465343/201,1,0.html

MMF to ciężka choroba autoimmunologiczna, która jest powiązana ze szczepieniami z adjuwantami ( 199, 200, 201, 202, 203). [makrofagowe zapalenie powięzi i mięśni]
Istnieją dowody, że aluminium ze szczepień wpływa na rozwoju multipla sklerozy (MS). Aluminium może dostać się przez układ limfatyczny z mięśnia do centralnego układu nerwowego (215). Przy MS poziom aluminium w moczu jest bardzo wysoki i jest podobny jak przy zatruciu aluminium (217, 218). MS występuje bardzo często u pacjentów z MMF (219).
Szczepienie wzwb może wywołać stany zapalne organizmu o charakterze reumatycznym, autoimunnologicznym. Nie powoduje bezpośrednio MS, ale jest faktorem ryzyka
Na niemieckich stronach ludzie opisują swoje NOPy po szczepieniu i po wzwb można odnaleźć wiele opisów tego rodzaju problemów z paraliżami kończyn włącznie.

Jednym z przykładów takich trudnych do wyobrażenia procesów jest tajemniczy związek między aluminium i ATP (trójfosforanem adenozyny). Substancja ta jest czymś w rodzaju uniwersalnej jednostki energii życiowej. Aluminium wypiera ważny dla życia magnez, wbudowuje się w struktury ATP, zaburzając przepływ energii w organizmie. Konsekwencją może być przewlekłe zmęczenie "
" Są to główne objawy nowej choroby, zdefiniowanej pod koniec lat dziewięćdziesiątych: autoimmunologicznego zespołu makrofagowego zapalenia mięśniowo-powięziowego (Macrophagic Myofasciitis - MMF). „Zostaliśmy wówczas dosłownie zasypani pacjentami z takimi dolegliwościami - opowiada Romain Gherardi, ordynator oddziału. — I wkrótce doszliśmy do wniosku, że mamy do czynienia z całkowicie nowym obrazem choroby".

Typowym NOP po szczepieniu przeciwko WZW-b jest zapalenie tkanek miękkich ręki, która była szczepiona. Od strony ortopedy, rehabilitanta rokowania nie wyglądaja dobrze, a stan zapalny trwa miesiącami.
Aluminium czyli adiuwanty wywołują MMF (Macrophagic myofasciitis associated with vaccine-derived aluminium)
https://www.mja.com.au/journal/2005/183/3/macrophagic-myofasciitis-associated-vaccine-derived-aluminium

"cierpią na bóle mięśni, najczęściej nóg, dotyczące jednak całego ciała. Do tego dochodzą fazy skrajnego zmęczenia, gdyż sen nie przynosi żadnego odpoczynku. Prócz tego pacjenci często skarżą się na zawroty i bóle głowy, drętwienie kończyn, mrowienie, kłucie i wibracje. Upośledzony może być także wzrok.

Są to główne objawy nowej choroby, zdefiniowanej pod koniec lat dziewięćdziesiątych: autoimmunologicznego zespołu makrofagowego zapalenia mięśniowo-powięziowego (Macrophagic Myofasciitis - MMF). „Zostaliśmy wówczas dosłownie zasypani pacjentami z takimi dolegliwościami - opowiada Romain Gherardi, ordynator oddziału. — I wkrótce doszliśmy do wniosku, że mamy do czynienia z całkowicie nowym obrazem choroby".
W poszukiwaniu przyczyny bólu mięśni Gherardi i jego współpracownik Franęois-Jeróme Authier wykonali szereg biopsji. Przez długi czas byli bezradni, ponieważ nie znaleźli żadnych wskazówek na temat tego, co mogło wywołać te dolegliwości.
Wtedy kilku pacjentów opowiedziało o swoich podejrzeniach co do szczepionki, która mogła być katalizatorem choroby, ponieważ właśnie po szczepionce wystąpiły pierwsze objawy. Gherardi i Authier poszli tym tropem i, wykonując biopsje, skoncentrowali się na lewym ramieniu, w które zwykle we Francji podaje się szczepionki osobom dorosłym.
„I nagle uzyskaliśmy wyniki, które wykazywały jednorodną, choć bardzo niezwykłą strukturę" - opowiada Gherardi. W próbkach tkanki mięśniowej pod mikroskopem stwierdzono duże ogniska zapalne. Tkanka była gęsto przetykana makrofagami, czyli komórkami żernymi układu odpornościowego. Stąd też używana w wielu krajach nazwa tej choroby - macrophagic myofasciitis.
„Szczególnie uderzające było to, że makrofagi musiały pożreć coś szczególnego, co uczyniło je naprawdę nadaktywnymi - opowiada Gherardi. Nie wiedzieliśmy, co to jest, i najpierw pomyśleliśmy o wapniu". Aby rozwiązać tę zagadkę, Gherardi wysłał próbki do specjalistycznego laboratorium. Gdy nadeszły wyniki, obu lekarzom odebrało mowę: komórki żerne były napakowane cząsteczkami glinu.

„W tamtym czasie nawet nie wiedziałem, że szczepionki zawierają związki aluminium — powiada Authier. - Na uniwersytecie w ogóle o tym nie mówiono, niewiele też dowiedzieliśmy się o szczepieniach". Przez wiele miesięcy obaj naukowcy próbowali rozeznać się w tym, co w literaturze medycznej było wiadomo na temat zachowania się jonów metalu, które znaleźli u swoich pacjentów. „Ale rezultaty były bardzo frustrujące - relacjonuje Gherardi. - Stwierdziliśmy, że nikt tego dokładnie nie wie. A już na pewno nikt nie wie, jak aluminium wpływa na te objawy nerwowo-mięśniowe, które stwierdziliśmy u naszych pacjentów".
Gherardi i Authier zaczęli się więc w swojej pracy naukowej skupiać właśnie na MMF. Już wkrótce wpadli na trop, który mógł wyjaśnić ten gigantyczny przypływ pacjentów z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Kilka lat wcześniej instytucje odpowiedzialne za ochronę zdrowia postanowiły mianowicie zaszczepić wszystkich dorosłych mieszkańców Francji przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Szczepionka ta była wówczas nowością na rynku i władze obiecywały sobie po tej kampanii wytępienie rej choroby. Kupiono więc 80 milionów dawek szczepionki i rozpoczęto akcję. „Czegoś takiego nie było dotychczas w żadnym innym kraju" — opowiada Gherardi. - Doświadczenia, jakie zebraliśmy we Francji, były jedyne w swoim rodzaju".
Jednak po fakcie trudno je nazwać doświadczeniami szczególnie pozytywnymi. Ich konsekwencją była między innymi fala nowych przypadków zdiagnozowanego stwardnienia rozsianego, co wywołało wielkie poruszenie w międzynarodowej prasie. W efekcie na rok wycofano z rynku szczepionkę przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Do dzisiaj jej rola jako ewentualnego katalizatora tej ciężkiej choroby autoimmunologicznej budzi ogromne kontrowersje.
W ciągu ostatnich 15 lat Gherardi i Authier wraz ze swym zespołem przeprowadzili wiele badań opublikowanych w renomowanych czasopismach medycznych. Najbardziej uderzające było to, że niemal wszyscy pacjenci cierpiący na autoimmunologiczne zapalenie mięśniowo-powięziowe cierpieli również na zaburzenia umysłowe, najczęściej w zakresie pamięci krótkotrwałej i zdolności koncentracji uwagi.
Aby stwierdzić, co dzieje się w przebiegu MMF z aluminium i ma- krofagami, lekarze przeprowadzili wiele doświadczeń, przede wszystkim na myszach. Szczególnie pomocna okazała się procedura, która umożliwiła uwidocznienie podanego aluminium i prześledzenie drogi cząsteczek metalu w organizmie. Myszy były obserwowane przez rok i także w ich przypadku ujawniła się bardzo niepokojąca prawidłowość. Wydawało się bowiem, że pod wpływem aluminium makrofa- gi zyskały nieśmiertelność. Podczas gdy komórki odpornościowe rozkładają i wydalają pożerane białka, w przypadku aluminium wydawało się to niemożliwe. Jony metalu nie podlegały rozkładowi i łup zbytnio obciążał komórki żerne. „Makrofagi stały się hiperaktywne i z wraz z ładunkiem wędrowały po całym organizmie" - opowiada Gherardi. Część aluminium pozostawała w miejscu szczepienia, część była wydalana, ale pewna część cząsteczek aluminium odkładała się w narządach, w tym także w mózgu. „Przez cały rok w pomiarach wychodził nam rosnący poziom aluminium w mózgu" - opowiada Gherardi. Ilość aluminium, jaka docierała do mózgu, była wprawdzie niewielka, ale taki wynik obserwacji wcale nie wygląda dobrze. Francuscy naukowcy nie znaleźli bowiem żadnego sygnału świadczącego o tym, że cząsteczki aluminium, które trafiają do mózgu, kiedykolwiek są z niego wydalane. „Najwyraźniej jest to ulica jednokierunkowa — mówi Gherardi. - Wygląda na to, że natura nie przewidziała, że do mózgu mogą się dostać jony tego metalu, i dlatego nie istnieje mechanizm, który mógłby go od nich uwolnić".
Przeciętnie, jak twierdzi Gherardi, u wielu setek zdiagnozowanych przez nich do tej pory pacjentów ostatnie szczepienie odbyło się 55 miesięcy wcześniej. Czasem znajdowano też aluminium w mięśniach ramienia pacjentów, którzy ostatnią szczepionkę otrzymali dziesięć lat wcześniej. Wyniki te jasno dowodzą, że część zaszczepionych osób nie jest w stanie natychmiast wydalić aluminium z moczem czy kałem, jak to się powinno dziać zgodnie z doktryną szczepień. Jak duża jest to liczba pacjentów, obecnie nie wiadomo. Gherardi i Authier szacują ją na od i do 2 procent.
Nie istnieje obecnie żaden sposób leczenia MMF. Jedyną receptą, jaką można dać pacjentom, jest rada, by, na ile to możliwe, unikali źródeł aluminium, włącznie ze szczepionkami je zawierającymi."
cytat z książki "Aluminium. O tym nie mówi się głośno..." Bert Ehgartner


Bardzo ciekawy materiał o solach aluminium i ich roli jako adiuwantów oraz roli jaką odgrywają w patogenezie różnych zespołów chorobowych. Warto pochylić się także nad referencjami, równie interesujące.
Biopersistence and Brain Translocation of Aluminum Adjuvants of Vaccines 
=

"Stwierdzono,że komórki śródbłonka mózgu posiadają bardzo wysokie powinowactwo do glinu w porównaniu z innymi typami komórek mózgowych. Wyniki te sugerują po raz pierwszy, że komórki śródbłonka wyściełające naczynia krwionośne mózgu, mogą mieć cechy biochemiczne, prowadzące do wiązania i kierowania aluminium do wybranych, anatomicznych obszarów mózgu, takich jak hipokamp oraz dalszych skutków prozapalnych i chorobotwórczych.- http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3720708/ - ważne ( pozajelitowo )

2012 rok Aluminium, najczęściej używany adjuwant w szczepionkach, jest silnym immunostymulatorem a jednoczenie neurotoksyną. Może wywołać zaburzenia neuroimmunologiczne.

Adjuwanty - chemiczne substancje dodawane do szczepionek w celu pobudzania lub zwiększania reakcji immunologicznej organizmu. Najpowszechniejsze obecnie to: wodorotlenek glinu, fosforan glinu i fosforan wapnia.

Oceniając toksyczność adjuwantów u dzieci należy pamiętać o ich unikalnej fizjologii, która sprawia, że są znacznie bardziej narażone na toksyczny wpływ różnych substancji. O reakcjach alergicznych u dzieci powiązanych ze szczepionkami zawierającymi aluminium pisałem w czerwcu bieżącego roku. Ekspozycja na aluminium może prowadzić do zaburzeń funkcji poznawczych i chorób autoimmunologicznych u osób dorosłych. Czy preparaty zawierające aluminium są bezpieczne dla dzieci?
Badacze z University of British Columbia w Vancouver (Kanada) sprawdzali, czy ekspozycja na aluminium w szczepionkach może przyczyniać się do wzrostu diagnoz autyzmu w świecie zachodnim.
Wyniki pokazują, że w krajach o najwyższej częstotliwości występowania autyzmu wydaje się istnieć najwyższe narażenie na aluminium ze szczepionek.
Ponadto zwiększenie ekspozycji na aluminium znacząco koreluje ze wzrostem częstości występowania autyzmu w USA w ciągu ostatnich dwóch dekad.
Jednocześnie zauważono istotną korelację pomiędzy ilością podawanego dzieciom w wieku przedszkolnym aluminium a powszechnością występowania autyzmu w siedmiu krajach zachodnich.
Ponieważ dzieci stanowią część populacji najbardziej narażoną na powikłania po ekspozycji na aluminium, uzasadniona wydaje się bardziej rygorystyczna ocena bezpieczeństwa jego stosowania jako adjuwanta w szczepionkach.
http://pl.scribd.com/doc/74769917/Do-Aluminum-Vaccine-Adjuvants-Contribute-to-Rising-Prevalence-of-Autism

"Harmonogram szczepień wykazał wyjątkowo wysoką ekspozycję na AL (225 do 1750 ug na dawkę) w porównaniu z szacunkowym poziomem wchłania się z mlekiem matki (2,0 ug). Badanie to nie podważa bezpieczeństwo szczepionek, ale wzmacnia
potrzebę opracowania długoterminowych skutków wczesnego narażenia mózgu na neuro-toksyczne substancje." - taka naukowa nowomowa - nie podważa ale wzmacnia potrzebę . -http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20010978

Po podaniu dożylnym jest usuwane z ciała w przeciągu 2 dni?
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7779460, ale, w kolejnym badaniu czytamy, że "osobnicze różnice mogą być duże".
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7576820





Aluminum Vaccine Adjuvants: Are they Safe?
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21568886

Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity and autoimmunity in pediatric…
NCBI.NLM.NIH.GOV|BY TOMLJENOVIC L AND SHAW CA
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235057

Aluminum hydroxide injections lead to motor deficits and motor neuron…
NCBI.NLM.NIH.GOV
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2819810/



Long-term persistence of vaccine-derived aluminum hydroxide is associated with…
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0162013409001895

Long-term follow-up of cognitive dysfunction in patients with aluminum…
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0162013411002194

Aluminum adjuvant linked to gulf war illness induces motor neuron death in…
LINK.SPRINGER.COM

Environmental Science  Processes & Impacts
Human exposure to aluminium
pubs.rsc.org/en/content/articlepdf/2013/em/c3em00374d

Aluminum in the central nervous system (CNS): toxicity in humans and animals, vaccine adjuvants, and autoimmunity.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23609067

Aluminum inclusion macrophagic myofasciitis: a recently identified…
NCBI.NLM.NIH.GOV|BY GHERARDI RK AND AUTHIER FJ
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/14753387

The safety of human papilloma virus-blockers and the risk of triggering autoimmune diseases. - PubMed - NCBI HPV
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26216756


HUMAN HEALTH RISK ASSESSMENT FOR ALUMINIUM, ALUMINIUM OXIDE, AND ALUMINIUM HYDROXIDE
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2782734/
Macrophagic myofasciitis lesions assess long-term persistence of vaccine-derived…
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11522584

Hipoteza - Aluminum is a potential environmental factor for Crohn's disease induction:…
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17804561

DNA released from dying host cells mediates aluminum adjuvant activity :…
http://www.nature.com/nm/journal/v17/n8/full/nm.2403.html

Alum interaction with dendritic cell membrane lipids is essential for its…
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21399646

Mechanisms of stimulation of the immune response by aluminum adjuvants. -…
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12184362

Alum adjuvant boosts adaptive immunity by inducing uric acid and activating inflammatory...
http://jem.rupress.org/content/205/4/869

Alum (aluminum hydroxide) is the most widely used adjuvant in human vaccines, but the mechanism of its adjuvanticity remains unknown. In vitro studies showed no stimulatory effects on dendritic cells (DCs). In the absence of adjuvant, Ag was taken up by lymph node (LN)–resident DCs that acquired sol…

Formulation of a killed whole cell pneumococcus vaccine - effect of…
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3161839/

Silica crystals and aluminum salts mediate NALP-3 inflammasome activation
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2834784/

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2587213/
Cutting Edge: Inflammasome activation by Alum and Alum’s adjuvant effect are…


http://www.hindawi.com/journals/ijad/2012/914947/
Cognitive Deterioration and Associated Pathology Induced by Chronic Low-Level… HINDAWI.COM|BY HINDAWI PUBLISHING CORPORATION

A Role for the Body Burden of Aluminum in Vaccine Associated Macrophagic Myofasciitis and Chronic Fatigue Syndrome
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19004564
A role for the body burden of aluminium in vaccine-associated macrophagic…

Aluminum Phagocytosis in Quadriceps Muscle following Vaccination in Children: Relationship to Macrophagic Myofasciitis
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11910509


Jak działają adjuwanty aluminiowe

Mimo szerokiego zastosowania adjuwantów,( ponad 80 lat,) na bazie aluminium, jest bardzo małe zrozumienie, w jaki sposób one działają .
Opinia, artykuł Exleya- wyjaśnia tryb prawdopodobnego działania adiuwantów aluminiowych w kontekście zarówno bionieorganicznej chemii i immunobiologii aluminium. Pomogło nam to wyjaśnić, dlaczego wcześniejsze sugestie, w jaki sposób adiuwanty aluminiowe pracują, prawdopodobnie nie mają zastosowania do klinicznie zatwierdzonych adiuwantów aluminiowych, stosowanych w programach szczepień człowieka. "In doing so, the article highlights the potential for aluminum and aluminum salts to stimulate the immune system and makes some reference to the possible role of aluminum adjuvants in vaccine-related diseases. The latter, though their etiologies are largely unexplained, seem often to be linked to aluminum adjuvants."
http://www.sciencedaily.com/releases/2010/03/100303193113.htm


Aluminium w szczepionkach może powodować zaburzenia autoimmunologiczne i neurologiczne.
Hiperstymulacja układu immunologicznego przez różne [zawarte w szczepionkach] adiuwanty, między innymi aluminium, niesie ze sobą ryzyko poważnych chorób autoimmunologicznych wpływających na ośrodkowy układ nerwowy.
– Analizowano dane dotyczące neurotoksyczności aluminium, zwłaszcza dodawanego do szczepionek jako adiuwant i wstrzykiwanego ludziom w celu pobudzenia odpowiedzi odpornościowej.
– Efekt immunostymulujący adiuwantów aluminium może wywoływać niepożądane reakcje autoimmunologiczne i zapalne.
– W literaturze medycznej i naukowej można znaleźć liczne dowody szkodliwego wpływu aluminium na układ nerwowy dzieci i dorosłych.
– Badania na zwierzętach potwierdzają, że adiuwanty aluminium mogą wywoływać objawy podobne do stwardnienia zanikowego bocznego (ang. amyotrophic lateral sclerosis – ALS) – postępującej choroby neurodegeneracyjnej, która atakuje komórki nerwowe mózgu i rdzenia kręgowego.
– Istnieje znaczący związek między liczbą podawanych dzieciom szczepionek zawierających aluminium a liczbą przypadków zaburzeń ze spektrum autyzmu. – W krajach zachodnich, w których wymaga się podawania dzieciom w wieku przedszkolnym największej liczby szczepionek zawierających adiuwanty aluminium, obserwuje się najwyższą liczbę przypadków autyzmu.
– Wstrzyknięcie aluminium do organizmu jest gorsze niż jego spożycie (z żywnością), ponieważ wówczas omija ono bariery ochronne układu żołądkowo-jelitowego, wskutek czego do wywołania reakcji toksycznej wystarczy mniejsza dawka.
– FDA nigdy nie testowała bezpieczeństwa aluminium w szczepionkach dla dzieci.
Shaw C.A., Tomljenovic L., Aluminum in the central nervous system (CNS): toxicity in humans and animals, vaccine adjuvants, and autoimmunity (Aluminium w ośrodkowym układzie nerwowym (OUN): toksyczność u ludzi i zwierząt, adiuwanty szczepionkowe i autoimmunizacja). Immunol Res, lipiec 2013; 56(2-3): 304-16.


"A recent study conducted by Canadian scientists Professor Christopher Shaw and Dr. Lucija Tomljenovic revealed that the more vaccines that children receive containing the adjuvant aluminum, the greater their chance is of developing autism, autoimmune diseases and neurological problems in the future.
In 2013, in their paper, published by Springer Science+Business Media, titled Aluminum in the Central Nervous System: Toxicity in Humans and Animals, Vaccine Adjuvants, and Autoimmunity, they revealed that during a 17-year period, the rates of autism had increased significantly in countries that had the most vaccinations containing the adjuvant aluminum."
http://www.fhfn.org/new-study-reveals-children-being-vaccinated-with-toxic-levels-of-aluminum-causing-neurological-damage-and-autism/?utm_campaign=shareaholic&utm_medium=facebook&utm_source=socialnetwork







Przekroczeniu bariery krew mózg
"Aluminum is established as a neurotoxin, although the basis for its toxicity is unknown. It recently has been shown to alter the function of the blood-brain barrier (BBB), which regulates exchanges between the central nervous system (CNS) and peripheral circulation. The BBB owes its unique properties to the integrity of the cell membranes that comprise it. Aluminum affects some of the membrane-like functions of the BBB. It increases the rate of transmembrane diffusion and selectively changes saturable transport systems without disrupting the integrity of the membranes or altering CNS hemodynamics. Such alterations in the access to the brain of nutrients, hormones, toxins, and drugs could be the basis of CNS dysfunction. Aluminum is capable of altering membrane function at the BBB; many of its effects on the CNS as well as peripheral tissues can be explained by its actions as a membrane toxin."
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2671833

Wracając do sprawnego wydalania aluminium po administracji dożylnej - skoro się wydala i nie robi "krzywdy" "U wcześniaków, długotrwałe karmienie dożylne z roztworów zawierających aluminium jest związane z zaburzeniami rozwoju neurologicznego". - Tak, tak, wszystko rozumiem - przyszłe uwagi. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9164811 - widze różnicę między szczepionką a pojeniem kroplówkami.

Ponownie - układ trawienny -"Wyższa zawartość aluminium (Al) w mieszankach dla niemowląt i jego wpływ na rozwój mózgu u noworodków są powodem do niepokoju." http://www.jbiomedsci.com/content/19/1/51



Jak działają adjuwanty aluminiowe? Mimo szerokiego zastosowania adiuwantów,( ponad 80 lat,) na bazie aluminium, jest bardzo małe zrozumienie, w jaki sposób one działają .

Opinia, artykuł Exleya- wyjaśnia tryb prawdopodobnego działania adiuwantów aluminiowych w kontekście zarówno bionieorganicznej chemii i immunobiologii aluminium. Pomogło nam to wyjaśnić, dlaczego wcześniejsze sugestie, w jaki sposób adiuwanty aluminiowe pracują, prawdopodobnie nie mają zastosowania do klinicznie zatwierdzonych adiuwantów aluminiowych, stosowanych w programach szczepień człowieka. "In doing so, the article highlights the potential for aluminum and aluminum salts to stimulate the immune system and makes some reference to the possible role of aluminum adjuvants in vaccine-related diseases. The latter, though their etiologies are largely unexplained, seem often to be linked to aluminum adjuvants."
http://www.sciencedaily.com/releases/2010/03/100303193113.htm






Tekst wprowadzający - Czym są adiuwanty? Jakie obecnie są stosowane? Jaka jest ich rola? Historia etc.
http://szczepienie.blogspot.com/2015/02/adiuwanty-qs-21-glin-as02-saf-mf59-apc.html




Z książki "Aluminium. O tym nie mówi się głośno..." Berta Ehgartnera:
"Istnieją niezliczone procesy, w ramach których aluminium negatywnie wpływa na przemianę materii. Moment przekroczenia górnej granicy i załamania jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Pewną rolę odgrywa tu materiał genetyczny, podobnie jak styl życia. Do tego dochodzi indywidualne obciążenie większą lub mniejszą ilością aluminium.
Jednak to, co ma miejsce po przekroczeniu granicy i zachorowaniu, także nie podlega żadnym jednolitym prawidłowościom. Dlatego tak trudno schwytać sprawcę albo w ogóle wpaść na pomysł, że za tymi wszystkimi zróżnicowanymi objawami może kryć się aluminium.
Jednym z przykładów takich trudnych do wyobrażenia procesów jest tajemniczy związek między aluminium i ATP (trójfosforanem adenozyny). Substancja ta jest czymś w rodzaju uniwersalnej jednostki energii życiowej. Aluminium wypiera ważny dla życia magnez, wbudowuje się w struktury ATP, zaburzając przepływ energii w organizmie. Konsekwencją może być przewlekłe zmęczenie "
" Są to główne objawy nowej choroby, zdefiniowanej pod koniec lat dziewięćdziesiątych: autoimmunologicznego zespołu makrofagowego zapalenia mięśniowo-powięziowego (Macrophagic Myofasciitis - MMF). „Zostaliśmy wówczas dosłownie zasypani pacjentami z takimi dolegliwościami - opowiada Romain Gherardi, ordynator oddziału. — I wkrótce doszliśmy do wniosku, że mamy do czynienia z całkowicie nowym obrazem choroby".
W poszukiwaniu przyczyny bólu mięśni Gherardi i jego współpracownik Franęois-Jeróme Authier wykonali szereg biopsji. Przez długi czas byli bezradni, ponieważ nie znaleźli żadnych wskazówek na temat tego, co mogło wywołać te dolegliwości.
Wtedy kilku pacjentów opowiedziało o swoich podejrzeniach co do szczepionki, która mogła być katalizatorem choroby, ponieważ właśnie po szczepionce wystąpiły pierwsze objawy. Gherardi i Authier poszli tym tropem i, wykonując biopsje, skoncentrowali się na lewym ramieniu, w które zwykle we Francji podaje się szczepionki osobom dorosłym.
„I nagle uzyskaliśmy wyniki, które wykazywały jednorodną, choć bardzo niezwykłą strukturę" - opowiada Gherardi. W próbkach tkanki mięśniowej pod mikroskopem stwierdzono duże ogniska zapalne. Tkanka była gęsto przetykana makrofagami, czyli komórkami żernymi układu odpornościowego. Stąd też używana w wielu krajach nazwa tej choroby - macrophagic myofasciitis.
„Szczególnie uderzające było to, że makrofagi musiały pożreć coś szczególnego, co uczyniło je naprawdę nadaktywnymi - opowiada Gherardi. Nie wiedzieliśmy, co to jest, i najpierw pomyśleliśmy o wapniu". Aby rozwiązać tę zagadkę, Gherardi wysłał próbki do specjalistycznego laboratorium. Gdy nadeszły wyniki, obu lekarzom odebrało mowę: komórki żerne były napakowane cząsteczkami glinu."
https://youtu.be/1ETDQpVD1V8

Prosta animacja tłumacząca zagrożenia ze strony adiuwantów w postaci aluminium
https://www.youtube.com/watch?v=yCzdliixnmI&feature=youtu.be


Potężna lista badań naukowych na temat aluminium i rtęci (trzeba szukać w odpowiedniej kategorii)
http://szczepienie.blogspot.com/p/lista-badan-dotyczacych-negatywnych.html

O dawkach aluminium w poszczególnych szczepionkach. O ile przekraczają normy? Pod jakimi hasłami w składzie szczepionki znajduje się aluminium? https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/858379294209564/?comment_id=858475360866624&offset=0&total_comments=19&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R0%22%7D
"Using astrocytes as a model of the cerebral cellular system, we have uncovered the biochemical networks that are affected by [aluminum] toxicity. In this review, we reveal how the inhibitory influence of [aluminum] on ATP production & on mitochondrial functions help generate globular astrocytes that are fat producing machines. These biological events may be the contributing factors to Al-triggered brain disorders." 
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/22099161/

"Humans are increasingly exposed to [aluminum] from food, water, medicinals, vaccines, & cosmetics, as well as from industrial occupational exposure...Al forms toxic complexes with other elements, such as fluorine, & interacts negatively with mercury, lead, & glyphosate. Al negatively impacts the central nervous system in all species that have been studied, including humans."
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/25349607/


Kontakt z aluminium powoduje groźne choroby i uszkadza mózg
http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Kontakt-z-aluminium-powoduje-grozne-choroby-i-uszkadza-mozg,wid,16032917,wiadomosc.html?ticaid=116f4d



Warto zauważyć, że na tym blogu nie powołujemy się na żródła w postaci spiskowych blogów antyszczepionkowych jak " https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/aluminium/ http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/obecna_grypa_i,p1738682040 "


Sposób szczepienia ma znaczenie. Wiele zależy od tego jak głęboko wchodzi igła, zawsze istnieje ryzyko źle wykonanego szczepienia, pomylenia dawek, szczepionek, miejsc w które się szczepi etc.
Okazuje się, że wykonując iniekcje podczas szczepienia bez aspiracji (standardowa praktyka) ryzykujemy trafieniem igły w światło naczynia krwionośnego, a to oznacza szybkie rozprowadzenia szczepionki po praktycznie całym organizmie...
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/801834063197421/
http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/szczepienie-alergie-czyli-czy-o.html
WHO: "Do"NOT"aspirate"when"giving"vaccines"to"all"ages (strong"recommendation)"
http://www.who.int/immunization/sage/meetings/2015/april/1_SAGE_latest_pain_guidelines_March_24_Final.pdf
CDC: "The ACIP’s General Recommendations on Immunization document states that aspiration is not required before administering a vaccine."
http://www.cdc.gov/vaccines/pubs/pinkbook/vac-admin.html
MP: "Wstrzyknij szczepionkę bez wcześniejszej aspiracji."
http://www.mp.pl/szczepienia/praktyka/porocedury/show.html?id=71176
ACIP: "Podczas szczepienia domięśniowego w tych okolicach po wkłuciu igły nie jest konieczna próba aspiracji przed wstrzyknięciem, gdyż nie przebiegają w nich duże naczynia krwionośne."
http://www.mp.pl/szczepienia/artykuly/wytyczne/show.html?id=80141
http://www.mp.pl/szczepienia/przeglad/procedurytechnika/show.html?id=70817&hc_location=ufi
http://www.mp.pl/szczepienia/przeglad/procedurytechnika/show.html?id=86846&hc_location=ufi
http://www.mp.pl/artykuly/20364?hc_location=ufi


Dr Bonnie S. Dunbar, biolog molekularny z Baylor College of Medicine:
"Około pięciu lat temu, dwie osoby pracujące w moim laboratorium musiały przyjąć y»,f4) 1-1 .rzeow o 9., 1 U obojga z tych osób rozwinęły się poważne i najwyraźniej trwałe reakcje niepożądane w wyniku tej szczepionki. Oboje z nich byli całkowicie zdrowi i bardzo wysportowani przed tym szczepieniem, a teraz cierpią z powodu ciężkich, wyniszczających, autoimmunologicznych skutków ubocznych szczepionki. Przestudiowałam pełną historię medyczną mojego brata, dra Bohna Dunbara, u którego rozwinął się poważny, chroniczny ból stawów i mięśni, zmęczenie i objawy podobne do stwardnienia rozsianego. A teraz dodatkowo zdiagnozowano u niego POTS (choroba układu krążenia, autoimmunologiczna i neurologiczna), a następnie przewlekłą, zapalną, demielinizacyjną polineuropatie. Jego problemy zostały przypisane szczepionce p. WZW B przez ponad tuzin różnych specjalistów z różnych zakątków Stanów Zjednoczonych o niekwestionowanej wiedzy medycznej. On teraz został uznany za trwale i całkowicie upośledzonego (...) Druga osoba, moja studentka, częściowo oślepła po pierwszej dawce przypominającej - stan chorobowy, który znacznie się zaostrzył po jej drugiej dawce przypominającej, co doprowadziło do hospitalizacji. Z naszej komunikacji wynika, że jej wzrok nadal się pogarsza. Z uwagi na to, że jest ona w szkole medycznej, co jest moim zdaniem zrozumiałe - boi się dążyć do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie jej problemów medycznych z powodu obawy, że mogą one mieć wpływ na jej karierę. 
Jestem niezwykle wyczulona na potrzebę oceny ryzyka vs. korzyści z każdej szczepionki. Ze względu na moje doświadczenie w tej dziedzinie, stało się to dla mnie intuicyjnie jasne, iż te dwie aktywne, zdrowe osoby pracujące w moim laboratorium doznały autoimmunologicznych zaburzeń w przewidywalnym czasie immunologicznym po otrzymaniu dawek przypominających szczepionki przeciwko WZW B (...) 
Jestem w kontakcie z wieloma lekarzami i naukowcami z kilku krajów i każdy z osobna opisywał identycznie ciężkie reakcje na tę szczepionkę, u tysięcy osób rasy kaukaskiej. Ich obserwacje były, w przeważającej części, odrzucane lub ignorowane przez systemy zdrowia publicznego, o czym świadczą poważne zarzuty wobec urzędników służby zdrowia oraz firm farmaceutycznych, jakie zostały wniesione niedawno we Francji. Zniesienie obowiązku podawania tej szczepionki dzieciom we Francji nie było oparte na braku dokumentacji. Obecnie skontaktowały się ze mną osobiście setki lub nawet więcej osób (w tym rodziców niemowląt i dzieci), które zgłosiły śmierć, poważne problemy zdrowotne i trwałe niepełnosprawności wymagające dużych kosztów leczenia, po podaniu tej szczepionki."


"Domięśniowe wstrzyknięcie, wiązało się z pojawieniem się osadów glinu w odległych narządach, takich jak śledziona i mózg, gdzie zostały one jeszcze wykryte w jeden rok po wstrzyknięciu"

Mają udokumentowaną ścieżkę z miejsca wstrzyknięcia do mózgu, oraz to, że tam zostaje. Noworodki, osoby starsze oraz osoby o pewnej zmienności genetycznej są szczególnie zagrożone. Badanie jest wyczerpujące, eliminując szeroki wachlarz opcji, które mogłyby wpływać na zmniejszenie wartości ich ustaleń''
http://bmcmedicine.biomedcentral.com/articles/10.1186/1741-7015-11-99#B49

"Domięśniowe wstrzyknięcie, wiązało się z pojawieniem się osadów glinu w odległych narządach, takich jak śledziona i mózg, gdzie zostały one jeszcze wykryte w jeden rok po wstrzyknięciu" - Mają udokumentowane ścieżkę z miejsca wstrzyknięcia do mózgu, oraz to, że tam zostaje . Noworodki, osoby starsze oraz osoby o pewnej zmienności genetycznej są szczególnie zagrożone. Badanie jest wyczerpujące, eliminując szeroki wachlarz opcji, które mogłyby wpływać na zmniejszenie wartości ich ustaleń."
http://www.biomedcentral.com/1741-7015/11/99
Kluczową sprawą jeśli chodzi o rolę związków glinu jest administracji domięśniowa - iniekcja. Brak aspiracji może być czynnikiem ryzyka http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/szczepienie-alergie-czyli-czy-o.html#aspiracja Większość ludzi ma jednak szczęście lub / i posiada dużą tolerancję dlatego pewnie problem nie jest zbyt znany.
http://www.biomedcentral.com/1741-7015/11/99#B49



Jak działają adjuwanty aluminiowe. Pomimo szerokiego zastosowania adiuwantów na bazie aluminium (ponad 80 lal) wciąż nie do końca jest wszystko jasne.
Artykuł Exleya wyjaśnia tryb prawdopodobnego działania adiuwantów aluminiowych w kontekście zarówno bionieorganicznej chemii i immunobiologii aluminium. Pomogło nam to wyjaśnić, dlaczego wcześniejsze sugestie, w jaki sposób adiuwanty aluminiowe pracują, prawdopodobnie nie mają zastosowania do klinicznie zatwierdzonych adiuwantów aluminiowych, stosowanych w programach szczepień człowieka.
"In doing so, the article highlights the potential for aluminum and aluminum salts to stimulate the immune system and makes some reference to the possible role of aluminum adjuvants in vaccine-related diseases. The latter, though their etiologies are largely unexplained, seem often to be linked to aluminum adjuvants."
https://www.sciencedaily.com/releases/2010/03/100303193113.htm



Poniżej dłuższy nie weryfikowany tekst zawierający wiele cytatów, głównie z książki "Aluminium. O tym nie mówi się głośno..." Bert Ehgartner - większość ze źródłami - nie wiem jednak jak z ich jakością:
"Żyjemy w epoce aluminium. Ten lekki, błyszczący metal ma swoje ciemne strony, które po raz pierwszy w tak wymowny sposób zostały ukazane właśnie w tej książce.
Sto lat temu na temat tego najczęściej występującego w skorupie ziemskiej metalu nie wiedziano praktycznie nic. Dziś aluminium jest wszechobecne. Szczególną popularnością cieszą się aktywne biologicznie związki aluminium w przemyśle kosmetycznym. Zawarte w kremach do opalania aluminium sprzyja powstawaniu równomiernej opalenizny. W dezodorantach aluminium wchodzi w reakcję ze skórą, hamując pocenie. Leki przeciw nadkwasocie często zawierają wysokie dawki aluminium. W dwóch trzecich wszystkich szczepionek aluminium pełni rolę substancji wzmacniającej działanie. Wiele zakładów wodociągowych stosuje związki aluminium w procesie uzdatniania wody. Do gospodarstw domowych trafia więc woda zawierająca nieuniknione pozostałości aluminium.

W jaskrawym kontraście do tego beztroskiego zastosowania w najbardziej wrażliwych obszarach życia stoją aktualne wyniki badań naukowych:
* rak piersi jest najczęściej diagnozowany w okolicach dołów pachowych - tam, gdzie aplikuje się zawierające aluminium dezodoranty;
* w badaniach przeprowadzonych na zwierzętach stwierdzono, że aluminium wywołuje otępienie, może zatem być katalizatorem choroby Alzheimera u ludzi;
* aluminium manipuluje układem odpornościowym człowieka i może sprzyjać powstawaniu reakcji alergicznych lub autoagresywnych.

Akta aluminium zostały nareszcie otwarte.
Ta książka udostępnia Czytelnikom informacje, które zbyt długo były tuszowane i ukrywane przez aluminiowe lobby."
Aluminium - o tym nie mówi się głośno - 25.06.2014






Fragment książki "Aluminium. O tym nie mówi się głośno"

(...)

Jako główny argument wymienia się częstotliwość występowania tego pierwiastka. Jakże „najpowszechniejszy pierwiastek na Ziemi" miałby być szkodliwy dla człowieka? To przecież absurd! Aluminium jest wszędzie, nie da się go uniknąć, nawet gdybyśmy chcieli.
W przypadku tego argumentu pomija się fakt, że aluminium jest wprawdzie wszędzie: w glinie, w glebie, w granicie, lecz że - używając obrazowego porównania - trzeba byłoby mocy elektrowni atomowej, aby go z tych związków uwolnić. Istnieje tylko jedna ruda, z której można dziś pozyskać aluminium - jest nią boksyt. Także w tym wypadku konieczny jest udział energii.
Gdy tylko pada ten argument, lobbyści robią gwałtowny unik i nagle wytaczają zupełnie przeciwne uzasadnienie.
„Szkodliwość zależy od dawki" — twierdzą. Te minimalne ilości, z którymi ma do czynienia człowiek, w ogóle nie mogą mieć żadnego szkodliwego działania.
Gdyby jednak komuś zdarzył się kontakt ze zbyt dużą ilością aluminium, to, jak się argumentuje, metal ten jest przez organizm wydalany, i to w całości.
Jako trzeci dogmat funkcjonuje stwierdzenie, że aluminium, o ile nie zostanie wydalone w całości (a są to naprawdę wyjątkowo rzadkie wypadki), zostaje związane w zasobach neutralnych z biologicznego punktu widzenia, na przykład w kościach.
Te trzy argumenty towarzyszą „epoce aluminium" od wielu lat i do dziś są przytaczane przez przemysł aluminiowy, kosmetyczny, spożywczy i farmaceutyczny, ale także przez wielu lekarzy i przedstawicieli instytucji państwowych, gdy tylko ktoś zaczyna się domagać zastosowania środków ostrożności lub choćby wszczyna na ten temat dyskusję.
Jak zobaczymy, dokładna analiza naukowa obnaża wszystkie trzy dogmaty „epoki aluminium" jako fałszywe. Również minimalne dawki mogą spowodować znaczne szkody, jeśli ktoś jest szczególnie wrażliwy na działanie aluminium albo gdy aluminium uszkodzi wrażliwe obszary.
Ogólnie biorąc, zagrożenie wynika przy tym nie z surowców, w których metaliczne aluminium w stopach tworzy stałe połączenie z innymi pierwiastkami, lecz z biochemicznie aktywnych związków aluminium, takich jak te zawarte w kosmetykach, żywności i lekach.
Ogromne znaczenie ma także forma przyjmowania aluminium. Ludzki organizm jest stosunkowo nieźle przygotowany do rozpoznawania szkodliwych substancji w żywności, izolowania ich i wydalania. Odbywa się to przy udziale odpowiedzialnych za to narządów — wątroby i nerek, a następnie substancje te zostają wydalone wraz z moczem i kałem. W sytuacjach ostrzejszego zatrucia pojawiają się wymioty bądź biegunka.
Ludzki organizm jest jednak znacznie gorzej przystosowany do pozbywania się toksyn wchłanianych z produktów kosmetycznych przez skórę. W toku ewolucji nie wypracował żadnych strategii przeciwdziałania skutkom iniekcji soli aluminium do tkanki mięśniowej - na przykład w postaci szczepionek.
Żyjemy w epoce aluminium. I wydaje się, że do tej pory karygodnie lekceważyliśmy ten lekki metal. Mimo błyszczącej powierzchni pierwiastek ten ma swoją ciemną stronę, której naukowcy do tej pory nie poświęcali zbyt wiele uwagi. Badania prowadzone na potrzeby tej książki stanowiły jednak podróż odkrywczą do krainy tych tyleż fascynujących co niebezpiecznych własności aluminium, zarówno w sferze środowiska naturalnego, energii, jak i zdrowia.
Według głównej tezy tej książki to właśnie aluminium może być owym poszukiwanym od dawna czynnikiem środowiskowym, który stanowi przyczynę gwałtownego wzrostu zachorowań na tak zwane choroby cywilizacyjne, poczynając od wczesnodziecięcych zaburzeń rozwoju aż do całkowitego załamania układu odpornościowego, od astmy i alergii jako choroby narodowej aż do koszmaru utraty tożsamości przez ukochane osoby w przebiegu szerzącej się epidemii choroby Alzheimera.
Temat tej książki jest nader zapalny - zważywszy na nienotowaną do tej pory w historii medycyny liczbę ludzi cierpiących na choroby przewlekłe.



Szczepienia na piedestale

Najpierw było jedynie ogólne zdziwienie. Zdziwił mnie fakt, że w dwóch na trzech szczepionkach znajduje się aluminium. Żaden z ekspertów nie potrafił mi tego wyjaśnić. Dlaczego aluminium? Po co w szczepionkach jest aluminium, o którym od dawna wiemy, że może powodować zatrucia, że działa toksycznie, szczególnie na rozwijający się układ nerwowy, że z drugiej strony nie ma nic wspólnego z obroną organizmu przed wirusami i bakteriami. Dlaczego więc szczepionki zawierają aluminium?
Jestem człowiekiem dość upartym, zacząłem więc drążyć ten temat. Od samego początku coś tu było nie tak. „Eksperci" zbyt często wygłaszali niemal identycznie brzmiące formułki, jakoby aluminium służyło do zatrzymywania antygenów i zaprezentowania ich układowi odpornościowemu. Czyżby antygeny bez pomocy aluminium miały uciekać przed układem odpornościowym?
I jakież dziwne zwyczaje panowały w naukowym podejściu do szczepionek!
Niemal każde badanie poświęcone temu tematowi zaczynało się od dziwacznych formułek: że szczepionki są wielkim osiągnięciem ludzkości; że uratowały miliony ludzi i jeszcze miliony uratują; że nie ma żadnej procedury medycznej, która w oczach opinii publicznej miałaby lepszy wizerunek; i że byłoby zaniedbaniem i zagrożeniem zaprzepaścić ten wielki szacunek do szczepień.
Stanowczo zbyt często badania, o których czytałem, zaczynały się od tego rodzaju wyznania wiary. Dobrze, że wymyślono szczepionki, nie wątpiłem w ich historyczne zasługi, ale czy trzeba to wciąż powtarzać, jak w jakimś ezoterycznym rytuale?
Dlaczego nie można po prostu wyliczyć suchych faktów, jak to ma miejsce w innych obszarach nauki? Dlaczego rzeczowi, racjonalni, obdarzeni zdolnością logicznego myślenia i świetnie wykształceni naukowcy muszą rozpoczynać artykuły i raporty badawcze za każdym razem od takich haseł?
I skąd wzięła się ta krępująco-wymijająca, natrętnie obronna postawa, jeśli chodzi o ewentualne negatywne skutki szczepień?
Dlaczego interwencja medyczna, przynosząca bez wątpienia efekty, nie mogłaby mieć działań ubocznych, które należałoby zbadać i obiektywnie ocenić? Dlaczego środek, którego naczelnym celem jest manipulacja w układzie odpornościowym, nie miałby od czasu do czasu chybiać celu? Dlaczego nie wolno o tym otwarcie mówić?
Dlaczego profesorowie i eksperci od szczepionek bez zażenowania sięgają po najbardziej puste slogany, twierdząc, że układ odpornościowy zawsze odnosi wyłącznie korzyści czy wręcz że nieszczepiony człowiek musi żyć z niedorozwiniętym układem odpornościowym? Eksperci od szczepionek wyjaśniali mi, że powinienem sobie wyobrazić odporność dziecka jako coś w rodzaju komputera. Układ odpornościowy to hardware, szczepionki zaś to programy. I bez problemu można dać dziecku 10 ooo szczepionek i więcej. Układ immunologiczny ma niemal nieograniczoną zdolność uczenia się. I do tego potrzebuje też aluminium. Jest to ponoć najważniejsza substancja pomocnicza, używa się jej w szczepionkach od wielu dziesięcioleci i miliardy zaszczepionych dowiodły, że jest całkowicie bezpieczna. I w którymś momencie, jak powiedział mi przewodniczący austriackiej komisji od spraw szczepień profesor Ingomar Mutz, wszystkie choroby, przeciw którym można się zaszczepić, znikną i na świecie nastąpi epoka wolna od chorób.
Podobne argumenty usłyszałem od Heinza-Josefa Schmitta, wieloletniego przewodniczącego berlińskiego STIKO (Stała Komisja do spraw Szczepień przy Instytucie im. Roberta Kocha) i od wielu innych ekspertów od szczepień. Ponoć szczepionki są idealne, a aluminium jest idealną substancją pomocniczą.
Jednak analizując samodzielnie te badania odkrywamy ciemną stronę tego naukowego księżyca. Rzeczywiście, niemal w każdej pracy naukowej poświęconej aluminium można przeczytać, że przez dziesiątki lat faktycznie nikt nie wiedział, jak działa ten pierwiastek. Wiadomo było tylko tyle, że dwie trzecie stosowanych dziś szczepionek działałoby gorzej lub nie działałoby wcale, gdyby nie dodawano do nich aluminium.
Jak to możliwe? Czyżby aluminium było właściwą substancją czynną w szczepionkach?
Nie, wszędzie było napisane, że jest po prostu składnikiem, tylko substancją wzmacniającą działanie, tak zwanym adiuwantem. Całkowicie nieszkodliwą substancją pomocniczą.
Substancje pomocnicze, o których dokładnie nie wiadomo, jak działają, zawsze wydawały mi się podejrzane. Jako publicysta wspierałem na przykład wycofanie ze szczepionek rtęci jako środka pomocniczego. Uważałem bowiem za kompletny brak odpowiedzialności wstrzykiwanie ewidentnej trucizny zdrowemu człowiekowi, którego zamiarem jest ochrona zdrowia za pomocą szczepień. Kilkadziesiąt lat temu zaczęto dodawać rtęć do szczepionek, ponieważ można było w ten sposób konserwować substancje czynne. Toksyczne działanie rtęci pozwalało uchronić szczepionki przed inwazją grzybów i zanieczyszczeniami bakteryjnymi. Rtęć była tak trująca, że zarazki nie miały najmniejszych szans. Ale czy to właśnie miałbym wstrzykiwać swoim dzieciom?
Ponoć szczepionki są tak bardzo korzystne dla zdrowia, skuteczne i pożyteczne, pisano, że tę odrobinę rtęci można zaakceptować. W końcu to tylko niewielka dawka. Przecież działanie toksyczne zależy od dawki. A tu, w tak niskich dawkach, w ogóle nie może być ponoć mowy o truciźnie.
Pediatrzy w Stanach Zjednoczonych na zlecenie instytucji państwowych odpowiedzialnych za ochronę zdrowia przystąpili wreszcie do badania, ile rtęci dostarcza się dzieciom. Kalendarze szczepień pęczniały przecież z każdym dziesięcioleciem. Podczas gdy przez długie lata w planie szczepień dominowały klasyczne schorzenia: choroba Heinego-Medina, błonica, tężec, krztusiec i gruźlica, do planu włączano ciągle nowe, zawierające rtęć szczepionki. I w końcu komisja złożona z lekarzy pediatrów obliczyła, że wartości graniczne dawno zostały przekroczone; że niektóre dzieci, szczególnie te z niską wagą urodzeniową, otrzymały podwójną lub potrójną dopuszczalną dawkę.
Zawsze uważałem, że przytaczane argumenty charakteryzują się niesłychaną dowolnością. Rozmaite rodzaje rtęci, które biochemicznie zachowują się zupełnie inaczej, zostały wrzucone do jednego worka. Jeśli chodzi o wartości graniczne, nie dokonano żadnego rozróżnienia, czy trucizna została podana doustnie, a następnie rozprowadzona przez układ pokarmowy - drogą, która w okresie miliardów lat ewolucji nastawiła się na unikanie zatruć i za pomocą wymiotów lub biegunki organizm szybko reagował, jeśli do krwioobiegu trafiły nieodpowiednie substancje. Ale jak to wygląda w przypadku zastrzyków podskórnych lub domięśniowych, czyli szczepionek?
Nawet krytycznie nastawieni do szczepień naukowcy, bardzo mocno upierający się przy eliminacji rtęci z substancji używanych w szczepionkach, też nie czynili żadnego rozróżnienia. Jako uzasadnienie przytaczano badania, w których rtęcią karmiono szczury. Teraz tę samą ilość rtęci podawano w zastrzykach ludzkim niemowlętom, uznając to za poważny dowód na brak zagrożenia, i przestano się nad tym zastanawiać. To, co nie zabiło szczura, nie mogło przecież - jako składnik szczepionki dla niemowląt — zaszkodzić dziecku. Takie argumenty przytaczali wówczas zupełnie na serio także ludzie, którzy uważali się za mądrych i krytycznie nastawionych.
Na przełomie tysiącleci udało się wreszcie przekonać większość ekspertów i instytucji państwowych do tego, by nie dodawać już do szczepionek rtęci.
I co się wydarzyło?
Stwierdzono, że już od dawna rtęć była całkowicie zbędna. Można było z niej zrezygnować, ponieważ w nowoczesnym otoczeniu, w którym używamy lodówek, jednorazowych strzykawek i ograniczamy drogę transportu, wykluczamy możliwość zaatakowania szczepionki przez pleśnie i bakterie. Już od wielu dziesięcioleci dodawanie rtęci do szczepionek było zatem zupełnie niepotrzebne i że występowały jedynie jej toksyczne działania uboczne - bez jakichkolwiek korzyści.
W przypadku aluminium jest jednak inaczej. Tutaj - z wymienionych wcześniej powodów - nie jest możliwa rezygnacja z niego. W przypadku większości szczepionek potrzebna byłaby inna substancja wzmacniająca ich działanie albo trzeba by było w jednej szczepionce umieścić więcej antygenów albo lepsze antygeny. Bez aluminium producenci byliby zmuszeni zainwestować mnóstwo oleju w głowie, a także mnóstwo pieniędzy. Musieliby opracować inne adiuwanty, które nie wykazywałyby szkodliwego oddziaływania na dziecięcy układ nerwowy.
Byłaby to jednak żmudna droga, a szkody na wizerunku „idei szczepień" — znaczne. Trzeba byłoby się bowiem przyznać, że dotychczasowe szczepionki nie były doskonałe. Przemysł farmaceutyczny wraz ze swoimi zaprzyjaźnionymi „ambasadorami" w polityce ochrony zdrowia, medycynie i nauce próbuje więc sabotować wszystkie te pomysły, by utrzymać status quo.
We Francji toczy się właśnie interesująca debata na ten temat, od kiedy wiosną 2012 roku komisja do spraw szczepień powołana przez parlament negatywnie oceniła bezpieczeństwo soli aluminium jako środków pomocniczych. Niezależni eksperci wezwali instytucje Unii Europejskiej do wyznaczenia firmom farmaceutycznym terminu, w którym będą musiały wprowadzić do obrotu szczepionki nie- zawierające aluminium, aby ludzie mieli możliwość wyboru, czym szczepią swoje dzieci i samych siebie. Aby wzmocnić te działania, zalecono nawet ustalenie moratorium na rezygnację ze szczepionek zawierających aluminium do czasu, aż na rynku pojawi się alternatywa64.
Zobaczymy, jaki będzie dalszy los tych starań. W gruncie rzeczy szanse powinny były wzrosnąć od końca rządów Nicolasa Sarkozy'ego, gdyż kilku spośród najzagorzalszych zwolenników debaty na temat bezpieczeństwa w zakresie szczepień było zdeklarowanymi członkami ówczesnej opozycji. Obecnie zajmują oni wpływowe stanowiska w rządzie Hollande'a, zwłaszcza w Ministerstwie Zdrowia.
Przyjaciele z Francji opowiadają mi jednak, że obecnie aktywnych jest bardzo wielu lobbystów, których zadaniem jest przekabacenie nowo wybranych decydentów. Ten sam przekaz napływa z ośrodków Unii Europejskiej, gdzie rolę lobbystów pełni nawet kilku reprezentantów narodu. Poza tym optymizmu nie budzi struktura podporządkowująca EMA (European Medicines Agency), naszą rzekomo niezależną europejską instytucję do spraw leków, wpływom komisarza przemysłowego. Budżet EMA składa się poza tym w dużej części ze środków przemysłu farmaceutycznego, a jak mówi stare porzekadło: kto daje pieniądze — ten decyduje.
Początek jednak został już zrobiony. Francuska ofensywa stanowiła krok naprzód i rozmaitym lobbystom nie będzie już tak łatwo skwitować zastrzeżenia wobec bezpieczeństwa stosowania szczepionek zawierających aluminium jako „ezoteryka" czy bezprzedmiotowe sianie paniki przez fanatycznych przeciwników szczepionek.

Badania z piekła rodem

Informacje na temat zachodnioafrykańskiego kraju nazywającego się Republika Gwinei Bissau nie brzmiały zbyt zachęcająco:
1,6 min mieszkańców żyje na powierzchni odpowiadającej mniej więcej połowie powierzchni Austrii. 40 procent ludności ma mniej niż 14 lat.
Jedna czwarta dróg, łącznie 965 kilometrów, jest wyasfaltowanych, kolei nie ma. Kraj jest płaski, najwyższe wzniesienie to pagórek o wysokości 262 metrów nad poziomem morza. W porze suszy panują tam skrajne upały, widoczność ograniczają burze piaskowe i pyłowe. W porze deszczowej od czerwca do grudnia kraj pogrąża się w bagnie. Grasują malaria, biegunka i tyfus. W jednej chacie mieszkają przeciętnie po trzy rodziny liczące łącznie 15 osób. Sypia się w hamakach, a kto nie ma hamaka, ten śpi na ziemi. Higiena - w zachodnim rozumieniu - nie istnieje. 40 procent ludności nie ma dostępu do czystej wody pitnej. Na wsi ponad 90 procent ludzi nie ma sanitariatów, kanalizacja jest zjawiskiem szerzej nieznanym. Świnie i inne zwierzęta domowe żyją tuż przy chatach, a często także wewnątrz nich.
Blisko połowa ludności wyznaje religię islamską, reszta to wyznawcy religii naturalnych, io-procentowa mniejszość to chrześcijanie. Ludność należy do około 25 różnych plemion, z których każde mówi własnym językiem. Największym plemieniem jest lud
Balantów. Choć oficjalnym językiem jest portugalski, niewielu ludzi dobrze nim włada. Wiele dzieci nie może z tego powodu uczęszczać do szkoły. Analfabeci stanowią niemal 42 procent mężczyzn i 73 procent kobiet. Jedynie 2 procent ludności ma dostęp do internetu.
Kobieta w Republice Gwinei Bissau rodzi przeciętnie 4,5 dziecka. Pod względem śmiertelności niemowląt kraj ten zajmuje siódme miejsce na świecie. Spośród tysiąca dzieci 96 nie dożywa pierwszych urodzin, nie wliczając do tej liczby tych noworodków, które zmarły zaraz po urodzeniu. Średnia wieku w Republice Gwinei Bissau, wynosząca 48 lat, plasuje ten kraj na 217 miejscu światowej listy. Tylko pięć krajów odnotowuje gorsze wyniki65.
Krajowe zakłady przemysłowe nie istnieją. Eksportuje się jedynie produkty gospodarki rolnej i leśnej. Oficjalnie 85 procent przychodów z eksportu pochodzi ze sprzedaży orzeszków nerkowca, nieoficjalnie według danych tajnych służb amerykańskich CIA eksport narkotyków do Europy dawno już przekroczył przychody z rolnictwa.
Uzależnienie od importowanej ropy wynosi 100 procent. Republika Gwinei Bissau należy do najbiedniejszych krajów na świecie. Jeden obywatel zarabia miesięcznie przeciętnie 40 dolarów amerykańskich. Co drugi żyje poniżej granicy ubóstwa. Wielkość imigracji wynosi zero, o ile nie przybywają tu akurat uchodźcy z sąsiednich krajów ratujący swoje życie. Dobrowolnie nie przyjeżdża tu nikt.
Wyjątek stanowi Duńczyk Peter Aaby, który w 1978 roku w wieku 33 lat przyjechał do tego kraju i już tutaj pozostał. Stworzył wtedy w stolicy kraju Bissau Bandim Health Project. Razem ze swoją żoną, patolożką, prowadzi - jak to nazywa - farmę doktorantów. Nie słabnie strumień młodych naukowców, którzy badają tu najrozmaitsze tematy i piszą doktoraty. W niewielkim budynku, nieco poza stolicą Bissau, przebywa przeciętnie około dziesięciu zagranicznych naukowców, do tego należy dodać około 150 krajowych pracowników: są to lekarze, pielęgniarki, technicy i asystenci naukowi.
Projekt Bandim Health jest finansowany przede wszystkim ze zleceń doktoranckich i pozostałych zadań badawczych, ponieważ nie ma tu regularnego podstawowego finansowania stanowisk państwowych czy prywatnych. W ciągu ponad 30 lat istnienia projektu zdołano jednak stworzyć fantastycznie zgrany zespół z zagraniczną placówką w Danii, gdzie dokonuje się większości statystycznych ocen przeprowadzonych badań.
Na całym świecie jest bodaj tylko kilku naukowców, którzy mają tak szczegółową wiedzę o stosunkach w kraju obarczonym tak wysokim ryzykiem jak Gwinea Bissau. Dziś Bandim Health Project zajmuje się obszarem, na którym mieszka mniej niż 30 000 osób. Od dłuższego czasu prowadzone jest poradnictwo dla kobiet w ciąży. „Niemal każde dziecko zostało włączone do jakichś badań" - opowiada Aaby. W międzynarodowej bazie danych medycznych PubMed są informacje o nieco ponad 400 publikacjach Aabyego. Większość z nich ukazała się w renomowanej prasie medycznej. Profesor Aaby wraz ze swym zespołem badał tak różne tematy, jak czynniki ochrony przed cholerą czy HIV, wpływ religijnych i mistycznych postaw matek na zdrowie ich dzieci oraz przyczyny śmier-telności niemowląt na skutek rozmaitego wpływu środowiska.
W 1978 roku wraz ze swoimi współpracownikami zbudował pierwsze domy dla Bandim Health Project. Od tamtej pory zgromadzono akta ponad miliona osób, które w ciągu dziesięcioleci stały się częścią naukowego archiwum. „W Europie taka baza danych zapewne byłaby przechowywana w ognioodpornych sejfach - mówi Aaby. - Ale tutaj, jeszcze bardziej niż przed ogniem, musimy pilnować naszych akt przed szczurami, żeby ich nie zżarły".
W projekcie uczestniczy około 150 pracowników z Gwinei. Aaby'emu chodzi o to, by tak wykształcić tych ludzi, aby kiedyś, „gdy będę już za stary", mogli go prowadzić własnymi siłami i dzięki wiedzy miejscowej ludności. Wielu współpracowników jest tu już od kilku lat i pracuje w terenie. Romeo codziennie jeździ motocyklem i odwiedza swoich parafian.
Bissau nie sprawia wrażenia stolicy, jest raczej bardzo wiejskie. Wszędzie biegają świnie i kury. Ulice nie mają nazw, ale na każdym domu w widocznym miejscu obok drzwi wejściowych wisi numer projektu Bandim Health Project. Romeo zna wszystkich dorosłych po imieniu, podobnie jak ich dzieci. Wszędzie natychmiast zapraszają go, żeby usiadł. Pyta o samopoczucie rodziny, dowiaduje się, czy dzieci są jeszcze karmione piersią, czy w ciągu ostatnich tygodni przybyły jakieś nowe szczepienia, czy ktoś był w szpitalu albo umarł. Wszystko zostaje skrupulatnie wpisane do akt.
Gdy Aaby przybył do Gwinei Bissau, śmiertelność w tym kraju była niezwykle wysoka. Przypuszczano, że jej przyczyną jest niedożywienie. „To był pierwszy z wielu przesądów na temat Afryki, który dość szybko okazał się fałszywy" - opowiada Aaby. Wręcz przeciwnie, kraj jest ponoć niesamowicie żyzny, wszędzie rośnie mango, uprawia się wiele ryżu i niemal wszystko, co wetknie się w ziemię, rośnie w rekordowym czasie. W pobliskim porcie co rano przybijają do brzegu załadowane łodzie i kobiety zbierają się, by wziąć ryby i sprzedać je potem na bazarze. W swojej pierwszej publikacji z Bissau Aaby opowiada o faktycznej przyczynie zgonów: przepełnieniu domów mieszkalnych. „Gdy w porze deszczowej przychodzą infekcje, tworzą się prawdziwe ogniska chorób, w których infekcje zaczynają żyć własnym życiem.
W każdym razie okresów kryzysu było w Gwinei Bissau aż nadto. Po wojnie niepodległościowej (od 1963 do 1974 roku) „korupcja stała się zwykłą formą rządzenia - napisał mi Peter. - Wiele z funkcjonujących struktur ochrony zdrowia rozpływało się w chaosie narkomanii, AIDS i gruźlicy". Od 1998 do 1999 roku w kraju szalała wojna domowa. Aż do niedawnej przeszłości zabójstwa na zlecenie i interwencje wojska były na porządku dziennym.
I w ciągu wszystkich tych lat Bandim Health Project pod kierownictwem Aaby'ego próbowało dokumentować te rozmaite procesy, zrozumieć je i tam, gdzie było to możliwe, pokierować nimi dla dobra ludzi. Za jedno z najważniejszych narzędzi w walce o zdrowie uważano szczepionki.
Jak wspomina Aaby, było to piękne uczucie, móc zobaczyć działanie pierwszych masowych kampanii na rzecz szczepień przeciw ospie, jakie przeprowadzono wówczas w tych dalekich obszarach zachodniej Afryki. Na trzy miesiące wyjeżdżali do odległych prowincji, kwaterowali tam, oferowali pomoc medyczną, rejestrowali dzieci, ważyli je i szczepili.
Im gorsze były warunki życia, tym bardziej dobitny okazywał się efekt szczepień przeciw ospie. Gdy w sąsiednim, cieszącym się względnym dobrobytem Senegalu w prowincji Niakhar z przewagą terenów wiejskich nastąpiła fala zachorowań na ospę, postanowił to sprawdzić 66. W większości przypadków choroba miała łagodny przebieg. W grupie badanej przez zespół Aaby'ego nie wystąpiły żadne przypadki zgonów w fazie ostrej. Łącznie badaniami objęto ponad 200 dzieci w wieku poniżej siedmiu lat. Z tego tylko jedna piąta faktycznie zachorowała na ospę. 45 procent dzieci było już zaszczepionych, a więc nabyło odporność na ospę. Na ponowny kontakt z wirusami dzieci te zareagowały jedynie wyraźnym wzrostem przeciwciał ospy. Jedna trzecia dzieci nie była ani zaszczepiona, ani nigdy nie chorowała na ospę, jednak — z niewiadomego powodu - nie padła ofiarą infekcji. Dzieci te ani nie zachorowały, ani nie miały przeciwciał we krwi.
Cztery lata po fali zachorowań na ospę Aaby ponownie przybył ze swymi współpracownikami do Niakhar i wspólnie z lekarzami dokonał podsumowania sytuacji. Okazało się, że dzieci, które wówczas przebyły ospę, na dłuższą metę najwięcej na tym skorzystały, tylko nieco mniej skorzystały zaś dzieci, które zostały zaszczepione przeciw ospie. Najgorsza sytuacja była wśród dzieci, które ani nie były zaszczepione, ani nie chorowały. W ciągu tego okresu ryzyko zgonu było u nich znacznie podwyższone.
Jak wyjaśnił mi Aaby, nie można było jednak interpretować tego jako wskazania do zaprzestania szczepień, gdyż w krajach o gorszych warunkach bytowych niż w tym względnie uprzywilejowanym regionie ostra faza ospy pociąga za sobą tyle ofiar śmiertelnych, że nie da się zrównoważyć pozytywnych efektów dla tych dzieci, które przeżyły chorobę. Dobrym pomysłem nie jest również rezygnacja ze szczepień w krajach większego dobrobytu. Po pierwsze, ospa nie zawsze ma tam łagodny przebieg, a po drugie epidemie ospy nie zatrzymują się przed granicą z biedniejszymi krajami, lecz sprowadzają na nie tragedię.
Badania te potwierdziły natomiast tezę, zgodnie z którą zarówno przechorowanie ospy prawdziwej, jak i konfrontacja z osłabionymi żywymi wirusami w szczepionce przeciw ospie stanowi trening dla układu odpornościowego dzieci, z którego wychodzą one wzmocnione. Badania skoncentrowały się teraz na tym, by określić idealny moment szczepienia i najlepszą szczepionkę.
Wtedy jednak nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. W trakcie badań nad względnie nową szczepionką przeciw ospie okazało się, że ta tak błogosławiona szczepionka ma najwyraźniej także swoją ciemną stronę. Dotyczyło to wysoko stężonej szczepionki Edmon- ston-Zagreb. Została ona wprowadzona w Afryce na początku lat osiemdziesiątych i okazała się niezwykle skuteczna. W roku 1989 roku WHO zaleciła, by szczepionkę tę stosować ogólnie do szczepienia niemowląt.
Jednak w tym samym roku zespół Aaby'ego opracowywał wyniki badań porównawczych, w których w pierwszym rzędzie chodziło o wyznaczenie idealnego momentu na szczepienie67. Połowa z łącznie 384 dzieci objętych badaniem została zaszczepiona w wieku czterech miesięcy szczepionką Edmonston-Zagreb, druga połowa w wieku dziewięciu miesięcy stosowaną dotąd standardowo szczepionką „Czarną". Podsumowania dokonano, gdy dzieci skończyły trzy lata, i wypadło ono dla szczepionki Edmonston- -Zagreb miażdżąco: zwłaszcza w przypadku dziewczynek ten rodzaj profilaktyki przeciw ospie zdawał się stanowić zagrożenie dla życia. W porównaniu z grupą „Czarną" u niemowląt zaszczepionych nową szczepionką niebezpieczeństwo, że nie dożyją trzecich urodzin, było o 53 procent większe. Po odniesieniu tych liczb do kryterium wieku okazało się, że niemal całe ryzyko dotyczyło dziewczynek. Ryzyko zgonu było w ich przypadku większe aż o 95 procent. „Rzeczywiście rozległ się u nas wtedy dzwonek alarmowy" - wspomina Aaby. Jego publikacje na ten temat wzbu-dziły na całym świecie ogromne zainteresowanie. „Nikt nie potrafił wyjaśnić tego, co się tutaj wydarzyło - opowiada Aaby — ponieważ szczepionka była bez wątpienia tak samo skuteczna jak te dotychczas używane, o ile nawet nie bardziej. Kiedy badania w Senegalu i na Haiti potwierdziły te wyniki, w 1992 roku WHO wycofała tę szczepionkę z rynku
Ale jaki był dokładnie efekt tej szczepionki? I dlaczego problem dotyczył właśnie dziewczynek?
To, że szczepionki działają inaczej zależnie od płci, potwierdzono w wielu późniejszych badaniach, na przykład w trakcie badań68 przeprowadzonych na 300 członkach armii izraelskiej zaszczepionych przeciw ospie. U kobiet-żołnierzy występowała znacznie mocniejsza odpowiedź immunologiczna niż u mężczyzn. W dwóch powtórnych seriach badań - po dwóch i po czterech tygodniach - u kobiet występowało przeciętnie o 50 procent zwiększone stężenie przeciwciał ospy. Do tej pory nie wiadomo, jakie mechanizmy biologiczne są odpowiedzialne za te zróżnicowane reakcje. Prawdopodobnie chodzi o wzmocnioną przez hormony reakcję immunologiczną w celu wytworzenia tak dużej ilości przeciwciał, by pozostał ich potem wystarczający zapas dla własnych dzieci. Te „pożyczone" od matki przeciwciała stanowią ochronę noworodków w pierwszych miesiącach życia.
Dla Petera Aaby'ego i jego współpracowników z Bandim Health Project rezultaty badań porównawczych z obiema szczepionkami przeciw ospie były decydujące dla określenia dalszego kierunku badań naukowych. Teraz bowiem stało się bez wątpliwości jasne, że efekty szczepienia przeciw ospie nie mogą być określane tylko na podstawie liczby przypadków ospy, którym dało się zapobiec, lecz że szczepienie ma zawsze dodatkowe dzia-łanie na organizm. Te niespecyficzne skutki stały się głównym punktem naukowej debaty i wywołały wśród pracowników Bandim Health Project długotrwałe dyskusje i intensywne spory. Najwyraźniej odkryto właśnie zupełnie nowy aspekt szczepień, który do tej pory był mocno zaniedbywany. I tak niewielki instytut badawczy w Afryce stał się ośrodkiem, który ambitnie podszedł do problemu naukowego rozwiązania tego zagadkowego aspektu bezpieczeństwa szczepionek.

Lekcja z wojny domowej

Zagadka szczepionki Edmonston-Zagreb przez całe lata dziewięćdziesiąte nie dawała Peterowi Aabyemu spokoju. Dochodzenie prowadził także po wycofaniu szczepionki z rynku, tym bardziej że wystąpiło kilka istotnych sprzeczności: im później była aplikowana szczepionka, tym negatywne skutki dla dziewczynek zdawały się mniejsze, aż do całkowitego zaniku.
Jak można wyjaśnić coś takiego? Dlaczego szczepionka aplikowana w wieku czterech—pięciu miesięcy jest śmiertelna, natomiast w wieku dziewięciu miesięcy nie? Musiał występować jakiś czynnik, który do tej pory nie został wzięty pod uwagę.
Aby zbliżyć się do rozwiązania zagadki, przeprowadzono serię nowych badań i pilnie zbierano dane.
Wtedy, w roku 1998, w Gwinei Bissau rozpętała się wojna domowa, która stanowiła dla tego kraju dodatkowe obciążenie aż do roku 2000. Peter Aaby za szczególne wyzwanie uznał naukowe zbadanie okoliczności towarzyszących wojnie w odniesieniu do kwestii zdrowotnych. Przez większość kryzysu pracownicy Bandim Health Project pozostali w kraju, pracując w szpitalach i lazaretach, próbując pomagać, gdzie to tylko możliwe. Prócz tego gdy tylko nadarzała się okazja, kontynuowali prace badawcze. Wielu mieszkańców stolicy Bissau uciekło, zawalił się system publicznej służby zdrowia: nie było leków, nie można też było prowadzić zgodnie z planem kampanii szczepiennych Światowej Organizacji Zdrowia.
Najbardziej zdumiewające było jednak to, że śmiertelność wśród niemowląt i małych dzieci nie wzrosła, wręcz przeciwnie: wyraźnie spadła! „Na początku nie znajdowaliśmy jasnego wytłumaczenia tej sytuacji" — wspomina Aaby. Niektórzy stawiali na efekt impregnowanych moskitier rozdawanych przez pracowników, inni na pozytywny skutek szerzej zakrojonej akcji szczepień przeciw ospie z 1999 roku. Być może pewną rolę odegrał też fakt, że ze względu na kryzys zaprzestano innych szczepień?
Zbierano jedną wskazówkę za drugą, aż w końcu złożyły się one na konkretne podejrzenie: czy rozwiązanie problemu, którym Aaby zajmował się od tak wielu lat, mogło tkwić w innej szczepionce: szczepionce łączonej błonica-tężec-krztusiec? Być może, zastanawiał się Aaby, ta szczepionka również miała działanie ogólne, tak jak szczepionka przeciw ospie, tyle że tym razem wpływała na układ odpornościowy zupełnie odwrotnie i szkodziła zdrowiu? Jak inaczej byłoby możliwe, że w środku wojny, dokładnie w grupie wiekowej dzieci, którym ze względu na niedobory w zaopatrzeniu nie można było podać owej zawierającej aluminium szczepionki, spadła śmiertelność?
Aaby i jego współpracownicy w ciągu ostatnich lat zebrali więcej danych niż kiedykolwiek przedtem. Niektórymi badaniami objęto kilka tysięcy uczestników. Powoli zaczęły też napływać rezultaty opracowań z Kopenhagi, gdzie dokonywano złożonych obliczeń statystycznych. Już pierwsza większa praca wywołała ogromne poruszenie. Ukazała się w grudniu 2000 roku w renomowanym „British Medical Journal"69. Była poświęcona badaniom zespołu Aaby'ego nad wpływem rutynowych szczepień na ogólną śmiertelność wśród dzieci.
Tak sformułowane zagadnienie nie brzmi szczególnie oryginalnie. A jednak w całej literaturze medycznej nie ma na ten temat prawie żadnych badań. To, czy szczepionka się do czegoś nadaje, określa się wyłącznie na podstawie stopnia uzyskiwanej ochrony przed określoną chorobą, to znaczy czy u zaszczepionych osób występuje odpowiedni poziom przeciwciał we krwi i czy zapadają na tę chorobę w mniejszym stopniu niż osoby zaszczepione. Ale czy osoby szczepione mają przed sobą generalnie dłuższe życie niż nieszczepione, czy może wręcz przeciwnie - umierają wcześniej? Ta kwestia była niezbadana, a wyniki osiągnięte przez Aaby'ego zdawały się po prostu niesłychane i niewiarygodne.
Badania wywołały prawdziwą burzę.
Jeszcze tuż przed Bożym Narodzeniem Aaby wraz ze swoim współ-autorem Henrikiem Jensenem zostali wezwani do siedziby głównej WHO w Genewie. Peter Folb, szef WHO Collaborating Center for Drug Policy, odpowiedzialnego za realizację szczepień na arenie międzynarodowej, uprzednio potępił publicznie pracę w miażdżącej recenzji: napisał, że jest słaba, naszpikowana licznymi błędami i że z pewnością nie spowoduje zmian w obowiązującej polityce WHO w kwestii szczepień.
Cóż tak rozwścieczyło Folba?
Aaby, Jensen i lekarka Ines Kristensen w latach 1990—1996 objęli badaniami ponad 15 tysięcy kobiet i ich nowo narodzonych dzieci. W regularnych odstępach czasu sprawdzali, czy dzieci jeszcze żyją. Naukowcy powiązali to z zaaplikowanymi szczepionkami.
Otrzymano przy tym dwa skrajnie różne wyniki: były szczepionki ze skutkami pozytywnymi i szczepionki ze skutkami negatywnymi. Zgodnie z oczekiwaniami pozytywne efekty miała szczepionka przeciw ospie. Kolejną szczepionką o pozytywnym działaniu okazała się szczepionka przeciw gruźlicy — BCG. Także korzystnego oddziaływania tej szczepionki nie da się wyjaśnić unikaniem gruźlicy. Choroba ta nie ma bowiem niemal żadnego wpływu na śmiertelność dzieci w Gwinei. W dodatku szczepionka ma podejrzanie niski stopień skuteczności. „Szczepionka BCG może chronić przed trądem - tak formułuje to wiedeński specjalista od chorób zakaźnych Wolfgang Graninger — ale na pewno nie przed gruźlicą". A jednak z owej „nieskutecznej" szczepionki przeciwgruźliczej musiał wynikać jakiś korzystny skutek.
Podczas gdy szczepionki przeciw gruźlicy i ospie spowodowały zmniejszenie liczby zgonów wśród dzieci niemal o połowę, szczepionka błonica-tężec-krztusiec wykazuje wręcz przeciwne działanie: u dzieci, które otrzymały tę typową szczepionkę skojarzoną (DTP), niebezpieczeństwo zgonu przed kolejną wizytą kontrolną było niemal dwukrotnie wyższe.
Ze strony ekspertów WHO napłynął protest, że może chodzić o dwie różne grupy dzieci. Być może dzieci, które otrzymały szczepionkę DTP, były w gorszym stanie niż dzieci z innych grup.
Ocena danych statystycznych ujawniła nieprawdziwość tego zarzutu. Wręcz przeciwnie: dzieci zaszczepione DTP pochodziły z wyższych warstw społecznych i były lepiej odżywione niż dzieci nieszczepione. Po uwzględnieniu tej różnicy w ocenie danych statystycznych okazało się, że u dzieci zaszczepionych DTP ryzyko zgonu było nawet dwuipółkrotnie większe.
Na czym polega różnica między tymi różnymi szczepionkami?
Te szczepionki, które wywierają pozytywny efekt, to szczepionki żywe. Jedna zawiera osłabione, lecz żyjące wirusy ospy, druga szczepionka o korzystnym działaniu również zawiera osłabione żywe bakterie. Została ona opracowana na początku lat dwudziestych ubiegłego wieku przez francuskich naukowców Alberta Calmette'a i Camille'a Guerina z zarazków gruźlicy bydła. Skrót BCG znaczy „Baccilus Calmette-Guerin".
Obie szczepionki zawierają żywe zarazki, bez trudu identyfikowane przez układ odpornościowy, tak jakby chodziło o autentyczną infekcję. Dlatego szczepionki wywołują wystarczającą odpowiedź immunologiczną na te zarazki. W takiej szczepionce niepotrzebna jest substancja wzmacniająca działanie, na przykład aluminium. Nie ma więc niebezpieczeństwa, że pod wpływem aluminium reakcja immunologiczna zostanie odwrócona. Stosowanie aluminium w żywych szczepionkach byłoby niemożliwe choćby z tego powodu, że sole aluminium, tak samo jak używane w szczepionkach konserwanty zawierające rtęć, uśmierciłyby żywe wirusy czy bakterie. Dlatego te toksyczne składniki mogą być stosowane wyłącznie w szczepionkach zawierających martwe wirusy i bakterie.
Tak więc w szczepionce DTP stosuje się aluminium jako substancję wzmacniającą działanie. Podczas gdy obie żywe szczepionki stymulują układ odpornościowy w kierunku tak zwanej reakcji komórek Th1, aluminium uaktywnia komórki Th2 w układzie odpornościowym. Te dwa rodzaje reakcji różnią się od siebie diametralnie i wywołują gigantyczne skutki, które do tej pory zdołaliśmy poznać w bardzo niewielkim stopniu: uwalniają się różne rodzaje cytokin, w szczególności chodzi tu o wysoce aktywne interleukiny i interferony. Zależnie od tego, jaki kierunek rozwoju wyznaczą komórki dendrytyczne, wydzielają się zupełnie inne substancje neuroprzekaźnikowe i hormony, uaktywniane są inne komórki odpornościowe i w sieci układu odpornościowego z jego drogami limfatycznymi i ośrodkami łączącymi cały organizm tworzona jest zupełnie inna struktura organizacyjna.

Badania jawnie zmanipulowane

Naukowa narada w centrali WHO w Genewie przebiegała raczej w atmosferze szacunku, lecz bez konkretnych rezultatów. Aaby po-informował mnie wówczas, że „kilka grup badawczych potraktowało poważnie nasze wyniki. Większość jednak - przy finansowym wsparciu WHO — próbuje obalić nasze obserwacje".
Rzeczywiście, w ciągu kolejnych lat publikowano badania, których wyniki pozostawały w całkowitej opozycji do wyników Aaby'ego. W pracach tych wskazywano na pozytywne efekty szczepionki DTP, ale za to, jak stwierdził pewien francuski zespół, nagle gdzieś zniknęły pozytywne skutki szczepionki przeciw ospie70. Tego rodzaju prace nosiły znamiona zemsty i przede wszystkim miały na celu podważenie wiarygodności drugiej strony. Taka dziecinada: ty mi zepsułeś moją ulubioną szczepionkę, to teraz ja ci zepsuję twoją ulubioną szczepionkę. Obrońcom doktryny WHO umknęły przy tym liczne, i to bardzo przykre błędy.
Aaby wraz z wysokiej rangi specjalistami od biometryki medycznej z Duńskiego Centrum Epidemiologii i Nauki oraz Staten Serum Institut w Kopenhadze wysyłał do tych pism obszerne riposty i punkt po punkcie wymieniał potknięcia i błędy. Niektóre z nich mają także związek ze szczególnymi wymogami dotyczącymi prowadzenia prac w terenie na kontynencie afrykańskim. Matki zazwyczaj dobrze pilnują książeczek szczepień swoich dzieci. Jeśli jednak dziecko umiera, książeczka zostaje wyrzucona lub trafia gdzieś w kąt. Najczęściej naukowcom jest ogromnie niezręcznie prosić matkę, by mimo wszystko odszukała brakujący dokument, i skłonić ją do przekazania książeczki.
Jeśli to się nie uda, trzeba koniecznie uwzględnić zaginięcie książeczki szczepień w ewaluacji wyników badań. Zaniedbanie tego grozi wystąpieniem tak zwanego błędu przeżywalności, czyli tym, że właśnie te ostatnie szczepienia przed śmiercią dziecka nie zostaną uwzględnione w protokołach badawczych. Tym samym właśnie te szczepienia, które mogły spowodować śmierć dziecka, zostaną w badaniach ocenione zbyt korzystnie.
Równie często zdarza się, że uczestnicy badań są rekrutowani już po fakcie, czyli że od instytucji ochrony zdrowia przejmuje się wszystkie dane dzieci urodzonych w danym okresie, niezależnie od tego, czy dzieci te jeszcze żyją, czy nie. Następnie naukowcy próbują dotrzeć do książeczek szczepień wszystkich tych dzieci i uwzględnić je w protokołach badań. W przypadku dzieci zmarłych jest to trudne, więc dzieci te są często kwalifikowane jako nieszczepione, właśnie dlatego że nie da się już dotrzeć do książeczek szczepień. Jeśli zaś dziecko przeżyło, najczęściej możliwy jest też kontakt z matką i dostęp do książeczki zdrowia.
Dla tego okresu powstał nawet w naukowej angielszczyźnie specjalny termin: „immortal persontime". Określa on paradoksalne zjawisko, które polega na tym, że uczestnicy badań w okresie między ostatnim szczepieniem i wizytą naukowców są na papierze „nieśmiertelni". Tylko bowiem wtedy, gdy dziecko jeszcze żyje, można ująć w protokole ostatnią szczepionkę, jeśli zaś zmarło, zostaje uznane za nieszczepione.
To jednak sprawia, że prezentowany stan nie jest zgodny z rzeczywistością, lecz zostaje odwrócony. Tego typu „błąd przeżywalności" jest bardzo częsty i wkrada się wtedy, gdy badania prowadzą naukowcy o zbyt małym doświadczeniu w tym zakresie albo w wyniku przeoczenia. „To jeden z głównych błędów stwierdzonych przez nas w tych badaniach" — wyjaśnił mi Aaby.
W krajach rozwijających się niewiele jest chyba instytucji, które dysponowałyby tak wielkim doświadczeniem w tego rodzaju naukowych wyzwaniach jak Bandim Health Project. Aaby i jego współpracownicy wydali nawet własne publikacje71 71, w których wyliczają, jakie skutki mają te błędy dla wyników badań i jak najlepiej je eliminować. Kierują swoje ostrzeżenie konkretnie do tych autorów badań, którzy próbowali przedstawić wyniki z Gwinei Bissau jako „wypadek przy pracy" i na podstawie własnych badań próbowali wykazać, że stosowanej na całym świecie polityki szczepień WHO nie da się absolutnie nic zarzucić. „Dopóki nie uda się prawidłowo ustalić statusu szczepionek i nawet w najtrudniejszych warunkach systemowo unikać na przykład »błędu przeżywalności« — ostrzegał Aaby - główne wyniki tych badań będą tak dalece zafałszowane, że na ich podstawie nie będzie można formułować żadnych wiążących wniosków".
W latach 2001—2006 ukazało się aż sześć prac poświęconych dzia-łalności Bandim Health Project, w których sprawdzano alarmujące wyniki badań dotyczących szczepień DTP w krajach Afryki i Azji. Wszystkie zakończyły się wnioskami o braku szkodliwości szczepionek zawierających aluminium. Wszędzie gromadzono dane w sposób retrospektywny, bez uwzględnienia „błędu przeżywalności".
Przyjrzyjmy się bliżej takiej pracy na przykładzie badań73 sfinansowanych przez UNICEF oraz WHO i przeprowadzonych przez francuski zespół, który miał zbadać, czy szczepionka DTP spowodowała negatywne skutki u dzieci także w Burkina Faso. .Absolutnie nie - brzmiał radosny rezultat pracy - wręcz przeciwnie". Faktycznie, ryzyko zgonu nie wzrosło tam, lecz znacząco spadło. Za pomocą szczepionki DTP udało się ograniczyć śmiertelność dzieci w porównaniu z dziećmi nieszczepionymi o gigantyczne 76 procent. W swojej wiarygodności wynik ten przypomina wyborcze zwycięstwa w republikach bananowych albo w państwach dawnego bloku wschodniego.
Dane gromadzono w Burkina Faso przez osiem miesięcy. Większość szczepień można więc było zarejestrować dopiero po fakcie. Jeśli dwumiesięczne niemowlę włączone do badań zadeklarowane jako nieszczepione zmarło cztery miesiące później, to przy powtórnym badaniu autorzy badań zapisywali je w protokole jako „zmarłe". Ale jak stwierdzić, jakie szczepionki dziecko otrzymało przez ten czas?
Zespół naukowców Bandim Health Project zwracał baczną uwagę, aby w analizie brać pod uwagę tylko te dzieci, w których przypadku dostępne były informacje na temat stanu szczepień, badacze francuscy zaś, jeśli nie udawało im się dotrzeć do aktualnej dokumentacji szczepień, bez mrugnięcia okiem kwalifikowali zmarłe dzieci jako „nieszczepione". I podczas gdy Aaby i jego zespół w większości swych prac ze względu na niekompletność dokumentacji nie mogli uwzględnić w analizie około jednej trzeciej uczestników, ignorancja analiz sponsorowanych przez WHO w tej kwestii spowodowała poważne zafałszowanie wyników danych na korzyść szczepień.
Statystycy Aaby'ego z ciekawości jeszcze raz przeanalizowali własne badania z Gwinei Bissau przy zastosowaniu błędnej metody i okazało się, że tam, gdzie według pierwotnych obliczeń wyszło, że szczepienie DTP zwiększyło śmiertelność o 84 procent, przy zastosowaniu metody zgodnej z doktryną WHO nagle wyszedł im podobny rezultat jak w Burkina Faso. Również w tym wypadku efekt szczepionki DTP został odwrócony i przekształcony w swoje przeciwieństwo: śmiertelność spadła o 37 procent.
Ten przykład pokazuje, jak gigantyczne skutki praktyczne ma ten błąd i do jakiego zafałszowania wyników prowadzi. A jednak takie podejście przeważyło i do dziś w krajach rozwijających się w dalszym ciągu stosuje się zgodnie z harmonogramem WHO szczepionki zawierające aluminium.
W 2001 roku, akurat wtedy, gdy „British Medical Journal" opublikował te kontrowersyjne badania, Aaby powiedział mi, że w żadnym razie nie chciałby być postrzegany jako przeciwnik szczepień i nigdy też nim nie był. Tymczasem jednak doszedł do wniosku, że nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka i dotyczy to również szczepień. „Istnieją korzystne, dobroczynne szczepionki i takie, które najlepiej byłoby natychmiast wycofać z rynku". Zaliczył do nich zarówno szczepionki DTP zawierające aluminium, jak i szczepionki przeciw ospie o pełnej wirulencji; w tym drugim przypadku nawet WHO podzieliła jego zdanie i wycofała ją z rynku.
Obie szczepionki powodowały, szczególnie u dziewczynek, gwałtowne reakcje układu immunologicznego. W głowie Aaby'ego zaświtało nagle podejrzenie: a jeśli to wcale nie szczepionka przeciw ospie spowodowała śmierć tylu dziewczynek? Jeśli także w tym przypadku prawdziwym zagrożeniem jest szczepionka DTP?
Aaby już od dawna podejrzewał, że w tych obserwacjach coś jest nie tak, ponieważ negatywne efekty nowej szczepionki przeciw ospie nie wystąpiły w jednakowym natężeniu we wszystkich grupach. W niektórych badaniach szczepionka przeciw ospie Edmon- ston-Zagreb przyniosła wręcz te same korzystne efekty co inne żywe szczepionki przeciw ospie. Czyżby na muszkę wzięto zupełnie inną szczepionkę?
Aaby jeszcze raz dał swoim współpracownikom dane do przeanalizowania. Tym razem jednak udzielił im jasnej instrukcji: wszystkie bazowe dane dzieci w badaniach mają zostać jak najstaranniej zbadane pod kątem tego, w jakim odstępie czasowym w stosunku do szczepionki przeciw ospie została podana dzieciom zawierająca aluminium szczepionka DTP.
Szybko ujawniła się przy tym wyraźna prawidłowość: jeśli szczepionka przeciw ospie została podana po szczepieniu DTP, wśród dziewczynek nie występowała zwiększona śmiertelność. Jeśli jednak szczepionkę przeciw ospie zaaplikowano dość wcześnie, a po niej nastąpiły jeszcze kolejne szczepienia DTP, u dziewczynek występowało nagle znacznie większe ryzyko zgonu niż u zaszczepionych chłopców. Różnica ta była olbrzymia, a także uzależniona od dawki: im więcej razy szczepiono dzieci szczepionką DTP po szczepieniu przeciw ospie, tym odporność u dziewczynek wydawała się mniejsza. Ryzyko zgonu było u nich od dwóch do czterech razy większe niż u chłopców.
Negatywne skutki dla układu odpornościowego sumowały się więc i utrzymywały jeszcze długo po terminie szczepienia.
Jeśli jednak szczepionka przeciw ospie była aplikowana tuż po zakończeniu cyklu podstawowego uodparniania szczepionką DTP, powodowała korzystny powrót układu odpornościowego do poprzedniej, właściwej formy, a negatywne skutki szczepienia DTP stawały się mniej zauważalne 74.
Dodatkowe wskazówki znaleziono w zapiskach z przeszłości, kiedy w latach osiemdziesiątych w odległych regionach Gwinei Bissau rozpoczynano pierwsze akcje szczepień75. Wówczas istniała jeszcze możliwość porównania dużych grup dzieci szczepionych i nieszczepionych. Jednak nikt wtedy nie przypuszczał, że szczepienia mogą mieć jakiekolwiek negatywne skutki, więc nikt ich nie szukał.
Teraz jednak, przeglądając ponownie stare bazy danych, otrzymano podobny obraz: korzystne oddziaływanie żywych szczepionek przeciw ospie i gruźlicy, neutralne oddziaływanie doustnej szczepionki przeciw chorobie Heinego-Medina (również żywej szczepionki) oraz negatywne oddziaływanie zawierającej aluminium potrójnej szczepionki błonica-tężec-krztusiec. U dzieci, które w wieku od dwóch do ośmiu miesięcy otrzymały podstawowe szczepionki DTP, ryzyko zgonu w ciągu najbliższych sześciu miesięcy było wyższe o 92 procent. Szczególnie wyraźne było ryzyko zgonu po drugiej i trzeciej dawce szczepionki. Tu różnica między dziećmi nieszcze- pionymi i szczepionymi wyniosła aż 436 procent, co oznacza ponad czterokrotnie zwiększone ryzyko — tym razem liczone wspólnie dla dziewczynek i chłopców.

Rola WHO, Gatesa i innych

Aaby i jego współpracownicy zyskali teraz wystarczającą pewność w swojej ocenie tej problematyki i Peter wielokrotnie zwracał się do WHO z ostrzeżeniem przed kontynuacją dotychczasowej polityki szczepień. Regularnie go zbywano.
Aaby zażądał więc badań w najwyższej klasie jakości, które pozwoliłyby ostatecznie rozstrzygnąć sporne kwestie: tak zwanych kontrolowanych badań randomizowanych. Uczestnicy takich badań są losowo przydzielani do jednej z dwóch grup. Ani osoby podlegające szczepieniom, ani pracownicy naukowi nie wiedzą, kto otrzymuje szczepionkę (podwójna ślepa próba), a następnie, w określonych odstępach czasowych, przez regularne kontakty i badania, sprawdza się, jak rozwijają się dzieci w poszczególnych grupach. Obsługą statystyczną zajmuje się niezależny zespół zewnętrznych biometryków medycznych. Nie wiedzą oni wprawdzie, która grupa dostaje jakie szczepionki, lecz otrzymują zakodowane dane, z których czerpią informacje na temat samopoczucia dzieci w poszczególnych grupach. Zapewnia to bezpieczeństwo badań: jeśli liczba zachorowań albo przypadków zgonu w którejś grupie przekroczyłaby jakąś - ustaloną z góry - wartość graniczną, ich zadaniem jest przerwać badania przed czasem. Jeśli takie wydarzenia nie nastąpią, badania są prowadzone aż do planowego końca, a następnie ewaluowane i na koniec odszyfrowywane. Oznacza to, że dopiero na samym końcu wiadomo, jakie konkretne działanie wykazały określone szczepionki.
Ta przemyślna struktura została opracowana w toku trwających kilkadziesiąt lat badań przez znakomitych naukowców zajmujących się medycyną opartą na dowodach (evidence based medicine - EBM) i obowiązuje w każdej dziedzinie medycyny. Tylko taka struktura badań jest wolna od świadomych lub nieświadomych zafałszowań i tylko taka ma rzeczywiście wagę dowodu.
Takie badania rzeczywiście wyjaśniłyby, czy kontrowersyjne, zawierające aluminium szczepionki w krajach rozwijających się przynoszą dzieciom korzyść, czy raczej narażają je na niebezpieczeństwo, jak uzasadnił to Aaby na podstawie wielu wskazówek.
Jednak WHO wielokrotnie odmawiała ich przeprowadzenia, uzasadniając, że „Byłoby to nieetyczne"76. Nieodpowiedzialnością byłoby losowe przydzielanie dzieci do grupy uczestniczącej w badaniu, w której nie zostałyby one zaszczepione odpowiednio wcześnie i w odpowiednim stopniu.
Odrzucono również kolejną propozycję, aby jednej grupie, zgodnie z oficjalną polityką WHO, podać szczepionkę błonica-tężec- -krztusiec w wieku 6, 10 i 14 tygodni, a w grupie porównawczej przesunąć terminy szczepień na drugie półrocze życia, tak aby możliwe było przywrócenie pełnej sprawności układu immunologicznego krótko po uzyskaniu podstawowej odporności po szczepieniu przeciw ospie.
Urzędnicy WHO nie wzięli jednak pod uwagę uporu Duńczyków, którzy wciąż na nowo próbowali mimo wszystko sprawdzać swoje tezy. Ponieważ odrzucono pomysł losowego przydzielenia dzieci do grup, pracownicy Bandim Health Project spróbowali aktywnie zmniejszyć szkody powodowane przez szczepionkę DTP. Wykazali, że jest to możliwe w przypadku, gdy po serii szczepień DTP układ odpornościowy wraca do względnej równowagi pod wpływem szczepionki przeciw ospie lub gruźlicy (BCG).
Latem 2011 roku Peter Aaby przysłał mi nowy projekt publikacji, nowatorskiej chociażby już ze względu na swoje rozmiary: dokument zawiera 44 strony wypełnione licznymi wykresami i ponad 100 medycznymi zaleceniami. Nosi ona tytuł „Opracowanie i badanie hipotezy: szczepionka błonica-tężec-krztusiec ma negatywne, uogólnione skutki dla przeżywalności dzieci w krajach słabo rozwiniętych". Praca ta została opublikowana i jest ogólnie dostępna77.
Cechą szczególną tego opus magnum, zawierającego podsumowanie wszystkich wiarygodnych danych dotyczących skutków szczepień u dzieci, są dwa „doświadczenia naturalne", w których Aaby i jego współpracownicy sprawdzili swoją tezę. Ponieważ WHO uniemożliwiła obiektywne zbadanie efektów szczepionki DTP, czyli późniejszy termin szczepień w grupie dzieci, Duńczycy wybrali metodę, która została zastosowana bodaj po raz pierwszy na świecie: w ramach badań eksperymentalnych użyli „dobrych" szczepionek żywych, aby osłabić efekt potencjalnie „złych" szczepionek martwych.
W tym celu przesunięto szczepienie przeciw ospie na wcześniejszy okres życia dziecka. Losowo dobrana grupa dzieci otrzymała - po zakończeniu podstawowego szczepienia DTP - szczepionkę przeciw ospie w wieku 4,5 miesiąca, grupa kontrolna zaś otrzymała tę szczepionkę w normalnym, przewidzianym w kalendarzu szczepień terminie - w wieku 9 miesięcy. Ten zabieg wystarczył, by ograniczyć do połowy ryzyko zgonu dziewczynek w wieku między 4,5 a 9 miesięcy. Gdy ewaluację ograniczono do tych dzieci, które w dniu narodzin nie otrzymały wysokiej dawki witaminy A — jest to inny kontrowersyjny i potencjalnie niebezpieczny środek stosowany w wielu krajach Trzeciego Świata - efekt interwencji był jeszcze wyraźniejszy: w porównaniu z dziećmi, które wcześniej otrzymały szczepionkę przeciw ospie, u dzieci, u których zastosowano szczepionkę zawierającą aluminium, negatywne skutki jeszcze mocniej odbiły się na układzie immunologicznym. W ich przypadku ryzyko, że umrą przed ukończeniem 9 miesięcy, było trzykrotnie wyższe.
Druga część doświadczenia była poświęcona odświeżającemu szczepieniu DTP, które w Gwinei Bissau zwykle jest podawane w wieku 18 miesięcy. Podczas gdy „zwykli lekarze" szczepili zgodnie z wytycznymi WHO, lekarze Bandim Health Project przeciągali sprawę o miesiąc i szczepili dzieci - bez pokrycia w jakimkolwiek kalendarzu szczepień - w 19 miesiącu żywą szczepionką przeciw gruźlicy. I znowu okazało się, że jest to interwencja ratująca życie. Ryzyko zgonu dziewczynek i chłopców, którzy otrzymali żywą szczepionkę po szczepionce DTP, zostało zredukowane aż o 64 procent.
Być może Bill i Melinda Gates powinni znaleźć czas na przestudiowanie tych badań. Ale raczej nie ma co na to liczyć, podobnie jak na zmianę myślenia w kręgach WHO, ponieważ łączyłoby się to również z przyznaniem się do błędu. A taka mądra i duża organizacja jak WHO nie popełnia przecież żadnych błędów.
Przynajmniej nikt nie może powiedzieć, że efekty badań grupy duńskich naukowców nie były znane. Niemal wszystkie duże badania Aaby'ego zostały opublikowane przez bardzo znaczące wydawnictwa - najczęściej „British Medical Journal" i jego grupę wydawniczą. Coraz więcej ekspertów zaczyna wątpić w chwalebną rolę WHO jako szlachetnego obrońcy zdrowia dzieci.
Bardzo jasno wyraża się na przykład australijski pediatra i ekspert od szczepień Frank Shann, który pracuje głównie na oddziale intensywnej terapii Royal Children's Hospital w Melbourne.
W artykule wstępnym78, który ukazał się w związku z jedną z nowszych prac Aaby'ego79 w „Journal of Infectious Diseases", Shann pisze następująco: „Istnieją obecnie jasne dowody, że nasz zbyt prosty model objaśniający działanie szczepionek jest nieprawdziwy. Nie możemy już dłużej zakładać, że jedna szczepionka działa niezależnie od innych szczepionek i że wpływa tylko na te infekcje, które są powodowane przez konkretną chorobę". Musimy się wreszcie przyzwyczaić do myśli, kontynuuje Shann, że istnieją dwie różne grupy szczepionek: o korzystnym działaniu dla dzieci i takie, które zagrażają ich życiu.
„Gdy do tego szpitala trafia dziewczynka z zapaleniem płuc - powiedział Peter Aaby reporterowi BBC, który odwiedził go w Bissau - jej przeżycie zależy w istotnym stopniu od tego, jakie szczepionki otrzymała w ostatnim czasie". Jeśli była to szczepionka przeciw ospie, kontynuuje Aaby, „jest bardziej prawdopodobne, że dziewczynka opanuje infekcję, niż gdyby to była szczepionka DTP ". A więc przeżycie zależy od stanu szczepień.
Podejrzenie, że negatywne efekty martwych szczepionek mogą mieć związek z zawartym w nich aluminium, dręczy Aaby'ego od dawna. Niedawno napisał mi: „Moje obawy dotyczące aluminium nie zmieniły się. Ale nie do mnie należy dokładne zbadanie tej kwestii. Nie jestem ekspertem od aluminium i nie wiem, co konkretnie powoduje aluminium w organizmach dzieci. Tym, co widzę, są skutki tutaj, w Afryce".
Profesor Aaby na każdej konferencji, na którą go zapraszano, zwracał uwagę na ten skandal i domagał się przeprowadzenia kontrolowanych badań, w których by sprawdzono ciężki zarzut, jakoby szczepionka ta zagrażała przeżywalności dzieci. Wszędzie jednak był zbywany. Co więcej, WHO umocniła swoje zalecenia i rozszerzyła związane z tym kampanie na rzecz szczepień wspierana przez tak potężnych inwestorów jak Bill and Melinda Gates Foundation. Obecnie szeroko stosowane są jeszcze inne zawierające aluminium szczepionki, na przykład szczepionka przeciw pneumokokom czy wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. „Rządy państw rozwijających się muszą uznać programy szczepień za priorytetowe" - napominał Bill Gates w maju 2011 roku podczas przemówienia na zgro-madzeniu Światowej Organizacji Zdrowia w Genewie. Założyciel Microsoftu przeznaczył ze swego majątku dziesięć miliardów dolarów na to, by w ciągu najbliższego dziesięciolecia zapewnić szczepionki jeszcze większej liczbie dzieci. Nigdy jednak nie wspomniał ani słowem o bezpieczeństwie tych szczepionek.
Peter Aaby jest jak najdalszy od tego, by wypowiadać wojnę zdrowym, bezpiecznym szczepionkom. „Czeka nas jeszcze długa walka, nim uda się rozstrzygnąć te kwestie — napisał mi. - Myślę, że nasz główny problem polega na tym, że w ogóle nie wiemy, co osiągamy, realizując akcje szczepień. Wydaje nam się, że wiemy, ponieważ w Europie to pozornie zadziałało, a potem przenosimy nasze rozwiązania do krajów rozwijających się, nie sprawdzając, czy nasze założenia są w ogóle słuszne". I - kontynuuje Aaby - właśnie to jest „jego zadanie". Twierdzi, że zaskakujące wyniki badań naprowadziły go na uogólnione skutki szczepień i że musi to sumiennie i dokładnie zbadać. I nie może się kierować tym, czy jego praca uzyska wsparcie finansowe oraz kadrowe i czy to, co robi, będzie pasować szychom w urzędach. „Mamy obowiązek sprawdzić te szczepienia, które zalecamy mieszkańcom Afryki, również pod kątem ich użyteczności medycznej, a skoro nikt inny tego nie robi, zrobimy to my".

Bardzo samowolny układ

Gdy zaalarmowane zostają komórki układu odpornościowego, rozpoczyna się reakcja łańcuchowa, przebiegająca zgodnie z wewnętrznymi, trudnymi do prześledzenia zasadami. To tak jakby uruchomić wysoko wyspecjalizowaną, obejmującą rozmaite oddziały armię, która sama się organizuje i gdzie odgłosy bitwy: ból, gorączkę, wyzdrowienie, słyszymy tylko z zewnątrz. Ale co dokładnie odbywa się w układzie odpornościowym, to już w dużej mierze pozostaje tajemnicą. Ingerencja w układ immunologiczny za pomocą leków powinna się więc odbywać przy zachowaniu zasad najwyższej ostrożności, gdyż układ ten najlepiej pracuje według własnych zasad.
Układ odpornościowy dysponuje szeregiem wyspecjalizowanych komórek realizujących szczególne zadania. Specjalne znaczenie mają komórki dendrytyczne, które ze względu na swój typowy gwiaździsty kształt były pierwotnie uważane za komórki nerwowe skóry. Ich wypustki (dendryty) potrafią się daleko wyciągać, zginać, ponownie kurczyć i w zależności od potrzeby wyjść znowu w innym miejscu. Te zręczne komórki występują w tkance na całej powierzchni ciała i są uważane za straż układu immunologicznego. Jeśli nie występuje jakaś szczególna infekcja ani żaden inny stan alarmowy, zajmują się sprzątaniem. Pożerają obumarłe komórki i przekazują je do uporządkowanego, ponownego przetwarzania. Jeśli komórki dendrytyczne znajdą przydatne cząsteczki, fragmenty pożywienia albo cząsteczki w płynach ustrojowych, to są one konsumowane i prze-kazywane dokładnie tam, gdzie takich surowców potrzeba.
Jeśli dojdzie do wniknięcia mikroorganizmów, wirusów albo innych podejrzanych substancji (antygenów), komórki dendrytyczne przerywają sprzątanie i całkowicie poświęcają się temu wyzwaniu. Pożerają antygeny, przetwarzają je i śpieszą z nimi do jednego z głównych ośrodków układu odpornościowego. W normalnym przypadku jest to najbliżej położony węzeł chłonny, ale może to być także śledziona, jeśli intruzi trafili do krwi, albo migdałki, jeśli komórki układu immunologicznego dokonały przejęcia w okolicach gardła. Dodatkowo komórki dendrytyczne odbierają wszystkie dostępne informacje z komórek i z innych części układu immunologicznego z otoczenia. Na podstawie wskaźników stanów zapalnych oceniają, jakie niebezpieczeństwo grozi ze strony intruzów. Sprawdzają, czy taka infekcja wystąpiła po raz pierwszy, czy też są to znane antygeny. Często komórki dendrytyczne odwołują wtedy akcję, uspokajają pozostałe komórki immunologiczne i regulują tolerancję immunologiczną. Jest to szczególnie ważne w razie wystąpienia pomyłki. Również białka własne organizmu mogą bowiem zostać wzięte za antygeny. Zdarza się to często - na przykład wtedy, gdy w komórce rozpoczynają się procesy nowotworowe. W takim wypadku słusznie staje się ona obiektem ataku układu immunologicznego. Do pomyłek może jednak dojść również wtedy, gdy układ odpornościowy został postawiony w stan gotowości pod wpływem czynników zewnętrznych, na przykład za sprawą wstrzyknięcia związków glinu, które wywołują prawdziwy immunologiczny szok. Wtedy rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania podejrzanych. Miliardy komórek odpornościowych uaktywniają się i meldują o wszystkim, co im nie pasuje. W takich sytuacjach zadaniem komórek dendrytycznych jest przywrócenie porządku, uspokojenie i zahamowanie reakcji autoimmunologicznych, czyli ataków na własne tkanki organizmu.
Pod wpływem kontaktu z antygenami komórki dendrytyczne w ciągu jednego dnia zmieniają swój kształt. Dojrzewają i poświęcają się teraz przekazywaniu informacji do komórek realizujących odpowiedź immunologiczną. Jedna komórka dendrytyczna potrafi powiadomić o właściwościach antygenów kilka tysięcy limfocytów T, limfocytów B lub naturalnych komórek żernych. Chodzi przy tym nie tylko o wskazanie nieproszonego gościa. Komórki dendrytyczne przekazują także swoją ocenę zagrożenia i organizują odpowiednią reakcję, na przykład produkcję przeciwciał specjalnie dostosowanych do tych antygenów albo uaktywnienie specjalnej odpowiedzi komórkowej.
Pobudzone komórki układu odpornościowego zaczynają się dzielić i namnażać. Węzły chłonne nabrzmiewają, coraz więcej komórek odpornościowych wędruje do miejsca, gdzie przebywają podejrzane antygeny. Dodatkowo komórki odpornościowe zaczynają wytwarzać cytokiny. Tym mianem określamy dużą grupę białek, które łączy jedna wspólna cecha: cytokiny potrafią wpływać na inne komórki, na przykład pobudzić je do wzrostu albo do produkcji substancji semiochemicznych. W kwestii wyjaśnienia mechanizmów działania cytokin i ich roli w biologii komórki nauka jest jeszcze na początku drogi, choć w ciągu dwóch ostatnich dekad przeprowadzono szeroko zakrojone badania. Z kilkoma podgrupami tych wielofunkcyjnych substancji sygnałowych, na przykład z interferonami czy interleuki- nami, biotechnologia wiąże duże nadzieje; wskazują one kierunek, w którym coraz bardziej rozwija się przemysł farmaceutyczny. Teraz układ immunologiczny jest manipulowany już nie tylko przez wpływy z zewnątrz, na przykład przez antybiotyki, leki przeciwgorączkowe czy podanie syntetycznego hormonu stresu - kortyzolu. Nauka w coraz większym stopniu zaczyna odtwarzać różnych graczy układu immunologicznego i wprowadzać ich do obiegu. Te pochodzące z laboratorium biotechnologicznego cytokiny wspomagają na przykład w postaci EPO, znanego jako środek dopingowy, namnażanie czerwonych krwinek. Inne cytokiny stosuje się w leczeniu nowotworów albo do obrony przed wirusami. Opracowane dotychczas terapie łączy to, że wywołują dość silne skutki uboczne. Zdarza się, że zapoczątkowana reakcja zupełnie wymyka się spod kontroli. Nie jest przecież tak jak w systemach elektronicznych, że prostym przyciskiem można coś włączyć lub wyłączyć. Reakcje te znacznie bardziej przypominają wysyłanie oddziałów sił specjalnych dysponujących różnymi umiejętnościami i zależnie od otrzymanych informacji wykonującymi określone czynności. Raz wysłane, nie bardzo dają się kontrolować, lecz działają na własną rękę. I dotyczy to nie tylko podejmowanych przez nie same działań, lecz także rozkazów przekazywanych innym komórkom. Te zaś również są w dużej mierze niezależne, wykonują własne działania, które wpływają pod względem biochemicznym na przemianę materii. Nie jest jednak pewne, czy te działania będą zgodne z pierwotnym zamiarem terapeuty. Dość często bywa tak jak ze słynnym uczniem czarnoksiężnika Johanna Wolfganga Goethego, który musiał się bezradnie przyglądać, jak jego zaczarowana miotła wpada w amok i zalewa dom wodą: „Hola! hola! Prąd zbyt rączy! Pora skończyć! Nadto hojny z ciebie śmiałek! Ach, nieszczęście! Ach, niedola! Słów zaklęcia zapomniałem!"
W medycznej rzeczywistości uczniowie czarnoksiężnika w sytuacji zagrożenia są jeszcze bardziej bezradni, ponieważ nigdy nie znali owego zaklęcia, które cofa wszelkie wydarzenia i naprawia szkody. Otym, co może się zdarzyć, świadczy dobitnie eksperyment lekowy z użyciem opracowanego przez firmę TeGenero z Wurzburga antygenu TGN1412. Ta doświadczalna substancja czynna była przewidziana do leczenia stwardnienia rozsianego, reumatyzmu i innych schorzeń autoimmunologicznych. Wyprodukowane w laboratorium przeciwciała miały w toku leczenia przywrócić równowagę niewłaściwie reagującego układu odpornościowego. W marcu 2006 roku sześciu młodych mężczyzn, którzy dzięki udziałowi w badaniach medycznych chcieli podreperować swoje budżety, otrzymało w jednym czasie nowy preparat. Jednak wiirzburscy naukowcy nie liczyli się z tym, że wstrzyknięte antygeny, których zadaniem miało być właściwie wśliznięcie się do układu immunologicznego i zmanipulowanie go zgodnie z planem, zostaną natychmiast zdemaskowane jako obcy agenci i jako superantygeny spowodują ogromne zamieszanie w organizmie. Komórki, do których owe sztuczne antygeny miały się podłączyć, zaczęły się bronić i masowo wysyłać substancje semiochemiczne jako wołanie o pomoc. Wezwane ko-mórki immunologiczne uaktywniły się spontanicznie i jednocześnie wysłały swoją najcięższą broń: nastąpiła „burza cytokinowa". Polega ona na uruchomieniu przez substancje semiochemiczne zapalnej reakcji łańcuchowej, która w krótkim czasie opanowuje cały organizm i prowadzi do gwałtownego obrzmienia tkanek i narządów.
Przyjaciółka 28-letniego uczestnika badań opowiedziała w wywiadzie dla BBC, że jej chłopak był strasznie napuchnięty i wyglądał jak „człowiek-słoń". Inni krewni opowiadali, że głowy i karki ofiar eksperymentu spuchły do trzykrotności swojego obwodu. Na początku niemal nie mogli poznać swoich bliskich. Ich układy immunologiczne zaatakowały ich niczym spuszczone z uwięzi diabelskie miotły i zmieniły ich w monstra, podczas gdy lekarze prowadzący ten eksperyment przyglądali się temu bezradnie niczym uczniowie czarnoksiężnika.
Pięciu uczestników eksperymentu w miarę doszło do siebie po tym najgorszym w swoim życiu doświadczeniu, lecz u szóstego zachodzi podejrzenie o wystąpienie nieodwracalnych szkód. Mówi się, że jednocześnie zachorował na stwardnienie rozsiane, reumatyzm i raka gruczołów limfatycznych.

Aluminium w mózgu

Na oddziale chorób nerwowo-mięśniowych szpitala uniwersyteckiego im. Henriego Mondora znajdującego się we wschodniej części Paryża w poniedziałki i wtorki na izbie przyjęć panuje zawsze ogromny ruch. Na początku tygodnia wykonuje się biopsje. Do tej specjalistycznej kliniki przyjeżdżają pacjenci z całej Francji. Ich dolegliwości są podobne: cierpią na bóle mięśni, najczęściej nóg, dotyczące jednak całego ciała. Do tego dochodzą fazy skrajnego zmęczenia, gdyż sen nie przynosi żadnego odpoczynku. Prócz tego pacjenci często skarżą się na zawroty i bóle głowy, drętwienie kończyn, mrowienie, kłucie i wibracje. Upośledzony może być także wzrok.

Są to główne objawy nowej choroby, zdefiniowanej pod koniec lat dziewięćdziesiątych: autoimmunologicznego zespołu makrofagowego zapalenia mięśniowo-powięziowego (Macrophagic Myofasciitis - MMF). „Zostaliśmy wówczas dosłownie zasypani pacjentami z takimi dolegliwościami - opowiada Romain Gherardi, ordynator oddziału. — I wkrótce doszliśmy do wniosku, że mamy do czynienia z całkowicie nowym obrazem choroby".
W poszukiwaniu przyczyny bólu mięśni Gherardi i jego współpracownik Franęois-Jeróme Authier wykonali szereg biopsji. Przez długi czas byli bezradni, ponieważ nie znaleźli żadnych wskazówek na temat tego, co mogło wywołać te dolegliwości.
Wtedy kilku pacjentów opowiedziało o swoich podejrzeniach co do szczepionki, która mogła być katalizatorem choroby, ponieważ właśnie po szczepionce wystąpiły pierwsze objawy. Gherardi i Authier poszli tym tropem i, wykonując biopsje, skoncentrowali się na lewym ramieniu, w które zwykle we Francji podaje się szczepionki osobom dorosłym.
„I nagle uzyskaliśmy wyniki, które wykazywały jednorodną, choć bardzo niezwykłą strukturę" - opowiada Gherardi. W próbkach tkanki mięśniowej pod mikroskopem stwierdzono duże ogniska zapalne. Tkanka była gęsto przetykana makrofagami, czyli komórkami żernymi układu odpornościowego. Stąd też używana w wielu krajach nazwa tej choroby - macrophagic myofasciitis.
„Szczególnie uderzające było to, że makrofagi musiały pożreć coś szczególnego, co uczyniło je naprawdę nadaktywnymi - opowiada Gherardi. Nie wiedzieliśmy, co to jest, i najpierw pomyśleliśmy o wapniu". Aby rozwiązać tę zagadkę, Gherardi wysłał próbki do specjalistycznego laboratorium. Gdy nadeszły wyniki, obu lekarzom odebrało mowę: komórki żerne były napakowane cząsteczkami glinu.

„W tamtym czasie nawet nie wiedziałem, że szczepionki zawierają związki aluminium — powiada Authier. - Na uniwersytecie w ogóle o tym nie mówiono, niewiele też dowiedzieliśmy się o szczepieniach". Przez wiele miesięcy obaj naukowcy próbowali rozeznać się w tym, co w literaturze medycznej było wiadomo na temat zachowania się jonów metalu, które znaleźli u swoich pacjentów. „Ale rezultaty były bardzo frustrujące - relacjonuje Gherardi. - Stwierdziliśmy, że nikt tego dokładnie nie wie. A już na pewno nikt nie wie, jak aluminium wpływa na te objawy nerwowo-mięśniowe, które stwierdziliśmy u naszych pacjentów".
Gherardi i Authier zaczęli się więc w swojej pracy naukowej skupiać właśnie na MMF. Już wkrótce wpadli na trop, który mógł wyjaśnić ten gigantyczny przypływ pacjentów z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Kilka lat wcześniej instytucje odpowiedzialne za ochronę zdrowia postanowiły mianowicie zaszczepić wszystkich dorosłych mieszkańców Francji przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Szczepionka ta była wówczas nowością na rynku i władze obiecywały sobie po tej kampanii wytępienie rej choroby. Kupiono więc 80 milionów dawek szczepionki i rozpoczęto akcję. „Czegoś takiego nie było dotychczas w żadnym innym kraju" — opowiada Gherardi. - Doświadczenia, jakie zebraliśmy we Francji, były jedyne w swoim rodzaju".
Jednak po fakcie trudno je nazwać doświadczeniami szczególnie pozytywnymi. Ich konsekwencją była między innymi fala nowych przypadków zdiagnozowanego stwardnienia rozsianego, co wywołało wielkie poruszenie w międzynarodowej prasie. W efekcie na rok wycofano z rynku szczepionkę przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Do dzisiaj jej rola jako ewentualnego katalizatora tej ciężkiej choroby autoimmunologicznej budzi ogromne kontrowersje.
W ciągu ostatnich 15 lat Gherardi i Authier wraz ze swym zespołem przeprowadzili wiele badań opublikowanych w renomowanych czasopismach medycznych. Najbardziej uderzające było to, że niemal wszyscy pacjenci cierpiący na autoimmunologiczne zapalenie mięśniowo-powięziowe cierpieli również na zaburzenia umysłowe, najczęściej w zakresie pamięci krótkotrwałej i zdolności koncentracji uwagi.
Aby stwierdzić, co dzieje się w przebiegu MMF z aluminium i makrofagami, lekarze przeprowadzili wiele doświadczeń, przede wszystkim na myszach. Szczególnie pomocna okazała się procedura, która umożliwiła uwidocznienie podanego aluminium i prześledzenie drogi cząsteczek metalu w organizmie. Myszy były obserwowane przez rok i także w ich przypadku ujawniła się bardzo niepokojąca prawidłowość. Wydawało się bowiem, że pod wpływem aluminium makrofagi zyskały nieśmiertelność. Podczas gdy komórki odpornościowe rozkładają i wydalają pożerane białka, w przypadku aluminium wydawało się to niemożliwe. Jony metalu nie podlegały rozkładowi i łup zbytnio obciążał komórki żerne. „Makrofagi stały się hiperaktywne i z wraz z ładunkiem wędrowały po całym organizmie" - opowiada Gherardi. Część aluminium pozostawała w miejscu szczepienia, część była wydalana, ale pewna część cząsteczek aluminium odkładała się w narządach, w tym także w mózgu. „Przez cały rok w pomiarach wychodził nam rosnący poziom aluminium w mózgu" - opowiada Gherardi. Ilość aluminium, jaka docierała do mózgu, była wprawdzie niewielka, ale taki wynik obserwacji wcale nie wygląda dobrze. Francuscy naukowcy nie znaleźli bowiem żadnego sygnału świadczącego o tym, że cząsteczki aluminium, które trafiają do mózgu, kiedykolwiek są z niego wydalane. „Najwyraźniej jest to ulica jednokierunkowa — mówi Gherardi. - Wygląda na to, że natura nie przewidziała, że do mózgu mogą się dostać jony tego metalu, i dlatego nie istnieje mechanizm, który mógłby go od nich uwolnić".
Przeciętnie, jak twierdzi Gherardi, u wielu setek zdiagnozowanych przez nich do tej pory pacjentów ostatnie szczepienie odbyło się 55 miesięcy wcześniej. Czasem znajdowano też aluminium w mięśniach ramienia pacjentów, którzy ostatnią szczepionkę otrzymali dziesięć lat wcześniej. Wyniki te jasno dowodzą, że część zaszczepionych osób nie jest w stanie natychmiast wydalić aluminium z moczem czy kałem, jak to się powinno dziać zgodnie z doktryną szczepień. Jak duża jest to liczba pacjentów, obecnie nie wiadomo. Gherardi i Authier szacują ją na od i do 2 procent.
Nie istnieje obecnie żaden sposób leczenia MMF. Jedyną receptą, jaką można dać pacjentom, jest rada, by, na ile to możliwe, unikali źródeł aluminium, włącznie ze szczepionkami je zawierającymi.

Zespół adiuwantów

Aluminium może trwale zmienić sposób funkcjonowania układu odpornościowego, a ewentualne skutki są równie wielorakie, co przerażające. Niedawno nawet wprowadzono do literatury medycznej nowy obraz choroby. Yehuda Shoenfeld, izraelski naukowiec zajmujący się chorobami autoimmunologicznymi, bodaj najbardziej płodny na całym świecie ekspert w tym zakresie, który w sieci PubMed ma około 1500 wpisów, ukuł dla niego skrót ,ASIA"8°, czyli autoimmunologiczny/zapalny zespół wywołany przez adiuwanty".
Pod pojęciem ASIA kryje się cała masa chorób, których dziś ani nie potrafimy leczyć, ani wystarczająco zrozumieć. Poczynając od „zespołu przewlekłego zmęczenia" po „syndrom wojny w Zatoce Perskiej" wiele tego rodzaju zjawisk łączy się ze szczepionkami zawierającymi aluminium. Dziś znanych jest ponad 80 chorób wywołanych reakcjami autoimmunologicznymi układu odpornościowego. Istotne elementy ukształtowanego w ciągu miliardów lat układu zaczynają szaleć. Przeciwciała markują nagle własne komórki ciała i wystawiają je na odstrzał. Komórki dendrytyczne mylą się w ocenie antygenów i wysyłają substancje semiochemiczne do ataku na narządy. Istotne dla życia gruczoły hormonalne są aż do ostatniej komórki niszczone przez układ odpornościowy, który biologicznie został powołany do ich ochrony.
Konsekwencje są dramatyczne. Osoby chore na cukrzycę typu 1 nie mogą produkować insuliny, ponieważ zniszczeniu uległy komórki beta trzustki. Mocno zagrożona przez „przyjacielski ostrzał" jest tarczyca, jeden z narządów najbardziej dotkniętych zaburzeniami autoimmunologicznymi. Kolejnymi ulubionymi celami wytrąconego z równowagi układu odpornościowego są białe substancje osłony włókien nerwowych oraz jelita.
Nauka zaś stoi przed „niewytłumaczalną zagadką". Gdzieś tam na zewnątrz musi istnieć nieznany czynnik środowiskowy odpowiedzialny za to współczesne, do tej pory nieznane masowe zjawisko. Wprawdzie raz po raz mówi się o uszkodzonych genach jako potencjalnej przyczynie tych chorób i większość pieniędzy przeznaczonych na badania płynie właśnie w tym kierunku, lecz podczas gdy w badania ładowane są miliardowe kwoty i ze słabnącym zapałem prezentuje się czterdziesty ósmy gen odpowiedzialny za stwardnienie rozsiane czy sto dwudziesty gen powodujący chorobę Leśniowskiego-Crohna, za każdym razem bez odpowiedzi pozostaje pytanie, co daje nam ta wiedza. Nie da się naprawić uszkodzonego genu. Tak samo nie da się go wyeliminować ani „wyłączyć", tym bardziej że większość genów spełnia nie jedno, lecz szereg ważnych zadań.
Poza tym uszkodzenia genów tylko w bardzo rzadkich przypadkach są bezpośrednią przyczyną chorób. Dotyczy to kilku znanych od dawna chorób dziedzicznych, na przykład hemofilii, w której uszkodzony jest gen odpowiedzialny za krzepliwość krwi. W większości pozostałych chorób wpływ genów jest znacznie słabszy, ponieważ całe sieci genów wzajemnie na siebie wpływają, a także pozostają pod wpływem mechanizmów kontrolnych organizmu.
Geny to coś jak klawiatura życia. Naciska się je jak klawisze w maszynie do pisania i tylko w połączeniu tworzą sensowny tekst. Poszczególne klawisze same w sobie mają niewielką siłę wyrazu. Dokładny opis wyglądu litery niewiele mówi o jej znaczeniu, które wynika dopiero z połączenia jej z innymi literami. Przy użyciu litery „k" można napisać zarówno „początek", jak i „koniec". To samo odnosi się do genów. Aby mogły spełniać swoje zadanie, muszą być „wywoływane" w określonym kontekście.
Poza tym argument, jakoby wskutek szkód genetycznych nastąpił wzrost zapadalności na określone schorzenia, jest nader słaby. Przy tym, że w ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci genom człowieka uległ wielkim zmianom powodującym występowanie masowych uszkodzeń, nie upierają się dziś nawet najbardziej nawiedzeni specjaliści od genetyki w całym środowisku naukowym. Skoro zatem rozpętana na przełomie tysiącleci euforia pod hasłem „genetyka jest wszystkim" ostatnio mocno osłabła, musi istnieć jakiś kruczek - tajemniczy wpływ środowiska, który u „podatnych genetycznie osób" wywołuje nagle nieuleczalne, przewlekłe choroby. Musi istnieć coś, co uderza w klawisze.
I coraz więcej wskazówek potwierdza prawdopodobną tezę, iż tym tajemniczym wpływem środowiska jest aluminium.

Turboprzeciwciała

Aluminium jest najczęściej używaną substancją wzmacniającą działanie szczepionki (adiuwantem). Bez dodatku aluminium większość szczepionek nie powodowałaby adekwatnej odpowiedzi immunologicznej. I właśnie na tej odpowiedzi immunologicznej - mierzonej poziomem przeciwciał - opiera się większość rejestracji szczepionek. Producenci szczepionki przeciw błonicy czy tężcowi nie muszą udowadniać, że szczepionka naprawdę działa na błonicę czy tężec; muszą tylko zademonstrować, że szczepionka powoduje wytworzenie wystarczającej ilości przeciwciał błonicy czy tężca.
Te przeciwciała są - w porównaniu z bakteriami - dość małymi cząsteczkami białka, wytwarzanymi przez tak zwane limfocyty B układu odpornościowego. Te prawdziwe fabryki wprowadzają miliardy przeciwciał do krwiobiegu. W zależności od tego, na podstawie jakich danych powstały, pasują do swego celu niczym klucz do zamka. W przypadku zakażenia bakteriami błonicy typowe dla błonicy przeciwciała przywierają więc do powierzchni zarazków i tam pozostają. Bakteriom wcale się to nie podoba. Zaklejenie ważnych receptorów przez przeciwciała powoduje znaczące skrócenie ich cyklu życia. Jednak w normalnym przypadku przeciwciała nie są w stanie samodzielnie uśmiercić zarazków. Zajmują się tym znacznie większe naturalne komórki żerne i pozostałe komórki żerne układu odpornościowego, które atakują zarazki oznaczone specjalnie przez przeciwciała.
Liczbę przeciwciał we krwi, tak zwany poziom przeciwciał, mierzy się za pomocą stosunkowo tanich testów. Kwestią definicji pozostaje, od którego momentu stężenie to można uznać za „ochronne".
Wyżej opisane procesy stanowią jednak scenariusz idealny. W praktyce mamy często do czynienia z niespodziankami. Może się zdarzyć, że osoby z wysokim poziomem przeciwciał i tak zachorują, ponieważ przeciwciała nie mogą odnaleźć celu albo z jakiegoś powodu ich klucz nie pasuje do zamka źródła zakażenia. Tak samo osoby w ogóle pozbawione przeciwciał mogą sobie świetnie poradzić z infekcją, ponieważ sprawnie działający układ odpornościowy dysponuje różnymi możliwościami obrony komórkowej i identyfikuje niebezpiecznych intruzów także wtedy, gdy nie zostali oni oznaczeni przez przeciwciała. Tak więc poziom przeciwciał pozwala sformułować jedynie ogólną prognozę.
To właśnie stanowi decydującą słabość zawierających aluminium substancji wzmacniających działanie, ponieważ wywołują one niemal wyłącznie taką reakcję przeciwciał i nie uwzględniają komórkowej odpowiedzi immunologicznej.
Ale przeciwciała są najbardziej podatnym na błędy elementem układu odpornościowego. Są one tak skonstruowane, że ich elementy pasują niczym klucz do zamka w miejscu połączenia. Nierzadko zdarza się jednak, że istnieje drugi, a nawet trzeci klucz, który pasuje do zamka tych przeciwciał - po prostu z powodu przypadkowego podobieństwa. Może to być także własne białko organizmu. Hiper- stymulacja przeciwciał stanowi więc ryzyko dla reakcji autoimmunologicznych.
Kolejnym problemem jest ciągła stymulacja układu odpornościowego. Związki aluminium są dla komórek układu odpornościowego substancją nieznaną. Komórki żerne nie potrafią rozłożyć cząsteczek metalu, podobnie jak biomolekuł. Skutkuje to stanami zapalnymi. Stany zapalne jako mechanizmy obrony i naprawa organizmu same w sobie są zjawiskiem na wskroś pozytywnym, ale tylko wtedy, gdy stan zapalny kiedyś się kończy. Jeśli jednak nie uda się pozbyć aluminium i wydalić go z moczem lub z kałem, komórki odpornościowe wariują. Dochodzi do przewlekłego stanu zapalnego, a ten może trwać długo - nawet przez całe życie. Po prostu dlatego, że tego rodzaju metale, z którymi żywy organizm nie ma żadnych doświadczeń, powodują utrzymywanie się ciągłego stanu alarmowego.
Przewlekłe stany zapalne, wywołane przez hiperaktywny układ odpornościowy, stanowią zatem ciągle zagrażający skutek zastosowania aluminium w szczepionkach. Do tego dochodzi jeszcze jednostronne wspomaganie tworzenia się przeciwciał, co samo w sobie jest już źródłem błędów i zawsze niesie ze sobą niebezpieczeństwo omyłkowego oznaczenia własnej tkanki organizmu jako obcej.
Jakże bardzo różni się od tego proces chorobowy kierowany przez układ odpornościowy! Gdzie stare, sprawdzone mechanizmy regulacyjne są niezaburzone, gdzie działanie jest inicjowane, realizowane i kończone według najlepszej oceny uczestniczących w tym komórek!
Jeśli organizm o własnych siłach zmaga się z chorobą i radzi sobie z nią, układ odpornościowy zyskuje dodatkowo kompleksową zdolność immunologiczną. Nie tylko zależy ona od poziomu przeciwciał, lecz także angażuje wiele innych elementów układu odpornościowego. I podczas gdy przeciwciała dość szybko obumierają, komórki pamięci układu odpornościowego żyją znacznie dłużej i czasem przez dziesięciolecia zachowują wspomnienie przezwyciężonej choroby.
Znacznie lepiej zabezpiecza to przed chorobami niż przeciwciała sprowokowane przez aluminium. Wysoka odporność komórkowa pozostaje w pamięci długotrwałej układu immunologicznego.

Debata na temat błonicy

Z punktu widzenia praktycznego zastosowania sole aluminium, takie jak wodorotlenek czy fosforan glinu, są dla producentów szczepionek idealnym rozwiązaniem. Tanie i łatwo dostępne, nie wywołują widocznych skutków ostrego zatrucia, a pożądany skutek łatwo zmierzyć za pomocą prostych testów krwi. Ponieważ takie choroby jak błonica czy tężec były niezwykle rzadkie - a wskutek poprawy warunków życia w ciągu dziesięcioleci stały się jeszcze rzadsze - szczepionki musiały dowodzić swojej skuteczności tylko w bardzo odosobnionych przypadkach.
Jednak właśnie tam, gdzie były potrzebne, ich ochrona okazywała się nader zwodnicza: na przykład podczas wielkiej epidemii błonicy na wschodzie Europy. W latach dziewięćdziesiątych pochłonęła ona kilka tysięcy ofiar. Na przykładzie Ukrainy szczegółowo przyjrzałem się pracy naukowców w związku z tą epidemią. W tym kraju błonica zebrała szczególnie obfite żniwo. Byłem zaszokowany, gdy dowiedziałem się, jak bardzo faktyczne wydarzenia różnią się od oficjalnych informacji podawanych u nas. Mówiono nam bowiem, że w bloku wschodnim po upadku Związku Radzieckiego tak długo zaniedbywano sprawę szczepień, aż błonica wykorzystała swoją szansę.
Kontrola książeczek szczepień wykazała jednak, że według zachodnich kryteriów nie szczepiono mniej, lecz wręcz za dużo: u nas podstawowe uodparnianie na błonicę obejmuje cztery szczepionki, a od kiedy w 2010 roku zmieniono kałendarz szczepień, tylko trzy. Na Ukrainie natomiast dzieci do szóstego roku życia, do pójścia do szkoły, dostawały aż sześć szczepionek.
A tak wyglądały wyniki analizy81: spośród 3723 dzieci, które na Ukrainie w latach 1992—1997 zachorowały na błonicę, 80,4 procent miało wszystkie wpisy w książeczce szczepień. Wśród 1920 chorych w wieku od 16 do 19 lat odsetek ten wyniósł nawet 81,5 procent.
Proszczepienna propaganda nie zawierała potem już ani słowa na temat tych zawstydzających liczb. Przygotowano bajeczkę o tym, jak to poczucie obowiązku w kwestii szczepień załamało się po upadku Związku Radzieckiego tak dramatycznie, że nastąpiła po nim, jako kara, epidemia błonicy. Gdy okazało się to nieprawdą, oświadczono, że stosowane w bloku wschodnim szczepionki były do niczego. Jednak badania przeprowadzone w tym kierunku przez WHO nie wykazały gorszej skuteczności niż w przypadku szczepionek zachodnich.
Po co więc szczepi się u nas dzieci na błonicę, skoro nie są wcale wiele lepiej chronione niż dzieci nieszczepione?
Na to pytanie nie zareagował w toku analizy żaden z ekspertów. Zamiast zanalizować prawdziwe przyczyny klęski, eksperci od szczepień woleli skupić się na działaniach propagandowych. Podczas gdy analiza naukowa dawno już dowiodła nieskuteczności szczepień przeciw błonicy, ówczesny przewodniczący berlińskiej Stałej Komisji do spraw Szczepień (STIKO) Heinz-Joseph Schmitt rozpowszechniał inną wersję, a mianowicie że Niemcy i zachodnia Europa uchroniły się przed epidemią błonicy dzięki obowiązkowości w przestrzeganiu kalendarza szczepień. Oficjalny przedstawiciel lekarzy pediatrów z Hamburga z całą powagą wygłosił zaś w wywiadzie, który wówczas z nim przeprowadziłem, następującą radę: „Na przykładzie tej epidemii widać, jak ważne jest, byśmy w sposób kompletny szczepili swoje dzieci przeciw błonicy. Proszę sobie bowiem wyobrazić, że pewnego dnia nasi żołnierze ruszą na wschód: poszliby na wroga pozbawieni ochrony!".
Tego rodzaju wypowiedzi doskonale pokazują, jakiego pokroju ludźmi są niektórzy fanatyczni zwolennicy szczepień.
W rzeczywistości błonica okazała się tym, czym zawsze była: chorobą czasu wojny, biedy i społecznej nierówności. Pierwsze przypadki błonicy w roku 1991 wystąpiły w koszarach wśród żołnierzy powracających z Afganistanu, a następnie rozprzestrzeniły się przez szpitale polowe i kliniki w sąsiednich krajach dawnego Związku Radzieckiego. Większość przypadków zgonu miała miejsce w środowisku bezdomnych i alkoholików w miastach, w grupie wiekowej od 16 do 59 lat.
Brak sensu w wypowiedziach krajowych speców od szczepionek, również w kategoriach własnej logiki, pokazują badania przeprowadzone w berlińskim Instytucie im. Roberta Kocha, dotyczące odporności Niemców na błonicę. Wyniki badań ujawniły obraz prawdziwej katastrofy. Zgodnie z nimi u sporej części dorosłej ludności poziom przeciwciał daleko odbiega od „wartości ochronnej", u około połowy dorosłych w ogóle nie stwierdzono występowania przeciwciał. Efekt szczepień w dzieciństwie u większości dorosłych dawno już znikł i nigdy nie został odświeżony. Pod tym względem zarazki błonicy znalazłyby w Niemczech — i zapewne także na pozostałym obszarze Europy - całą masę ofiar pozbawionych ochrony. A jednak epidemia ograniczyła się w gruncie rzeczy do mieszkańców biednych dzielnic Kijowa, Mińska i Moskwy.
Najwyraźniej stare modele zarazy z czasów Louisa Pasteura i Roberta Kocha nie działają w społeczeństwie, w którym panują pokój i dobrobyt. Eksperci od szczepień i spora część konserwatywnego medycznego establishmentu wciąż jednak upierają się przy dogmatach liczących ponad sto lat.
W przypadku bardzo starych szczepień, takich jak właśnie szczepienie przeciw błonicy, a także tężcowi, nasuwa się pytanie, czy w ogóle zostałyby dziś dopuszczone do obrotu, gdyby chodziło o nowe produkty.
Dowód na skuteczność polega bowiem nie na udowodnieniu, że szczepionka faktycznie jest w stanie zapobiec zachorowaniu, lecz wyłącznie na przeliczeniu przeciwciał we krwi. Potrzebny jest odpowiedni wynik testu na przeciwciała i wtedy uznaje się szczepionkę za skuteczną. To zaś, że przeciwciała te w sytuacji zagrożenia nie pełnią właściwie żadnej funkcji ochronnej, pokazał w drastyczny sposób przykład epidemii błonicy.

Jeszcze silniejsze substancje wzmacniające działanie

W sumie logiczne byłoby przekonanie, że nowe szczepionki są lepsze niz starsze. Że zarówno skuteczność, jak i bezpieczeństwo szczepień są badane bardziej rygorystycznie i że odpowiednie instytucje starannie pilnują, by wszystko przebiegało jak należy.
Nawiązując zaś do tematu tej książki, być może niektórzy mają nadzieję, że w nowych szczepionkach zamiast problematycznych związków aluminium stosowane są alternatywne rozwiązania.
W przypadku obu szczepionek przeciw HPV, które trafiły na rynek kilka lat temu, mocno reklamowanych jako „szczepionki na raka", na postawione w poprzednim akapicie pytanie trzeba odpowiedzieć: „nie".
Gardasil i Cervarix - tak bowiem brzmią nazwy handlowe tych substancji - zaleca się dziewczynkom i młodym kobietom w profilaktyce raka szyjki macicy. W Niemczech za te drogie szczepionki płacą kasy chorych.
Zacznijmy od substancji wzmacniających działanie. Obie szczepionki zawierają nowe, podobno „udoskonalone" adiuwanty. Owo udoskonalenie nie odnosi się jednak do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa szczepionych osób, lecz do silniejszej reakcji immunologicznej na nowe substancje wzmacniające. Mówi się, że z jednej strony pozwala to zaoszczędzić na substancji czynnej, z drugiej wydłuża czas działania szczepionki.
Substancja wzmacniająca nowego rodzaju w Gardasilu to wynalazek amerykańskiego koncernu Merck o symbolu AAHS (amorphus aluminium hydroxyposphate sulfate). Jest to wzmocniony związek glinu, niemający wiele wspólnego z tradycyjnie stosowanymi substancjami.
Substancja wzmacniająca działanie zastosowana w Cervarixie to związek chemiczny soli glinu z białkami salmonelli, na które układ odpornościowy reaguje szczególnie gwałtownie. Jak dumnie obwieszcza koncern w komunikacie prasowym, „wytwarzanych jest osiem razy więcej przeciwciał niż przy naturalnej infekcji dzikimi wirusami". Wkrótce wśród uczestniczek badań zanotowano alarmująco wysoki odsetek poronień. Dla amerykańskich instytucji wydarzenia te - w przeciwieństwie do Unii Europejskiej - były powodem początkowej odmowy dopuszczenia szczepionki Cervarix do obrotu82.
Poza tym w przypadku obu szczepionek w trakcie fazy badawczej wystąpiły u zdumiewająco wielu młodych kobiet nowe, nieznane dotąd choroby, powiązane z „autoagresywną reakcją układu odpornościowego".
Jeśli chodzi o Gardasil, amerykańskie instytucje zajmujące się zdrowiem wymogły nawet uwzględnienie w ulotce zapisu nawiązującego do obserwacji, że u 2,3 procent uczestniczek w okresie badań (około 18 miesięcy) wystąpiły „nowe choroby o potencjalnie autoimmunologicznym podłożu". Znaczy to, że zachorowała co 41 uczestniczka. I taki środek jest oficjalnie dopuszczany do stosowania u młodych dziewcząt!
Organy uznały to jednak za „najwyraźniej normalne zjawisko w tym wieku", ponieważ także w grupie kontrolnej zachorował równie wysoki odsetek dziewczynek.
Najczęściej jednak w raportach pomijano jedną istotną informację, mianowicie fakt, że również w szczepionkach placebo, aplikowanych grupie kontrolnej, zarówno w przypadku Gardasilu, jak i Cervariksu, zawarte były adiuwanty z udziałem aluminium.
Lekarz Klaus Hartmann, długoletni pracownik niemieckiego Instytutu im. Paula Ehrlicha, a obecnie biegły sądowy w dziedzinie bezpieczeństwa szczepień, nazywa „niepojętą nieodpowiedzialnością" dopuszczenie przez instytucje rejestrujące takiego sposobu postępowania. „W ten sposób ukryto oczywiście wszystkie skutki uboczne aluminium".
Szczepionki HPV są obecnie sprzedawane w milionach egzemplarzy i na przykład w Niemczech znajdują się na szczycie listy najlepiej sprzedających się leków. Produkującym je koncernom przynoszą miliardowe zyski. Młode kobiety, oczekujące, że ten drogi zastrzyk uchroni je przed rakiem, wystawiają się jednak na ogromne niebezpieczeństwo. Ryzyko, które - w razie ciąży - rozciąga się także na nienarodzone dziecko, ponieważ sole aluminium nie tylko pobudzają (drażnią) układ odpornościowy, lecz także mają działanie neurotoksyczne, szczególnie dla organizmów rozwijających się.
Niezrozumiałe jest dla mnie rozumowanie niektórych lekarzy uczestniczących w tego rodzaju badaniach i uważających, że wszystko jest w porządku. Moim zdaniem oczywistością jest badanie nowej szczepionki wyłącznie w zestawieniu z grupą kontrolną, w której uczestniczki nie są szczepione wcale lub podaje im się neutralny roztwór soli fizjologicznej. Tylko bowiem wtedy, gdy nie będzie między obiema grupami żadnej różnicy, zyskamy dowód, że szczepionka czy też jej zawierająca aluminium substancja pomocnicza nie wyrządzają żadnych szkód.
W sprawie szczepionek HPV zwróciłem się do prominentnej ame-rykańskiej lekarki Diane Harper, uczestniczącej w procesie rejestracji obu szczepionek. Profesor Harper jest szefową działu badawczego na uniwersytecie w Kansas City w stanie Missouri i od wielu lat zajmuje się badaniem wirusów brodawczaka ludzkiego.
Ten rozdział ma postać wywiadu, ponieważ bardzo interesujące wydaje mi się to, jak uznana ekspertka wypowiada się na temat otwartych kwestii w swojej dziedzinie, szczególnie na temat działania aluminium.
Jej odpowiedzi bardzo mnie zaskoczyły, podobnie jak wyrażona przez nią otwarta krytyka tych badań:83
Czy mamy wystarczającą wiedzę o oddziaływaniu na układ odpornościowy substancji zawierających aluminium? Jakie jest pani zdanie na ten temat?
Harper: Myślę, że musimy zwrócić na to uwagę. Adiuwanty były po prostu przez dłuższy czas pomijane. To prawda, że ludzie, którzy pracują ze szczepionkami, nie zastanawiają się zbytnio nad adiuwantami. Zamiast tego zajmują się raczej antygenami — a więc tymi substancjami czynnymi, które są w nich stosowane. Jednak dla naukowca bardzo ważne jest stawianie pytań i pochylenie się również nad drażliwymi kwestiami, które w przeszłości były uważane za nietykalne. Wiemy, że z ludźmi poddanymi szczepieniom działy się złe rzeczy. Nie zawsze wiemy, dlaczego dochodzi do czegoś takiego, i może rzeczywiście odpowiedzialny jest za to zawierający aluminium adiuwant. Może być tak, że aluminium długofalowo powoduje szkody, które kumulują się w czasie. Wiemy o epidemii chorób otępiennych wśród osób z pokolenia pierwszego baby boom, które teraz wchodzi w wiek emerytalny. Wiemy, że pokolenie to należy do najczęściej szczepionych generacji w całej historii ludzkości. Głupotą byłoby, gdyby nauka zamykała na to oczy. Obciążenie aluminium ze wszystkich źródeł - włączając w to dawki aluminium zawarte w szczepionkach - powinno podlegać ocenie. Musimy stawiać takie ważne pytania i raczej nie zdołamy na nie odpowiedzieć na podstawie pojedynczych badań. Trzeba będzie całego pokolenia naukowców zbierających dane, aby zmienić praktykę medyczną. Ale jeśli kiedyś nie zaczniemy, nigdy do tego nie dojdziemy.
Władze nie zalecają obecnie wykonywania u ludzi żadnych testów bezpieczeństwa pod kątem adiuwantów zawierających aluminium. Czy nie jest to ogromne zaniedbanie?
Harper: Oczywiście, władze powinny się zatroszczyć również o bez-pieczeństwo adiuwantów, a nie z góry zakładać, że nie powodują one żadnych szkód.
Wróćmy jeszcze do badań przed rejestracją Gardasilu: skoro w grupie zaszczepionej, tak samo jak w grupie kontrolnej u 2,i procent uczestniczek wystąpiły objawy uboczne, to mogą one tvynikać z działania aluminium zaaplikowanego w obu grupach. Czy taką strukturę badań określiłaby pani jako prawidłową?
Harper: To prawda, że również grupie kontrolnej wstrzyknięto placebo z adiuwantem zawierającym aluminium. Nie było placebo z soli fizjologicznej. Gdyby to adiuwant zawierający aluminium miał spowodować owe 2,3 procent przypadków skutków ubocznych, zobaczylibyśmy je faktycznie w obu grupach. Nie ma dowodu, że przyczyną było aluminium ani też dowodu na jego niewinność. Faktycznie nie istnieją badania, które w jakimś stopniu podjęłyby problem oddziaływania aluminium. Należało zastosować sól fizjologiczną w grupie kontrolnej.
Miała pani przecież ważny udział w tych badaniach. Dlaczego pani tego nie zażądała?
Harper: Nie miałam żadnego wpływu na kształt badań. Został on ustalony między odpowiednimi władzami a koncernem Merck. Urzędy w Stanach Zjednoczonych i w Unii Europejskiej powinny były się upierać przy zastosowaniu soli fizjologicznej w grupie kontrolnej. Wtedy tak by się stało. Ale obecnie urzędy zupełnie nie interesują się adiuwantami. Chcą tylko wiedzieć, czy antygeny powodują miejscowe zaczerwienienia lub obrzęki.
Może powody były natury taktycznej? Może dla szczepionki konfrontacja z neutralnym roztworem nie byłaby korzystna? Różnica, jeśli chodzi o skutki uboczne, byłaby zapewne jeszcze wyraźniejsza. Harper: To prawda. Dobrze by się było tego dowiedzieć. Ale nie mieliśmy na to żadnych szans.
Czy sądzi pani, że koncern Merck łączą z władzami bliskie stosunki? Czy jest za mało kontroli?
Harper: Dr Julie Gerberding była w przeszłości dyrektorką CDC (amerykańska instytucja Center for Disease Control), teraz zaś jest szefową działu szczepień w Merck. Merck generalnie lubi przejmować kadrę kierowniczą z urzędów.
Badania Petera Aaby'ego w zachodniej Afryce (zob. s. 130 nn.) pokazują, że szczepionki zawierające aluminium mogą być groźne dla zdrowia dzieci. Czy mamy wystarczającą wiedzę na temat takiego oddziaływania?
Harper: Jego praca jest taka ważna! Nie dysponujemy obecnie wy-starczającą ilością dobrze przeprowadzonych badań, by na to od-powiedzieć. Ta dziedzina jest bardzo młoda i musimy zachęcić fi-nansistów do umożliwienia ściśle określonych badań. Musimy też zachęcić rządy i kasy chorych do wspierania tych badań. Istnieje dość dowodów na ciężkie reakcje, które mogą mieć związek z aluminium.
Od wielu dziesięcioleci urzędy zalecają szczepionki, w których skład jako substancja pomocnicza wchodzi aluminium. Pod tym względem jadą z producentami na jednym wózku i naraziliby się na potężną kry- tykę, gdyby miało się okazać, że aluminium może stanowić zagrożenie. Harper: Z pewnością. Ale nie można się wiecznie ukrywać za tym, co było kiedyś i co się kiedyś robiło. Dlatego lepiej byłoby, gdyby się zdobyli na odwagę i zrobili krok do przodu. Musimy pilnie znaleźć odpowiedzi na te pytania i musimy się też dobrze zastanowić nad starymi kalendarzami szczepień, aby zobaczyć, co w nich jest dobre, a co złe.
Zna pan filmy z Harrym Potterem? Instytucje zajmujące się zdrowiem nie powinny się zachowywać jak Dolores Umbridge z tą swoją doktryną: „Nie kwestionuj mojego autorytetu, będzie tak, jak zawsze było do tej pory!". Mam nadzieję, że urzędy te będą miały odwagę spojrzeć na to naprawdę bez uprzedzeń i popracować nad tym wszystkim, co dziś znane jest już jako fakty. W każdym razie potrzebna jest zachęta i potrzebni są ludzi, którzy będą stawiać pytania i zdecydują się poszukać na nie odpowiedzi. Sprostanie temu wyzwaniu i konfliktom, jakie ze sobą przyniesie, będzie wymagało wielkiego zaangażowania.

Reality check

Eszter Nagy, wówczas szefowa działu badawczego rozwijającego się wiedeńskiego producenta szczepionek Intercell, w rozmowie, którą przeprowadziłem z nią latem 2010 roku na temat opracowania nowej szczepionki przeciw pneumokokom, szybko przeszła do problematycznej kwestii aluminium. Mówienie o negatywnych stronach tej substancji przychodziło jej ze szczególną łatwością, ponieważ nowa szczepionka firmy Intercell nie zawiera aluminium, lecz zastosowano w niej nową substancję wzmacniającą działanie, oznaczoną kodem IC3,.
Najpierw wspomniała o znanych wadach aluminium: że wzmacnia ono jedynie produkcję przeciwciał, nie zaś komórkową obronę układu immunologicznego. „Z badań klinicznych wiemy jednak, że szczególnie w przypadku chorób wywołanych przez pneumokoki pierwszoplanowe znaczenie mają limfocyty T układu odpornościowego - tłumaczy Nagy. — Aluminium natomiast powoduje raczej tłumienie odpowiedzi immunologicznej".
Jest to interesująca wypowiedź naukowca, którego główny obszar badań stanowią właśnie owe substancje wzmacniające działanie. Oznacza to bowiem, że aluminium właściwie przynosi sensowne efekty jedynie w ramach owego sztucznego systemu, który został stworzony specjalnie na potrzeby oceny skuteczności szczepionek. Aby szczepionka mogła być dopuszczona do obrotu, trzeba pokazać odpowiednim urzędom, że jest ona w stanie pobudzić organizm zaszczepionej osoby do produkcji przeciwciał. Przeciwciała te łatwo zmierzyć i powyżej pewnego określonego poziomu zakłada się, że ich ilość wystarczy, aby uchronić przed infekcją, dlatego łatwo podać wartości graniczne. Poziom przeciwciał we krwi można zmierzyć prosto i tanio za pomocą odpowiednich testów. To, co definiuje się jako „ochronny poziom przeciwciał", jest granicą określoną tylko umownie, gdyż w większości badań nie trzeba wcale przedstawiać dowodu, że poziom ten faktycznie chroni. Choroby, przeciw którym się szczepimy, są na to najczęściej zbyt rzadkie albo rozwijają się - jak w przypadku szczepionki HPV przeciwko rakowi szyjki macicy - powoli, przez wiele lat. Aby zmierzyć rzeczywisty poziom ochrony szczepionki przeciw rzadkiej chorobie, grupa badawcza musiałaby liczyć sto tysięcy osób albo więcej, a badania trwać przynajmniej dziesięć lat. Byłoby to oczywiście bardzo drogie. Poza tym w przypadku tak długich badań dopuszczenie szczepionek do rynku przeciągałoby się i firmy mogłyby je wprowadzić do obrotu znacznie później, co powodowałoby opóźnienie zwrotu z inwestycji. Jeżeli takie badania dałyby w ogóle jakiś pozytywny wynik, gdyż prawdziwe reality check, a tym byłyby takie właśnie uczciwe badania, nieraz już poskutkowało zimnym prysznicem dla zwolenników podobnych terapii. Mechanizm działania, który wydaje się nam teoretycznie logiczny i korzystny, może mieć bowiem nieznane skutki, które w sumie spowodują odwrócenie pozytywnego efektu na niekorzyść.
Wystarczy tylko wspomnieć niesamowity boom związany z zastępczą terapią hormonalną, po której eksperci w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych spodziewali się prawdziwych cudów. Również w tym wypadku podstawowy mechanizm zdawał się jasny: u kobiety wchodzącej w wiek przekwitania w ciągu stosunkowo krótkiego czasu produkcja estrogenów i pozostałych hormonów płciowych zostaje dramatycznie zredukowana, a następnie całkowicie zatrzymana. Prowadzi to do menopauzy, naturalnego zakończenia procesu miesiączkowania i tym samym okresu płodności.
Dostarczając kobietom hormony płciowe w okresie przekwitania, ginekolodzy chcieli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: po pierwsze, złagodzić objawy menopauzy, po wtóre spowolnić proces starzenia i zredukować pozostałe problemy drugiej połowy życia. Tezy te znalazły poparcie w wielu badaniach naukowych: niższe ryzyko nowotworów, mniej chorób układu krążenia, mniej złamań kości, młodszy, bardziej witalny wygląd, mniej depresji i znacząco zmniejszone ryzyko chorób otępiennych i choroby Alzheimera.
Dodatki medyczne czasopism pełne były tego rodzaju obietnic, prognozy te potwierdzała również większość badań naukowych. To były takie badania jak te, które zawsze pokazuje się w przypadku szczepień — bez prawdziwej grupy kontrolnej, z krótkim czasem obserwacji. Sukces określają nie faktyczne cele (a więc na przykład częstość występowania zawału serca lub chorób nowotworowych), lecz parametry laboratoryjne. Parametr laboratoryjny, na przykład ciśnienie krwi czy poziom cholesterolu, to wartość łatwa do zmierzenia. Zależnie od wyników badań tworzy się swego rodzaju kalkulację określającą, czy prawdopodobieństwo osiągnięcia celu jest zwiększone. Ta metoda pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze przeznaczone na badania, znacznie jednak zwiększa stopień niepewności. Gdyby w dwóch grupach uczestniczących w badaniach policzyć faktyczne przypadki nowotworów, wynik byłby realny, jeśli jednak oprze się obliczenia na podstawie wartości laboratoryjnych, wyliczy się z tego teoretyczne ryzyko nowotworu i po pół roku ogłosi zakończenie badań, to ich wynik pozostanie zawsze hipotezą.
Właśnie na takich hipotezach zbudowano wartość hormonalnej terapii zastępczej. Branża kwitła, eksperci od spraw hormonalnych zarabiali równie doskonale co producenci preparatów, a miliony kobiet były przekonywane przez lekarzy do codziennego zażywania specyfików.
Na przełomie tysiącleci dwie trzecie amerykańskich kobiet od początku menopauzy brało tabletki hormonalne, w Europie blisko połowa. Krytycy tej masowo stosowanej terapii należeli do rzadkości; jeśli już ktoś publicznie zabierał głos, zbierał cięgi od najlepszych speców od spraw hormonalnych, którzy bez wahania używali sobie na owych „wrogach kobiet".
Tak, a potem domek z kart runął, kompletnie się zawalił. A dlaczego?
Na światło wyszły gorzkie prawdy ujawnione w toku dwóch dużych badań sfinansowanych nie przez firmy farmaceutyczne, lecz z pieniędzy publicznych: przez brytyjską „Million Women Study"84 i amerykańską „Women's Health Initiative"8'. Wyniki tych badań publikowano systematycznie począwszy od 2002 roku. Były one wystarczająco obszerne, trwały dostatecznie długo i uwzględniały prawdziwą grupę kontrolną z zastosowaniem placebo, do której wybierano uczestniczki całkowicie losowo. Tylko takie badania faktycznie odtwarzają rzeczywistość i dlatego mają wartość dowodu.
W tym wypadku wyniki uzyskano nareszcie nie na podstawie wartości laboratoryjnych lub podobnych pomocniczych konstrukcji, lecz po prostu zliczono rzeczywiste wydarzenia: odnotowano każdy przypadek nowotworu, każdy zawał, każde wystąpienie osteoporozy czy depresji. Następnie grupy, które otrzymywały hormony, zostały porównane z grupami kontrolnymi, w których kobiety otrzymywały tak samo wyglądające tabletki, lecz bez substancji czynnej. Wybuchła bomba, gdy trzeba było przerwać amerykańskie badania, ponieważ ustalona uprzednio granica bezpieczeństwa została w ważnym punkcie przekroczona. Nie zdarzyło się to jednak, jak prognozowali liczni eksperci, w grupie placebo, lecz w grupie zażywającej hormony. Wystąpiło w niej dramatycznie więcej przypadków raka piersi niż w grupie porównawczej i gdy przekroczony został poziom alarmowy, nastąpiło automatyczne przerwanie badań.
Teraz ujawniono również wszystkie pozostałe kwestie badawcze i obliczono wyniki. Okazało się, że w pozostałych obszarach wygląda to równie źle jak w odniesieniu do raka piersi. Tylko niewiele spośród opartych na wcześniejszych badaniach obietnic wytrzymało „reality check". Niewielką przewagę grupy zażywającej hormony wykazano jedynie w odniesieniu do złamań uwarunkowanych osteoporozą i do depresji związanych z menopauzą. Jednak zostało to wielokrotnie zniwelowane dramatycznie podwyższonym ryzykiem raka piersi. Dramatyczny był także wzrost liczby zatorów płucnych, ponieważ hormony najwyraźniej sprzyjały tworzeniu się zakrzepów w żyłach. Błędna okazała się teza dotycząca pozytywnego wpływu hormonów na sprawność intelektualną ze względu na poprawę ukrwienia mózgu. Wręcz przeciwnie, ryzyko zapadnięcia na choroby otępienne było nawet większe. Podobnie jak zagrożenie zapaleniem pęcherzyka żółciowego i kilkoma innymi schorzeniami.
Z „mrówczej perspektywy" codziennej praktyki żaden z przepisujących hormony lekarzy nie miałby możliwości dostrzeżenia tych dramatycznych procesów. Gdyby w dalszym ciągu kierowano się jedynie medycznymi wnioskami o rzekomo niezbitej logice i stosowano tylko stare badania z użyciem laboratoryjnych mierników, dziś w Europie zapewne nie połowa, lecz 90 procent kobiet w okresie menopauzy regularnie zażywałoby środki hormonalne. Szanse na odkrycie rzeczywistych skutków ubocznych tej terapii byłyby równe zeru. A jeśli jakieś niewielkie badania dostarczyłyby sygnału na temat tego ryzyka, ich konsekwencją byłoby wprowadzenie na rynek pięciu innych badań, sfinansowanych przez przemysł. To wcale nie znaczy, że ich autorzy musieliby oszukiwać. O tym, że statystyce można pomóc, aby podrasować wyniki w pożądanym kierunku, wie każdy specjalista od biometryki medycznej. Konieczne jest jedynie nadanie badaniom „odpowiedniej" struktury przez dobranie „idealnych" mierników, optymalne dostosowanie czasu badania i zadbanie o prawidłowy dobór jego uczestniczek, które nie będą miały za sobą określonych chorób, będą pochodziły z odpowiedniej warstwy społecznej i regionu geograficznego. W ten sposób za pomocą „inteligentnej" struktury można wpłynąć na osiągane wyniki.
Nieco trudniej jest podrasować po fakcie badania, które nie dały pożądanego wyniku. Jeszcze kilka lat temu takie prace lądowały nie-uchronnie w koszu na śmieci albo znikały w zamykanych na klucz szafach. Od kiedy prowadzenie badań należy na początku zgłosić, aby mieć później szansę opublikowania ich wyników w renomowanym czasopiśmie, nie można już tak łatwo spowodować, by jakaś praca po prostu znikła.
Również w tym wypadku niekoniecznie trzeba mówić o umyślnym oszustwie. Ludzie po prostu chętnie oglądają to, co chcieliby zobaczyć. A jeśli jakaś metoda oceny danych daje „lepsze" wyniki, to pokusa, by właśnie tę metodę uznać za najodpowiedniejszą, jest bardzo silna. Bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Jako tako obiektywna, krytyczna autorefleksja należy do bardzo rzadkich cech charakteru. Również od kolegów czy od szefów napływają raczej komunikaty pochwalające „sukces", a tym samym pożądany efekt badań.
Istnieje także oczywiście presja ze strony sponsorów oczekujących od „swoich naukowców" pozytywnej oceny własnych produktów. O tym, jak bardzo nagradzani eksperci są gotowi nagiąć się do tych cichych — lub też otwarcie formułowanych - oczekiwań, świadczą liczne przykłady.
W tym przypadku jednak wszystko poszło inaczej. Pielęgnowana i pieszczona iluzja hormonalnego zdroju wiecznej młodości, zatrzymującego nieubłagane tryby czasu i redukującego dolegliwości oraz choroby drugiej połowy życia, rozpadła się w pył, ponieważ powołane do tego instytucje raz zrobiły to, do czego właściwie zostały powołane: zbadały praktyki rynkowe i obiektywnie sprawdziły bezpieczeństwo stosowanych (i sprzedawanych) terapii przy użyciu najlepszych dostępnych metod medycyny opartej na dowodach (i\evidence based medicine).
Konsekwencją tych publikacji był gwałtowny spadek przepisywanych kuracji hormonalnych. Dawni zwolennicy stali się teraz nagle krytykami, a ci ginekolodzy, którzy wciąż jeszcze wierzyli w ich pozytywne działanie i dalej je zapisywali, byli dyskwalifikowani jako niepoprawni dziwacy. Zbyt wielka była moc dowodów, aby pozostawiać tu jeszcze uchylone drzwi.
Jeszcze dziś publikowane są nowe prace poświęcone badaniom nad dokładnym działaniem dawnych cudownych pigułek. Ujawnia się przy tym przerażające szczegóły. Na przykład w grupie wiekowej kobiet od 50 do 59 lat, które nigdy nie brały leków hormonalnych, ryzyko raka piersi było mniejsze o 70 procent w porównaniu z kobietami, które zaczęły je przyjmować zaraz po menopauzie86.
Od czasu odstawienia leków hormonalnych liczba zachorowań na raka piersi w krajach uprzemysłowionych wyraźnie spada. I jest to bodaj jeden z najbardziej przewrotnych skutków nowoczesnej profilaktyki medycznej: to, że akurat rezygnacja z takiej profilaktyki przyniosła taki efekt.
Jeśli chodzi o szczepienia, nie widać na horyzoncie żadnych badań, które mogłyby dostarczyć obiektywnych dowodów na ich rzeczywiste efekty. W branży zaś część ekspertów od szczepień omija ten śliski temat szerokim łukiem. Chyba że chce się, tak jak dyrektorka naukowa producenta szczepionek Intercell, wprowadzić na rynek produkt konkurencyjny w stosunku do soli aluminium. W naszej rozmowie Eszter Nagy sama podjęła temat, którego nigdy jeszcze żaden producent szczepionek nie zainicjował z własnej woli. Wspo- mniaia, że „aluminium może powodować autyzm i inne choroby", pożądane więc byłoby przestawienie się na inne substancje wzmacniające, z którymi nie byłoby takich problemów.
Argument ten przypomniał mi dyskusję z Klausem Hartman- nem, zaprzyjaźnionym lekarzem, który przez długie lata był odpowiedzialny za bezpieczeństwo szczepień w Instytucie im. Paula Ehrlicha, teraz zaś pracuje jako niezależny ekspert. Rozmawialiśmy o problematycznej roli aluminium w przypadku wielu chorób układu odpornościowego i skandalicznej bezczynności urzędów. Hart- mann przytoczył wtedy zaskakujący argument: „Moja nadzieja, że coś się w tym względzie zmieni, opiera się wyłącznie na producentach szczepionek - oświadczył. - Od urzędów nie należy oczekiwać absolutnie niczego, ale gdy tylko na rynku pojawią się konkurencyjne szczepionki, które nie będą zawierały aluminium, dopiero wtedy zacznie się mówić otwarcie o złych stronach aluminium".
Wypowiedzi Nagy dobitnie potwierdziły jego prognozy. A jednak wstrząsające jest to, że od wielu tysięcy wysoko wykwalifikowanych specjalistów, zatrudnionych w międzynarodowych i krajowych instytutach służby zdrowia, których zadaniem jest zająć się decydującymi sprawami bezpieczeństwa, nie słyszymy żadnej krytyki, a najbardziej dziwacznie zaprogramowane badania i ich interpretacje są usłużnie akceptowane. Coraz częściej odnosi się wrażenie, że urzędy uaktywniają się tylko na wezwanie przemysłu. W takiej sytuacji można więc tylko mieć nadzieję, że w coraz szerszym stopniu będzie możliwe umacnianie się na rynku substancji wzmacniających niezawierających aluminium i nieszkodzących zdrowiu. Być może pod wpływem rosnącej konkurencji i wezwań kierowanych do urzędów zdobędą się one na odwagę i zakażą stosowania aluminium, tak jak na przełomie tysiącleci udało się to - po wielu latach publicznej krytyki - w przypadku środków konserwujących zawierających rtęć.
Teraz jednak urzędy spełniają raczej odwrotne zadanie. Ponieważ zawierające aluminium substancje wzmacniające efekt, ze względu na użycie ich miliardy razy w ciągu niemal ioo lat, uchodzą za całkowicie niegroźne i w pełni bezpieczne, żywot substancji wzmacniających nowej generacji nie będzie łatwy. W ich przypadku formułuje się bowiem najbardziej surowe kryteria bezpieczeństwa, żąda nader drogich i długotrwałych badań, którym aluminium nigdy nie było poddawane. Wręcz przeciwnie. Producentom szczepionek udało się nawet stworzyć glejt dla adiuwantów zawierających aluminium, który - zgodnie z wytycznymi UE — zwalnia je od wszelkich badań nad bezpieczeństwem, i to nawet w przypadku nowych połączeń aluminium z innymi związkami. Według mojej wiedzy w całej farmaceutyce nie ma drugiego takiego glejtu. Podczas gdy herbata rumiankowa i kapsułki z miłorzębem podlegają surowym badaniom pod kątem bezpieczeństwa, to w tym wrażliwym obszarze po prostu przymyka się oczy, i to w czasach, gdy znaleźliśmy się w samym środku światowej pandemii niewytłumaczalnych zaburzeń układu odpornościowego.
« Ostatnia zmiana: (Pią) 30.10.2015, 12:48:49 wysłana przez BladyMamut »
Zapisane
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.

Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje
Offline BladyMamut
Administrator
*
Wiadomości: 2 374
Reputacja: +12/-0

Odp: Związki aluminium w szczepionkach
« Odpowiedź #1 dnia: (Pon) 19.10.2015, 00:19:55 »
Niebezpieczna manipulacja

To, że przeciwciała mogą także szkodzić, pokazaliśmy już na przykładzie błędnego oznaczania własnych komórek organizmu. Ponieważ w przyrodzie nic nie jest doskonałe i istnieją podobieństwa, może dojść do pomyłek. Jeśli więc układ immunologiczny zostanie raz „nastawiony" na błędną reakcję, trudno będzie potem pozbyć się tego wzorca. Współczesna medycyna nie radzi sobie z leczeniem ugruntowanej reakcji autoimmunologicznej czy też alergii. Jest to jedna z najbardziej istotnych przyczyn, dla których nieostrożnością jest masowe stosowanie u zdrowych ludzi substancji, która nieuchronnie zmusza układ immunologiczny do tworzenia nowych przeciwciał.
Ryzyko wyprodukowania autoprzeciwciał, oznaczających nie te komórki, co trzeba, jest jednak tylko jednym z wielu problemów towarzyszących stosowaniu aluminium w szczepionkach. Prócz bezpośredniego, toksycznego oddziaływania na komórki, do których przywierają hiperaktywne jony aluminium, istnieje, jak widzieliśmy, ryzyko trwałego pobudzenia układu odpornościowego, co może prowadzić do powstania przewlekłego stanu zapalnego. Objawy mogą być różne, zależnie od tego, w którym miejscu i w jakim narządzie stan ten się umiejscowi (lista chorób, którym w różnym stopniu sprzyja aluminium albo które wywołuje aluminium, została zamieszczona na s. 226).
Szereg dalszych wskazań z prac naukowych nasuwa obawy, że ta lista koszmarów może się jeszcze wydłużyć, jeśli obserwowane zjawiska okażą się prawdziwe. W kilku badaniach pojawiło się bowiem pytanie, czy aluminium jest w stanie na stałe przeprogramować nasz układ odpornościowy w niewłaściwym kierunku.
To, że szczepionki dokonują manipulacji w układzie odpornościowym, jest faktem, i taki był też cel ich stosowania - doprowadzenie do tego, by pod wpływem szczepionki człowiek przez całe życie był chroniony przed określoną chorobą, a zatem należało wpisać tę informację na trwałe do układu immunologicznego. Taki jest sens tego działania.
Ale jakie są jego ciemne strony?
Czy Peter Aaby ma rację, twierdząc, że szczepionki, abstrahując całkowicie od ich specyficznego celu, czyli ochrony przed określoną chorobą, mają jeszcze przynajmniej jeden, równie ważny uogólniony efekt?
Większość ekspertów od szczepień rzuca w odpowiedzi gładkie „nie". Zgodnie z wiedzą uniwersytecką szczepienia są specyficznym działaniem profilaktycznym skierowanym przeciw określonym chorobom i, abstrahując od tego, nie ingerują w mechanizmy ludzkiego organizmu. Może się czasem zdarzyć, że szczepionka nie zadziała, to znaczy w pamięci układu odpornościowego nie zostanie zapisana pożądana informacja immunologiczna. Ale pomijając przypadki „niepowodzeń szczepiennych", nie jest znane jakiekolwiek ich negatywne działanie. Obowiązuje generalna zasada „nie pomoże, ale i nie zaszkodzi". Oczywiście zaraz potem następuje uspokajająca informacja, że szczepienia w zdecydowanej większości pomagają.
Inne natomiast są obserwacje lekarzy. Ich zdaniem dzieci, którym podano dużo szczepionek, często są znacznie słabszego zdrowia niż dzieci szczepione mało lub wcale. Od kilku lat uczestniczę w forum, do którego należy kilkudziesięciu lekarzy i gdzie otwarcie dyskutuje się o aktualnych badaniach naukowych, a także o kwestiach z dziedziny praktyki medycznej. Większość uczestników tego forum - prócz akademickiego wykształcenia medycznego - ma dodatkowe kwalifikacje z zakresu medycyny naturalnej, homeopatii lub innych dziedzin uzupełniających. I niemal wszyscy z biegiem lat pracy stawali się coraz bardziej krytyczni wobec szczepień. Kilku lekarzy z tego kręgu w ogóle już przestało szczepić i odsyła rodziców, którzy chcą szczepić dzieci zgodnie z kalendarzem szczepień, do kolegów po fachu. Większość jednak szczepi, o ile rodzice po wnikliwej rozmowie podejmą taką decyzję. Odstępstwa od widełek czasowych zalecanych w kalendarzu szczepień są jednak raczej regułą niż wyjątkiem. Na pierwszym miejscu stoi indywidualne podejście, zależnie od stanu i dotychczasowego rozwoju dziecka.
Decydujące dla tej rosnącej wstrzemięźliwości stały się obserwacje, z których wynikało, że zdrowie wielu dzieci po szczepieniach zdawało się słabsze niż przedtem. W wewnętrznych komunikatach czytałem często o zatroskaniu spowodowanym rozwojem u dzieci niewytłumaczalnych problemów odpornościowych, na przykład ciężkiej postaci zapalenia oskrzeli, nawracających zapaleń ucha środkowego czy migdałków. Mówiono, że niektóre dzieci chorują zwłaszcza w zimie. Uderzające było to, że wiele spośród tych szczepionych przeciw licznym chorobom dzieci „zapomniało", jak się gorączkuje, gdyż lekko ciepławe infekcje — jak określił to pewien zaprzyjaźniony lekarz — „gotują się pod powierzchnią i nie mogą wyjść na zewnątrz".
Kolejna obserwacja dotyczy rozmiarów niektórych chorób, w szczególności infekcji wirusowych. Na przykład ciężki przebieg ospy wietrznej z bardzo licznymi krostkami na całym ciele występuje częściej u dzieci, które wcześniej otrzymały cały zestaw szczepionek sześcioskładnikowych. W takich przypadkach, jak opowiadali lekarze, choroba może trwać nawet dwa do trzech tygodni. Dzieci nieszczepione natomiast trudno utrzymać w łóżku choćby jeden dzień, ponieważ zwykle nie mają ani gorączki, ani nic je nie boli, a pęcherzyki bez żadnych komplikacji i bez śladu same znikają po kilku dniach.
Przyjrzyjmy się najpierw temu ostatniemu efektowi: czy może być tak, że uprzednie szczepienie pogarsza późniejszą infekcję? W literaturze medycznej natknąłem się na pewien opis z końca lat sześćdziesiątych zawierający relację z niewyjaśnionego przypadku, jaki zdarzył się w trakcie badań nad nową szczepionką. Chodziło o wirus, którego nazwa jest równie trudna do wymówienia, co szerzej nieznana, czyli Human Respiratory Syncytial Virus, w skrócie RSV. Znaczenie tych wirusów przewyższa powszechną wiedzę na ich temat. Podczas gdy na przykład każde dziecko zna wirusy grypy, znajomość wirusów RSV ogranicza się w zasadzie wyłącznie do kręgów fachowych. Powód tego stanu rzeczy jest równie typowy, co banalny: przeciwko wirusom grypy istnieje szczepionka, na której można zarobić na całym świecie miliardy dolarów, przeciw wirusom RSV szczepionki nie ma.
Specjaliści od grypy do tej pory prezentowali akademicką wiedzę, zgodnie z którą objawy grypowe są wywoływane przez całe mnóstwo wirusów, jednak odpowiedzialnością za naprawdę ciężkie przypadki przebiegające z wysoką gorączką i dużym ryzykiem powikłań obarczali z reguły wirusy grypy prawdziwej. Ale czy to odpowiada faktom? Nic podobnego.
Aby wyjaśnić i sprawdzić, jakie wirusy u dzieci do lat pięciu rzeczywiście odpowiadają za ciężki przebieg grypy, zespół naukowców w dwóch dużych szpitalach pediatrycznych w USA poddał wszystkich przyjmowanych pacjentów badaniu w celu oznaczenia występujących u nich zarazków87. Co zaskakujące, okazało się, że choć o tej porze roku zaobserwowano dość ciężką falę zachorowań na grypę, u 20 procent dzieci w wymazie z błony śluzowej stwierdzono wirusy RSV. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o przyczynę zachorowania, uplasowały się odpowiedzialne za 7 procent przypadków wirusy paragrypy. Wirusy grypy prawdziwej odpowiadały zaledwie za 3 procent przyjęć do szpitala. Duży, 36-procentowy blok dzieliły między siebie rozmaite rodzaje wirusów. U pozostałych 39 procent pacjentów natomiast nie stwierdzono występowania żadnych wirusów.
Kolejną rzeczą, jaką zbadali naukowcy, był przebieg choroby, zależnie od wirusa, który ją spowodował. Przeciętnie pobyt dziecka w szpitalu trwał dwa dni. 79 procent dzieci zakażonych wirusem RSV miało stan zapalny oskrzeli, wśród dzieci z wirusem paragrypy
— 25 procent, zaś wśród tych, u których stwierdzono wirus grypy
— 20 procent. Zapalenia płuc dostało 27 procent dzieci z wirusem RSV, 10 procent dzieci z wirusem paragrypy i 5 procent przypadków grypy. Pięcioro dzieci z infekcją wirusem RSV i jedno dziecko z wirusem paragrypy musiano przenieść na oddział intensywnej terapii, ale nie było wśród nich żadnego dziecka z wirusem grypy.
Wyniki te dobitnie wskazują na to, że wirus grypy, szczególnie w przypadku dzieci, jest stanowczo przeceniany. Jeśli już, większy sens miałoby szczepienie dzieci przeciw wirusowi RSV i paragrypy niż przeciw stosunkowo mało groźnej grypie.
U starszych osób wirus grypy zyskuje nieco na znaczeniu, ale w zasadzie tu także sytuacja przedstawia się dość podobnie. Istnieje ponad dwieście zarazków, które mogą wywołać podobne objawy chorobowe co wirus grypy. To, że grypa jest wśród nich najbardziej niebezpieczna, wszystkie inne zaś to „banalne infekcje", jest mitem, służącym jedynie reklamie szczepionek przeciwgrypowych. Wirusy RSV, szczególnie u niemowląt i małych dzieci, mogą być znacznie bardziej problematyczne. Tylko że tu nie ma szczepionek i nie ma tabletek Tamiflu, które można by sprzedać.
Ale dlaczego nikt nie zadał sobie do tej pory trudu opracowania szczepionki przeciw wirusom RSV? Przy tak szerokim rozpowszechnieniu powinien to być niezły biznes.
Odpowiedź brzmi tak, że faktycznie już wielokrotnie próbowano wyprodukować taką szczepionkę, jednak do tej pory producenci zawsze łamali sobie na tym zęby88 89. I to z dramatycznym skutkiem.
W latach sześćdziesiątych testowano na dzieciach szczepionkę przeciw wirusowi RSV z substancją wzmacniającą zawierającą aluminium. Najpierw uczestniczący w badaniach naukowcy byli bardzo zadowoleni, ponieważ wszystko zdawało się przebiegać zgodnie z planem: u 91 procent dzieci w wyniku szczepienia poziom przeciwciał RSV we krwi wzrósł przynajmniej dziesięciokrotnie. Same w sobie powinno to wystarczyć do uchronienia dzieci przed zakażeniem tymi wirusami.
Ale tak się nie stało. Pokazał to drastyczny test, na który dziś już by nie zezwolono, jednak wtedy był jeszcze powszechnie stosowany: zarówno szczepione, jak i nieszczepione dzieci spryskano prawdziwymi wirusami RSV, aby sprawdzić, czy szczepionka działa. W obu grupach zachorowało tyle samo dzieci. A więc szczepionka nie zadziałała.
Ale potem zdarzyło się coś jeszcze gorszego. Podczas gdy w grupie dzieci nieszczepionych po kontakcie z wirusami poważne objawy rozwinęły się tylko u 5 procent dzieci, to z grupy zaszczepionej 80 procent dzieci trzeba było przyjąć na oddział szpitalny. To samo zdarzyło się zaszczepionym dzieciom, które - poza medyczną serią testową - w sposób naturalny zaraziły się wirusem RSV. Rozwinęło się u nich ciężkie zapalenie oskrzeli, niekiedy połączone z ciężkim zapaleniem płuc. Dwoje dzieci z grupy testowej zmarło. Przeprowadzona po śmierci sekcja zwłok ujawniła tragiczny stan płuc: układ odpornościowy - przede wszystkim były to naturalne komórki żerne — podjęły zmasowany atak na oznaczony przez przeciwciała obszar w oskrzelach i płucach i zniszczyły wszystkie podejrzane komórki. Szkody w narządach dzieci były gigantyczne. Szczepionka tak mocno wyostrzyła układ immunologiczny, że stał się on bardziej niebezpieczny niż same wirusy.
Opublikowana w 1969 roku oryginalna praca90 na temat tego tragicznego doświadczenia ze szczepionką kończy się następującą poważną konstatacją: „Wydaje się oczywiste, że dzieci, które otrzymały tę szczepionkę, nie są zabezpieczone przed występującym zakażeniem, a jeśli do infekcji dojdzie na drodze naturalnej - chorują znacznie ciężej".
Przez dłuższy czas to, co się naprawdę stało, pozostawało zagadką. Producenci szczepionek zlecali naukowcom badania mające wyjaśnić mechanizm tego zjawiska. Tylko bowiem identyfikacja przyczyny problemu umożliwi kiedyś w przyszłości wyprodukowanie nowej szczepionki przeciw wirusom RSV i wprowadzenie jej na rynek.
Jedna z takich grup pracowała 30 lat po tamtych wydarzeniach w Holandii. Zespół składał się z siedmiu naukowców z Laboratorium Badawczego Chorób Zakaźnych w Bilthoven i Departamentu Wirusologii uniwersytetu im. Erasmusa w Rotterdamie. Badaniami kierowała Anita Boelen. Podpisała ona czteroletni kontrakt z firmą farmaceutyczną i dość dokładnie odtworzyła warunki tamtego doświadczenia. Nie było tu jednak dzieci, lecz myszy.
Zwierzęta podzielono na trzy grupy. Jedna pozostała nieszczepio- na, druga dostała szczepionkę RSV, taką, jaką stosowano w latach sześćdziesiątych, a trzecia grupa została zaszczepiona pseudoszcze- pionką. Zawierała ona całe składniki oryginalnej szczepionki, a więc również aluminium, ale bez antygenów stosowanych w szczepionce, czyli bez martwych wirusów RSV.
Kilka dni po szczepieniu myszy - tak jak w pierwotnym doświadczeniu — zostały zarażone żywymi wirusami RSV. W tym celu za pomocą specjalnego urządzenia wdmuchnięto im wirusy do nosa i jamy ustnej. I po raz wtóry zdarzyło się to, co zdarzyło się u dzieci: zaszczepione myszy zapadły na ciężką chorobę płuc, nieszczepione miały tylko niegroźny katar.
Dokładna analiza uwolnionych przez uldad immunologiczny cytokin, przeciwciał i aktywnych komórek w płucach ujawniła gigantyczną różnicę: podczas gdy nieszczepione zwierzęta zareagowały na infekcję komórkową odpowiedzią immunologiczną, szczepionka całkowicie reakcję tę odwróciła. Efektem było gigantyczne uszkodzenie mysich płuc, które przypominały pole bitwy.
Jednak tym, co najbardziej zdziwiło Anitę Boelen, było zachowanie trzeciej grupy, która została zaszczepiona mieszanką zawierającą aluminium, pozbawioną zaś substancji czynnej: „co zaskakujące, odpowiedź immunologiczna w grupie z pseudoszczepionką wzmocnioną aluminium była jeszcze silniejsza" - napisano w raporcie z badań opublikowanym w 2001 roku w czasopiśmie fachowym „Vaccine"91.
W części dyskusyjnej tej pracy Anita Boelen napisała:
Cytuj
„Nasze wyniki podkreślają znaczenie składników szczepionek poza antygenami RSV: najprawdopodobniej zawierający aluminium adiuwant jest katalizatorem szkody spowodowanej przez szczepionkę. To naprawdę zaskakujące, że dotąd tylko w niewielu badaniach zauważono to zjawisko".
Nawiązałem kontakt z Anitą Boelen i spytałem ją, czy później zajmowała się jeszcze dokładniej tym zjawiskiem. Zaprzeczyła. Kontrakt skończył się po czterech latach, a zleceniodawca — producent szczepionki - nie miał żadnego interesu w dalszym wyjaśnianiu roli aluminium. Dziś Boelen pracuje w zupełnie innym dziale i zamiast szczepionek zajmuje się hormonem tarczycy. Jest jej żal, jak mi powiedziała, gdyż za istotne uważa dokładniejsze zbadanie składnika tak szeroko stosowanego w szczepionkach dla dzieci pod kątem jego bezpieczeństwa. Również poza nieudanym szczepieniem przeciw wirusowi RSV:
Cytuj
„Myślę, że możliwe jest, iż to aluminium wpływa ogólnie na immunologiczną odpowiedź na białka wirusów — napisała Anita Boelen w ostatnim mailu. — Wydarzenia związane ze szczepionką RSV pokazały dość drastycznie, jak daleko idące zmiany reakcji immunologicznej może ono wywołać".
Szczególną cechą prac Anity Boelen było użycie pseudoszczepionki, złożonej z zawierającej aluminium mieszanki bez właściwych substancji czynnych. Analiza wyników wykazała, że mieszanka ta, co zaskakujące, powoduje jeszcze większe szkody w płucach zwierząt niż prawdziwa szczepionka. Drugim zaskoczeniem był fakt, że szczepionka właściwie zadziałała, ponieważ w przeciwieństwie do pseudoszczepionki powstrzymała dalsze rozprzestrzenianie się wirusów RSV. Ale nie na wiele się to zdało. Układ odpornościowy zastosował zupełnie nieodpowiednią taktykę dla tej infekcji: coś w stylu straży pożarnej, która z powodu spalonego garnka zalewa wodą pół domu, zamiast zgasić niewielki pożar ręczną gaśnicą - równie skutecznie, lecz przy znacznie mniejszych szkodach.
U nieszczepionych zwierząt układ odpornościowy zastosował tak zwaną reakcję Th1. Charakteryzuje się ona przede wszystkim aktywnością komórkową obrony immunologicznej i użyciem specjalnych cytokin. U myszy były to interferon gamma i interleukina-2. Pierwsze jest białkiem produkowanym przez limfocyty Th1 i działa stymulująco na układ odpornościowy oraz antywirusowo. Interleukina-2 jest czynnikiem wzrostu dla limfocytów T.
Byłaby to zatem naturalna reakcja immunologiczna, która poradziłaby sobie z wirusem, nie wyrządzając dodatkowych szkód w tkance.
Związek aluminium zmienił dramatycznie tę reakcję immunologiczną i odwrócił ją w kierunku tzw. odpowiedzi Th1. Zamiast interferonu gamma i interleukiny-z uwolnione zostały interleukina-4 i interleukina-5. Obie te cytokiny wspomagają aktywność limfocytów B, potrzebnych do produkcji przeciwciał, oraz tworzenie tak zwanych eozynofilów kwasochłonnych. Te ostatnie odgrywają istotną rolę w obronie przed pasożytami. We wnętrzu mają pęcherzyki wypełnione toksycznym płynem, którym w razie zagrożenia spryskują pasożyty i w ten sposób je zwalczają. Ale eozynofile mogą też stanowić zagrożenie dla samego organizmu. Wiadomo, że odgrywają rolę w astmie, atakując tkankę płucną. W przypadku większości alergii ich liczba również jest podwyższona. W każdym razie ani jedne, ani drugie, jak pokazał przykład szczepionki RSV, nie nadają się jako „broń" układu immunologicznego do zwalczania infekcji wirusowej.
Zastanawiające jest, że aluminium jako substancja wzmacniająca działanie szczepionki wspomaga właśnie odpowiedź H12. Na tej podstawie można wysnuć podejrzenie, że szczepionki sprzyjają powstawaniu astmy i alergii. Widać tutaj także, jak w małym stopniu napakowane aluminium szczepionki nadają się do zwalczania infekcji wirusowych. Nasuwa się bowiem pytanie, czy po tego rodzaju interwencji układ odpornościowy w ogóle jest jeszcze w stanie powrócić do swojego naturalnego sposobu reagowania, czy też ta manipulacja w kierunku odpowiedzi H12 jest trwała. Oznaczałoby to bowiem, że również na późniejsze infekcje, które nie mają z tą szczepionką nic wspólnego, układ immunologiczny nie reaguje pra-widłowo.
I kto wie, być może na przykład w przypadku ospy wietrznej, kiedy dziecko jest od stóp do głów usiane krostami i gdzie do całkowitego wyleczenia potrzeba od dwóch do trzech tygodni, prawdziwa przyczyna leży w jednej z zaaplikowanych wcześniej szczepionek zawierających aluminium. Może także w tym wypadku układ odpornościowy został przestawiony w niewłaściwym kierunku? Jaki lekarz wpadłby na pomysł, że ten niezwykle drastyczny przebieg może być skutkiem podanej być może nawet kilka miesięcy wcześniej szczepionki sześcioskładnikowej? Przypuszczalnie żaden. Tym bardziej że obszar ten jest naukowo niemal niezbadany. Winę przypisuje się zatem w takim wypadku bez wątpliwości niedobremu, groźnemu wirusowi ospy wietrznej.
Gdyby więc liczba takich poważniejszych przebiegów ospy wietrznej wzrosła, dostarczyłoby to doskonałego argumentu na rzecz szczepienia przeciw ospie wietrznej. I dokładnie tak właśnie się stało. Wprowadzając ogólnie obowiązujące szczepienia niemowląt przeciw ospie wietrznej STIKO tak właśnie argumentowała: ospa wietrzna podobno wcale nie przebiega bez powikłań jak wcześniej uważano, coraz częściej przebieg choroby jest poważny, z koniecznością hospitalizacji włącznie. Tak więc jedna szczepionka daje podstawy do wprowadzania następnej, a zainteresowani eksperci od szczepień myślą przy tym jeszcze, że podejmują mądre i przewidujące decyzje na rzecz ochrony zdrowia.

87 M.K. Iwane et al., Population-based surveillance for hospitalizations associated with respiratory syncytial virus, influenza virus and parainfluenza viruses among young children, Pediatrics 2004, 113: s. 1758-1764.
88 B.R. Murphy, E.E. Wash, Formalin-inactivated respiratory syncytial virus vaccine induces antibodies to the fusion glycoprotein that are deficient in fusion-inhibiting activity, J Clin Mircrobiol 1988, 26: s. 1595—1597.
89 M.S. Habibi et al., Hot topics in the prevention of respiratory syncytial virus disease, Expert Review of Vaccines 2011,10 (3): s. 291-293.
90 H.W. Kim et al., Respiratory syncytial virus disease in infants despite prior administration of antigenic inactivated vaccine, Am J Epidemiol 1969.
91 A. Boelen et al., Both immunisation with a formalin-inactivated respiratory syncytial virus (RSV) vaccine and a mock antigen vaccine induce severe lung pathology and a Th2 cytokine profile in RSV-challenged mice, Vaccine 2001, 19: s. 982-991.


„Mały brudny sekret" immunologii

Substancje pomocnicze zawierające aluminium są stosowane w szczepionkach od ponad 80 lat. Paradoksalnie, mimo tak długiego czasu, dokładny mechanizm wspomagania działania szczepionki przez te substancje nie został jeszcze do końca poznany92 93 94.
Charles Janeway Jr., immunolog z Yale University w New Haven, nazwał w 1989 roku aluminium „dirty, little secret", „małym brudnym sekretem" immunologii95.
Janeway przymierzył się też do zinterpretowania tego, na czym mógłby polegać ten sekret. Założył, że aluminium przypomina organizmowi cząsteczkowy wzór zarazków chorobotwórczych i to powoduje wzmocnienie reakcji immunologicznej organizmu. Pięć lat później kalifornijska immunolożka Polly Matzinger sformułowała konkurencyjną interpretację, prezentując „danger modeli"96.
Zgodnie z nim to nie wrodzone wzorce prowokują układ odpornościowy do reakcji z trwałą pamięcią immunologiczną, lecz sygnały zagrożenia pochodzące od komórek i całkiem namacalna śmierć komórkowa. Gdyby więc aluminium wzmacniało w ten sposób działanie szczepionki, byłoby faktycznie „dirty". Model immunologiczny Matzinger został ostro skrytykowany przez wielu naukowców. Z dzisiejszej wiedzy na temat sposobu działania aluminium, która znalazła odzwierciedlenie w publikacjach z kilku ostatnich lat 97 98, wynika jednak, że tezy Matzinger są znacznie bliższe rzeczywistości niż teorie Janewaya.
Jako substancji pomocniczej czy też adiuwantu (łac. adjuvare, wspierać) w szczepionkach zaczęto używać aluminium w czasach, kiedy jeszcze niemal nic nie wiedziano o funkcjonowaniu układu odpornościowego, czyli w drugiej połowie lat dwudziestych XX wieku. W1931 roku Alexander Thomas Glenny opublikował wynalezienie połączonej z aluminium szczepionki przeciw błonicy.
Medyczną zagadką jest, jak w ogóle twórcy szczepionek wpadli na pomysł zastosowania niemal nieznanego wówczas aluminium. Nie znalazłem w archiwach żadnej próby wyjaśnienia. Wiadomo jedynie, że intensywnie poszukiwano substancji, która byłaby w stanie wywołać w doświadczeniu na zwierzętach produkcję jak największej ilości przeciwciał. „Najbardziej prawdopodobna jest rzeczywiście teza, według której sprawdzano substancje chemiczne w kolejności alfabetycznej" - przypuszcza specjalista od aluminium Chris Exley. Wiadomo, że aluminium jest w stanie zmotywować układ odpornościowy do wytwarzania przeciwciał. Wszystko inne jednak przez większość czasu skrywał mrok tajemnicy.
Mimo tak gigantycznego doświadczenia w stosowaniu soli aluminium mechanizmy ich działania do dziś nie zostały wystarczająco poznane. Na przykład dopiero w 2006 roku ukazała się przeglądowa praca szkockiego immunologa Jamesa M. Brewera o programowym tytule: (Jak) działają adiuwanty z aluminiumr99 Autor wyraża w niej zdziwienie, że mimo ponad 70-letniej historii stosowania aluminium tak mało wiemy o jego interakcjach fizyczno-chemicznych z antygenami pochodzącymi ze szczepionki i że do tej pory właściwie nie zbadano dokładnie biologicznego oddziaływania soli aluminium na organizm.
Na pewno wiadomo jedynie, że aluminium wzmacnia specyficzną odpowiedź immunologiczną skierowaną przeciw antygenom szczepionki. Działanie to opiera się na kilku mechanizmach. Po pierwsze, przez związanie antygenu przez substancję pomocniczą osiąga się wolniejsze uwalnianie, a tym samym efekt gromadzenia. Dzięki temu więcej komórek układu odpornościowego styka się z substancją czynną i następuje lepsza odpowiedź immunologiczna z lepszym rozkładem na makrofagi, komórki dendrytyczne i limfocyty.
Jednym z najważniejszych wymogów stawianych substancji pomocniczej jest to, by wzmacniała odpowiedź immunologiczną na substancje czynne zawarte w szczepionce, nie wywołując jednocześnie własnej reakcji immunologicznej skierowanej przeciw sobie samej. Adiuwanty po wykonanej robocie powinny zostać rozłożone i usunięte przez organizm bez żadnych negatywnych skutków. Tyle teoria.
Niemal wszystkie stosowane adiuwanty to sole nieorganiczne, które są trudno rozpuszczalne, w związku z czym powoli oddają połączone z nimi antygeny. Do obrotu dopuszczono tutaj przede wszystkim sole aluminium, czyli fosforan glinu i wodorotlenek glinu.
Zaletą soli aluminium jest to, że w ramach reakcji immunologicznej powodują one zwiększoną produkcję przeciwciał. To znaczy, że uaktywniają raczej reakcję Th2 układu immunologicznego. Obronę komórkową (reakcję Th1) stymulują natomiast w niewielkim stopniu.
Żywe szczepionki zawierające osłabione wirusy, na przykład szczepionki przeciw ospie prawdziwej czy ospie wietrznej, nie potrzebują adiuwantów, ponieważ posiadają jeszcze dostatecznie dużo pierwotnej struktury, by system wrodzonej obrony immunologicznej potraktował je jako intruzów. Działają zatem jak własne adiuwanty. Również całe, uśmiercone bakterie najczęściej nie potrzebują do wywołania odpowiedniej odpowiedzi immunologicznej żadnej substancji pomocniczej, ale części bakterii czy określone białka powierzchniowe - tak. Najwyraźniej antygeny nie są dla układu odpornościowego dość „groźne", by na nie zareagował. Dopiero stan zapalny wywołany przez sole aluminium w miejscu wkłucia stawia układ odpornościowy w stan gotowości. Ponieważ jednak sole nie-organiczne jako „istoty nieżywe" są przez układ odpornościowy ignorowane, znalezione w tym miejscu antygeny zostają wzięte za przyczynę nieszczęścia, schwycone przez komórki dendrytyczne i odprowadzone do węzłów chłonnych. Używając potocznego sfor-mułowania, można by powiedzieć, że aluminium świętuje pojmanie podejrzanego, którego demaskuje jako groźnego podpalacza, a który w rzeczywistości jest policjantem biorącym udział w obronie immunologicznej organizmu.
Dla układu odpornościowego agresywne związki metali są zjawiskiem obcym. Ponieważ w miejscu wkłucia powodują one ogromny chaos, masowo uszkadzają i uśmiercają komórki, konieczne jest natychmiastowe działanie. Tym bardziej że komórki, walcząc na śmierć i życie, uwalniają substancje alarmowe, wołając o pomoc. Jest wśród nich kwas moczowy, jedna z najważniejszych substancji sygnałowych, wydzielanych podczas nagłej śmierci komórkowej. Komórki nie potrafią jednak przekazać informacji na temat rodzaju zagrożenia. Jest to alarm uogólniony. Niebezpieczeństwo może pochodzić zewsząd.
Dopiero ta sztuczka, ów „dirty little secret" immunologii, pozwala zmusić układ odpornościowy do poważnego potraktowania antygenów zawartych w szczepionce. Tak jak jednostka specjalna policji wezwana do zamachu zatrzyma wszystkie osoby znajdujące się w pobliżu miejsca przestępstwa, tak i dla układu immunologicznego podejrzana jest każda obca cząsteczka. Sam związek aluminium, który spowodował te szkody, jest jednak w większości przypadków ignorowany. Dla układu odpornościowego, ćwiczącego od miliardów lat swoje wzorce, jest to niezapisana karta. Te kilkadziesiąt lat, od kiedy aluminium w większych ilościach występuje w naszym otoczeniu, nie wystarczy, by w ewolucyjnej pamięci układu odpornościowego pozostał po nim ślad. Na temat aluminium układ odpornościowy nie ma żadnych informacji i dlatego w większości przypadków nie uznaje aluminium za sprawcę.
Immunolodzy i specjaliści od szczepień uważają tę właściwość aluminium za genialną. Mogą je bowiem stosować jako tajnego agenta, z którego pomocą można przemycić do organizmu wszelkie możliwe substancje. Z pomocą aluminium da się zmanipulować układ odpornościowy w każdą stronę i wywołać agresywną reakcję wobec niemal każdej substancji. Wszystko zależy tylko od tego, z czym aluminium zostanie połączone.
Zjawisko to wykorzystuje się nawet w doświadczeniach na zwierzętach do wywołania określonych chorób, na przykład u myszy alergii na pyłki kwiatów. Następnie podejmuje się próbę wyleczenia zwierząt, u których sztucznie wywołano chorobę.
To samo dotyczy doświadczalnego wywoływania astmy u myszy. Standardowa procedura przewiduje użycie owalbuminy, najczęściej występującego białka jaja kurzego, w roli antygenu i połączenie jej z wodorotlenkiem glinu pełniącym rolę adiuwantu. Wstrzyknięcie tej mieszanki myszom doświadczalnym nieuchronnie prowadzi do wystąpienia astmopodobnych ataków. Objawia się to stanami zapalnymi dróg oddechowych i płuc. Stwierdzony w badaniu wysoki poziom przeciwciał przeciw alergenom oraz znaczący wzrost wywołujących stan zapalny cytokin w dużym stopniu odpowiadają wzorcowi przebiegu astmy u ludzi. W tym względzie model myszy uznawany jest za pewny i naukowcy próbują teraz za pomocą najróżniejszych środków doprowadzić do wyzdrowienia myszy albo przynajmniej złagodzić u nich objawy, mając nadzieję, że kiedyś uda się znaleźć odpowiedni lek na astmę u ludzi.
To, że do takiej alergizacji może dojść również mimowolnie, stanowi jedną z wielu wad zastosowania aluminium w szczepionkach, ponieważ również tu można znaleźć często pozostałości procesu wytwarzania, których oddziaływanie na układ odpornościowy również jest wzmacniane przez aluminium. Mogą to być resztki kultury drożdży, w których zarazek uległ namnożeniu, albo określone białka. Gdy teraz — z pożywieniem albo przez drogi oddechowe - trafią do organizmu niegroźne cząsteczki, które wprowadzają niepokój wśród czekających w gotowości przeciwciał, ponieważ przypominają im o pozostałościach szczepionki, układ odpornościowy zaczyna te niegroźne cząsteczki atakować. Problem polega jednak na tym, że komórki układu immunologicznego nie biorą sobie za cel poszczególnych białek - na przykład pyłków kwiatów brzozy - lecz atakują cały obszar, bombardując go wywołującymi stan zapalny cytokinami, w których znalezione zostały te podejrzane obce ciała. Chory odczuwa to jako rzut astmy czy atopowego zapalenia skóry albo jako jedną z wielu kolejnych postaci procesów alergicznych.
Istnieją na ten temat niepokojące obserwacje, wychodzące poza względnie proste wzorce reakcji alergicznej, których mechanizm powstania nie jest dziś do końca zrozumiały. Z badań wiemy, że pacjenci cierpiący na ciężkie schorzenie jelit, znane pod nazwą cho-roby Leśniowskiego-Crohna, uderzająco często mają przeciwciała przeciw grzybowi o nazwie Saccharomyces cerevisiae, bardziej znane-mu pod nazwą drożdży piekarskich.
Drożdże piekarskie natomiast doskonale się nadają na podstawowy moduł fabryki biotechnologicznej. Jeśli bowiem podsuniemy drożdżom piekarskim dodatkowe informacje genetyczne, grzyby zaczną produkować cząsteczki według podanej instrukcji. W ten sposób drożdże stały się jedną z najważniejszych substancji podstawowych w gwałtownie rozwijającym się przemyśle biotechnologicznym.
Coraz więcej szczepionek produkuje się przy użyciu technologii genetycznych. Ich prekursorem była szczepionka przeciw wiruso-wemu zapaleniu wątroby typu B amerykańskiej firmy Merck, która weszła na rynek w 1999 roku pod handlową nazwą Recombivax HB.
W sporządzonej przez amerykański urząd do spraw zdrowia FDA informacji o produkcie Recombivax HB100 znajdziemy następujący akapit:
Cytuj
„Część genu wirusa zapalenia wątroby typu B, która zawiera instrukcję budowy antygenu powierzchniowego wirusowego zapale-nia wątroby typu B, zostaje wprowadzona do drożdży i szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B jest produkowana z użyciem kultur tych genetycznie zmienionych drożdży. Antygen zostaje zebrany i oczyszczony z resztek kultur fermentacyjnych zmodyfikowanej linii komórkowej drożdży Saccharomyces cerevisiae.
Związki aluminium wykorzystuje się w produkcji tej szczepionki dwojako. Stosuje się mianowicie siarczan aluminiowo-potasowy do związania uśmierconych przez toksyczny formaldehyd antygenów wirusowego zapalenia wątroby i wytrącenia ich z roztworu. Wreszcie, do tak wyprodukowanego surowca dodaje się jeszcze AAHS (amorphous aluminium hydroxyphosphate sulfate) jako substancję wzmacniającą działanie".
AAHS to opracowana przez naukowców firmy Merck wzmocniona forma stosowanego do tej pory jako adiuwant wodorotlenku glinu.
Na marginesie należy jeszcze wspomnieć, że nie istnieją przepisy zmuszające do zbadania nowych substancji chemicznych za pomo-cą własnych testów bezpieczeństwa pod kątem ich oddziaływania na zdrowie szczepionych osób i długofalowe skutki dla układu od-pornościowego. Podczas gdy w przypadku każdego innego nowego leku wprowadzanego na rynek odpowiedzialne instytucje żądają przeprowadzenia rygorystycznych testów bezpieczeństwa, w odniesieniu do szczepionek obowiązuje dla związków aluminium glejt in blanco. Najwyraźniej uznano, że każdy związek aluminium z zasady jest równie bezpieczny jak pozostałe związki i że kilkadziesiąt lat jego stosowania stanowi z definicji gwarancję bezpieczeństwa. Oczywiście, Merck przeprowadził badania i doświadczenia na zwierzętach w celu stwierdzenia przydatności AAHS jako substancji wzmacniającej działanie szczepionki. Ale takie badania mają status tajnych i nie są oficjalnie publikowane. Nowo opracowany AAHS został poddany testom od razu z Recombivaxem HB w ramach badań rejestracyjnych i następnie wprowadzony na rynek. Jednak zacytowane z oficjalnego raportu oczyszczenie wytworzonego w laboratorium genetycznym antygenu nie było całkowite. W dokumencie FDA czytamy „Szczepionka może zawierać do i procenta białek grzybów".
Niewiele wiemy o tym, jak przeciwciała reagują na białka grzy-bów w organizmie, ale wyniki badań nie napawają optymizmem. Opublikowane w 2007 roku badania101 z udziałem 117 osób cier-piących od dłuższego czasu na chorobę Leśniowskiego-Crohna wy-kazały u 73 procent uczestników przeciwciała przeciw drożdżom piekarskim. U zdrowych osób z grupy kontrolnej takie przeciwciała stwierdzono jedynie w pojedynczych przypadkach102. Uderzające jest podobieństwo do wysokiego poziomu przeciwciał z uszkodze-niem genu odgrywającego istotną rolę w opanowaniu infekcji je-lita. W obu przypadkach pacjenci, których to dotyczy, są młodzi, choroba przebiega ciężej, przewężenia oraz przełomy jelit są częstsze i odpowiednio częściej zachodzi też konieczność przeprowadzenia zabiegu operacyjnego.
Autorzy tych badań to zespół ekspertów od przewlekłych chorób zapalnych jelit z uniwersytetu im. Johna Hopkinsa w Baltimore w amerykańskim stanie Maryland. W całych badaniach nie pada ani jedno słowo na temat ewentualnych przyczyn powstawania tak niezwykłych przeciwciał przeciw drożdżom piekarskim. Naukowcy kończą raport zaleceniem dla swoich kolegów po fachu:
Cytuj
„Pomiary poziomu przeciwciał mogą okazać się przydatne do oceny ryzyka pacjentów przez zaaplikowanie pacjentom z wyższym poziomem bardziej agresywnej terapii przeciwzapalnej".
Podczas gdy jedni naukowcy celowo stosują aluminium do wywołania chorób u zwierząt podczas testowania nowych terapii, to w ramach „zwykłego" stosowania aluminium w szczepionkach nikt nawet nie dyskutuje o tym, jakie może to nieść ze sobą konsekwencje.
Przeciwieństwo neutralności
W nauce niepowstrzymanie rozpowszechnia się tendencja do specjalizacji. Dziś nie ma już zwyczaju, by rozglądać się wokół i we własnych rozważaniach uwzględniać zdobycze innych dziedzin wiedzy. Cytowani badacze z uniwersytetu Johna Hopkinsa są dumni ze swojego odkrycia, które umożliwia szpitalom wcześniejsze zastosowanie agresywnych terapii. Cieszy się z tego także przemysł farmaceutyczny, ponieważ leki zwalczające objawy chorób immunologicznych zaliczają się obecnie do najdroższych specyfików i przynoszą miliardowe zyski ze sprzedaży. Każdy prowadzi badania we własnym zakresie — porównywanie wyników srało się niemodne, nie wspiera się tego ani podczas studiów na uniwersytecie, ani potem w pracy.
I tak oto giną także pojedyncze krytyczne stwierdzenia, na przy-kład badaczy, którzy nie uważają za słuszne stosowania zawierają-cych aluminium adiuwantów do wywoływania modelowych cho-rób w doświadczeniach na zwierzętach. I to dlatego, że zawsze się wtedy okazuje, iż aluminium nie jest tak neutralne, jak dotychczas sądzono. Adiuwant sam w sobie nie powinien przecież wykazywać żadnego własnego działania, lecz jedynie wzmacniać wpływ użytego antygenu na układ odpornościowy.
U naukowców, którzy zajmują się tego rodzaju badaniami podstawowymi, coraz powszechniejsza jest jednak opinia, zgodnie z którą aluminium powoduje w organizmie całą masę skutków i dlatego na przykład zafałszowuje idealny obraz jednoznacznej astmy u zwierząt laboratoryjnych.
Zwykle astma o podłożu alergicznym, a także katar sienny i ana- filaksje — ciężkie stany podrażnienia układu odpornościowego — są wywoływane przez komórki tuczne (mastocyty). Te komórki układu immunologicznego występują w całym organizmie, przede wszystkim w błonach śluzowych. Posiadają one receptory wiążące przeciwciała. Gdy organizm zetknie się z alergenem, za pierwszym razem nie dzieje się przeważnie nic. Masowo wyprodukowane w reakcji przeciwciała umiejscawiają się między innymi na komórkach tucznych. Dolną częścią przywierają do ich powierzchni, a wideł- kowate ramiona wysuwają do góry, sprawdzając, czy pojawią się znowu te same alergeny. Jeśli tak się stanie, przeciwciała natychmiast nawiązują kontakt i łączą się oboma wolnymi końcami z alergenem. Poprzez połączenie z komórką tuczną przekazują sygnały dalej. W reakcji na komórki zaczynają wydzielać zmagazynowane w pęcherzykach cytokiny. Najbardziej znaną z nich jest histamina, odgrywająca istotną rolę w obronie przed substancjami obcymi dla ciała i w zwalczaniu stanów zapalnych oraz oparzeń. Słynne są jej działania uboczne: histamina może u pacjenta wywołać gwałtowne swędzenie, skurcze mięśni, bóle, stany zapalne skóry i napady astmy.
Cytuj
„Wodorotlenek glinu — czytamy w raporcie z badań103 przepro-wadzonych przez grupę roboczą Holgera Garna, kierownika Działu
Chemii Klinicznej i Diagnostyki Molekularnej na Wydziale Me-dycznym uniwersytetu w Marburgu - wywołuje niezależne od ko-mórek tucznych alergiczne stany zapalne".
Dlatego stanowi czynnik zakłócający badania nad komórkami tucznymi. Poza tym aluminium jest substancją zaangażowaną w wiele innych mechanizmów, które mogą negatywnie wpłynąć na strategie terapeutyczne.
W badaniach na zwierzętach mówi się zatem jasno to, co przez większość ekspertów od szczepień jest przemilczane lub wręcz przekłamywane. Ciekawy jest jeszcze jeden szczegół z badań Garna. W doświadczeniu zmierzającym do wywołania u myszy astmy bez zastosowania aluminium okazało się bowiem, że podanie alergenu zarówno przez drogi oddechowe, jak i przez układ pokarmowy nie przynosi efektu.
Cytuj
„W większości wypadków spowodowało jedynie słabe uczulenie albo nie powodowało żadnego".
Wręcz przeciwnie: zwierzęta zwykle uzyskiwały trwałą tolerancję na białko jaja kurzego. Wygląda to jednak zupełnie inaczej, gdy alergen zostaje wstrzyknięty:
Cytuj
„Powoduje trwałe, silne uczulenie".
Uważam tę konstatację za o tyle godną uwagi, że eksperci od szczepień, przytaczając argumenty na temat nieszkodliwości szcze-pionek, zawsze zachowują się tak, jakby im było wszystko jedno, czy jakaś substancja jest wstrzykiwana, czy podawana wraz z poży-wieniem. Szczególnie w odniesieniu do aluminium przytaczane są wciąż na nowo argumenty, jakoby aluminium było zawarte także w żywności, a więc te kilka miligramów aluminium w szczepionce jest zupełnie bez znaczenia.
Jako jeden z niezliczonych przykładów można tu przytoczyć ak-tualną debatę, jaka odbyła się w Kanadzie104. Chris Shaw, profesor oftalmologii na uniwersytecie British Columbia w Vancouverze i jego współpracowniczka Lucija Tomljenovic, w wywiadzie ostro skrytykowali użycie zawierających aluminium adiuwantów w szczepionkach dla dzieci.
Cytuj
,Aluminium to bez wątpienia trucizna dla nerwów — oświadczył Shaw. — I nawet jeśli w szczepionkach są jej minimalne ilości, to te niewielkie ilości mogą mieć dramatyczne skutki dla układu odpornościowego".
Jako oficjalna obrończyni szczepionek wystąpiła Meena Dawar, lekarz, przewodnicząca kanadyjskiego urzędu do spraw zdrowia.
Cytuj
„Co dzień szczepionki ratują życie wielu osób" — zaczęła od zwy-czajowej mantry. Zapytana przez reporterów o aluminium w szcze-pionkach odpowiedziała: „Możemy zapewnić wszystkich, że alu-minium jest bezpieczne i to dzięki aluminium szczepionki działają tak skutecznie".
Ilość aluminium, z jaką styka się niemowlę podczas szczepień, to podobno taka sama ilość, jaką dziecko wchłania co-dziennie z mlekiem matki lub pokarmem z butelki. „To jest kropla na rozżarzonej skale, zupełnie nieistotna i wydalana w ciągu bardzo krótkiego czasu".
Lucija Tomljenowic gwałtownie zaprotestowała przeciw tej wypowiedzi.
Cytuj
„Tego w ogóle nie da się porównać — oświadczyła. - W układzie pokarmowym pozostaje tylko bardzo niewielka ilość aluminium pochodzącego z pokarmu, w przypadku szczepionek sytuacja wygląda zupełnie inaczej: organizm wchłania niemal 100 procent aluminium, ponieważ układ pokarmowy, przez który odbywa się wydalanie, jest przy szczepieniach pomijany".
Wstrzykiwane aluminium jest z tego powodu wielokrotnie bardziej toksyczne niż aluminium przyjmowane z pokarmem.
Czysta toksyczność aluminium i jego niszczycielskie oddziaływa-nie na komórki organizmu i układy narządów to jeszcze nie wszyst-ko. Jak widzieliśmy w niemieckich badaniach, wpływ aluminium na układ immunologiczny jest diametralnie różny, zależnie od tego, czy coś zostało zjedzone, czy wstrzyknięte.

W królestwie szczepionkowych talibów

W niemal każdym oficjalnym urzędowym komunikacie dotyczącym aluminium znajdziemy na wstępie stwierdzenie, że aluminium jest integralnym składnikiem środowiska naturalnego oraz że stanowi najczęściej występujący metal w skorupie ziemskiej i podstawowy składnik tak niegroźnych i powszechnych materiałów, jak glina, szuter czy ił. Po takim wprowadzeniu następuje brzmiąca logicznie konsekwencja tej wszechobecności, a mianowicie, że aluminium w najrozmaitszych stężeniach występuje w żywności oraz w żywych organizmach. To stwierdzenie jest traktowane jako sformułowany z góry glejt dla mniej przyjemnych stron chemicznego oddziaływania aluminium oraz wielu znaków zapytania dotyczących biochemicznej aktywności tego pierwiastka w żywym organizmie. Powstaje więc wrażenie, że aluminium jest częścią życia i nawet gdybyśmy bardzo chcieli, i tak nie moglibyśmy uniknąć z nim kontaktu; było bowiem zawsze i zawsze będzie.
Po tym fatalistycznym wprowadzeniu, które - jak widzieliśmy już w rozdziale I - opiera się na fałszywych przesłankach, autorzy prze-chodzą do konkretnej oceny ryzyka. Jako jeden z wielu podobnie brzmiących przykładów chciałbym tu zacytować dokument Euro-pejskiego Urzędu do spraw Zdrowia (EMA), a mianowicie ewalua- cję czterech związków aluminium105 z punktu widzenia medycyny weterynaryjnej. Pierwsze punkty raportu są poświęcone wspomnia-nemu wyżej założeniu. Potem zostają opisane rozmaite rodzaje aluminium, produkty medyczne, które je zawierają, oraz typowe mechanizmy uczestnictwa aluminium w przemianie materii i jego ponownego wydalania. Cytuje się w tym celu badania laboratoryjne przeprowadzane na ssakach, a także na ludziach. Niewiele jednak wiadomo o tym, jak zachowuje się w organizmie aluminium, które jest z niego potem wydalane. Mimo masowego stosowania alumi-nium jego toksyczne właściwości stanowią naukową próżnię.
W punkcie 6 dokumentu EMA napisano dosłownie:
Cytuj
„Na temat toksyczności wodorotlenku glinu nie ma prawie żadnych infor-macji, ani w odniesieniu do zwierząt doświadczalnych, ani domowych".
Myli się jednak ten, kto sądzi, że eksperci Europejskiego Urzędu do spraw Zdrowia wezwą do jak najszybszego wypełnienia tej naukowej luki. W przypadku aluminium panuje uderzający lęk przed kontaktem - wszędzie da się wyczuć, że lepiej się w to dalej nie wgłębiać.
I właśnie w punkcie 7 dokumentu EMA widnieje owo skompli-kowanie pod względem treści zdanie, znamienne dla stosunku urzędów do aluminium. Zacytuję je w całości:
Cytuj
„Choć nie istniały żadne badania na temat ostrej toksyczności, toksyczności przy powtarzającym się stosowaniu, toksycznego wpływu na rozród - ani w odniesieniu do płodu, ani embrionu - jak również żadne badania na temat tolerancji aluminium u szczególnych gatunków, to nie uznano za konieczne wykonania takich badań, ponieważ aluminium i jego sole mogą się wykazać długą historią bezpiecznego stosowania, zarówno w medycynie ludzkiej, jak i weterynaryjnej".
Pozostaje pytanie, na czym opiera się to twierdzenie o bezpiecz-nym stosowaniu aluminium, skoro rzekomo nie są dostępne żadne badania na ten temat. Wszystko na słowo? W nadziei, że nic się nie stanie? A może w związku z prostą obserwacją, że faktycznie jedy-nie nieliczne zaszczepione dzieci po szczepieniu ciężko zachorowały lub zmarły? Nie zbadano porządnie tego, co na dłuższą metę dzieje się w organizmie po zaszczepieniu, i nie wygląda na to, żeby się to w bliskiej przyszłości miało zmienić.
To, że jest tak mało badań na temat bezpieczeństwa związków aluminium, wiąże się również z tym, że prace takie niezwykle rzad-ko otrzymują wsparcie finansowe lub chociażby tylko koncepcyjne. Wręcz przeciwnie. Latem 2011 roku zaprzyjaźniona pani naukowiec pokazała mi pismo, jakie otrzymał jeden z jej kolegów, wyrażające stanowisko renomowanego czasopisma. Kolega ten zajmował się toksycznością adiuwantów w szczepionkach i pełen nadziei wysłał gotową pracę do odpowiedniego czasopisma.

Po kilku tygodniach otrzymał od redaktora następującą odpowiedź: „The article was not accepted under the criteria that it opens doubts regarding vaccines safety and it is inadmissible".
Artykuł nie został więc zaakceptowany dlatego, że
Cytuj
„formułuje zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa szczepionek, a to jest niedopuszczalne".
O tym, że wiele czasopism kieruje się tą dewizą, wiedzą wszyscy, którzy nieco bardziej krytycznie podchodzą do tego tematu. Rzadko się jednak zdarza, że to zdanie jest formułowane tak jasno i wyraźnie.
Przez te wszystkie lata, jakie przepracowałem w publicystyce medycznej, nieraz śmiałem się z gorliwie celebrowanej wrogości i rywalizacji między grupą zawodową prawników i lekarzy. Jednak równie często pomagało mi rozpatrywanie procedur medycznych z prawniczego punktu widzenia i równie często podzielałem w tym względzie stanowiska specjalistów od prawa. Procedury te mają bowiem często coś wspólnego ze sprawiedliwością i logicznym myśleniem, podczas gdy lekarze najczęściej powołują się na swój status i bronią tradycyjnej wiedzy.
Całkiem nieźle opisano ten konflikt w pewnym starym dowcipie, w którym profesor prawa żąda od swojego studenta, by nauczył się książki telefonicznej. Student pyta, na co mu się to przyda i jaki jest cel takiego zadania. Student medycyny natomiast na to samo pole-cenie reaguje pytaniem: „na kiedy?".
To zadziwiające, do jakich efektów dochodzą naukowcy spoza wąskiego kręgu „ekspertów od szczepionek", gdy zdarzy im się wyjątkowo popracować w tym obszarze. I najczęściej przerażające jest to, w jaki sposób reaguje szczepionkowa sitwa, która od dziesięcioleci trzęsie całym tym biznesem, dzieląc między siebie intratne posady i kontrakty.
Takim przykładem jest przypadek monachijskiego specjalisty od prawa medycznego Randolpha Penninga. Zgłosił on do Instytutu im. Paula Ehrlicha trzy przypadki niemowląt, które zmarły krótko po podaniu im szczepionki sześcioskładnikowej Hexavac, podejrzewając, że może tu chodzić o niepożądane reakcje na lek. Sprawa stała się publiczna, wszczęto dochodzenie, nieco później Hexavac został wycofany z rynku (rzekomo niezależnie od tych badań). I ko-niec sprawy.
Prawdziwym skandalem jednak były działania przebiegające w tle. Profesor Penning powiedział mi, że w całym swoim życiu nie miał jeszcze nigdy do czynienia z takim wylewaniem pomyj. Eksperci od szczepień przedstawiali go jako człowieka niespełna rozumu, niema- jącego pojęcia o swojej profesji, tylko dlatego, że zrobił coś, co samo w sobie było oczywiste: zgłosił przypadki podejrzeń ewentualnych szkód wywołanych przez szczepienia.
Podobny los spotkał Kanadyjkę Anitę Kozyrskyj, profesor ochrony zdrowia na uniwersytecie Manitoba w amerykańskim stanie Win- nipeg. Stworzyła ona duży projekt badawczy, w którego centrum znalazła się armia 14 000 dzieci, barwna mieszanina ze wszystkich warstw społecznych. Jedyną ich wspólną cechą był rok urodzenia: 1995. Dzieci były wzywane w regularnych odstępach czasu, badane, a uzyskane dane wykorzystywano do badań nad zdrowiem dzieci.
Kozyrskyj wraz ze swym zespołem opublikowała już serię prac po-święconych rozmaitym problemom. Teraz razem ze współpracownikami badała związek między czasem szczepienia a występowaniem astmy. Okazało się, że dzieci, u których terminy szczepień w pierwszym roku życia zostały - niezależnie od przyczyny — przesunięte na później, wykazywały znacznie mniejsze ryzyko zachorowania na astmę.
I znowu rozległ się krzyk. Kozyrskyj, która dotychczas nie publi-kowała niczego na temat szczepionek, nagle znalazła się pod silnym ostrzałem.
Dopóki sprawa szczepień będzie naukowym polem minowym, gdzie każdy intruz, który wtargnie do rewiru pod nazwą vaccino- logy, jest ścigany, i to najczęściej nie na płaszczyźnie zawodowej, lecz prywatnej, dopóty będę popierał wszelkie ingerencje w ten obszar ze strony innych dziedzin nauki. Niebezpiecznie jest pozostawiać tak ważny obszar nauki wąskiej grupie fanatyków i sekciarzy.
Szczególnym egzemplarzem z tego gatunku jest Paul Offit, kreujący się w USA na ostrze oszczepu w dziedzinie vaccinology. Krytyczna wobec szczepień dziennikarka, która była z nim umówiona na wywiad, opowiedziała mi, że Offit wraz ze swoim zespołem wyszedł po nią do windy i dość obcesowo zabrał od niej statyw i oświetlenie. Następnie wziął ją na bok i bez skrępowania zapytał, czy potrzebuje pieniędzy. Mógłby jej bowiem pomóc w znalezieniu zleceń, na których „naprawdę można zarobić". Kiedy grzecznie odmówiła, natychmiast skończyła się uprzejmość i Offit pokazał swoją prawdziwą twarz: bulteriera na szczepiennym froncie, wściekle kąsającego wszystkich, którzy kwestionują jego świętą dziedzinę.

Ręka, która karmi...

Urzędy są za bardzo emocjonalnie, profesjonalnie, a także finansowo uzależnione od producentów szczepionek. Niemal we wszystkich uprzemysłowionych krajach Zachodu przyjął się fatalny zwyczaj pokrywania przez przemysł farmaceutyczny dużej części budżetu instytucji nadzoru i rejestracji leków. Dotyczy to zarówno Europejskiej Agencji Leków (EMA), jak i amerykańskiej Food and Drug Administration (FDA) i większości urzędów krajowych. Rozmawiając na przykład w Austrii z sekretarzem generalnym przemysłu farmaceutycznego na temat krajowego urzędu do spraw leków odnosi się wrażenie, że rozmowa dotyczy jego podwładnych. Ponoć ten potężny aparat jest nieefektywny, rejestracje trwają zbyt długo i dochodzą jeszcze do tego uciążliwe szykany utrudniające życie członkom organizacji przemysłu farmaceutycznego. Kiedy w rozmowie z menedżerem farmaceutycznym opowiedziałem o pomyśle zgłoszonym przez jednego z czołowych urzędników nadzoru farmaceutycznego, by określoną część przychodów z leków przeznaczać na prowadzenie niezależnych badań nad bezpieczeństwem i zasadnością zastosowania leków budzących kontrowersje, żarty się skończyły, a menedżer wpadł w szał. Zasugerował, że gdyby faktycznie pomysł ten doczekał się realizacji, nie skończyłoby się na czczych pogróżkach, lecz „zrobiłoby się poważnie i zakręcilibyśmy kurek z pieniędzmi".
Z drugiej strony widać było, jak szef rynkowego nadzoru far-maceutycznego ostrożnie waży wszystkie słowa, aby tylko uniknąć sprowokowania jakiegokolwiek konfliktu. Zanim jego wywiady dla mediów drukowanych zostaną ostatecznie zatwierdzone, trzy razy przechodzą przez korektę. Jeśli chodzi o wywiady dla telewizji, można odnieść wrażenie, że przed kamerą stoi absolwent akademii dyplomatów - tak gładkie są jego wypowiedzi, tak niezobowiązujące postulaty.
Nie sposób nie zauważyć, jak bardzo — mimo zapewniania o własnej niezależności - działa świadomość, że tam, „po drugiej stronie", ktoś co miesiąc przelewa pieniądze. Kto płaci, ten decyduje. Gra idzie oczywiście również o własną karierę.
Co może się zdarzyć, gdy stróżujący pies zaczyna głośno ujadać, gdy stosuje się wybiegi i sztuczki i mimo wszelkich zakusów ze strony świata polityki związanej z ochroną zdrowia i tych, którzy pociągają za sznurki przemysłu farmaceutycznego, ktoś nie pozwala sobie założyć kagańca — zobaczyliśmy na przykładzie Petera Sawickiego, który w latach 2004-2010 kierował kolońskim Instytutem Jakości i Ekonomii (IQWiG). Zabierając głos publicznie, Sawicki zawsze mówił otwarcie. Wykazywał systemowe wady i piętnował nadużycia. Szczególnie za skórę zaleźli mu pewni
„wynajęci krzykacze" we władzach niektórych instytutów na uniwersytetach, którzy bez żenady uprawiali reklamę określonych leków i sprzedawali swoją wiedzę tym, którzy płacili najwięcej.
W swoich ekspertyzach IQWiG często uzyskiwała wyniki, które bardzo złościły przemysł. Szczególnie grupie diuretyków - najstarszym i najtańszym na rynku specyfikom obniżającym ciśnienie krwi — kolońscy eksperci od medycyny opartej na dowodach przypisywali na przykład wyższą skuteczność niż wyraźnie droższym nowym lekom. Kontrolerzy IQWiG zakwestionowali celowość niektórych procedur diagnostycznych w przypadku nowotworów, mocno skrytykowali największy na świecie koncern farmaceutyczny Pfizer za to, że trzymał pod kluczem wyniki badań nad antydepresantami, i wysunęli podejrzenie, że nowa, stosowana przez pół miliona niemieckich cukrzyków syntetyczna insulina zawiera rakotwórczą substancję czynną. Wyniki te natychmiast znalazły odzwierciedlenie w praktyce, gdyż zleceniodawcą IQWiG jest „Wspólna Komisja Federalna", najwyższy organ samorządowy niemieckiej służby zdrowia, decydujący między innymi o tym, za co kasy chorych płacą, a za co nie.
Peter Sawicki podał te informacje do wiadomości publicznej w ty-powym dla siebie suchym stylu. Dla swych zwolenników szef insty-tutu kontroli leków stał się czymś w rodzaju Robin Hooda pacjentów kas chorych, dla przeciwników - uosobieniem krytyka, który za cel życia obrał sobie zniesławienie przemysłu farmaceutycznego.
Opinia ta dotarła aż do Stanów Zjednoczonych. Tam Związek Przemysłu Farmaceutycznego (PhRMA) zażądał wręcz, by wpisać Niemcy na międzynarodową listę oszustów „Priority Watch List", ponieważ IQWiG mocno szkodzi interesom amerykańskiego przemysłu farmaceutycznego. Aż 13 razy wymieniono IQWiG w tak zwanym International Intellectual Property Protection and Enforcement Act of 2008, zajmującym się międzynarodowym zabezpieczeniem interesów amerykańskiego przemysłu farmaceutycznego. To, co napisze PhRMA, jest uważane za rekomendację dla biura amerykańskich przedstawicielstw handlowych, tworzącego następnie oficjalną Watch List. Ten piękny zwyczaj kultywowany jest od 1974 roku w celu międzynaro-dowej ochrony własności intelektualnej amerykańskiego biznesu. Do realizacji posłużyła ustawa, jeszcze raz rozszerzona i zaostrzona przez odchodzącego prezydenta George'a W. Busha: stworzył on International Intellectual Property Protection and Enforcement Act of 2008. Ustawa ta zezwalała globalnemu superglinie, czyli USA, dochodzić na całym świecie roszczeń z tytułu kradzieży lub zagrożenia własności intelektualnej. Zadaniem polityków miało być więc stworzenie planów narzucających państwom umieszczonym na Priority Watch List odpowiednie postępowanie w celu likwidacji niedociągnięć. Jednocześnie ustawa upoważnia USA do zastosowania sankcji wobec krajów, które nie wprowadzą poprawek zgodnie z instrukcją.
W marcu 2009 roku administracja prezydenta Obamy postano-wiła wbrew wnioskowi PhRMA oficjalnie wpisać Niemcy na ową Priority Watch List. Za kulisami trwała jednak walka — z osobistych źródeł wiem, że przedstawiciele Waszyngtonu dotarli do najwyż-szych polityków berlińskich z kanclerz Angelą Merkel na czele i że niemiecki rząd został poddany ogromnej presji ze strony amery-kańskich wysłanników, żądających, by wprowadzić zmiany zgodnie z życzeniem PhRMA, przede wszystkim w IQWiG.
O tym, że po stronie niemieckiej nie pozostało to bez reakcji, świadczy zachowanie niemieckich ministrów gospodarki, którzy na wspólnej konferencji 18-19 czerwca w Poczdamie dyskutowali między innymi o „Ocenie kosztów i korzyści z leków". Jednym z sygnatariuszy dokumentów końcowych był Philipp Rósler, późniejszy minister zdrowia i przewodniczący FDP, pełniący w tym czasie funkcję ministra gospodarki Dolnej Saksonii.
Zbyt daleko idącym posunięciem byłoby teraz przytoczenie tego upokarzającego dokumentu w szczegółach106. Porównując stanowi-ska amerykańskiego PhRMA i niemieckiego ministra gospodarki, można odnieść wrażenie, że amerykańskie stanowisko zostało jedynie przetłumaczone na niemiecki.
Równie zdecydowanie zabrzmiały w tej sprawie argumenty „AG Gesundheit", frakcji parlamentarnej CDU/CSU. „Proponujemy uporządkować na nowo prace IQWiG jako zleceniobiorcy w służbie zdrowia - czytamy w deklaracji woli. - Ten nowy kierunek musi znaleźć odbicie także u najwyższych władz tej instytucji".
Ważni politycy koalicji byli zatem zgodni co do tego, że Peter Sawicki jest dla przyjaciół zza wielkiej wody, a także dla krajowego przemysłu farmaceutycznego nie do zaakceptowania, i że czas już przykrócić wodze IQWiG.
Tylko jak przekazać to opinii publicznej, u której Peter Sawicki cieszy się sympatią oraz nienaganną opinią prasy i zwykłych ludzi?
Ministrowie gospodarki, przemysł farmaceutyczny, politycy zajmujący się sprawami zdrowia - oni wszyscy mieli wielkie szczęście. Jakimś cudem do FAZ dotarł bowiem raport, w którym nagle była mowa o oszustwach finansowych. Wbrew postanowieniom swoje-go kontraktu Sawicki miał podpisać kosztowne umowy leasingowe, latał klasą biznesową, a nie ekonomiczną, i nawet dwukrotnie ujął w rozliczeniu niezgodnie z przepisami paliwo do swojej kosiarki - łącznie 25,10 euro. „Instytut nie stracił z tego tytułu ani jednego centa" - opowiedział Sawicki na moje pytanie o te zarzuty. Benzyna do kosiarki została omyłkowo ujęta w rozliczeniu diet, ponieważ znalazła się na fakturze za paliwo. „Przeoczyłem to i natychmiast zwróciłem pieniądze, gdy tylko zauważyłem ten błąd".
W prasie jednak zarzuty były szeroko komentowane. Benzyna do kosiarki stała się głównym punktem oskarżenia: taki ktoś jest oczywiście nie do zaakceptowania w poważnej polityce zdrowotnej w Niemczech. Sawickiemu nie przedłużono kontraktu.
Dla krytycznych obserwatorów wewnątrz systemu ochrony zdrowia wyrzucenie Sawickiego było symbolem tego, jak przedstawiają się stosunki władzy także w Europie. „Wraz z tą aferą typowy dla Ameryki lobbing farmaceutyczny dotarł również do Europy" — powiedział mi Thomas Pieber, długoletni przewodniczący Europejskiego Towarzystwa Cukrzycy i przysięgły krytyk własnej branży. Właśnie w przypadku cukrzycy, choroby, na którą już wkrótce będzie cierpiało pół świata, szerzy się zaraza podejrzanych leków, a wielu ekspertów wysokiej rangi znajduje się na listach płac przemysłu farmaceutycznego.
Fatalnie wygląda również sytuacja nowoczesnych leków antynowotworowych — wykorzystując bliskość śmierci, uprawia się szantaż cenowy i bezlitośnie łupi budżety przeznaczone na ochronę zdrowia. Berliński onkolog Wolf-Dieter Ludwig, przewodniczący komisji leków niemieckich lekarzy, dobrze zna te układy i traktuje umotywowaną politycznie zmianę na stanowisku szefa IQWiG jako poważne ostrzeżenie:
Cytuj
„Sawicki był ogólnie szanowanym fachowcem. To, że kogoś takiego można ustrzelić, jest naprawdę groźne".

Jak urzędy sprawdzają bezpieczeństwo szczepionek

Właśnie nadeszła wiosna 2011 roku, gdy Instytut im. Roberta Kocha zabrał się wreszcie do publikację długo oczekiwanych badań na temat bezpieczeństwa szczepionek dla niemowląt107. Badania te miały wielkie ambicje: zamierzano po raz pierwszy ująć wszystkie niewyjaśnione nagłe i nieoczekiwane przypadki zgonów dzieci w wieku od 2 do 24 miesięcy i zbadać, czy miały one związek ze szczepieniami zalecanymi w kalendarzu szczepień. Konkretnym bodźcem do tych badań była seria niewyjaśnionych przypadków zgonów w korelacji czasowej ze szczepieniami, również ze stosowaną wówczas powszechnie po zniesieniu czasowego urzędowego zakazu sześcioskładnikową szczepionką Hexavac firmy Sanofi-Pasteur.
Podejrzenia padły przede wszystkim na adiuwanty, czyli zawierające aluminium substancje wzmacniające działanie szczepionki. Jedna dawka Hexavacu zawierała 0,3 miligrama wodorotlenku glinu. Drugi produkt obecny na rynku, Infarix hexa, produkowany przez GSK, zawierał jeszcze więcej, bo aż 0,82 mg jonów aluminium. Oprócz wodorotlenku glinu jako drugą substancję pomocniczą wy-mieniano fosforan glinu.
Jeszcze tytułem przypomnienia: dopuszczalny maksymalny poziom w wodzie pitnej wynosi 0,2 miligrama na litr. Przy lekko kwaśnej wartości pH taka ilość aluminium wystarcza, by uszkodzić ikrę łososi na tyle, by nie wylęgły się z niej ryby albo padły zaraz po wylęgnięciu się.
W przypadku żywności granica tolerancji według unijnych instytucji wynosi 1 mg na kilogram masy ciała na tydzień. Tę graniczną wartość ustalono dopiero w 2008 roku, ponieważ
Cytuj
„aluminium może już w niewielkich dawkach uszkadzać rozwijający się układ nerwo-wy bardziej niż dotychczas zakładano"
— czytamy w uzasadnieniu niemieckiego Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka.
Weźmy więc jako przykład ważące pięć kilogramów niemowlę, które w trzecim miesiącu życia dostaje pierwszą szczepionkę sześcio- składnikową. Jeśli przeliczymy urzędowo ustaloną granicę dla produktów spożywczych na jeden dzień, to maksymalna dzienna dawka wynosi 0,71 miligramów. Wraz ze szczepionką Infarix hexa, obecnym monopolistą na rynku, do mięśnia wstrzykiwane jest 0,82 miligrama jonów aluminium, i to z pominięciem układu pokarmowego.
Dawka aluminium w szczepionkach dla niemowląt - choćby tylko pod względem ilościowym - jest więc znaczna. Tym bardziej że większość niemowląt podczas wizyt u lekarza otrzymuje ponadto od razu szczepionkę przeciw pneumokokom, która także zawiera jednorazowo nawet 0,5 miligrama jonów aluminium.
Tyle na temat sytuacji wyjściowej. Token test rozpoczął się latem 2005 roku. Krótko potem Sanofi-Pasteur całkowicie wycofał z rynku swą kontrowersyjną szczepionkę Hexavac. Oficjalnie dlatego, że wystąpił problem z długoterminową skutecznością składnika wirusowego zapalenia wątroby typu B szczepionki sześcioskładnikowej. Nieoficjalnie podejrzewano, rzecz jasna, związek z rozpoczętymi właśnie badaniami.
Od lata 2005 do lata 2008 roku na większości terenów Niemiec instytucje ochrony zdrowia gromadziły dane na temat przypadków zgonów i przekazywały je do berlińskiego Centrum Badawczego przy Instytucie im. Roberta Kocha. Najpierw mówiono, że wyniki badań zostaną ogłoszone na początku 2009 roku. Moje pytania kierowane do Instytutu im. Roberta Kocha najpierw wielokrotnie zbywano, a raport ukazał się ostatecznie z dwuletnim opóźnieniem.
Ostro skrytykowałem wtedy na moim blogu'°8 prezentację wyników przez Instytut im. Roberta Kocha. Główne punkty mojej krytyki dotyczyły, po pierwsze, tej bzdury, żeby właśnie te badania były finansowane przez producentów badanych szczepionek. Za kwotę 2,5 miliona euro firmy te zgodnie z umową nabyły prawo „bycia niezwłocznie poinformowanymi o istotnych wynikach i ocenach". Przyznano im też prawo, by przed opublikowaniem rezultatów „miały okazję zająć merytoryczne stanowisko wobec tekstów zawartych w publikacji".
Za kwotę ponad 500 milionów euro, odprowadzanych co roku na zalecane przez STIKO (Ständige Impfkommision) przy Instytucie im. Roberta Kocha z budżetu służby zdrowia do kas producentów szczepionek, sponsorzy ze środków z podręcznej kasy kupili sobie prawo głosu.
Do czego więc Instytut im. Roberta Kocha naprawdę potrzebował sponsorów? Można podejrzewać, że chodziło przede wszystkim o wykorzystanie wiedzy metodologicznej oraz o strategiczne doradztwo firm do upiększenia rezultatów „zgodnie z ideą szczepień".
Po drugie, skrytykowałem to, że w Niemczech bardziej liczy się ochrona danych osobowych niż zdrowe dzieci. „Ze względu na ochronę danych osobowych" niemożliwe było bowiem powiązanie danych osobowych zmarłych dzieci z danymi pochodzącymi z książeczek szczepień, a konieczne byłoby stworzenie ogólnego rejestru szczepień, który stanowiłby elektroniczną bazę na potrzeby poważnych badań naukowych. Do tej pory jednak tego nie zrobiono.
Wskutek tego braku informacji w kluczowym obszarze, który po-winien zostać zbadany, wynikła konieczność nawiązania kontaktu z rodzicami szczepionych dzieci. Zostali oni poproszeni o odszuka-nie książeczek szczepień swoich zmarłych dzieci i wypełnienie obszernych ankiet. Można sobie chyba wyobrazić, że dla wielu matek i ojców było to psychicznie nie do zniesienia. I jak można się było tego spodziewać: około dwie trzecie rodziców - łącznie 667 dzieci, które zmarły w okresie objętym badaniem — mimo wielokrotnego nawiązywania kontaktu odmówiło udziału w token teście.
Gdy napłynęły dane i dokonano pierwszej wstępnej analizy, otrzymano alarmujący obraz, który w RKI najwyraźniej stał się powodem kilku narad kryzysowych i gorących dyskusji. Okazało się bowiem, że nieproporcjonalnie dużo dzieci zmarło w bliskim związku czasowym ze szczepieniami.
Oficjalna wersja głosi, że rodzice dzieci, które zmarły niedługo po szczepieniach, najwyraźniej częściej niż inni wyrażali zgodę na udział w badaniach. Poza tym, według wersji RKI, również insty-tucje prawa medycznego zafałszowały ocenę danych, powodując, że w badaniach ujęto właśnie zwłaszcza przypadki zgonów po szcze-pieniach.
Na podstawie okoliczności RKI przyznało sobie prawo do skory-gowania własnych danych i zmodyfikowania ich - postfactum — pod względem statystycznym. Doprowadziło to w efekcie do sformułowania stwierdzenia, że szczepienia nie odegrały żadnej roli w niewyjaśnionych przypadkach zgonów w pierwszym i drugim roku życia.
Wysłałem swoją krytykę takich praktyk wraz z kilkoma pytania-mi uzupełniającymi do pracowników RKI i kierownika token testu Martina Schlauda.
Wymieniliśmy kilka maili i pan Schlaud przesłał mi wyczerpujące wyjaśnienia, łącznie z pouczeniem, bym nabył sobie odpowiednie podręczniki epidemiologii.
Schlaud pouczył mnie, że analizując wyniki, zapomniałem wziąć pod uwagę, iż oczywiście ryzyko zgonu niemowląt z biegiem czasu maleje i dlatego zupełnie normalne jest to, że tuż po szczepieniu ryzyko jest wyższe niż później. Po prostu później dzieci są starsze i w związku z tym ryzyko, że nagle umrą, jest mniejsze.
Faktycznie prawdą jest, że, jak pokazuje wiele badań, poczynając od piątego miesiąca, krzywa ryzyka zgonu stale idzie w dół109. Czego jednak Schlaud nie wyjaśnił, to faktu, że krzywa zgonów osiąga apogeum dokładnie w tych miesiącach, kiedy niemowlęta otrzymują pierwsze szczepienia.
Gdyby rzeczywiście tak było, że im starsze dziecko, tym ryzyko mniejsze, dlaczego między pierwszym a trzecim rokiem życia występuje tak gwałtowny wzrost? Zbadanie, czy ten wzrost ryzyka zgonu ma związek ze szczepieniami, powinno było stanowić najpilniejsze zadanie token testu. Zwłaszcza że również w odniesieniu do czasu zgonów w Niemczech otrzymano bardzo podobną prawidłowość.
U 98 dzieci, które w czasie, gdy były prowadzone badania, zmarły po otrzymaniu szczepionki sześcioskładnikowej, ujawniła się następująca kolejność czasowa związana z wiekiem tych dzieci:


Większość przypadków zgonu miała zatem miejsce w wieku od czte-rech do pięciu miesięcy. W trzecim miesiącu życia, kiedy między 60 i 91 dniem większość dzieci otrzymuje pierwszą dawkę szczepionki sześcioskładnikowej, w tak wczesnym wieku zmarło „tylko" 9 dzieci. W dwóch kolejnych miesiącach, gdy podaje się drugą i trzecią dawkę szczepienia, zdarzyło się aż 27 przypadków zgonu, a więc im więcej szczepień, tym większe ryzyko zgonu.
Jak jednak zmierzyć, czy te przypadki zgonu mają coś wspólnego ze szczepieniami?
Sprawdzenie, czy ryzyko zgonu wzrasta po szczepieniu, jest pod względem metodologicznym dość trudne, ponieważ nie istnieje grupa kontrolna w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Gdybym na przykład chciał sprawdzić, czy określona dieta prowadzi do spadku wagi, jedna z badanych grup musiałaby się trzymać ustalonego 
jadłospisu, druga zaś odżywiać się tak jak do tej pory. Na końcu wskaźnik wagi ujawniłby skuteczność lub brak skuteczności takiej metody.
W przypadku ryzyka zgonu taki kształt badań nastręcza jednak poważnych problemów.
Po pierwsze, ryzyko na szczęście jest bardzo małe. To znaczy, że trzeba byłoby mieć dwie bardzo duże grupy, żeby w ogóle wystąpiły policzalne przypadki zgonu. Takie badania byłyby niewyobrażalnie kosztowne.
Drugi problem dotyczy grupy kontrolnej. Żadna komisja do spraw etyki nie pozwoliłaby na losowe przydzielenie dziecka do grupy nieszczepionej.
Te dwa główne powody legły u podstaw opracowania w latach dziewięćdziesiątych własnego matematycznego modelu do oceny ryzyka związanego ze szczepieniami: self-controlled case series (SCCS). Zaadaptowana wersja metody SCCS została również zastosowana w ewaluacji token testu.
Szczególną cechą metody SCCS jest brak grupy kontrolnej. W obliczeniach uwzględnia się jedynie „przypadki": a więc łącznie 254 dzieci, które zmarły w ciągu trwających trzy lata badań. Następnie zdefiniowano okresy ryzyka. W token teście są trzy takie okresy: w ciągu 3 dni, od 4 do 7 dni oraz od 8 do 14 dni po terminie szczepienia.
W SCCS zamiast grupy kontrolnej występuje okres kontrolny. Na koniec oblicza się, czy badany wynik występuje ponadprzeciętnie często w zdefiniowanym uprzednio okresie ryzyka.
Struktura badań SCCS sama w sobie jest naprawdę przydatna do mierzenia rozkładu ryzyka w określonych przedziałach czasowych. Jednak nie uwzględnia ona relacji występujących poza ustalonymi uprzednio przedziałami czasowymi. Jeśli więc niepożądany skutek szczepionki wystąpi dopiero po kilku tygodniach lub miesiącach, nie zostanie on wykryty przez SCCS.
Przyjrzyjmy się więc, co wykazał token test. Wyniki opublikowano na stronie internetowej RKI. Należałoby jednak przeczytać pełną wersję (dostępną jedynie w języku angielskim), ponieważ, mówiąc oględnie, niemieckie streszczenie cytuje owe wyniki nader wybiórczo.
W ocenie RKI ryzyko nagłej śmierci w ciągu trzech dni po szcze-pieniu było równie mało podwyższone co w ciągu tygodnia po szczepieniu. Między 4 a 7 dniem ryzyko było rzekomo nawet mniejsze. U zmarłych dzieci nie występowały także żadne wspólne oznaki choroby, na przykład obrzęk mózgu.
Według opinii RKI winę za przypadki śmierci wśród dzieci ponoszą w dużej mierze sami rodzice:
Cytuj
„Niemal wszystkie dzieci zmarłe krótko po podaniu szczepionki znajdowały się pod wpływem znanych czynników ryzyka związanych z zespołem nagłej śmierci łóżeczkowej: spanie na brzuchu, paląca matka, przegrzanie przez pościel, odzież lub ogrzewanie".
Taka więc była istota urzędowej odpowiedzi. Żadnych problemów ze szczepionką, jeśli dzieci umierają, to z winy rodziców, którzy palą w ich obecności, przegrzewają je albo pozwalają im spać w niebez-piecznej pozycji na brzuchu.
Ostrożne odwołanie alarmu - tak brzmiał tytuł artykułu opublikowanego w „Deutsche Arzteblatt"110. Jako współautor tego artykułu pojawił się na wszelki wypadek kierownik token testu Martin Schlaud.
Po takim oficjalnym wprowadzeniu przechodzimy teraz do tego, co naprawdę zawierają te badania. I znajdziemy tu nagle wyniki, których z pewnością nie można nazwać uspokajającymi:
Trzy dni po podaniu szczepionki sześcioskładnikowej ryzyko zgonu według badań SCCS wzrosło 2,3-krotnie.
Trzy dni po podaniu szczepionki pięcioskładnikowej ryzyko zgonu było podwyższone aż 8,1-krotnie.
Szczepionka pięcio- i sześcioskładnikowa liczone razem powodo-wały trzykrotne zwiększenie ryzyka zgonu.
U dzieci przedwcześnie urodzonych ryzyko zgonu w ciągu trzech dniu po podaniu szczepionki pięcio- lub sześcioskładnikowej wzra-stało sześciokrotnie.
W drugim roku życia ryzyko zgonu w ciągu trzech dni po szcze-pieniu rosło niemal czternastokrotnie.
Wyniki te były statystycznie istotne. To znaczy, że w razie powtó-rzenia badań przy zachowaniu tych samych warunków istnieje wy-noszące 95 procent prawdopodobieństwo, że ich wynik będzie się plasował w obrębie przedziału ufności.
Wynik nieznaczący nie jest wymowny, ponieważ plasuje się poza ustalonym wcześniej przedziałem ufności i w związku z tym z dużym prawdopodobieństwem stanowi dzieło przypadku. Jeśli wynik jest nieznaczący, to przy powtórnym badaniu możliwe jest uzyskanie wyniku przeciwnego.
Dlatego prezentowanie jako rezultatów badania wyników niezna- czących uznaje się za niepoważne. Ale właśnie RKI to robi zaraz na pierwszej stronie token testu, zamieszczając, jako jedno z siedmiu głównych stwierdzeń, następujące, wyróżnione graficznie sformuło-wanie: „W dniach od czwartego do siódmego po szczepieniu stwier-dzono zmniejszone ryzyko".
Rzeczywiście, przypadki zgonu następowały w większej liczbie w dniach od o do trzeciego po szczepieniu, a potem w dniach od ósmego do czternastego. Między trzecim a siódmym dniem zarejestrowano niewiele przypadków zgonu. Prawdopodobnie jest to dziełem przypadku, zmniejszone ryzyko nie było znaczące. Ale fakt, że właśnie to przypadkowe stwierdzenie jest prezentowane jako jeden z głównych wyników badań, dobrze pokazuje chęć manipulacji ze strony autorów.
Za równie niepoważne uznaje się metodologiczne zmiany sposobu oceny wyników badań wprowadzone po fakcie i takie ich do-stosowanie, aby otrzymać „właściwe" wyniki. Taka właśnie „nowa ocena" danych miała miejsce w tym przypadku.
Autorzy badań RKI stwierdzili mianowicie, że w tych przypadkach, które zostały zgłoszone do udziału w badaniach przez instytucje medycyny sądowej, ryzyko zgonu tuż po zaszczepieniu było wyższe niż w tych, które zostały zgłoszone przez instytucje służby zdrowia. Dlatego statystycy RKI podjęli decyzję o ponownej ocenie tych danych. Ustalili współczynnik oceny w wysokości 0,41. To znaczy, że każdy przypadek zgonu zgłoszony przez instytucje służby zdrowia miał taką samą wagę jak dwa i pół przypadku zgonu zgłoszonego przez instytucje medycyny sądowej.
Dopiero zastosowanie tej absurdalnej sztuczki pozwoliło zredu-kować ryzyko zgonu w okresie trzech dni po szczepieniu do zakresu bez znaczenia. I wyłącznie te ocenione na nowo wyniki zostały ujęte w podsumowaniu badań. Oczywiście bez żadnej informacji o tym, że wynik ten został uzyskany wyłącznie dzięki sztucznej, dowolnej redukcji tych przypadków, które w opinii RKI nie pasowały do ogólnego obrazu.
W przypadku ośmiokrotnie zwiększonego ryzyka zgonu po podaniu szczepionki pięcioskładnikowej nie pomogła jednak nawet sztuczka ze zmianą parametrów. Ten wynik RKI uzasadnia małą liczbą przypadków. Oto cytat:

„To wyliczenie oparto jednak zaledwie na 14 przypadkach dzieci, którym podano szczepionkę pięcioskładnikową. Czworo spośród tych dzieci zmarło w ciągu trzech dni po podaniu szczepionki. Poza tym wśród rodziców, których dzieci zmarły krótko po podaniu szczepionki pięcioskładnikowej, występuje szczególnie duża gotowość do udziału w badaniach".


Podobnie brzmiała argumentacja w przypadku nadzwyczajnie wysokiego ryzyka zgonu w drugim roku życia.
Głęboko w trzewiach badania ukryta jest informacja, że dzieci przedwcześnie urodzone wykazują czterokrotnie zwiększone ryzyko zgonu w ciągu trzech dni po podaniu szczepionki sześcioskładni- kowej. To ryzyko jest zatem u nich dwukrotnie większe niż u nie-mowląt urodzonych o czasie. Jeśli doliczymy do tego wcześniaki, które otrzymały szczepionkę pięcioskładnikową, ryzyko wzrasta aż do współczynnika 6,03. Ten wynik daje lekarzom prawo do tego, by dzieci przedwcześnie urodzone szczepić nieco później.
W trakcie przetwarzania wyników RKI zrobiono wszystko, by pomniejszyć te alarmujące rezultaty i ukryć je gdzieś w tekście głównym liczącego 160 stron raportu. Zapewne nie jest dziełem przypadku także to, że niemiecką pracę można ściągnąć ze strony internetowej RKI wyłącznie w języku angielskim, zaś po niemiecku dostępna jest jedynie skrócona, upiększona wersja.
Cóż więc mamy począć z takimi wynikami?
Głośno obwieścić, że wszystko jest w porządku, przejść do porządku dziennego i dalej szczepić tak jak do tej pory, jak to praktykuje Instytut im. Roberta Kocha?
Jestem daleki od tego, by traktować wszystkie zacytowane tu przeze mnie wyniki token testu jako dowody na zagrożenia wynikające ze szczepień niemowląt.
Myślę też, iż możliwe jest, że rodzice, którzy stracili dzieci krótko po szczepieniu, wykazują większą gotowość do udziału w badaniu niż inni rodzice. Możliwe też, choć nie przychodzą mi do głowy powody takiego stanu rzeczy, że rodzice, których dzieci zmarły bez szczepienia lub dłuższy czas po podaniu szczepionki, nie są aż tak bardzo zainteresowani wyjaśnieniem przyczyn. Ale nawet gdyby tak było, nie wolno, posługując się stwierdzeniem na temat „nadreprezentatywności przypadków zgonu po szczepieniu", spuszczać na to zasłony milczenia.

Niemal wszystkie zacytowane przeze mnie wyniki analizy SCCS, o ile są realne, mają daleko idące konsekwencje dla codziennej praktyki szczepiennej. Trzeba to sprawdzić. Ale zamiast tego RKI próbuje przedstawić spartaczone metodologicznie badania, naginając ich wyniki „do idei szczepień" jako dowód na bezpieczeństwo szczepionek, a to już jest czystą manipulacją.
Ten temat jest o wiele za poważny, by postępować beztrosko czy niedbale. Co roku szczepieniom poddaje się miliony zdrowych dzieci. Ich rodzice chcą mieć maksymalną pewność, że szczepienie dzieciom nie zaszkodzi.
To dzieci muszą być chronione, a nie jakaś anonimowa „idea szczepień".
Nie chciałbym znaleźć się w skórze urzędników i ekspertów od szczepień, jeśli za kilka lat okaże się, że ignorowano, manipulowano
i umniejszano sygnały zapowiadające katastrofę.
Cywilizowane państwo potrzebuje wreszcie krajowego rejestru
szczepień, w którym zapisana zostanie każda podana dawka szcze-pionki. „Czegoś takiego w Niemczech nie ma — odpowiedział mi Martin Schlaud na związane z tym pytanie. - Książeczki szczepień pozostają u rodziców, a dane dotyczące szczepionek nie są groma-dzone w żadnym oficjalnym rejestrze".
Podobnie nie istnieje obejmujący cały kraj rejestr zgonów, który umożliwiałby centralny dostęp do wszystkich świadectw zgonów. „Zasadniczo - stwierdził Schlaud — połączenie tych rejestrów dawałoby szerokie możliwości badań naukowych nad relacjami między szczepieniami i przypadkami nagłych zgonów".
Zasadniczo byłby to dobry pomysł. No tak, ale ochrona danych...

Czasami odnoszę wrażenie, że ustawa o ochronie danych osobowych jest idealnym sojusznikiem braku odpowiedzialności, lenistwa i ignorancji.
Te same cechy charakteryzują również instytucje zajmujące się ochroną zdrowia, które przy każdej nadarzającej się okazji podkładają się przemysłowi farmaceutycznemu i niczego nie boją się tak bardzo, jak obiektywnych i pozbawionych uprzedzeń badań nad bezpieczeństwem szczepionek.
Zlecenie Instytutowi im. Roberta Kocha jako tej instytucji, która zaleca szczepienia, oceny bezpieczeństwa własnych zaleceń, od sa-mego początku było poronionym pomysłem. W nauce nazywamy to brakiem niezależności.
Jakże ta instytucja miałaby nagle wystąpić w charakterze obiektywnego rzeczoznawcy i dowieść na przykład, że niektóre z tych szczepionek powodują szkody? Przecież z punktu widzenia psychologii to niemożliwe, by obiektywnie ocenić coś, do czego ma się stosunek emocjonalny. Widzimy to, co chcemy widzieć - i odnosi się to także do sfery nauki. Dlatego badania bezpieczeństwa szczepionek powinni przeprowadzić naukowcy, którzy mają do tego tematu stosunek neutralny, a nie tacy, którzy całe swoje zawodowe życie zbudowali na ochronie i stosowaniu szczepionek - zawsze i bez żad-nych wyjątków.

Poważne podejście wymagałoby odebrania uprawnień Instytutowi im. Roberta Kocha, tak bardzo uwikłanemu w swoją rolę, i zlecenie wykonania powtórnej oceny naprawdę niezależnej organizacji naukowej, a - jeśli to będzie konieczne — również zorganizowania na nowo token testu.
Pytania, na które token test powinien przynieść odpowiedź, nie zostały bowiem jeszcze wcale wyjaśnione. Wręcz przeciwnie: sposób postępowania RKI w tym przypadku powoduje zrujnowanie zaufania do bezpieczeństwa szczepionek.
« Ostatnia zmiana: (Wto) 03.11.2015, 13:37:00 wysłana przez BladyMamut »
Zapisane
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.

http://justpaste.it/px7e





Źródła do których odnoszą się numery z nawiasów z powyższego tekstu np. (x)
1 Tomljenovic L, Shaw CA., « Aluminum vaccine adjuvants: are they safe? » Curr Med Chem. 2011 ;18(17):2630-7. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21568886 Etude accessible en français sur le site de E3M : http://myofasciite.fr/Contenu/Divers/201105_Tomljenovic-Shaw.pdf
2 Bundesinstitut für Risikobewertung, Aluminiumhaltige Antitranspirantien tragen zur Aufnahme von Aluminium bei. Stellungnahme Nr. 007/2014 des BfR vom 26. Februar 2014. http://www.bfr.bund.de/cm/343/aluminiumhaltige-antitranspirantien-tragen-zur-aufnahmevon-aluminium-bei.pdf
3 Bansal VK, Bansal S, "Nervous system disorders in dialysis patients." Handb Clin Neurol. 2014;119:395-404.   http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24365308
4 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux: quelle actualité en 2012 ? » Académie nationale de médecine, Commission VII (maladies infectieuses et médecine tropicale), p. 1.
5 Ibid., p. 3.
6 Ibid., p. 22.
7 Ibid., p. 20.
8 Siehe das Gespräch von Marc Girard in der Dokumentation von Valérie Rouviere Aluminium, notre poison quotidien, auf France 5 vom 24 Januar 2012.
9 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux...», op. cit., p. 8.
10 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » J Inorg Biochem. 2011 Nov;105(11):1489-99. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22099159 Références : 16,27–29.
11 Enquetes de santé, dossier « La myofasciite a macrophages », numéro 20, déc. 2010-janv.2011, p. 32.  Ursprungsquelle : Gupta RK, Rost BE, Relyveld E, Siber GR. Adjuvant properties of aluminum and calcium compounds. Pharm Biotechn., en 1995
12 Konrad Maurer, Stephan Volk, Hector Gerbaldo, « Alzheimer la maladie du siecle. » La Recherche, 01.11.1997, mensuel N°303, p. 58.  http://www.larecherche.fr/savoirs/dossier/auguste-premiere-patiente-du-docteur-alzheimer-01-11-1997-88788
13 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease: after a century of controversy, is there a plausible link? » J Alzheimers Dis. 2011;23(4):567-98. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21157018 Ursprungsquelle: Poole RL, Hintz SR, Mackenzie NI, Kerner JA Jr (2008) « Aluminum exposure from pediatric parenteral nutrition: meeting the new FDA regulation ». J Parenter Enteral Nutr 32, 242- 246.
14 Idem.
15 Idem.
16 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum in Alzheimer's disease be resolved? What are the suggested approaches to this controversy and methodological issues to be considered? » J Toxicol Environ Health. 1996 Aug 30;48(6):615-35. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8772802
17 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
18 Lerner A, « Aluminum as an adjuvant in Crohn's disease induction ». Lupus. 2012 Feb;21(2):231-8. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235058
19 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
20 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? Is it the consequence of multi-systemic dysfunction affecting the elimination of heavy metals and the ability to regulate neural temperature? » N Am J Med Sci. 2009 Jul;1(2):28-47. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22666668 
21 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum and Acetaminophen Exposure ». Entropy 2012, 14(11), 2227-2253; http://www.mdpi.com/1099-4300/14/11/2227 
22 Society of Toxicology, Contemporary Concepts in Toxicology Section, US department of health & human services, Food & Drugs Administration, Office of Women’s Health, Center for Biologics research & Review Workshop on : Non-Clinical Safety Evaluations of Preventive  Vaccines : Recent Advances and Regulatory Considerations, vol. I, 2 décembre 2002. Arlington, Virginia :  http://www.toxicology.org/AI/FA/cct_wrkshp03day1.pdf 
23 Brigitte Begue, « Le chercheur Romain Gherardi veut mettre le hola a l’alu dans les vaccins ». Viva Presse, 01.04.2013, http://www.viva.presse.fr/le-chercheur-romain-gherardi-veut-mettre-le-hola-alu-dans-les-vaccins-134560 
24 Enquetes de santé, dossier « La myofasciite a macrophages », op. cit., p. 32. Source initiale : ANSM – Evaluation du risque lié a l’utilisation de l’aluminium dans les produits cosmétiques, octobre 2011 
25 Ibid. Ursprungsquelle : http://www.merial.ca/fr/cats/products/Pages/purevax.aspx
26 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... » op. cit., p. 2.
27 Ibid., p. 8.
28 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events in sub-cutaneous allergy immunotherapy ». Allergy Asthma Clin Immunol. 2014 Jan 20;10(1):4. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24444186 
29 Brigitte Begue, « Les vaccins a l'aluminium au cour du débat ». Viva Presse, 23.05.2014, http://www.viva.presse.fr/les-vaccinsaluminium-au-coeur-du-debat-169559   http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21871940 
31 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system (CNS): toxicity in humans and animals, vaccine adjuvants, and autoimmunity ». Immunol Res. 2013 Jul;56(2-3):304-16. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23609067 
32 Lerner A, « Aluminum as an adjuvant in Crohn's disease induction », op. cit.
33 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity and autoimmunity in pediatric populations ». Lupus. 2012 Feb;21(2):223-30. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235057 
34 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events … », op. cit.
35 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events ... », op. cit.
36 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum... », op. cit.
37 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system ... », op. cit.
38 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system ... », op. cit, Référence : 47.
39 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p. 8.   17. Oktober 2014 [ALUMINIUMSALZE UND GESUNDHEIT]  Seite 29 November 2014    http://www.lequotidiendumedecin.fr/actualite/sante-publique/les-adjuvants-aluminiques-en-debat-l-academie-de-medecine 
41 Tsumiyama K1, Miyazaki Y, Shiozawa S., « Self-organized criticality theory of autoimmunity ». PLoS One. 2009 Dec 31;4(12):e8382. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20046868 
42 Idem.
43 Light DW1, Lexchin J, Darrow JJ., « Institutional corruption of pharmaceuticals and the myth of safe and effective drugs ». J Law Med Ethics. 2013 Fall;41(3):590-600. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24088149; disponible dans son intégralité sur  http://www.pharmamyths.net/files/JLME_ARTICLE_2013.pdf 
44 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
45 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
46 Idem.
47 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
48 Exley C, « Aluminium-based adjuvants should not be used as placebos… » op. cit.
49 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
50 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
51 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux… », op. cit., p. 19-20.
52 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
53 Exley C, « Aluminium-based adjuvants should not be used as placebos… » op. cit.
54 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
55 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
56 Exley C, « Aluminium-based adjuvants should not be used as placebos… », op. cit.
57 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium and Acetaminophen Exposure." Entropy 2012, 14(11), 2227-2253; http://www.mdpi.com/1099-4300/14/11/2227 
58 Baylor NW, Egan W, Richman P., « Aluminum salts in vaccines--US perspective ». Vaccine. 2002 May 31;20 Suppl 3:S18-23. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12184360 
59 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
60 Ohlsson L, Exley C, Darabi A, Sandén E, Siesjö P, Eriksson H, « Aluminium based adjuvants and their effects on mitochondria and lysosomes of phagocytosing cells ». J Inorg Biochem. 2013 Nov;128:229-36. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23992993 
61 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
62 Idem.
63 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
64 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
65 Kool M, Fierens K, Lambrecht BN., « Alum adjuvant: some of the tricks of the oldest adjuvant ». J Med Microbiol. 2012 Jul;61(Pt 7):927- 34. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22174375 
66 Shaw CA, Petrik MS, « Aluminum hydroxide injections lead to motor deficits and motor neuron degeneration ». J Inorg Biochem. 2009 Nov;103(11):1555-62. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19740540 
67 Exley C, Burgess E, Day JP, Jeffery EH, Melethil S, Yokel RA, « Aluminum toxicokinetics ». J Toxicol Environ Health. 1996 Aug 30;48(6):569-84. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8772799 
68 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
69 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
70 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
71 Exley C, « Aluminium-based adjuvants should not be used as placebos… », op. cit.
72 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse event … », op. cit.
73 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p. 4.
74 Shaw CA, Tomljenovic L, "Aluminum in the central nervous system ... », op. cit.
75 Ohlsson L, Exley C, Darabi A, Sandén E, Siesjö P, Eriksson H, « Aluminium based adjuvants and their effects on mitochondria... », op. cit. 
76 Exley C, Burgess E, Day JP, Jeffery EH, Melethil S, Yokel RA, « Aluminum toxicokinetics »., op. cit.
77 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
78 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
79 Ohlsson L, Exley C, Darabi A, Sandén E, Siesjö P, Eriksson H, « Aluminium based adjuvants and their effects on mitochondria... », op. cit. 
80 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
81 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.5.
82 Ibid., p. 6.
83 Tomljenovic L, Shaw CA, "Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
84 Baylor NW, Egan W, Richman P., « Aluminum salts in vaccines--US perspective », op. cit.
85 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
86 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
87 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.5.
88 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease… », op. cit.
89 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
90 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease… », op. cit.
91 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
92 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
93 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease… », op. cit.
94 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
95 Idem.
96 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.23.
97 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
98 Brigitte Begue, « Le chercheur Romain Gherardi veut mettre le hola a l’alu dans les vaccins », op. cit.
99 Exley C, Burgess E, Day JP, Jeffery EH, Melethil S, Yokel RA, « Aluminum toxicokinetics », op. cit.  17. Oktober 2014 [ALUMINIUMSALZE UND GESUNDHEIT]  Seite 30 November 2014   
101 Idem.
102 Ibid., Références : 117,118.
103 Exley C, Burgess E, Day JP, Jeffery EH, Melethil S, Yokel RA, « Aluminum toxicokinetics », op. cit.
104 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p. 6. Référence 14. 
105 Exley C, Burgess E, Day JP, Jeffery EH, Melethil S, Yokel RA, « Aluminum toxicokinetics », op. cit.
106 Jean-Marc Trocello, « Neurologie des métaux lourds ». Service de Neurologie, Hôpital Lariboisiere, Paris 2013, http://www.cenneurologie.fr/Data/upload/files/NordOuest/2013/Dr_TROCELLO_Neurologie_metaux_IR_ouest_2013_neuropsy.pdf  
108 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
109 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
110 Exley C, Burgess E, Day JP, Jeffery EH, Melethil S, Yokel RA, « Aluminum toxicokinetics », op. cit.
111 Brigitte Begue, « Le chercheur Romain Gherardi veut mettre le hola a l’alu dans les vaccins » op. cit.
112 Exley C, Burgess E, Day JP, Jeffery EH, Melethil S, Yokel RA, « Aluminum toxicokinetics », op. cit.
113 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
114 Damien Coulomb, « Les adjuvants aluminiques en débat a l’Académie de Médecine », op. cit.
115 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
116 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p. 6.
117 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? op. cit.
118 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
119 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
120 U.S. Department of Health and Human Services, Toxicological Profile for Aluminum. September 2008, http://www.atsdr.cdc.gov/toxprofiles/tp22.pdf 
121 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.7.
122 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
123 Tomljenovic L, Shaw CA., « Aluminum vaccine adjuvants: are they safe? », op. cit. Références : 16, 54
124 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
125 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit
126 Tomljenovic L, and CA Shaw, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
127 Tomljenovic L, Shaw CA., « Aluminum vaccine adjuvants: are they safe? », op. cit. Références : 16, 47, 55
128 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit
129 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism?" » op. cit.
130 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit
131 unanzweifelbar, gewiss
132 Dórea JG, « Multiple toxic heavy metals and neonatal neurobehavior in China require considering co-exposure to Thimerosalethylmercury and adjuvant-aluminum ». Neurotoxicol Teratol. 2012 Jan-Feb;34(1):219.  http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21986370 
133 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
134 Tomljenovic L, Shaw CA., « Aluminum vaccine adjuvants: are they safe? », op. cit. Référence : 16
135 Dr. Robert W. Sears, « Is aluminum the new thimerosal? », Mothering, January-February 2008, p. 46-53. http://sarahjmuma.files.wordpress.com/2012/05/aluminum-new-thimerosal-sears.pdf 
136 William K. Hubbard, Associate Commissioner for Policy and Planning, Department of Health and Human Services, Food and Drug Administration, « Document 02N-0496: Aluminum in Large and Small Volume Parenterals Used in Total Parenteral Nutrition » (10 March  2003): 2; www.fda.gov/ohrms/dockets/98fr/oc0367.pdf. 
137 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p. 6.
138 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
139 Idem.
140 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
141 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
142 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.12.
143 Jean-Marc Trocello, « Neurologie des métaux lourds », op. cit.
144 Shaw CA, Tomljenovic L., « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
145 Ohlsson L, Exley C, Darabi A, Sandén E, Siesjö P, Eriksson H, « Aluminium based adjuvants and their effects on mitochondria... », op. cit. Références : 8–11. 
146 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
147 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
148 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
149 Ohlsson L, Exley C, Darabi A, Sandén E, Siesjö P, Eriksson H, « Aluminium based adjuvants and their effects on mitochondria... », op. cit. 
150 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit. Références : 84–86.
151 Idem.
152 Lerner A, « Aluminum as an adjuvant in Crohn's disease induction », op. cit.
153 Idem.
154 OFSP, Procédés reconnus destinés au traitement de l'eau potable, aout 2010. http://www.blv.admin.ch/themen/04678/04817/04843/04844/index.html?lang=fr&download=NHzLpZeg7t,lnp6I0NTU042l2Z6ln1ae2IZn  4Z2qZpnO2Yuq2Z6gpJCFfXt6e2ym162epYbg2c_JjKbNoKSn6A-- 
155 Henryk Kozlowskia, Marek Luczkowskia, Maurizio Remellib, Daniela Valensinc, « Copper, zinc and iron in neurodegenerative diseases (Alzheimer's, Parkinson's and prion diseases) ». Coordination Chemistry Reviews, Volume 256, Issues 19–20, October 2012, Pages  2129–2141. http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0010854512000549 
156 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
157 Ibid., Références : 90-93.
158 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit, Références : 171, 172.   17. Oktober 2014 [ALUMINIUMSALZE UND GESUNDHEIT]  Seite 31 November 2014   
160 Exley C, Siesjö P, Eriksson H, « The immunobiology of aluminium adjuvants: how do they really work? » Trends Immunol. 2010 Mar;31(3):103-9. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20153253 
161 Idem.
162 Ohlsson L, Exley C, Darabi A, Sandén E, Siesjö P, Eriksson H, « Aluminium based adjuvants and their effects on mitochondria... », op. cit. 
163 Henryk Kozlowskia, Marek Luczkowskia, Maurizio Remellib, Daniela Valensinc, « Copper, zinc and iron in neurodegenerative diseases... », op. cit. 
164 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
165 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
166 Henryk Kozlowskia, Marek Luczkowskia, Maurizio Remellib, Daniela Valensinc, « Copper, zinc and iron in neurodegenerative diseases... », op. cit. 
167 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
168 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.9 et 12.
169 D. O’Hagan (ed.), « Induction of Allergy to Food Proteins », et « Real and Theoretical Risks of Vaccine Adjuvants », Vaccine Adjuvants (NJ, Humana Press, 2000) 10 & 32. 
170 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
171 Exley C, Siesjö P, Eriksson H, « The immunobiology of aluminium adjuvants: how do they really work? », op. cit.
172 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
173 Claire-Anne Siegrist, François Vié Le Sage, « Vous avez dit « ADJUVANT » ?" 17e  Journée de pathologie infectieuse pédiatrique ambulatoire.    Allergy. 1978 Jun;33(3):155-9. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/707792 
175 Mark A, Björkstén B, Granström M., « Immunoglobulin E responses to diphtheria and tetanus toxoids after booster with aluminiumadsorbed and fluid DT-vaccines ». Vaccine. 1995 May;13(7):669-73. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7668036 
176 Kool M, Fierens K, Lambrecht BN., « Alum adjuvant: some of the tricks of the oldest adjuvant », op. cit.
177 Zhu Y, Xu J, Sun H, Hu C, Zhao H, Shao B, Bah AA, Li Y., « Effects of aluminum exposure on the allergic responses and humoral immune function in rats ». Biometals. 2011 Oct;24(5):973-7. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21431358 
178 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
179 Exley C, Siesjö P, Eriksson H, « The immunobiology of aluminium adjuvants: how do they really work? », op. cit. Référence : 52.
180 Derrell Jones, « Understand the connection between food allergies and diabetes ». Natural News, July 26, 2011, http://www.naturalnews.com/033125_food_allergies_diabetes.html 
181 Shaw CA, Petrik MS, « Aluminum hydroxide injections lead to motor deficits and motor neuron degeneration », op. cit.
182 U.S. Department of Health and Human Services, Toxicological Profile for Aluminum, op. cit.
183 Exley C, « Aluminium-adsorbed vaccines ». Lancet Infect Dis. 2006 Apr;6(4):189. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16554241  Références : 2,3. 
184 idem.
185 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit., Référence : 21.
186 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
187 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
188 Idem.
189 Agmon-Levin N, Hughes GR, Shoenfeld Y, « The spectrum of ASIA: ‹ Autoimmune (Auto-inflammatory) Syndrome induced by Adjuvants ». Lupus. 2012 Feb;21(2):118-20. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235040 
190 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of alumimium… », op. cit.
191 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
192 Exley C, Siesjö P, Eriksson H, « The immunobiology of aluminium adjuvants: how do they really work? », op. cit.
193 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
194 Exley C, Mamutse G, Korchazhkina O, Pye E, Strekopytov S, Polwart A, Hawkins C, « Elevated urinary excretion of aluminium and iron in multiple sclerosis ». Mult Scler. 2006 Oct;12(5):533-40. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17086897 
195 Ibid., Référence : 42.
196 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
197 Idem.
198 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
199 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
200 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
201 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
202 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit, Références 22, 46, 47
203 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
204 Brigitte Begue, « Le chercheur Romain Gherardi veut mettre le hola a l’alu dans les vaccins », op. cit.
205 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.13.
206 Brigitte Begue, « Les vaccins a l'aluminium au cour du débat », op. cit.
207 Brigitte Begue, « Le chercheur Romain Gherardi veut mettre le hola a l’alu dans les vaccins », op. cit.
208 Idem.
209 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
210 Brigitte Begue, « Les vaccins a l'aluminium au cour du débat », op. cit.
211 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
212 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
213 Idem.
214 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit, Références 22, 46, 47.
215 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit, Références 22, 46, 47.
216 Exley C, Mamutse G, Korchazhkina O, Pye E, Strekopytov S, Polwart A, Hawkins C, « Elevated urinary excretion of aluminium... », op. cit.   17. Oktober 2014 [ALUMINIUMSALZE UND GESUNDHEIT]  Seite 32 November 2014    cit. 
218 Ibid., Référence : 42.
219 Ibid., Référence : 31.
220 Ibid., Références : 33,34.
221 Ibid., Références : 36,38.
222 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p. 23.
223 Ibid, p. 14.
224 William K. Hubbard, Associate Commissioner for Policy and Planning, Department of Health and Human Services, op. cit.
225 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism », op. cit.
226 Bishop NJ, Morley R, Day JP, Lucas A., « Aluminum neurotoxicity in preterm infants receiving intravenous-feeding solutions ». N Engl J Med 1997; 336: 1557–1561. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9164811 
227 Reusche E, Pilz P, Oberascher G, Lindner B, Egensperger R, Gloeckner K, Trinka E, Iglseder B., « Subacute fatal aluminum encephalopathy after reconstructive otoneurosurgery: a case report ». Hum Pathol. 2001 Oct;32(10):1136-40.  http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=subacute+fatal+aluminium+encephalopathy 
228 Exley C, Siesjö P, Eriksson H, « The immunobiology of aluminium adjuvants: how do they really work? », op. cit.
229 Shaw CA, Petrik MS, « Aluminum hydroxide injections lead to motor deficits and motor neuron degeneration », op. cit.  Références 15,16,32,33 
230 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
231 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
232 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease… », op. cit.
233 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
234 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
235 Sources initiales :  [16] Agency for toxic substances and disease registry (ATSDR) Toxicological profile for aluminum. Atlanta, GA, 2008, pp.1-357.  http://www.atsdr.cdc.gov/toxprofiles/tp22.html (Accessed July 20, 2010).   [47] Waly, M.; Olteanu, H.; Banerjee, R.; Choi, S.W.; Mason, J.B.; Parker, B.S.; Sukumar, S.; Shim, S.; Sharma, A.; Benzecry, J.M.;  Power-Charnitsky, V.A.; Deth, R.C. Activation of methionine synthase by insulin-like growth factor-1 and dopamine: a target for neurodevelopmental  toxins and thimerosal. Mol Psychiatry. 2004, 9(4), 358-370.   [54] Zheng, W. Neurotoxicology of the brain barrier system: new implications. J Toxicol Clin Toxicol. 2001, 39(7), 711-719.   [55] Blaylock, R.L. Excitotoxicity: a possible central mechanism in fluoride neurotoxicity. Fluoride. 2004, 37(4), 264–277. 
236 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
237 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
238 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
239 Idem.
240 Idem.
241 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
242 Shaw CA, Petrik MS, « Aluminum hydroxide injections lead to motor deficits and motor neuron degeneration », op. cit. Références 42– 44. 
243 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
244 Terhune TD, Deth RC., « How aluminum adjuvants could promote and enhance non-target IgE synthesis in a genetically-vulnerable sub-population ». J Immunotoxicol. 2013 Apr-Jun;10(2):210-22. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22967010 
245 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
246 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
247 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
248 Exley C, Mamutse G, Korchazhkina O, Pye E, Strekopytov S, Polwart A, Hawkins C, « Elevated urinary excretion of... », op. cit.
249 Idem.
250 Idem.
251 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
252 Idem.
253 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
254 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
255 Dr Robert W. Sears, « Is aluminum the new thimerosal? », op. cit.
256 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
257 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
258 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit. Réf. 31,32,94–96
259 Tomljenovic L and Shaw CA, "Death after Quadrivalent Human Papillomavirus (HPV) Vaccination: Causal or Coincidental?" Pharmaceut Reg Affairs 2012, S12:001. 
260 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, "Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.14.
261 Ibid., p.15.
262 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
263 Idem.
264 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
265 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
266 Idem.
267 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.15.
268 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
269 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.    17. Oktober 2014 [ALUMINIUMSALZE UND GESUNDHEIT]  Seite 33 November 2014    », op. cit. 
271 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.15-16.
272 Geier MR, Geier DA, « A case-series of adverse events, positive re-challenge of symptoms, and events in identical twins following hepatitis B vaccination: analysis of the Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS) database and literature review ». Clin Exp  Rheumatol. 2004 Nov-Dec;22(6):749-55. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15638050 
273 Agmon-Levin N, Hughes GR, Shoenfeld Y, « The spectrum of ASIA: ‹ Autoimmune (Auto-inflammatory) Syndrome... », op. cit.
274 Shaw CA, Tomljenovic L, "Aluminum in the central nervous system... », op. cit, Références : 7, 48.
275 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, « Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
276 Bhattacharjee S et al., « Selective accumulation of aluminum in cerebral arteries in Alzheimer's disease (AD) ». J Inorg Biochem. 2013 Sep;126:35-7. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23764827 
277 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
278 Bhattacharjee S, Zhao Y, Hill JM, Culicchia F, Kruck TP, Percy ME, Pogue AI, Walton JR, Lukiw WJ, « Selective accumulation of aluminum in cerebral arteries in Alzheimer's disease (AD). » J Inorg Biochem. 2013 Sep;126:35-7.  http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23764827 
279 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
280 Stéphane Beaulne, « L’autisme selon la théorie neurodéveloppementale. » Journal on Developmental Disabilities, v.15 n.2, p.45-62. http://www.oadd.org/docs/Beaulne_15-2.pdf 
281 Bhattacharjee S, Zhao Y, Hill JM, Culicchia F, Kruck TP, Percy ME, Pogue AI, Walton JR, Lukiw WJ, « Selective accumulation of aluminum… » op. cit. 
282 Shaw CA, Tomljenovic L., « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
283 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
284 Savory J, Exley C, Forbes WF, Huang Y, Joshi JG, Kruck T, McLachlan DR, Wakayama I, "« Can the controversy of the role of aluminum… », op. cit. 
285 Idem.
286 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
287 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p. 15.
288 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
289 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.18.
290 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism », op. cit.
291 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
292 Ibid, Référence : 11.
293 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit. Références : 180,181. 
294 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
295 Congressional Record, Mercury in Medicine - taking unnecessary risks. May 21, 2003, p. E1018, http://www.gpo.gov/fdsys/pkg/CREC- 2003-05-21/pdf/CREC-2003-05-21-pt1-PgE1011-3.pdf 
296 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
297 Shereen Jegtvig, « New criteria may reduce autism diagnoses ». Reuters, Jan 23, 2014, http://www.reuters.com/article/2014/01/23/usnew-criteria-autism-diagnoses-idUSBREA0M1ST20140123    Maenner MJ, Rice CE, Arneson CL, Cunniff C, Schieve LA, Carpenter LA, Van Naarden Braun K, Kirby RS, Bakian AV, Durkin MS., "Potential  Impact of DSM-5 Criteria on Autism Spectrum Disorder Prevalence Estimates." JAMA Psychiatry. 2014 Jan 22.  http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24452504 
298 Miriam Falco, « CDC: U.S. kids with autism up 78% in past decade ». CNN, March 29, 2012, http://edition.cnn.com/2012/03/29/health/autism/index.html?hpt=hp_t2 
299 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
300 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit Référence : 14. 
301 Liz Szabo, « One in six children have a developmental disability ». USA Today, 5/22/2011, http://usatoday30.usatoday.com/news/health/story/health/story/2011/05/One-in-six-children-have-a-developmentaldisability/47467520/1/ 
302 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
303 « Autism Prevalence Is Now At 1 In 50 Children », Forbes, 3/20/2013, http://www.forbes.com/sites/emilywillingham/2013/03/20/autism-prevalence-is-now-at-1-in-50-children/ 
304 American Academy of Pediatrics, Autism Prevalence on the Rise: 1 in 68 Children Diagnosed With Autism Spectrum Disorder. 3/27/2014, http://www.aap.org/en-us/about-the-aap/aap-press-room/Pages/Autism-Prevalence-on-the-Rise-1-in-68-ChildrenDiagnosed-With-Autism-Spectrum-Disorder.aspx 
305 Alice Park, « U.S. Autism Rates Jump 30% From 2012 ». Time, March 27, 2014, http://time.com/40524/u-s-autism-rates-jump-30-from- 2012/ 
306 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
307 Tomljenovic L, Shaw CA, "Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? », op. cit.
308 Stéphane Beaulne, « L’autisme selon la théorie neurodéveloppementale » , op. cit.
309 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
310 Lerner A, « Aluminum as an adjuvant in Crohn's disease induction », op. cit.
311 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit. Références : 10, 11.
312 Tsumiyama K1, Miyazaki Y, Shiozawa S., « Self-organized criticality theory of autoimmunity », op. cit.
313 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
314 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
315 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
316 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.  17. Oktober 2014 [ALUMINIUMSALZE UND GESUNDHEIT]  Seite 34 November 2014    February 9, 2004. http://www.vaccinationnews.com/sites/default/files/DailyNews/2004/February/Binstock7.pdf 
318 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
319 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
320 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
321 Jean-Marc Trocello, « Neurologie des métaux lourds », op. cit.
322 Idem.
323 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit. Références : 16,29,91,94,183–186. 
324 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
325 Idem.
326 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
327 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit. Références : 101,102,179 et 92. 
328 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
329 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit. Références : 101,102,179 et 92. 
330 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit. Référence : 252.
331 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
332 Congressional Record, Mercury in Medicine - taking unnecessary risks. op. cit.
333 Trost B, Lucchese G, Stufano A, Bickis M, Kusalik A, Kanduc D, "No human protein is exempt from bacterial motifs, not even one." Self Nonself. 2010 Oct;1(4):328-334. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21487508 
334 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
335 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
336 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.16.
337 Ibid., p.17.
338 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
339 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
340 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.17.
341 Geier MR, Geier DA, « A case-series of adverse events, positive re-challenge of symptoms... », op. cit.
342 Agmon-Levin N, Hughes GR, Shoenfeld Y, « The spectrum of ASIA: 'Autoimmune (Auto-inflammatory) Syndrome... », op. cit.
343 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit. p.17.
344 Exley C, Siesjö P, Eriksson H, « The immunobiology of aluminium adjuvants: how do they really work? », op. cit.
345 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
346 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse… », op. cit.
347 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
348 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
349 Idem.
350 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux… ? » op. cit., p. 18.
351 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit
352 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
353 Autret-Leca E. et al., « Pharmacovigilance des vaccins », La Revue du praticien – Médecine générale ; 2011, 25(869):715-718.
354 Kessler D.A., « A New Approach to Reporting Medication and Device Adverse Effects and Product Problems ». JAMA, June 2, 1993. Disponible sur le site de la FDA: http://www.fda.gov/downloads/Safety/MedWatch/UCM201419.pdf (derniere visite 26 novembre 2013) 
355 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux… », op. cit., p. 19.
356 Ascherio A, Zhang SM, Hernán MA, Olek MJ, Coplan PM, Brodovicz K, Walker AM., « Hepatitis B vaccination and the risk of multiple sclerosis ». N Engl J Med. 2001 Feb 1;344(5):327-32. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11172163 
357 Hanslik T, Viboud C, Flahault A., « Vaccinations and multiple sclerosis ». N Engl J Med. 2001 Jun 7;344(23):1793-4; author reply 1795- 6. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11396451; http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJM200106073442313 
358 Confavreux C, Suissa S, Saddier P, Bourdes V, Vukusic S; Vaccines in Multiple Sclerosis Study Group., « Vaccinations and the risk of relapse in multiple sclerosis. Vaccines in Multiple Sclerosis Study Group ». N Engl J Med. 2001 Feb 1;344(5):319-26.  http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11172162 
359 Hanslik T, Viboud C, Flahault A., « Vaccinations and multiple sclerosis », op. cit.
360 Hernán MA, Jick SS, Olek MJ, Jick H., « Recombinant hepatitis B vaccine and the risk of multiple sclerosis... », op. cit.
361 Geier MR, Geier DA, « A case-series of adverse events, positive re-challenge of symptoms... », op. cit.
362 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux.. », op. cit., p. 21.
363 Tom Porter, « Brain-Damaged UK Victims of Swine Flu Vaccine to Get L60 Million Compensation ». International Business Times, March 2, 2014. http://www.ibtimes.co.uk/brain-damaged-uk-victims-swine-flu-vaccine-get-60-million-compensation-1438572 
364 Michel Georget, « L’Apport des vaccinations a la santé publique. La réalité derriere le mythe ». Editions Dangles, avril 2014, p. 134.
365 National Insitute for Health and Welfare (THL), Finland,  National Narcolepsy Task Force. Interim Report. 31 January 2011, http://www.thl.fi/thl-client/pdfs/dce182fb-651e-48a1-b018-  3f774d6d1875 
366 Miller E, Andrews N, Stellitano L, Stowe J, Winstone AM, Shneerson J, Verity C., « Risk of narcolepsy in children and young people receiving AS03 adjuvanted pandemic A/H1N1 2009 influenza vaccine: retrospective analysis ». BMJ. 2013 Feb 26;346:f794.  http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23444425 
367 National Institute for Health and Welfare (THL), Finland, op. cit.
368 Idem.
369 Läkemedelsverket, A Swedish registry based cohort study provides strengthened evidence of an association between vaccination with Pandemrix and narcolepsy in children and adolescents. March 29, 2011, http://www.lakemedelsverket.se/english/All-news/NYHETER-  2011/A-Swedish-registry-based-cohort-study-provides-strengthened-evidence-of-an-association-between-vaccination-with-Pandemrixand-narcolepsy-in-children-and-adolescents-/  (derniere visite 6 janvier 2014). 
370 « Vaccin Pandemrix : cause ‹ probable › des cas de narcolepsie en Finlande. Risque élevé pour tous les enfants vaccinés ». Pharmacritique, 28/03/2011. http://pharmacritique.20minutes-blogs.fr/tag/squal%C3%A8ne+adjuvant+effets+secondaires  17. Oktober 2014 [ALUMINIUMSALZE UND GESUNDHEIT]  Seite 35 November 2014    February 26, 2013, http://www.cdc.gov/vaccinesafety/Concerns/h1n1_narcolepsy_pandemrix.html (derniere visite 7 janvier 2014). 
372 Ed Yong, « Narcolepsy confirmed as autoimmune disease ». Nature, 18 December 2013, http://www.nature.com/news/narcolepsyconfirmed-as-autoimmune-disease-1.14413?WT.ec_id=NEWS-20131224
373 Agmon-Levin N, Hughes GR, Shoenfeld Y, « The spectrum of ASIA: 'Autoimmune (Auto-inflammatory)... », op. cit.
374 Brigitte Begue, « Le chercheur Romain Gherardi veut mettre le hola a l’alu dans les vaccins », op. cit.
375 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.21.
376 Idem.
377 Damien Coulomb, « Les adjuvants aluminiques en débat a l’Académie de Médecine », op. cit.
378 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux... », op. cit., p.22.
379 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
380 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
381 Agmon-Levin N, Hughes GR, Shoenfeld Y, « The spectrum of ASIA: 'Autoimmune (Auto-inflammatory) Syndrome... », op. cit.
382 Exley C, Swarbrick L, Gherardi RK, Authier FJ, « A role for the body burden of aluminium… », op. cit.
383 Exley C, « Aluminium-adsorbed vaccines », op. cit
384 Dimitrijević L, Živković I, Stojanović M, Petrušić V, Živančević-Simonović S, « Vaccine model of antiphospholipid syndrome induced by tetanus vaccine ». Lupus. 2012 Feb;21(2):195-202. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235053 
385 Agmon-Levin N, Hughes GR, Shoenfeld Y, « The spectrum of ASIA: 'Autoimmune (Auto-inflammatory)... », op. cit.
386 Idem.  Siehe auch : Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit., et Lerner A, « Aluminum as an adjuvant  in Crohn's disease induction », op. cit. 
387 Shaw CA, Tomljenovic L, « Aluminum in the central nervous system... », op. cit.
388 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
389 Autret-Leca E. et al., « Pharmacovigilance des vaccins », La Revue du praticien – Médecine générale ; 2011, 25(869):715-718.
390 Pellegrino P, Perrone V, Pozzi M, Carnovale C, Perrotta C, Clementi E, Radice S, "The epidemiological profile of ASIA syndrome after HPV vaccination: an evaluation based on the Vaccine Adverse Event Reporting Systems." Immunol Res. 2014 Nov 9.  http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25381482 
391 Enquetes de santé, dossier « La myofasciite a macrophages », op. cit., p. 31.
392 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
393 Idem.
394 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
395 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit
396 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.
397 Idem.
398 Exley C, « Aluminium-based adjuvants should not be used as placebos… », op. cit.
399 Exley C, « Aluminium adjuvants and adverse events… », op. cit.
400 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
401 Idem.
402 Kessler D.A., « A New Approach to Reporting Medication and Device Adverse Effects and Product Problems », op. cit.
403 Kessler D.A., « A New Approach to Reporting Medication and Device Adverse Effects and Product Problems », op. cit.
404 Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
405 Les exemples cités sont tirés de : Table 3, in Tomljenovic L, Shaw CA, « Mechanisms of aluminum adjuvant toxicity... », op. cit.
406 Idem.
407 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
408 Geier MR, Geier DA, « A case-series of adverse events, positive re-challenge of symptoms... », op. cit.
409 Siehe Gesundheit2020 des BAG
410 Ewing GE, « What is regressive autism and why does it occur? ... », op. cit.
411 Dr Robert W. Sears, « Is aluminum the new thimerosal », op. cit.
412 Tomljenovic L, « Aluminum and Alzheimer's disease... », op. cit.
413 McKinlay JB, McKinlay SM., « The questionable contribution of medical measures to the decline of mortality in the United States in the twentieth century ». Milbank Mem Fund Q Health Soc. 1977 Summer;55(3):405-28. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/413067;  disponible en ligne sur http://www.columbia.edu/itc/hs/pubhealth/rosner/g8965/client_edit/readings/week_2/mckinlay.pdf 
414 Wegman ME., « Infant mortality in the 20th century, dramatic but uneven progress ». J Nutr. 2001 Feb;131(2):401S-8S. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11160570 
415 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux… », op. cit., p. 24.
416 Light DW1, Lexchin J, Darrow JJ., « Institutional corruption of pharmaceuticals… », op. cit.
417 Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux… », op. cit., p. 24.
418 Siehe z.B. Pierre Bégué, Marc Girard, Hervé Bazin, Jean-François Bach, « Groupe de travail* sur les adjuvants vaccinaux… », op. cit., p. 19. 
419 Stephanie Seneff, Robert M. Davidson, Jingjing Liu, « Empirical Data Confirm Autism Symptoms Related to Aluminum… », op. cit.
420 Exley C, « Aluminium-adsorbed vaccines », op. cit.
421 Tomljenovic L, Shaw CA, « Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism? » op. cit.