Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PCV-13. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PCV-13. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 grudnia 2015

Pneumokoki, a problem gronkowca MRSA, czy grożne szpitalne szczepy lekoopornych bakterii korzystają na braku podtruwających je pneumokoków? O rosnącej popularności Klebsiella Pneumoniae ESBL + + w Polskich szpitalach

Pneumokoki - czy warto szczepić? Czyli szczepienie przeciwko pneumokokom za i przeciw, cena, nop... Czy Kielce naprawdę mają sukces? Czy szczepionka przeciwko pneumokokom ma sens? ~
http://szczepienie.blogspot.com/p/szczepionka-przeciwko-pneumokokom-jaki.html

Jak wiele jest ofiar z powodu gronkowca RMSA?
Ciekawostka i zarazem koincydencja. Pneumokoki (przeciwko którym w USA szczepią już od dawna) podtruwają gronkowce. Obecnie z powodu gronkowca umiera tam więcej ludzi niż powodu HIV czy gruźlicy (tam szczepień na szczęście nie stosowali a i tak stali lepiej niż my jeśli chodzi o zachorowalność) Pewnie mało kto o tym słyszał...
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/922843051096521/
http://szczepienie.blogspot.ru/p/szczepionka-przeciwko-pneumokokom-jaki.html


Gronkowiec MRSA, VRSA , Klebsiella Pneumoniae ESBL, Acitnetobacter spp pneumokoki, PCV7, HiB, Gronkowiec MRSA, Klebsiella Pneumoniae ESBL, Pseudomonas aeruginosa, VRE, KPC, ESBL, MBL, NDM-1, PPV-23, PCV-13, PCV-10, paciorkowce, Prevenar 13, H. influenzae, M. catarrhalis czy S. aureus,  mycoplasma pneumoniae, haemophilus, moraxella


W rzeczywistości zakażenie szpitalne jako takie można traktować tylko i wyłącznie jako niepowodzenie w leczeniu, ponieważ wbrew XIX-wiecznym przekonaniom (które widać doskonale np. na kartach ostatnio wznowionych książek Jürgena Thorwalda „Stulecie chirurgów” i „Triumf chirurgów”) nie jest możliwe ich całkowite wyeliminowanie. Zakażenia szpitalne występują u około 5%–10% hospitalizowanych pacjentów (ich dużo mniejszy odsetek może wskazywać na niedostatki systemu rejestracji zakażeń, a nawet próby celowego ukrywania ich występowania). Rozwój medycyny powoduje tylko, że zmieniają się niektóre cechy zakażeń. Np. niegdyś nie stosowano długotrwałego umieszczania ciał obcych w ciele pacjenta, co dzisiaj jest regułą (w końcu prawie każdy pacjent ma zakładany przysłowiowy wenflon). A ponieważ na takich ciałach mikroorganizmy lubią tworzyć bardzo złożoną strukturę zwaną biofilmem, to coraz liczniejsze są zakażenia związane z tymi ciałami. Jeśli w przyszłości uda się uporać z takimi zakażeniami, to z pewnością pojawią się ich nowe rodzaje.
http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,fakty-i-mity-zakazen-szpitalnych,artykul,1619997.html

Zakażenie szpitalne klebsiela pneumoniae to prawie 40% zakażeń szpitalnych

" Klebsiella pneumoniae (37.7%) and coagulase-negative staphylococci (28.6%) were the most frequently isolated microorganisms."
http://www.ajicjournal.org/article/S0196-6553(08)00689-5/abstract


Problem zakażeń szpitalnych w aspekcie jakości usług medycznych zakładu opieki zdrowotnej
http://www.wbc.poznan.pl/Content/177764/index.pdf


Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia - z upoważnienia ministra -
na interpelację nr 15001
w sprawie przeciwdziałania zakażeniom tzw. szczepami szpitalnymi bakterii opornych na terapię antybiotykami
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/6479A444


Hospital-acquired infection surveillance in a neonatal intensive care unit
Hospital-acquired infections (HAIs) represent an important cause of morbidity and mortality in neonatal intensive care units (NICUs).
ajicjournal.org
http://www.ajicjournal.org/article/S0196-6553(08)00689-5/abstract

klebsiella pneumoniae jest odpowiedzialna za znaczną część zakażeń szpitalnych na intensywnej terapii noworodków.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/articles/12452506/

Defekty immunologiczne u noworodków
http://docplayer.pl/7452940-Defekty-immunologiczne-u-noworodkow.html

Hospital-acquired Klebsiella pneumoniae infections in a paediatric intensive care unit
http://www.sajch.org.za/index.php/sajch/article/view/747/588

Sepsa
https://www.facebook.com/groups/offtopowa/1674213809576016/

http://www.medscape.com/viewarticle/472401

Nosocomial Infections in the Newborn Intensive Care Unit
This article examines the effects of common procedures on the incidence of nosocomial infections in the NICU including visitation, hand washing and nail care, skin and cord care, and much more.
medscape.com
"większość zakażeń szpitalnych było spowodowanych przez klebsiella 34,2%"
 http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1110663814000470



ZAGROŻENIA W POLSKICH SZPITALACH

"W ostatnich latach pojawiło się wśród bakterii wiele mechanizmów nabycia oporności: gronkowiec złocisty oporny na metycylinę (MRSA), enterokoki oporne na wankomycynę (VRE), wielooporne bakterie Pseudomonas aeruginosa i Acinetobacter sp. oraz pałeczki Enterobacteriaceae posiadające geny kodujace beta-laktamazy o rozszerzonym spektrum substratowym (ESBL) i karbapenemazy (MBL, KPC, NDM-1).
W Polsce wśród populacji gronkowców złocistych około 20% klasyfi kowanych jest jako MRSA, ale są oddziały szpitalne, w których wartość ta może sięgać nawet 80%. Wankomycyno oporne szczepy VRE występują endemicznie, podobnie jak szczepy pałeczek Gram-ujemnych ESBL+. Najpoważniejszym jednak problemem ostatnich lat w Polsce stały się szczepy Klebsiella pneumoniae wytwarzające karbapenemazy typu KPC.
– Poza opornością na wszystkie beta-laktamy, są one równocześnie niewrażliwe na wiele innych grup antybiotyków. Wrażliwość wykazują jedynie w stosunku do antybiotyków, takich jak kolistyna, tigecyklina i niekiedy gentamycyna lub amikacyna. Poza tym opisano już szczepy KPC oporne na wszystkie antybiotyki. Są one co najmniej tak samo groźne, jak obecne w zachodniej Europie bakterie dysponujące enzymem NDM-1 – tłumaczy prof. dr hab. med. Waleria Hryniewicz, Konsultant Krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej. Niepokojące jest również pojawienie się w naszym kraju oporności na penicylinę, makrolidy, a także nowe fl uorochinolony wśród pneumokoków (Streptococcus pneumoniae), bakterii odpowiedzialnych za ponad 3,5 mln zgonów rocznie w skali świata. Narasta też oporność na cefalosporyny III generacji, antybiotyki „ostatniej szansy” (ceftriakson i cefotaksym), zwłaszcza w leczeniu zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych." http://infekcje.mp.pl/publicystyka/show.html?id=61594

Gronkowiec złocisty może być przyczyną zarówno zakażeń błahych, jak i bardzo ciężkich, obarczonych ryzykiem zgonu; może być również przyczyną zakażeń przewlekłych, ciągnących się przez wiele lat.: powoduje zarówno zakażenia egzo -, jak i endogenne. Rezerwuarem gronkowca złocistego jest człowiek chory lub (częściej) nosiciel. Gronkowiec złocisty kolonizuje, w zależności od środowiska od 30 – 70% populacji ludzkiej. Grupą skolonizowaną w wysokim odsetku są również pracownicy medyczni w szpitalach. Nosicielstwo występuje w nozdrzach przednich oraz na skórze w miejscach naturalnie owłosionych, wilgotnych i ucieplonych (pacha, pachwina, okolica odbytu, skóra za uszami, wzdłuż kręgosłupa), a także w przewodzie pokarmowym. W środowisku szpitalnym gronkowce przeżywają (ale się nie mnożą), w miejscach suchych, dlatego rezerwuarem zakażenia może być zanieczyszczony sprzęt, kurz i powietrze. Źródłem zakażenia może być zarówno osoba chora, jak i nosiciel. Często źródłem zakażenia są te osoby z personelu, które mają zmiany ropne na rękach, lub innych, szczególnie odsłoniętych częściach ciała. Osoby takie nie powinny wykonywać żadnych zabiegów inwazyjnych, zmiany opatrunków itd. Należy dążyć do wyleczenia zmian, ponieważ ani opatrunek wodoodporny, ani rękawiczki nie wydają się w takich przypadkach wystarczającym zabezpieczeniem. Jeśli stały nosiciel gronkowca złocistego jest źródłem zakażenia dla chorych, należy rozważyć możliwość przeniesienia go na inne stanowisko, gdzie nie będzie miał kontaktu z pacjentami. W przypadku zespołów toksycznych źrodłem zakażenia mogą być materiały opatrunkowe lub narzędzia chirurgiczne, które zostały nieprawidłowo wyjałowione lub uległy kontaminacji po rozpakowaniu. Pierwszym opisanym źródłem zakażenia gronkowcem toksynotwórczym były tampony dopochwowe. Wytwarzana toksyna spowodowała szereg przypadków zespołu wstrząsu toksycznego zakończonych zgonem pacjentek. Prowadząc nadzór nad szpitalnym działem żywienia należy pamiętać, że gronkowiec złocisty ze zmian ropnych występujących u pracowników kuchni szpitalnej (najczęściej na rękach) może zakazić żywność. Przetrzymywanie zakażonych produktów w zbyt wysokiej temperaturze (poza lodówką), lub powtórne zamrażanie rozmrożonej żywności, może spowodować wytwarzanie enterotoksyny, powodującej objawy zatrucia pokarmowego. Zakażenia te często mają charakter ogniskowy (żywienie zbiorowe).

Gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus)
MSSA
Methicyllin Susceptible Staphylococcus aureus (metycylino wrażliwy)
MRSA
Methicyllin Resistant Staphylococcus aureus (metycylino oporny)
VISA
Vancomycin Intermediate Resistant S. aureus (średnio wrażliwy na wankomycynę)
VRSA
Vancomycin Resistant S. aureus (oporny na wankomycynę)
Szczepy MRSA (metycylino oporne) nie różnią się od szczepów MSSA (metycylino wrażliwych) pod względem patogenności. Szczepy te różnią się opornością. W przeciwieństwie do MSSA, MRSA są oporne na wszystkie antybiotyki ß – laktamowe (często również na inne antybiotyki), co w dużym stopniu ogranicza możliwości terapeutyczne w przypadku wystąpienia zakażenia u pacjenta. Dlatego szczepy MRSA zostały wprowadzone na listę drobnoustrojów alarmowych. Szczepy VISA i VRSA również nie różnią się od MSSA pod względem patogenności, są natomiast (w różnym stopniu) oporne na glikopeptydy (vankomycyna, teikoplanina) – leki do leczenia zakażeń gronkowcowych z tzw. najwyższej półki. Aktualnie szczepy te wykrywa się w materiale od pacjentów wyjątkowo, nie można jednak wykluczyć, że liczba ta wzrośnie w niedługim czasie. W przypadku gronkowców opornych na glikopeptydy zasady postępowania p/epidemicznego
http://bezpiecznenarzedzia.com.pl/aplikacja/subpages/aplikacja1.html
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/choroby-zakazne/zakazenia-szpitalne-typ-zakazenia-zalezy-od-oddzialu-szpitalnego_40620.html







Grzyby - czyli dlaczego antybiotyki mogą być nieskuteczna, a gronkowiec wciąż wraca?


W terapii zakażenia gronkowcem stosowana jest antybiotykoterapia – uznana za najskuteczniejszą metodę walki z tym rodzajem bakterii. Okazuje się jednak, że, w zależności od wybranego preparatu, może on stymulować namnażanie grzybów – sprzymierzeńców złośliwych bakterii. Grzyby zapewniają skuteczną ochronę gronkowcowi, który po zakończeniu kuracji, wychodzi ukrycia. Wskazane jest zatem stosowanie medykamentów likwidujących gronkowca, bez namnażania grzybów.

http://adamed.expert/zakazenie-gronkowcem-zlocistym-objawy-i-sposoby-leczenia/


Klebsiella pneumoniae to pałeczka zapalenia płuc - należy do grupy bakterii jelitowych. Odpowiada za groźne dla życia zapalenie płuc, układu moczowego, pokarmowego, opon mózgowo-rdzeniowych i wielu innych, które często kończą się sepsą, a nawet śmiercią. Pałeczkę zapalenia płuc zwalcza się kolistyną.

Escherichia coli (bakteria coli) to pałeczka okrężnicy, zamieszkująca jelita ludzi i zwierząt, odpowiadająca za produkcję witamin B i K. Pałeczka okrężnicy jest również w ziemi, w wodzie i miejscach, gdzie pojawiają się odchody ludzkie. Niektóre szczepy escherichia coli odpowiadają za groźne zapalenia płuc, zapalenia otrzewnej, kończące się sepsą. E. coli może powodować też zakażenia układu moczowego oraz biegunki. Toksyny przez nie wytwarzane uszkadzają narządy w organizmie. Zmutowane bakterie E-coli są oporne na penicyliny i cefalosopryny.

Staphylococcus aureus to gronkowiec złocisty, który u większości z nas mieszka na błonie śluzowej nosa i gardła, a można go również znaleźć na skórze. Gdy odporność spada, zaczyna się mnożyć na potęgę i jest się sprawcą wielu groźnych chorób skóry (czyraki, ropnie, zastrzały, jęczmienie), dróg oddechowych, kości, opon mózgowo-rdzeniowych. Te infekcje często kończą się sepsą. Są szczepy gronkowca, które nie reagują nawet na bardzo na silne antybiotyki, takie jak metycylina (gronkowiec złocisty MRSA) i wankomycyna (gronkowiec złocisty VISA, VRSA - całkowita oporność).

Acitnetobacter spp. zamieszkują skórę, błony śluzowe układu moczowego i oddechowego. Te bakterie odpowiadają za wiele szpitalnych zakażeń: zapalenia otrzewnej, płuc, wsierdzia, opon mózgowo-rdzeniowych, skóry, ran, kości i szpiku kostnego. Acitnetobacter spp. jest oporny na penicyliny, a niektóre jego szczepy są również oporne na silne antybiotyki z grupy cefalosporyn, karbapenemów, aminoglikozydów, fluorochinolonów.



Narastająca lekooporność bakterii ogranicza zastosowanie wielu leków przeciwbakteryjnych, w tym również cefalosporyn, a wytwarzane przez coraz większą liczbę drobnoustrojów ESBL i beta–laktamazy indukcyjne lub konstytutywne zmniejszają skuteczność cefalosporyn III generacji. Opracowanie nowych cefalosporyn IV generacji stwarza nadzieję, że ta wypróbowana od lat grupa antybiotyków zachowa swą przydatność kliniczną przez dłuższy czas.
http://www.mp.pl/artykuly/1255


W USA superbakterie w szpitalach są tak wielkim problemem, że zapadają decyzję o zmianie budynku i sprzętu. Superbakterie są odporne na temperaturę, na wysuszanie, na różne chemiczne trucizny i antybiotyki, a przyczyniają się do tak wielu zgonów, że szpitale często nie mają wyboru. Przykładowa historia:
W pewnym szpitalu z uwagi na superbakterie Klebsiella pneumoniae zbudowano ścianę, za którą izolowano pacjentów, gazowano pokoje, przebudowano kanalizację. Pobierano również wymazy z odbytów wszystkich pacjentów przebywających w 234-łóżkowym szpitalu. Pomimo walki, jaką podjął personel szpitala, w ciągu sześciu miesięcy bakteria zaatakowała 17 pacjentów. Jedenastu z nich zmarło, z czego sześciu z powodu zakażenia krwi... W USA rocznie umiera 99 tys. osób z powodu infekcji, którymi zarazili się podczas pobytu w szpitalu.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/atak-superbakterii-szpital-dzialal-jak-twierdza/zqm55



http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/choroby-zakazne/zakazenie-szpitalne-superbakterie-odporne-na-antybiotyki_40621.html

piątek, 11 października 2013

Relacje rodziców związane z powikłaniami poszczepiennymi po różnych szczepionkach. Infanrix Hexa, Priorix, Prevenar, Rotarix, Rotawirusy, Euvax, Infanrix IPV HiB, pedrax, Polio IPV, polio, DTP. DTPw. DTaP, Wzw B

Historie rodziców opowiadających się za szczepieniami

Jest to niewielki zbiór różnych relacji z punktu widzenia rodziców, których dzieci przeżyły łagodny lub poważniejszy NOP. Zostały tutaj zgromadzone relacje aby łatwiej można było je znaleźć poprzez google. Niestety sporo z nich jest agregowana na grupach FB co prawda dostępnych dla każdego jednak do których google nie zagląda i nie indeksuje takich informacji. Znacznie więcej takich relacji można znaleźć właśnie na tego typu grupach gdzie tysiące poszkodowanych rodziców wymienia się informacjami (linki na dole strony). Tam też znajdziesz informacje jak dodać/edytować/usunąć relacje.


"[..] Pierwszy sygnał był w szpitalu, w nocy po szczepieniu na WZW + BCG. Dziecko wcześniej śpiące jak anioł zaczęło płakać i przepłakało kilka godzin. W końcu udało mi się go ukoić przy piersi. Kolejne noce były ok.
Tyle że w trzecim tygodniu zaczęły ujawniać się problemy trawienne, a w piątym pediatra wizytująca nas w domu orzekła skazę białkową. /Pierwszy przypadek w rodzinie i mega szok!/
Od tamtej pory było tylko gorzej.
A na dobre zaczęło się w drugim miesiącu, po podaniu pierwszego mega zestawu: łącznej szczepionki na błonicę, krztusiec i tężec, szczepionki na Hib oraz WZW typu B. Wysoka gorączka przez trzy doby, brak apetytu, drażliwość, ciągły płacz. Jak dziecko wskoczyło mi na ręce, tak z nich nie zeszło przez kolejne dwa miesiące. Już wcześniej nie było różowo, ale teraz to już był kosmos. Gondola była be, łóżeczko też. Gdy tylko przechylałam dziecko, żeby położyć, zaczynał się krzyk, jakby go coś bolało w pozycji leżącej. Kupiłam leżaczek do leżenia w dzień, a spacery uskuteczniałam w foteliku samochodowym zatkniętym na stelaż wózka. To trochę pomogło. Kilka razy wieczorem odbyliśmy wycieczkę na sygnale do prywatnego pediatry, bo dziecko tak płakało strasznie, że aż chrypło i miało odruch wymiotny. Najbardziej zdawała się go dręczyć pozycja pozioma i bezruch. Gdy był na rękach musiałam chodzić, gdy w foteliku, wózek musiał jeździć i to szybko.
Do klasycznego wózka wrócił dopiero po skończeniu 4go miesiąca, gdy wyrzuciłam gondolę i zaserwowałam mu pozycję półsiedzącą w spacerówce. Wieczorne spacery były jednak chustowe, w godzinach popołudniowych nie pomagało nic innego, musiał być pion i moja obecność blisko.
/Wyjaśnienie pediatry z poradni D - dziecko ma silny odruch ssania, nie przystawiam do piersi (skaza białkowa), więc płacze, podać smoczek./
Moja mama zasugerowała, że może to wina WZW, kiedyś takiego szczepienia nie było i mało kto słyszał o takich odczynach poszczepiennych jak u nas. Szybko jednak ta teoria nam upadła. Po czwartym miesiącu podaliśmy DiPerTe + Hib + Polio i było tak samo jak wcześniej.
Brałam dziecko i jechałam zaraz po szczepieniu do rodziców, nie dawałam rady. Nosiłam dziecko na zmianę z moją mamą i jej sąsiadką, która przybiegała żeby nas ratować.
W końcu dziecko powędrowało do naszego łóżka, to odrobinę poprawiło sen i jego i nasz.
W szóstym miesiącu powtórka szczepienia z czwartego miesiąca. I znowu to samo, znowu wysoka temperatura, znowu dziki płacz przez kilka dni, kilka koszmarnych nocy, większa nerwowość, gorszy sen. Ewidentnie widać było, że coś mu jest. Bardzo powoli wracał do normy. Dodam, że norma u niego nigdy nie polegała na leżeniu i radosnym gaworzeniu do sufitu. Ratowaliśmy się nosidłem i białym szumem.
/Znowu mówiłam o tym w poradni D, zostałam zignorowana. Kiedyś przy okazji zajrzałam do karty , nie ma w niej ani jednego wpisu na temat naszych odczynów poszczepiennych./ Żeby nie było zbyt różowo nasiliła się skaza białkowa, zdiagnozowano piękny, książkowy AZS.
Tydzień po tym szczepieniu dawce zauważyłam, że gaworzenie osłabło. Nasiliły się natomiast problemy ze spaniem. Drzemki były płytkie, krótkie, kończyły się płaczem, a po nich następowało godzinne noszenie dziecka z bujaniem. Noce przerywane wielokrotnym popłakiwaniem, pojękiwaniem, rzucanie na łóżku, domaganie się smoczka, jedzenia, picia, czegokolwiek, byle ssać, ssać, ssać. W dzień funkcjonowałam od drzemki do drzemki. Niestety były tylko trzy i krótkie. W czasie czuwania większość czasu marudził.
Mały cud nastąpił na początku grudnia 2010. Niestety nie trwał długo.
W drugiej połowie grudnia zaszczepiliśmy młodego drugą dawką WZW B. W dniu szczepienia ważył 9,5kg i był na 75 centylu.
Reakcja dziecka na podany specyfik przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się regresu, ale nie takiego. Skończyło się gaworzenie, a nastało buczenie. Buczał non stop, całe dnie, bez przerwy. Natychmiast po szczepieniu, zmiana w ciągu 24h. Zaczął wtedy siedzieć, więc brałam to na karb nabywania nowych umiejętności. Apetyt osłabł, ale zaczęły iść zęby, więc znowu znalazłam wytłumaczenie tego stanu.
I nagle do tego wszystkiego doszły koszmarne noce. W ciągu pół godziny od zaśnięcia zaczynał się meksyk, najpierw płacz, kolejne tulenie, bujanie, usypianie od nowa. A między 23 a 1 w nocy koszmarny krzyk, opętańczy, czasem trwał kwadrans, czasem godzinę. Do dziś zastanawiam się, czemu nikt nie wezwał policji... Nosiliśmy go na zmianę z P. Nic nie pomagało. Tak jak samo się rodziło, tak też samo się kończyło. Czasem była akcja nr 2, ale to już nie co noc. Sytuacja trwała cztery miesiące!
/Na szczepieniu moja mama wyraziła swoje zdanie na temat ilości szczepionek i jednorazowych podań aż na pięć chorób, oraz o reakcjach. Niczego nie odnotowano. Usłyszała tylko, że większość dzieci ma gorączkę i reaguje płaczem, należy podać paracetamol. I tyle./
Gdzieś po trzech miesiącach  zaczął znowu używać dźwięków, mało ich było, skupiały się głównie na samogłoskach, były to takie zawodzenia typu: aaaeeeeaaeeiiiii eeeiii eeeeyyyyyaaaa
Od czasu do czasu pojawiały się: maaaaaa maaaaaaa, baaaaa aaaaa, taaaaa.
Mając rok zaczął chodzić, a mowa wyglądała jak wyżej. Poza tym nadal buczał. I znowu brałam to na karb nabycia umiejętności chodzenia. Z jedzeniem było jeszcze gorzej, ale szły kolejne zęby, więc... wiadomo. Oczywiście zastanawiały mnie reakcje na szczepienia, ale nie wiedziałam co z nimi zrobić, lekarze nie reagowali, nie zapisywali niczego w karcie (a ja jeszcze wtedy nie wiedziałam, że powinni i że mają obowiązek to zgłosić do Sanepidu!), nie proponowali odroczenia szczepień. Nikt z moich znajomych nic mi nie zasugerował, nie podpowiedział, nie znał takiego przypadku jak nasz.
I tak doszliśmy do szczepienia na odrę, świnkę i różyczkę. Przedtem zaczęłam o niej czytać i w wyniku tego co znalazłam, nie zgodziliśmy się na MMR II, dostaliśmy Priorix. Wysoka gorączka, mała wysypka, koszmarne noce, znów cała gama niepożądanych objawów. Minął tydzień i nagle zorientowałam się, że tylko buczy. Nie wymawia sylab, nie śpiewa samogłoskami.
Dla odmiany zaczął posługiwać się moją osobą do przejścia w jakieś miejsce (już wtedy umiał biegać) i moimi rękoma, żeby coś dostać albo zrobić. To czego chciał było określane buczącym yyyyy i mało konkretnym wymachem ręki gdzieś tam, w kierunku tego czegoś.
Po dwóch miesiącach przerwy wróciły nocne koszmary. Środek lata, w domu +33 stopnie, okna na oścież, a on krzyczał jak opętany. Tym razem ta przyjemność trwała trzy miesiące. Skończyło się we wrześniu 2011 i jednocześnie nastały nowe dźwięki. Do buczenia (to było stałe) doszły dźwięki gaworzenia, podobne do tych jakie wydawał z siebie mając 4 miesiące. Tyle że teraz miał prawie 1,5 roku. Emotikon frown
Apetyt słabł dalej. Dziecko spadało z siatki centylowej. Dochodziło powoli do 10go centyla. Zrobiliśmy próbę mleczną, skaza wylazła jak na dłoni, dalej więc byliśmy na preparacie mlekozastępczym.
Gdy skończył 1,5 roku pojechaliśmy na kolejne szczepienie. Już coś mi tam świtało, więc nie zgodziłam się na trzy dawki. Podano więc tylko DiPerTe i Polio, Hib odroczono w czasie. Miało być podane za 6 tygodni, ale nigdy do tego nie doszło. Standardowo nastała gorączka, straszliwy marud, wróciły nocne krzyki, nasiliło się buczenie. Zaczęły wytracać się wymawiane z takim trudem głoski, pogorszył się sen. Nim zdążyliśmy zaobserwować co więcej z tego wyniknie, dziecku tak spadła odporność, że zaraził się ode mnie przewlekłym zapaleniem gardła (mój stan chroniczny, nawracający od porodu), które w ciągu dwóch dni przeszło w fazę ropną i powędrowało na ucho. Natychmiastowa utrata apetytu, antybiotyk jeden, drugi, wszystkie zwrócone, bo na pusty żołądek. Po 48h mega gorączki i 4 dobach niejedzenia NIC, młody przestał przyjmować już środki przeciwgorączkowe, żołądek nie dawał rady. Temp. dochodziła do 40 stopni. Zwróciłam się o pomoc do innego pediatry, dr Szyrmel i dostaliśmy zastrzyki. Poprawa była natychmiastowa. Od piątej doby zaczął pić mleko, ale tylko w nocy. Po 10 dniach masakry i kłucia dwa razy na dobę, wyzdrowiał całkiem. Tyle że przestał mówić, w ogóle. Zniknęło gaworzenie, śpiewy samogłoskowe, wszystko. Zostało tylko buczenie... Znowu nasiliło się nerwowe spanie. Nie mogłam się wykąpać jak człowiek, bo wiadomo było, że zaśnie i za kwadrans będzie krzyk... W nocy standardowo pobudka jedna lub dwie i mega histerie, rzucał się, wstawał, szarpał mnie, zanosił się po kilka razy, siniał, lał mi się przez ręce i znowu się zrywał, i krzyczał jak opętany. Potem jakby tracił siły, padał na łóżko albo na mnie i zasypiał pochlipując cichutko... Rano budził się bez humoru. W dzień zasypiał w płaczu i budził się po 30 minutach z krzykiem, trzeba go było na nowo usypiać, nosić, bujać, tulić. Czasem takich pobudek było więcej.
Apetyt spadł do zera, posiłki dziecka składały się z mleka wypitego na dobranoc, w nocy i nad ranem. Koniec. Ani kęsa, nic kompletnie.
Po paru tygodniach zauważyłam, że chodzi na palcach i kręci się w kółko. Wzmogło się skakanie i kręcenie przedmiotami. Zaczął się uważnie przyglądać swoim rączkom, palcom. Z drugiej strony uciekał od zabaw paluszkowych, zabierał dłonie. Nie chciał, żebym dotykała jego rękoma swojej twarzy. Nie chciał robić "sroczka kaszkę warzyła". Za to podawał mi stopy. Stopy mogłam miętosić, głaskać, całować, robić im sroczkę i dotykać swoich policzków. /Wtedy nie wiedziałam, że to ma znaczenie, dziś już wiem, że miało i to duże./
Po dwóch miesiącach zaczął coś jeść. W zasadzie kosztować. Większość wypluwał. Całkiem odstawił mięso i wszystko co ma strukturę włókien. Jego dieta skupiała się na bananach, naleśnikach, białym twarogu (którego nie było mu wolno - skaza), jogurtach (tego się domagał) i suchym chlebie. Atrakcją bywały parówki berlinki lub lidlowskie kiełbaski wiedeńskie (większego syfu nie miałam odwagi dać). Przeszliśmy na mleko kozie (nie dawało takiej reakcji skórnej) i sojowe, takież same jogurty i twarogi, nadal robiliśmy naleśniki, racuchy, budyń. Z czasem jednak ta dieta zaczęła się nudzić i znowu łaknienie spadło do zera.
Minął rok, a dziecko ważyło 10kg, czyli w ciągu roku przybrało aż 500g! Waga między 3 a 10 centylem.
Zaczęłam szukać przyczyn. Najpierw dowiedziałam się, że problem to zaburzenia rozwoju mowy, ale ma czas. Potem, że jest wrażliwy i stąd to wszystko. Zaczęłam szukać, czytać. Wpadłam na autyzm i... zmroziło mnie. Ktoś mi powiedział, że to niemożliwe, bo łapie kontakt wzrokowy. Zaczęłam robić testy i okazało się, że on patrzy, ale jeśli zafiksować wzrok na jego twarzy, odwraca się. Zaczęłam go prosić, by na mnie spojrzał, a w odpowiedzi dostawałam dzikie "Yyyyy" i gwałtowny odwrót głowy w tył. Podjęłam próby patrzenia na siebie wprost, biorąc go na kolana przodem do mnie, uciekał, zrywał się jak opętany. Nagle uświadomiłam sobie, że on zawsze siada mi na kolach tyłem i że nie reaguje, gdy go wołam po imieniu.
Przeżyłam wstrząs...
W końcu olałam swoją poradnię i wszelką pomoc pediatryczną i pojechałam do neurologa. Potem ze sobą do psychiatry. I tak się zaczęło... Reszta jest już tu na...

Nie uważam, że tę chorobę wywołuje szczepionka, nie wierzę w to, by zdrowe dziecko stało się autystycznym po szczepieniu. Ale widziałam zmiany i reakcje mojego dziecka na cały szereg szczepień i mam pewność, że w naszym przypadku wszystkie szczepienia i choroby wywoływały objawy i powodowały zatrzymywanie rozwoju dziecka, albo regres.
Mam jednak świadomość, że gdybym nie zaszczepiła, niektóre problemy i tak mogłyby się pojawić, choćby po tym zapaleniu ucha i leczeniu antybiotykami. Była podatność. Niestety szczepienia zrobiły nam ogromną krzywdę, w tej chwili nikt w naszej rodzinie nie ma żadnych wątpliwości w tej sprawie.
Jestem za szczepieniem dzieci zdrowych, bez predyspozycji, bez problemów neurologicznych. Uważam, że zwolnienia od szczepień powinny dotyczyć tylko grupy ryzyka.
Dodam jeszcze, że w cywilizowanych krajach europy lekarze sami odraczają szczepienia dzieciom z grupy ryzyka. A należy do niej dziecko z porodu powikłanego, zwłaszcza takie, które przyszło na świat przez CC i urodziło się z objawami niedotlenienia. Tymczasem u nas ten fakt radośnie zignorowano!
-
A teraz nasze rozliczenia z systemem, czyli co za nami, co przed nami [..]:
KRZTUSIEC - Zrobiliśmy 4 dawki na 4 podstawowe, wymagane. Została jedna uzupełniająca, w 6 roku życia.
BŁONICA - Jak wyżej, tyle że po 6 roku życia są jeszcze dwa podania, w 14 i 19 roku życia szczepionką Td.
TĘŻEC - Dokładnie jak błonica.
GRUŹLICA - Podana w 24h po porodzie, załatwiona bez mojej zgody i wiedzy.
HIB (Haemophilus Influenzae typ B)
Z 4 podstawowych szczepień, nie zrobiliśmy ostatniej, w 18mcu życia. Potem już nie ma.
POLIO - Dwie dawki podstawowe i trzecia - uzupełniająca w 18 mcu życia. Zrobione.
Dawkę przypominającą podaje się doustnie w 6 roku życia.
ODRA - Dwie dawki, pierwsza po skończeniu 13mca, zrobiona. Druga w 10 roku życia.
ŚWINKA - Jak z odrą, dwie dawki, druga w 10 roku życia.
RÓŻYCZKA - Jak wyżej.
WZW typu B Trzy dawki w schemacie 0-2-6 mcy. Zrobione.
[..]
HPV -Zastanawiałam się, ale spora grupa lekarzy grzmi na tę szczepionkę, tak samo jak na Hib i WZW, wiec nie.
Czyli mogą nas ganiać tylko o jedną dawkę Hib. Poza tym do 6 roku życia mamy spokój.
Na niebiesko zaznaczyłam sobie szczepienia odbyte, które będą miały jeszcze dawkę przypominającą, kiedyś tam. Na czerwono zaległe. Na zielono zrobione i zakończone. Podkreśliłam nie wykonywane z premedytacją.
Hib w 18mcu zostało nam przypadkiem. Po problemach chorobowych wyskakiwały kolejne sprawy w zachowaniu, więc nie mogłam się zdecydować. A po diagnostyce to już świadomie nie dokończyłam cyklu.
-
Zastanawiam się tylko jak to jest z tymi szczepieniami potem.
Ciągle czytam (także u Olechnowicz) o chorobie ujawniającej się w wieku poniemowlęcym, czyli do 3 roku życia. A co potem? Czy dzieci z lekkim autyzmem albo łagodną formą ZA szczepione w 6 roku życia, zmieniają się czy już nie? /Nie mówię o bardzo ciężkich postaciach z głębokim upośledzeniem, bo to już chyba wtedy trudno stwierdzić pogorszenie./ Czy następuje regres? Czy szczepienia i choroby odbyte w późniejszym wieku wpływają jakoś na rozwój choroby, czy to już wtedy nie ma wpływu?"
Wklejka z grupy https://www.facebook.com/groups/779018065479021/ obecnie chłopak ma orzeczenie o niepełnosprawności 12-C (całościowe zaburzenia rozwojowe - autyzm)


"[..] szczepiłam, bo wierzyłam, że jest to najlepsze co mogę zrobić, aby moje dzieci były zdrowe i bezpieczne. O tym, że ufałam lekarzowi, bo przecież pediatra ma trzydzieści lat doświadczenia w zawodzie, w tym długi staż w szpitalu. Tylko nieodpowiedzialni wariaci rezygnują z tego wielkiego „dobrodziejstwa” jakim są szczepionki. [..]
 Po każdym szczepieniu, na które chodziłam zawsze w wyznaczonych terminach pojawiały się problemy, które zgłaszałam lekarzowi przy kolejnych wizytach. I zawsze słyszałam, że to NIE możliwe, żeby po szczepieniu, nawet jeżeli mówiłam, że zaczęło się w ciągu pierwszej doby od iniekcji.
[..] I kolejna cudna istota pojawiła w naszym małym świecie [..] po każdym szczepieniu pojawiały się problemy [..] dokładnie po tych samych szczepieniach, w tych samych terminach. Więc żaliłam się pediatrze, z ogromnym stażem, że coś jej szkodzi w tych szczepieniach, bo po poprzednich było tak jak u Izy. I słyszałam, że jak przerwę szczepienia to dziecko umrze, albo będzie kaleką. Słyszałam o tym, że przecież jestem wykształcona i mądra, to jak mogę takie głupoty opowiadać. Że ona może mi pokazać badania, wieloletnie, które mówią, że szczepienia są bezpieczne. I pamiętam, Julka była przed szczepieniem DTP, IPV, HIB, czyli ostatnim w ciągu dwuletnim, wielokrotnego wyszczepiania dziecka. I chciałam krzyczeć, że w dupie mam ich badania, że coś złego się dzieje z moim dzieckiem. I wiecie co zrobiłam? Spuściłam głowę, bo kim ja jestem, przecież się nie znam, ona wie lepiej, a to już jest ostatnie szczepienie na długo. I pozwoliłam zaszczepić.
Historia będzie skrótowa, bo wciąż boli tak bardzo, że nie mogę powstrzymać łez.
 
Po szczepieniu nie mogłam jej dobudzić, spała tak mocno, że przelewała się przez ręce. Karmiona była na śpiocha, bo bałam się odwodnienia. Obudziła się dobę po szczepieniu, jakaś taka „pusta” bez uśmiechu, bez reakcji na mnie, na siostrę. Nie umiała ustać na nogach, chociaż już swobodnie biegała, miała wtedy półtora roku. Stawała na nogi i padała, stawała i padała, po czym położyła się na podłodze i leżała, patrząc się w jakiś punkt i nie reagując na nic bardzo długo. Nie odezwała się słowem, chociaż do dnia wczorajszego buźka jej się nie zamykała: „Mama so to? So to? So to?”. Wieczorem zadzwoniłam do przychodni, powiedzieli mi, że to normalne i że przejdzie, dziecko musi odsapnąć po szczepieniu. Po kilku dniach faktycznie zaczęła chodzić, ale potykała się o własne nogi, upadała co chwilę, czego NIGDY wcześniej nie było. Wciąż nic nie mówiła. W ciągu dwóch tygodni dziecko miało nadwrażliwość na światło, dźwięk, dotyk, nie mówiło, miało problemy z poruszaniem się, wyło godzinami jak ranne zwierzę, waliło głową w podłogę/barierkę łóżeczka/ścianę/blat stołu, patrzyło się po kilka godzin w ścianę, kręciło się wokół własnej osi, nie uśmiechało się, nie bawiło, nie reagowało na otoczenie.
To dziecko to moja córka, 9 miesięcy w brzuchu, bezsenne noce, pieluchy, całuski, idzie raczek nieboraczek, wieże z klocków, pierwsza zupka, pierwsze „mama”, łaskotki, książeczki, jak robi kotek, gdzie jest nos. Mojego dziecka już nie było, było sflaczałe ciało, które jakby nie miało mięśni, wisiało, leżało, wyło.
I załamana u lekarza mówię, że coś strasznego się stało z moim dzieckiem!
A pediatra z trzydziestoletnim stażem na to:
„Proszę nie histeryzować, to tylko etap rozwoju.”
„Proszę poświęcić dziecku więcej czasu, pewnie jest zaniedbywane emocjonalnie, dzieci potrzebują rodziców.”
„Proszę takich głupot nie opowiadać, przecież nikt tego nie potraktuje poważnie”
„Nic dziwnego, że tak się tutaj zachowuje, obce miejsce, obce osoby, dziwne by było, żeby zachowywała się inaczej.”
„Dzieci tak mają, że jak zdobywają jedną umiejętność, to odkładają na bok inną.”
Tak, moje dziecko odłożyło mówienie, chodzenie, bawienie się i zajęło się rozwijaniem wycia po kilka godzin dziennie, jakby ją ktoś żywcem ze skóry obdzierał. Nie umiała nawet palcem pokazać na to czego chciała, a tą umiejętność zdobyła około ósmego miesiąca życia.
W karcie zdrowia dziecka nie ma śladu po tym z czym przyszłam, jest porada dotycząca żywienia, higieny oraz rozwoju. Po półtora roku życia dziecka przyszłam po porady. Brawo ja.
I nie opowiadałam nikomu „tych głupot”, bo przecież nikt w to nie uwierzy. Nie dostałam żadnego skierowania, porady jak pomóc dziecku, gdzie iść.
Nasza droga była długa, wyboista, bolesna. Tygodniami płakałam, pojawiła się depresja, stany lękowe i cholerna bezradność. Zaczęłam czytać, szukać, sprawdzać i poczułam, jakby mi ktoś dał w twarz. Takich historii jak nasza były setki, setki „głupich rodziców”, którzy się na niczym nie znają, a ich dzieci zmieniły się tak dramatycznie po szczepieniu. [..]"
http://matkaagrafka.blog.pl/nigdy-nie-mow-nigdy/


"Chciałam opisać swoją historię aby inni rodzice byli świadomi co może ich spotkać.

Byłam osoba ufająca szczepionkom. Syn został zaszczepiony Pentaximem, skojarzoną (Dtp, polio, hib) druga dawka w 4 miesiącu życia. To ja nalegałam na szczepienie , to ja naciskałam gdy w przychodni były jakieś problemy i odsuwano kolejny raz szczepienia dzieci. Do samego końca UFAŁAM systemowi że CHRONIĘ swoje dziecko. Uważałam to za swój rodzicielski obowiązek. Nigdy nie zapomnę jak trzymałam synka lewą nóżkę, aby się nie wyrywał.

Synek był zdrowym dzieckiem. Miewał stany podgorączkowe, katarek, ale nigdy nie podawałam mu żadnych leków poza piersią. Był wesołym pogodnym dzieckiem. Żywo zainteresowanym otoczeniem. Głużył - gaga, bubu, gugu i inne. Dźwięki były różnorodne , uzależnione od jego nastroju. Praktycznie umiałam się z synem porozumieć gdyż swoją "mową" wiele mi komunikował. Śmiał się głośno i żywo, całym ciałem. Karmiony tylko piersią, bezkolkowy praktycznie. Jeszcze nie umiał trzymać grzechotki w rękach, chociaż
próbował wykonywać ruch w jej stronę. Uwielbiał patrzyć na żyrandole. Ładnie podnosił główkę leżąc na brzuszku. Rodzina mówiła że jest silny i szybko będzie raczkował.

Zaraz po szczepieniu, jeszcze w gabinecie zrobił się wiotki i taki jakby osłabiony.Lekarka poinformowała standardowa że po szczepieniu może być ODCZYN- gorączka lub zmiana na skórze i tyle. Po powrocie do domu był nadal apatyczny, dziwny. Byłam pewna że po szczepionce jest slaby i musi odpocząć. Jednak po drzemce jego stan się nie zmienił. Gdy brałam go na ręce leciał z rąk. Zrobił się tak miękki, że nie trzymał w ogolę główki. Patrzył w jeden punkt lub wodził nieobecnym wzrokiem przed siebie. Nie nawiązywał kontaktu wzrokowego, nie reagował na twarze i głosy moje i reszty rodziny. Zamilkł. Gdy zaczynałam go kłaść na na brzuszek zauważyłam że wywraca oczami na boki. Najczęściej lewe oczko uciekało na boki. Zresztą jak był
na rękach było podobnie. Miał chwile krzyku - ostrego, przeraźliwego, metalicznego. Nie dawał mi znać że chce jeść jak to wcześnie robił. Nie szukał piersi, jak mu ją podawałam to ssał ale był obojętny gdy tą pierś zabierałam. Był tak osłabiony, że aktywność wynosiła może 5 min i musiałam kłaść się z nim do łózka. Kiedy zrobił kupkę, czy miał gazy - praktycznie leżał bezwiednie, nawet się nie napinał. Nie wyciągał raczek do zabawek.Nie reagował na nic.

Zapadł się w sobie.

Do lekarza trafił dopiero po 6 dniach. Nie wiedziałam nic o NOPie wcześniej. Nie wiedziałam czy powinnam była jechać z nim na pogotowie.Mąż zaczął czytać w internecie, szukać tam informacji i wtedy już udaliśmy się do neurologa, a potem do szpitala.

Kontakt wracał stopniowo. Po ok 2-3 tyg syn zaczął sygnalizować głód. Ponad miesiąc zajęło mu pokazywanie że robi kupkę. Powoli zaczął wydobywać z siebie delikatnie dźwięki, stękania. Nawet już teraz nie pamiętam ile co zajęło czasu.

Obecnie jest 2 miesiące po szczepieniu. Syn z palcem w buzi wydaje z siebie dźwięki typu aa, ej, yy. Metaliczne, charczące.Z różna częstotliwością. często milczy. Uśmiecha się z kilka razy dziennie, całym ciałem, ale nie aż tak intensywnie jak przed szczepieniem. Słuch nie został uszkodzony. Dzięki Bogu zaczął interesować się otoczeniem. Ma asymetrię i podwyższone napięcie mięśniowe w kończynach, które utrudniają zdobywanie kolejnych etapów w rozwoju. Jest ćwiczony.Nie chce leżeć na brzuszku, słabo podnosi główkę. Nie wrócił jeszcze do tej sprawności sprzed szczepienia.

Codziennie boję się o niego. W ciągu tych 2 miesięcy miał 2 razy napady bezdechu w ciągu dnia, 7 dni temperaturę 38 stopni. Kilka razy mi uciekał w kontakcie, ale trwało to chwilę. Jakiś czas temu zaczął się mocniej napinać . Podejrzewam matczynym sercem, że boli go brzuch. Przestał podnosić główkę na 2 dni. Cofnął się w rehabilitacji tak, że znów ledwo unosił główkę na brzuchu. I znów od początku ćwiczymy. Nie mam wyboru. Nie mogę się poddać, bo to
moje dziecko.

Chciałam na koniec napisać że NOP po tym szczepieniu był dla mnie straszny emocjonalnie. Trauma, dramat. strach i płacz. Poczucie winy. Dziecko w jednej chwili zmieniło się w inne dziecko, jakby nie moje. Mam nadzieje że z woli Boga mój synek w pełni odzyska zdrowie...

Nie chce więcej szczepić bo kolejne szczepienia zabiorą mi dziecko w autyzm, czy może uszkodzą mu mózg.

Przestałam UFAĆ.

Państwo - lekarze, pielęgniarki, urzędnicy NAKAZUJĄ tobie i mi szczepić, bo dziecko jest w pewnym stopniu państwa. Jeżeli wystąpią cięższe powikłania dziecko przestaje być państwa i znów staje się własnością rodziców.

To rodzic odpowiada wówczas finansowo i emocjonalnie za dziecko. Zapewniam, że powikłania późniejsze wiążą się z dużymi problemami. Rehabilitacja, specjaliści - tego nie ma na NFZ. Za to trzeba płacić z własnej kieszeni w prywatnej służbie zdrowia. Państwo zostawia takie dzieci samym sobie, wyrzuca na margines społeczeństwa. To rodzice muszą zadbać o własne dziecko, nie mogą go zostawić samego sobie.

Następnie po jakimś czasie państwo kolejny raz wkracza w życie RODZINY. Próbuje wymusić aby dziecko znów zostało zaszczepione. Nieistotne jest dobro dziecka - czy będzie okaleczone, niepełnosprawne, czy umrze.

Dziecko NIE MA prawa do życia, zdrowia, bezpieczeństwa, równego startu w życie.

Straciłam do reszty bezwarunkowe zaufanie do lekarzy i pielęgniarek.

Czy szczepić dzieci?

Rodzice sam powinien o tym decydować gdyż to oni poniosą ewentualne
konsekwencje. Nie państwo i inni obywatele.

Jakie mam rady dla rodziców?
1. Słuchaj instynktu .
2. Nie wierz ślepo personelowi medycznemu.
3. Nie licz na to że ktokolwiek poza Tobą zadba o Twoje dziecko
jeżeli pojawią się kompilacje.
3. Jak już musisz szczepić, bo wierzysz że Twojemu dziecku nic się nie
stanie - przed tym zabiegiem zbieraj informacje, czytaj, oglądaj, zadawaj pytania lekarzowi, przeczytaj ulotkę konkretnego szczepienia itp. Interesuj się tym co Twoje dziecko będzie mieć wstrzyknięte do malutkiego nieodpornego organizmu.
4. Nie pozwól na szczepienie gdy niemowlak ma podwyższone, obniżone
napięcie mięśniowe. Żądaj odroczenia na czas konsultacji neurologicznej i ewentualnej rehabilitacji.
5. Kochaj swoje dziecko, noś je na rękach, śpij z nim w jednym łóżku, rozpieszczaj ile tylko możesz. Ciesz się każdego dnia z jego zdrowia bo ono jest NAJWAŻNIEJSZE."
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1343675322326559




NOPy po BCG (szczepienie przeciwko gruźlicy)

"Jako noworodek został standardowo zaszczepiony przeciw gruźlicy. Po miesiącu pod paszką na węzłach chłonnych pojawiły się guzki. Kubuś trafił do miejscowego szpitala. Tam stwierdzono, że jest to efekt uboczny po szczepieniu i przeprowadzono nacięcia w tych miejscach, gdzie były guzki. Lekarze zapewniali, że to nic poważnego, że to się zdarza. Później były zwykłe kontrole lekarskie, badania USG. Było wszystko w porządku. Mały Kubuś po jakimś czasie łapał często jakieś drobne infekcje. Bratowa pojawiała się u swojego lekarza, ale nikt nie stwierdzał żadnych nieprawidłowości. Aż do września tego roku kiedy z dnia na dzień stan Kuby zaczął się pogarszać. Pojawiały się z nikąd wysokie temperatury. Mama Kuby już nawet nie zdążyła zrobić badań zleconych przez lekarza, bo stan w ciągu kilku godzin tak się pogorszył, że Kubuś nie mógł ustać na nóżkach. 18 września Kubuś trafił do szpitala, ale po sześciu dniach został przewieziony do CZD w stanie krytycznym. Jak się później dowiedzieliśmy -z postępującą martwicą mózgu. Diagnoza - gruźlicze zapalenie mózgu. Przyczyna - ze względu na upośledzenie układu immunologicznego w wyniku szczepienia rozwinęła się gruźlica.”
Kubuś ma rok i cztery miesiące. We wrześniu nieoczekiwanie zachorował. Jeszcze kilka miesięcy temu Kubuś był zdrowy Okazało się, że to gruźlicze zapalenie opon mózgowych. Lekarze nie mogli sobie poradzić z tą niezwykle rzadką chorobą. Pojawiły się liczne komplikacje, chłopczyk przeszedł udar. Ma sparaliżowane rączki i nóżki, stracił także wzrok. Choroba dziecka ma związek z wrodzonym brakiem odporności. Jako niemowlak został standardowo zaszczepiony przeciwko gruźlicy i szczepionka - zamiast uodpornić - zaatakował jego organizm. Dziecko przebywa obecnie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, wciąż jest nieprzytomne. Jutro lub za tydzień (to zależy od kondycji dziecka) będzie miała ostatnią operację, po której - jeśli się powiedzie - dziecko zostanie wypisane ze szpitala.
Kubuś pochodzi z niezamożnej rodziny, a na jego leczenie i rehabilitację potrzebne są spore pieniądze."
Obecnie wiadomo, że chłopiec nie przeżył.
http://www.to.com.pl/wiadomosci/ostrow-mazowiecka/art/6357892,kubus-walczy-o-zycie-pomoz-rodzicom-w-leczeniu-i-rehabilitacji-ciezko-chorego-dziecka,id,t.html


Gosia P. Syn zaszczepiony BCG -drugiego dnia po urodzeniu przez cc. Na szczepienie zabrany został przez personel medyczny, bez większych wyjaśnień. Przywieziony w szpitalnej "kuwecie", z twarzą okrytą kocykiem. Pani pielęgniarka zostawiła dziecko i natychmiast wyszła. Wzięłam synka na ręce - po szczepieniu - moim oczom ukazała się czerwona wysypka - krosty otoczone plamami na twarzy, szyji i delikatnie na reszcie ciała. Syn był wyciszony, jakby trochę nieobecny. Dziecko przed szczepieniem miało skórę normalną, gładką. Nikt z personelu medycznego nie poinformował mnie, że wysypka wystąpiła. Nie udzielono mi żadnej informacji - na zwróconą uwagę, że dziecko jest całe w kropkach - usłyszałam, że to na pewno uczulenie na kocyk. Kocyk używany od chwili narodzin. Żaden lekarz nie przyszedł go zobaczyć, nikt się nie zainteresował skąd i dlaczego dziecko wygląda jakby wpadło w pokrzywy. Nikt nie poinformował mnie, by obserwować synka - przecież mogły pojawić się inne reakcje. Nie byłam wówczas świadoma, że po szczepieniu mogą wystąpić takie odczyny, ponieważ o tym również mnie nie poinformowano przed szczepieniem. Ufałam, że szczepionki, to dobro - które podaje dziecku z myślą o jego zdrowiu. Ukierunkowana propagandą wszechobecną w mediach i gabinetach lekarskich. O dziwo, szpital "zafundował" dziecku emolianty do mycia, "bo skóra faktycznie nieciekawie wygląda". Oczywiście nie zgłoszono NOP. Nigdy później syn nie miał takiej wysypki - dziś ma 6 lat. I kolejną pozostałość prawdopodobnie po tej szczepionce - zgrubienia w kształcie sporych grudek na węzłach chłonnych szyji.

Dawid: Mój syn od dwóch lat w szpitalu, a ma dwa lata. Gruźlica mózgu, gruźlica w kościach udowych, w kości piszczelowej, w lewej ręce i w kości śródstopia, nawarstwienia okostnowe, zmiany zarninowe na skórze i gruźlica płuc. W kościach wykryto szczep prątka BCG a leczenie amikinem uszkodziło nerki i sluch.

Urodził się rzekomo z chorobą SCID i dostał szczepienie w drugiej dobie i dziecko urodziło się infekcja wewnątrzmaciczna.

Justyna: Moja corka od 3 miesiecy leczona jest na poszczepienna gruzlice kosci. To że zachorowala przez szczepionke wykonywaną w drugiej dobie życia potwierdzily badania i mamy je w wypisie, ktory dostaliśmy na czas przepustki.Tylko teraz gdzie szukac sprawiedliwosci.

Córka jest po pięciu operacjach na kości, ktora zostala zainfekowana szczepem BCG i nie wiadomo co bedzie z ta nóżką, a leczenie gruźlicy w toku i nie wiadomo też jak dlugo bedzie trwać.



Powikłania po szczepieniu na gruźlicę dzień po narodzinach.
Jakieś 2 tygodnie temu zauważyłam u córki powiększony węzeł chłonny pod lewą pachą. Poszliśmy do pediatry który powiedział że to po szczepieniu na gruźlicę ale że tego się nie leczy tak jak tej ranki na rece. Dał nam w razie W badania do zrobienia (morfologię i CRR). Wizyta była w tamtych tygodniu w poniedziałek. Przedwczoraj rano rozbierałam Lili z piżamy, patrzę a tu takie coś jak na zdjęciu. Szybko telefon do męża żeby brał urlop na żądanie i do rodzinnego lekarza. Byliśmy i innego bo u naszego pediatry nie było miejsca. Lekarz tak zakręcony jak słoik po dżemie... "W sumie to nie wiem... Za bardzo się na tym nie znam..." Zawołał inną lekarkę która jest neonatologiem i dała skierowanie na chirurgie dziecięcą... Jesteśmy dwa dni po zabiegu chirurgicznym (nacieli i usunęli zawartość tego) ale ale ale ... Wpisali że to czyrak ropniak 🤔 wczoraj zapytałam chirurga czy wpiszą mi NOP do książeczki zdrowia ale palił gupa że nie wie co to 😒wytłumaczyłam ... A on że takie rzeczy to z pediatrą załatwiać bo oni takich rzeczy nie wypisują...
W szpitalu jesteśmy nadal. Ropa zeszła ale tkanki są dalej twarde i będziemy tak długo aż nie będą miękkie :/









Szczepienia i powikłania poszczepienne - szczepionka BCG



Marta Władymirow, matka dwuletniego synka, opowiada swoją historię na temat szczepienia jej dziecka i wynikłych z tego komplikacji
https://www.youtube.com/watch?v=GOsjLpW4qu4

Dorus ma bardzo slaby układ mięśniowy, limfadenatopatie, opózniony rozwój i wiotkie wiązadła .Jest po powikłaniach po szczepieniu Bcg
https://www.facebook.com/dorusijegozmaganiazchoroba/photos/a.1222767137757549.1073741830.1219998431367753/1246293998738196/?type=3&theater
Synek urodził sie o czasie 17 -03-2015 roku. Ciąża przebiegała bez problemów.Dostał 10 punktów w skali Apgar. W szpitalu został zaszczepiony na podstawowe szczepienia w tym Bcg.
Kiedy miał ok 3 miesiące,pod pacha lewa wyskoczył guzek,po konsultacji lekarza pediatry poszliśmy na usg.Okazało sie ,że oprócz tego jednego 8mm były tez inne po 5,5mm. Dorus trafił do chirurga dziecięcego ,który kazał sprawę zgłosić do sanepidu i jechać do hematologa dziecięcego. Co 3 tyg u synka wychodziły kolejne guzki,na potylicy,za uszami,pod żuchwa 20mm. Dorus miał tez antybiotykoterapie,w sumie az 4 razy do 12 mies życia. Leżał na diagnostyce w szpitalu -diagnoza LIMFADENATOPATIA.
Od miesiąca grudnia 2015 roku jest rehabilitowany.
Jest pod stała kontrolą lekarzy tj. Hematolog-onkolog w Szczecinie
Ortopeda-traumatolog w Warszawie.
Laryngolog,neontolog,alergolog,neurolog w Kołobrzegu.
Jest pod stała kontrolą lekarzy tj. Hematolog-onkolog w Szczecinie na etapie dziecka 10 miesięcznego. Ma wiotkie wiązadła ,bardzo słaby układ mięśniowy. Nie chodzi. Porusza się na siedząco.
https://www.facebook.com/dorusijegozmaganiazchoroba/


Marta P. Mój syn ma wrodzony złożony niedobór odporności, szczepiąc go na BCG przy urodzeniu wyrządzili mu ogromną krzywdę... Dziś ma rok i rozsianego prątka gruźlicy w organizmie, wykwity skórne. Czeka nas minimum rok leczenia izoniazydem i rifampicyną.
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1216206671740092

Megan N. Napięcie mięśniowe, wygnanie w literkę c u znajomej dziecko po 2 dawce przestało ssać pierś z butelka tez było ciężko i zapalenie układu moczowego, od tamtej pory ciągle problemy z zapaleniem

Anna K. czytałam o kilkunastomiesiecznej dziewczynce która dość długo diagnozowano aż w końcu kiedy zaczęła utykac znaleźli...gruźlica kości. z badań wyszło że poszczepienna

Anna L. Napięcie mięśniowe, zaburzony odruch ssania, synek miał duże problemy ze ssaniem a urodził się z prawidłowym odruchem. Przez pół roku ociagałam pokarm i dostawał z butelki a i tak sprawiało mu to ogromny wysiłek, karmienie trwało min 40 min. Oczywiście nic wtedy jeszcze nie wiedziałam na temat szczepień ;(

Dziecko zapomina jak ssać - To powinni wpisać jako standardową koincydencje poszczepieną, nie przesadzając co najmniej kilknanaście takich historii już widziałem.

Joanna G. Mój synek zaszczepiony w szpitalu drugiej doby po ok 2-3 tygodniach silne kolki. Nie takei wieczorne 2-3 godziny a 3/4 doby, z małymi przerwami 15 min, coś okropnego, potem wyszła alergia na białko mleka krowiego i azs, nikt u mnie w rodzinie mojej i męza tego nie miał. Wcześniej nie miałam tej wiedzy co mam i nie łączyłam tego, ze szczepieniem, teraz mam duże watpliwosci.

Aga D.
Moj synek po bcg. W miesiecu 3 zycia duzy wezel pod pacha. Potem kolejny na potylicy z obu stron. Potem za uszami kolejne z obu stron. Potem kolejne pod rzuchwa 20mm.
Mial pol roku chorowal co chwile. Slaba morfologia liczne limfocyty i leukocyty. 3antybiotyki. Drozdzaki w buzi. Co chwile czopy w gardle.
Teraz ma 11 miesiecy i kolejny antybiotyk. Jest taki slaby ze ma opozniony rozwoj i na rechabilitacje chodzi. Nie szczepiony na nic od pol roku

Aleksandra K. U nas to samo bylo. Skonczylo sie zapaleniem jelit. Sytuacja ustabilizowala sie na dobre na wolnych aminokwasach-nutramigen puramino (nutramigen lgg tez uczula corke, mleko matki na diecie bezmlecznej, bezjajecznej i bezglutenowej rowniez uczulalo). Aktualnie alergia na bialko mleka sie utrzymuje, bialko jaja i uwazamy z glutenem choc po malu juz wprowadzamy. Dodatkowo po tym szczepieniu corka stracila prawidlowy odruch ssania frown emoticon

Aldona W. U synka bardzo powiększony węzęł chłonny pod pachą. wielkości orzecha włoskiego, dokładnie miesiąc po szczepieniu Bcg. nop zgłoszony do sanepidu przez pediatre.

Ela S. Mój 1 syn został zaszczepiony w 2 dobie na BCG i Wzw B. Miał bardzo niebezpieczna bakterię w moczu ( Klebsiella). Dziś podejrzewam że o ile bakteria nie była wynikiem szczepienia to zaszczepili chore dziecko i znacznie pogorszył sie jego stan mozliwe że także w wyniku szczepienia. Miał sepsę o której nota bene nie zostałam poinformowana. Na wypisie z 1 szpitala (leżal po porodzie 9 dni) w rozpoznaniu było SIRS. Dopiero kilka lat po tym w związku z nagłośnieniem informacji o Sepsie wyczytałam że to właśnie skrót od tego. Zaraz po wyjściu ze szpitala z którego nas wypisano z wynikami z jakimi nie powinien zostać wypisany wylądował na oddziale Neonatologicznym. Dzięki interwencji lekarki, której moja teściowa tylko pokazała wypis, szybkiemu rozpoznaniu lekarza który nas przyjmował i dzięki Bogu żyje .... Wtedy nie miałam o tym wszystkim pojęcia. Dziś łączę fakty. Dodam że młodszego syn także miał wysoka bilirubinę, nie pozwoliłam zaszczepić.Miał prawidłowy wynik CRP i moczu ogólnego (który został wykonany na moja prośbę, oczywiście posiewu nie zlecili). Bilirubina po naświetlaniu spadła, zaraz zaczęła rosnąć. Po 2 dniach od wypisu sama pojechałam do szpitala żeby wykonali badanie. Bilirubina nadal rosła, w posiewie bakterie - wysokie miano (na szczęście nie Klebsiella), antybiotyk, po którym od razu spadła. Znowu by mi zaszczepili "zdrowe" chore dziecko !!!

Marta J. U mnie po ostatniej dawce wystąpił obrzęk całej ręki, swędzenie ból. Lekarze z powodu odczynu podejrzewali gruźlice. Podano mi szczepienie jeszcze raz żeby spr. czy sytuacja się powtórzy. Powtórzyła się. Prześwietlenia i badania nic nie wykazały. Moim rodzicom powiedziano, że reakcja była spowodowana bardzo dobrze działającym układem odpornościowym. Jakiś czas po tym pojawiły sie u mnie pierwsze objawy tocznia.

z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/967747639939395/









Infanrix Hexa - historie zebrane

MMR

Większość relacji rodziców, którzy widzą związek między szczepieniem, a ASD układa się w pewien schemat, poniżej wybrana typowa historia:
"[..] Pierwsze szczepienie 6w1, trzecia mmr. [..] moje totalnie zdrowe dziecko po trzecim szczepieniu, dosłownie w ciągu pierwszych godzin po, utraciło większość umiejętności, którymi dysponowało przed. Nie był to czas rozciągnięty w miesiącach, ale tuż po szczepieniu i rozciągnęło się do pierwszego tygodnia po, kiedy uszkodzenia neurologiczne postępowały w zastraszającym tempie. To znaczy po ostatnim szczepieniu, najpierw były objawy typowego uszkodzenia neurologicznego: wysoka gorączka, wiotkość, gwiżdżący płacz trwający prawie 12h. Następnego dnia utrata umiejętności siedzenia i chodzenia, tzn. proces ten zaczął się w jakieś 3 godziny po szczepieniu, ale postępował i następnego dnia, utrata całkowita. W tych pierwszych dwóch lub trzech dniach jeszcze reagował na bodźce zewnętrzne i mówił, co w postępującym uszkodzeniu neurologicznym zanikło pod koniec pierwszego ok. tygodnia po szczepieniu. Po prostu masakrowało mu układ nerwowy i tracił to, co potrafił. [..]" https://www.youtube.com/watch?v=28hfrsFvCjA "[..] video świetnie obrazuje przypadek mojego syna. Z tą różnicą, że ta mała ma postępujące uszkodzenia neurologiczne, które zaczęły się w kilka godzin po szczepieniu i rozciągnęły się w miesiącach, natomiast w przypadku mojego syna, uszkodzenia postępowały bardzo szybko i nie rozciągały się w miesiącach, a w dniach. Ta mała nie wydaje się mieć autyzmu, jednak widać wyraźne otępienie, u mojego syna natomiast koniec końców uszkodzenie neurologiczne skutkowało również autyzmem, ponieważ autyzm jest chorobą współistniejącą, może pojawić się w skutku uszkodzenia neurologicznego również." 
http://szczepienie.blogspot.com/p/encefalopatia-autyzm-mmr-szczepienia.html


MMR
P.M. Córka już zaczynała chodzić i mówić. Około 10-12 dni po szczepieniu: zrobiła się bezwładna, przelewała się przez ręce, przestała raczkować i chodzić miała wtedy 18 miesięcy. Potem - po miała częściowy bezwład nóżki i częsty stupor. Nic. Milczenie, brak głosu, mętny wzrok... To było 16 lat temu i nikt z nas nie miał pojęcia że coś takiego jak NOP istnieje. Dopiero po latach to stało się jasne. Jest już prawie dorosła. Wiele lat rehabilitacji, baseny, logopedzi, psycholodzy i mnóstwo kasy. Jeszcze dwa lata temu bawiła się lalkami... 




"Mam może głupie pytanie może nie .. zaryzykuję .. Syn zaczynał pięknie mówić mówił wiele słów zdań .. szczepieniu swinka Odra i rozyczka ... zamilkl tzn przestał mówić aktualnie ma ponad 3 lata i tyle słów nie mówi co mówił kiedyś .. Czy jest jakakolwiek możliwość by się dowiedzieć czy to szczepienie na to wpłynęło Strasznie mnie to gnębi i męczy. Aktualnie chodzimy na terapię logopedyczna i bardzo opornie to idzie .. Chciałabym się dowiedzieć czy to możliwe ze to szczepienie tak pogmatwalo ."
http://szczepienie.blogspot.com/p/encefalopatia-autyzm-mmr-szczepienia.html
Żródło https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/968695573177935/ (tylko dla członków grupy https://www.facebook.com/groups/779018065479021/

Magda P. Mój synek został zaszczepiony priorixem/świnka, odra i rozyczka/dopiero po 4 urodzinach. Odczyn wg otrzymanej inf następuje między 7-10 dobą. Na 8 dobę dostał gorączki. Utrzymywała się dwa tygodnie bez objawów infekcji. Robilam badania. Dostał w tym czasie:niedokrwistość, nadplytkowosc, podwyzszone crp /miesiac przed szczepieniem badania super/ Przeleczony antybiotykiem w związku z crp. Okazało się ze dostał ostrego zapalenia osierdzia z zagrożeniem tamponady serca... przypadek?
Katarzyna R.  Moja cora po szczepionce Odra świnka rozyczka zachorowała. Nikt nie umiał jej zdiagnozować. Ale zaczęło się od razu od szczepienia. Córcia nie żyje już ponad rok. Nikt nie został ukarany. Od razu po szczepieniu córka była niespokojnia bardzo pobudzona. Zaczęła mieć zachowania autoagresywne. Corke ciągle się chciało pić. Zaczęła puchnac. Z dziecka wazacego w dniu szczepienia 9 kg po miesiącu miała 15 kg. Wylądowaliśmy w szpitalu na Oiomie tam sepsa zapalenie płuc niewydolności wątroby. Od tego się zaczęło....
walka trwała niewiele ponad 3 lata. Zmarła przed 5 urodzinami.
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1269879683039457

Maria P. Mam dwóch synków:) Jeden po MMR przestał mówić, ma teraz 8 lat i już prawie mówi idealnie, aczkolwiek z logopedą dalej się przyjaźni:/ Młodszy... myślałam od początku, by go w ogóle nie szczepić...ale w szpitalu, juz jak przyjechałam rodzić, jakoś straciłam odwagę i podpisałam zgodę. Mały został zaszczepiony na cholerną gruźlice i wzw. No i niby wszytko było ok. Jak miał 6 tygodni, w domu wszyscy chorowali i nie pozwoliłam go zaszczepić (ku ogromnemu niezadowoleniu lekarki, wcisnęła mi papier ze odmawiam, podpisałam, bo miałam zamiar dalej szczepić tylko obowiązkowymi...), no i mial 11 tygodni i został zaszczepiony tym refundowany infanrixem. Po 2 dniach spuchła mu ręka tam, gdzie mial gruźlice. poszłam do naszej pediatry, wprost mi powiedziała, ze gruźlica sie aktywowała po tym infanrixie. minęło kilka dni i zrobił sie rumień na calym barku, doszła gorączka - ponad 40 stopni, mimo wcześniejszego podania panadolu. Pani doktor nasza oczywiście zgłosiła do sanepidu powiklanie. Wylądowaliśmy w szpitalu, oczywiście NIKT nie wiązał tego ze szczepieniem,matka wymysla, chirurg mi powiedziała, ze to ja zabrudziłam rane po szczep. na gruzlice... oczywiście maly dostał 2 bardzo silne antybiotyki, wszystko sie dobrze skończyło po 2 tygodniach. Bogu dzieki! oczywiscie nadal nikt, oprocz mojej pediatry, nie wiązał tego ze szczepieniem... nawet bylam wyśmiewana... pani od chorób gruzliczych po minutowej wizycie i obejrzeniu zagojonej juz ranki tez oczywiście nie stwierdziła związku. Nieważne. My sie juz nie szczepimy. Oczywiście mam teraz duzo większa wiedzę na ten temat. Ale na bilansie dwulatka znowu podpisałam odmowe szczepień... nie znalazłam wtedy info by tego nie robic... Teraz dostałam list z sanepidu, by sie zgłosić na szczepienia...
Joanna Ch-R moje dziecko dostało żółtaczki po szczepionce na żółtaczkę, trafiło na tydzień do szpitala, gdzie lekarze nie widzieli związku pomiedzy wszczepieniem wirusow, a chorobą wirusową. Uparlam sie, zgłosiłam w sanepidzie. Sanepid odradził dalszych szczepień. Teraz, gdy w przychodni zmuszają mnie do zaszczepienia kolejnymi dawkami, odpowiadam, ze sanepid zabronił

Agnieszka O. dzięki bogu mam za sobą już szczepionki mojej małej jak na razie i dzięki bogu nie skusiłam się że na żadne płatne typu 3w1 czy cholera wie co...ale lekarze tak namawiali że czasem człowiek się czuł jak wyrodna matka aa i co po każdej szczepionce moja chorowała ...reakcja lekarza ŻADNA!!!! cytat noo tak mambyć to normalne.

Bożena K. Mój syn szczepiony z zachowaniem wszelkich zasad ostrożności: przed każdym szczepieniem badania morfo, crp, 3-miesięczne odstępyw między szczepieniami, a do tego nigdy nie chorował, nawet katarku nie miał. I co mi to dało? Tyle, że dziś nie potrafie pomóc własnemu dziecku. A zapowiadało sie tak pięknie: bezproblemowa ciąża, wzorcowy poród, zdrowe dziecko, książkowy rozwój, tylko jeszcze szczepienia i będziemy sobie żyli długo i szczęśliwie. Do dziś załuję, że wtedy nie wiedziałam tyle, co teraz... nigdy bym nie dopisała tego ostatniego punktu w naszym planie na szczęśliwe życie


Marta B. Mój synek po podaniu tej szczepionki krzyczał bez przerwy przez ponad trzy godziny. Miał duży obrzęk na udzie. W przychodni zignorowano te objawy gdy informowałam o tym przed kolejnym szczepieniem. Twierdzono że to normalne.

Anna L. obrzęk, bolesność, zaczerwienienie i gorączka podchodząca do 40 st a co na to lekarz? to normalne i dobrze że były odczyny bo widać że organizm walczy i nie ma po co histeryzować...
Karolina L. Mój synek właśnie po tej szczepionce wycofał się,zamknął w sobie! Jestem pewna ze to ona wywołała autyzm u mojego synka!

Emilia W. Węcłaś Całkowity regres i padaczka

Anna W.  My po tej szczepionce mało nie straciliśmy syna.

Veronika M. Moje dziecko po tej szczepionce miało obturacyjne zapalenie oskrzeli które ok co 6 tygodni nawracało. Na szczęście po roku spokój.

Karolina M. Moj miał po tym NOP w 5 msc po 3 dawce ... Drgawki i podejrzenie padaczki ... 2 doby ma neurologii dziecięcej ... Najgorsze w moim życiu ... Nie polecam...

Katarzyna L. Urodziłam wcześniaka w 33 tyg.ciąży, Wszystko ok z nią i rozwój do tej prory prawidłowy. Po ok 2 tygodniach od narodzin została zaszczepiona na grużlicę i wzw b. Następnym szczepieniem było 5w1 i po tym szczepieniu po ok 2 tygodniach córka zaczęła być wycofana. Patrzyła jakby mętnie przed siebie, nie bardzo reagowała na mnie czy męża. Poszłam to zglosić do pediatry, bo róznica w jej zachowaniu i reakcjach była wg mnie duża. Nic pani dr nie zrobiła, nic nie zaleciła.. 
z

Kasia J. W ulotce jest napisane że może wystąpić bezdech a lekarz mojego dziecka powiedział ze to niemożliwe w momencie kiedy miałam ostra jazde po szczepieniach w postaci właśnie zaniku oddychania u dziecka. Wydrukuje ten teks i położę go lekarzowi na biurku przy najbliższej wizycie!!!!


Mój syn po dtap blonica tezec krztusiec mial bezdech cud ze weszlam do pokoju I zobaczylam ze nie oddycha bo bylby kolejna ofiara smierci lozeczkowej, później poszczepienne zapalenie jelit biegunki I wymioty przewlekle przez 1.5 roku...do tego krztusiec poszczepienny I autyzm. ..w angielskiej wersji językowej ulotki o dtap autyzm jest wymieniony jako ewentualne powiklanie poszczepienne. .I my je mamy. A mialam zdrowe dziecko. ..do czasu. 

SIDS
Teściowa ( 45 lat temu ) ur zdrową córeczkę 10 punktów i 4 kg ,wtedy dzieci były z mamą tylko na karmienie co 3 godz, przez pierwszą dobę dzieciątko super jadło po karmieniu pielęgniarka zabrała dziecko na szczepienie ,na następne karmienie nie przyniesiono jej bo -- lekarz ją bada bo coś nie tak ....następne karmienie z dzieckiem jest źle ....przy następnym TRAGICZNA wiadomość :( dziecko zmarło...w akcie zgonu wpis- zapalenie mózgu :( 

Siostra miała 3 synów i w końcu urodziła upragnioną córeczkę zdrowa 9 punktów waga 3,600 ,,,, szczepienie w wieku 6 miesięcy ( szczepienie było w godz popołudniowych ) dziecko zasnęło godz po szczepieniu spała całą noc jak nigdy rano mama chce nakarmić wybudza, a dziecko niestety zimne :( pogotowie,,,, potwierdzenie zgonu :( :(tata oszalał wziął małą na ręce zamknął się w pokoju i nie chciał wydać ciała TRAGEDIA nie do wyobrażenia ,,w akcie zgonu wpisane śmierć na wskutek reakcji na szczepienie, W rozmowie z lekarzem wyszło że dziecko miało lekki katar i dlatego tak zareagował organizm ...... i niech mi ktokolwiek powie że katar nie jest przeciw wskazaniem do szczepienia !!! nie mam odwagi poprosić od tych kobiet tych aktów zgonu i po kserować ,,,,niech ktokolwiek mi powie o szczepieniu to tym bym w pysk strzeliła,,, 

Moja córcia w dniu wyjścia ze szpitala zsiniała w trakcie snu,,,oczy jej uciekały,miała drgawki a te fachowe kitle powiedzieli mi że to reakcja na szpital-dom 
po kolejnym szczepieniu a zaszczepiłam po porodzie dopiero w 12 tyg córcia spała 5 godz gdzie wstawała do jedzenia po dwóch ,,wzięłam ja na ręce zaczęłam budzić dziecko w krzyk ...płacz nie wyobrażalny,,wyginanie ciałka ....drganie nóżek...:( i tak pół nocy płakałam z nią i z mężem nad jej cierpieniem....niestety piersi już nie umiała ssać karmiłam to maleństwo łyżeczką... żaden lekarz nic mi nigdy nie powiedział o powikłaniach tak strasznych tylko o możliwym obrzęku i gorączce ? dlaczego mi nie powiedziano jak w takim przypadku postępować ? myślałam ze wiem już wszystko to moje 4 dziecko :( niestety od tego czasu nie ufam kitlom

Moj synek w wieku 7 tyg byl szczepiony szczepionka refundowana w dniu szczepienia po poludniu bardzo plakal A 6 dni pozniej mial powazny epizod bezdechu, w szpitalu stwierdzono ze neurologicznie jest ok, saturacje tez mial prawidlowa
https://portal.abczdrowie.pl/pytania/bezdech-u-dziecka-po-szczepieniu

Więcej informacji na temat bezdechu
http://szczepienie.blogspot.com/p/sids-suds-sudc-vids-vaccine-szczepienie.html





Basia Łuczyńska – zmarła dwa dni po szczepieniu
"Jesteśmy rodzicami półrocznej Basieńki Łuczyńskiej. Nasza córeczka świetnie się rozwijała do 8 stycznia 2014 r., wtedy zaczęło się piekło po szczepionce Infanrix Hexa - jest to skojarzona szczepionka 6 w1, która miała być bezpieczna, tak nas zapewniano... A okazała się płatną trucizną. Następnego dnia Basia była bardzo niespokojna, nie chciała jeść, pić, ssać smoczka. Budziła się co chwilę, płakała i tak całą noc. Gdy nie było poprawy pojechaliśmy prywatnie do lekarza, który stwierdził zapalenie ucha oraz gardła i skierował nas do szpitala. Pojechaliśmy tam, nikt nie brał pod uwagę niepożądanego odczynu poszczepiennego. Pani doktor wyśmiała nas, stwierdziła, że idzie zapalenie płuc i pod tym kątem leczyła córeczkę. Podali kroplówkę, antybiotyki, a jej stan się nie poprawiał. Płakała, pociła się, mimo, że nie miała gorączki. W sobotę było jeszcze gorzej – przy prawidłowej temperaturze dostała osłabienia, ciężko oddychała. Lekarka stwierdziła, że to normalne. Byliśmy przerażeni tym, baliśmy się o Basieńkę, ale to nie my byliśmy lekarzami, była pod opieką, tak myśleliśmy. Gdy koło południa osłabła, wezwaliśmy lekarkę. Nagle spadła temperatura, niunia miała zimne rączki, sine ustka, spadła saturacja, na czole zaczęły wychodzić plamki. Byliśmy sami w pokoju, poszłam po panią doktor, która nie miała zielonego pojęcia co robić.
Wezwano ordynatora, gdy wpadł do pokoju ręce mu się trzęsły. Prosił o leki, których nie było, podał sól fizjologiczną... Kazał nam wyjść, powiedział, że będą intubować i szykować ją do przewiezienia do szpitala do Łodzi… Nie zapomnę jej oczu, które latały jak lalce i wołała „Aaaa....” ostatni raz…
Tak ostatni raz ją widzieliśmy, potem zabrano Basię do pokoju zabiegowego, żeby szykować córcie do przewiezienia. Czekaliśmy z całą rodziną na korytarzu, modliliśmy się by Basia żyła... Nikt o niczym nas nie informował, nie wiedzieliśmy co się dzieje, czemu nie ma karetki…
Po godzinie gdy nerwy puszczały, wyszedł lekarz i powiedział ze stan Basi jest ciężki, ale stabilny, że musieli reanimować. Dla nas to byl szok, jak zły sen. Dwa dni wcześniej bawiła się, śmiała, a teraz... Zapewniali, że będzie dobrze, trzeba czekać na karetkę, która jak się okazało później jechała ponad 3 godziny... Nikt nam nie powiedział, ze można wezwać prywatną, jednak dowiedziała się tego ciocia Basi i została przez nas później wezwana. Karetki zdublowały się i przyjechały jednocześnie. Wszyscy byli w pokoju zabiegowym, nikt nie wychodził... Zapytaliśmy czemu nie zabierają Basi, nic nie odpowiadali. Gdy otworzyli drzwi, ordynator pokręcił głowa i powiedział, że Basia nie żyje... Nasza malutka, kochana córeczka leżała tam zimna, zmieniona na twarzy... tuliłam ją, myślałam, że to nieprawda, śpi, obudzi się, będzie się śmiać jak zawsze... Długo to do nas nie docierało, że straciliśmy ją na zawsze i choć mija tydzień, miesiąc, rok, ból jest ten sam... Teraz miałaby dwa latka, a my nigdy nie dowiemy się jaka by teraz była, co by lubiła...
Nikt nie informuje nas o powikłaniach poszczepiennych, lekarze nie biorą tego pod uwagę. Zapewniają, że szczepienia są bezpieczne, gdyby tak było nasze aniołki byłyby dziś z nami, a wiele dzieci by nie cierpiało z powodu chorób, które są skutkiem szczepień.
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1080966781930749 https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1759521720741915

Historia wcześniaków
Dnia 11.08.2009 r. w Lublinie urodziły się nasze ukochane dzieciątka, Dawidek i Szymonek.
Dnia 28.10.2009 r. dzieci zostały zaszczepione obowiązkową szczepionką przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi oraz dodatkowo przeciwko pneumokokom. Biorąc pod uwagę wiek korygowany wcześniaków, dzieci w chwili szczepienia miały 11 dni i, jak się później okazało, nie powinny mieć podane jednego dnia tylu szczepionek, gdyż po wielu przebytych chorobach ich osłabione organizmy nie były w stanie poradzić sobie z tymi preparatami. Jak się później dowiadywaliśmy, żadne inne wcześniaki, które urodziły się w podobnym terminie, co nasze dzieci, nie były poddawane szczepieniom, tylko odroczono je nawet do ukończenia pierwszego roku życia dziecka, by mógł się wykształcić silniejszy system odpornościowy organizmu. Powszechnie wiadomo, że układ odpornościowy wcześniaka, który po urodzeniu przeszedł wiele chorób, nie jest tak wykształcony jak u zdrowego dziecka urodzonego o czasie. Szkoda tylko, że tą wiedzą nie dysponowaliśmy wcześniej...
Obydwaj chłopcy w tym samym czasie po pierwszej dawce szczepień dostali dyskretnego oczopląsu. Nie przyszło nam do głowy, że przyczyną takiego stanu może być szczepienie, chociaż jest to objaw neurologiczny. Nasza pediatra na kontroli również zlekceważyła ten objaw i 10.12.2009 r. podała dzieciom drugą dawkę tych samych szczepionek, jednocześnie wypisując nam skierowanie do neurologa, ponieważ stwierdziła, że oczopląs jest bardzo niepokojącym objawem neurologicznym.
Po drugiej dawce szczepień ruszyła cała lawina problemów. Szymonek przez tydzień miał wysoką gorączkę, u obu chłopców bardzo nasilił się oczopląs i z dnia na dzień ich stan zaczął się pogarszać. Chłopcy stopniowo tracili uzyskane do tej pory umiejętności, z których wcześniej tak bardzo się cieszyliśmy. Szymonek przestał podnosić główkę, nie bawił się już rączkami, przestał głużyć, potem utraciliśmy z nim kontakt wzrokowy, do dziś nie wiadomo, w jakim stopniu widzi (a dzieci od urodzenia pozostawały pod opieką znanego lekarza okulisty od wcześniaków, który stwierdził po kilku wizytach, że ze wzrokiem u dzieci jest wszystko w porządku i nie wymagają już kontroli okulisty). Dzieciom globalnie wzrosło napięcie mięśniowe, pomimo stałej rehabilitacji gołym okiem było widać drastyczne pogorszenie stanu dzieci. Kondycja Dawidka również uległa widocznemu pogorszeniu, lecz był w lepszym stanie niż brat. Po kilku miesiącach u Szymonka dołączyła jeszcze padaczka, jak się później okazało, lekooporna.
Byliśmy w szoku, nie wiedzieliśmy, co się dzieje, z czasem zaczęliśmy się domyślać, że to szczepienie wywołało taki stan u dzieci. Zaczęły się pojawiać ciche głosy niewielu lekarzy, rehabilitantów, że tak się czasami zdarza po szczepieniu. Jeden z lekarzy z Warszawy orzekł, że u dzieci mógł nastąpić obrzęk mózgu i powinny być hospitalizowane. Jednocześnie zakazał dalszego szczepienia chłopców.
Niestety większość specjalistów nam nie wierzyła i kazała kontynuować szczepienia. Nie przekonywały ich argumenty, że dzieci przestały się rozwijać i że swoje umiejętności utraciły po podaniu szczepionek. W kartach lekarskich na kolejnych wizytach kontrolnych zamieszczone są wpisy o regresie rozwoju, mimo że na wcześniejszej wizycie zostało zapisane: „rozwój prawidłowy”.
W pierwszym roku życia stwierdzono u dzieci również uszkodzenie nerwu wzrokowego, choć nerw wzrokowy był wcześniej badany i w karcie lekarskiej znajduje się zapis: „tarcza nerwu wzrokowego o granicach wyraźnych”.
Zostaliśmy pozostawieni sami sobie z ogromnym problemem, z dwójką poważnie chorych dzieci. Chłopcy nie rozwijają się niestety prawidłowo, pomimo że staraliśmy się robić wszystko, i nie ustajemy w tych działaniach, codziennie ich rehabilitując w domu i w ośrodkach, prywatnie i państwowo, również swoimi siłami.
Chłopcy mają teraz 20 miesiące, ale zakres ich umiejętności jest bardzo niewielki, nie siedzą samodzielnie, nie raczkują, chodzenie pozostaje w sferze naszych marzeń.
Szymonek ma postawioną diagnozę mózgowe porażenie dziecięce – postać najcięższa czterokończynowa, padaczka lekooporna, uszkodzenie nerwu wzrokowego (nie wiadomo, jak widzi, ponieważ nie posługuje się wzrokiem).
Niestety, Dawidek także cierpi na mózgowe porażenie dziecięce – postać jeszcze niezdiagnozowana i również uszkodzenie nerwu wzrokowego, ale wiemy, że widzi, ponieważ posługuje się wzrokiem.
Strasznym szokiem i tragedią dla rodziców jest chore dziecko, jednak dwoje tak bardzo chorych dzieci, które wcześniej prawidłowo się rozwijały, to ciężar bardzo trudny do uniesienia i ogromna trauma dla nas, rodziców.
Dla naszych ukochanych chłopców nie ma już chyba cudownego leku, jedyną nadzieją jest żmudna codzienna rehabilitacja – ciężka praca dla naszych dzieci i dla nas. W naszym życiu wszystko postawiliśmy na jedną kartę, robimy wszystko, by ratować dzieci. Są małe, ich mózgi bardzo plastyczne, więc można jeszcze dużo zrobić. Problemem są jedynie finanse, ponieważ wszelkie koszty związane z rehabilitacją, leczeniem, wyjazdami na wizyty lekarskie, często poza Lublin, musimy ponosić sami. A wydatki są niemałe, ponieważ musimy je ponosić podwójnie.
Przykładowo, koszt turnusu rehabilitacyjnego wynosi 9600 zł, lepsze turnusy przynoszące efekty to wydatek 24 000 zł na 2 tygodnie. Dla przeciętnego człowieka o ogromne kwoty. Dlatego w tym miejscu zwracamy się z prośbą do Państwa o pomoc finansową, która zostanie wykorzystana tylko i wyłącznie na rehabilitację i leczenie naszych dzieci.
http://www.szymonekidawidek.pl/o-nas




13-letnia Weronika kilka miesięcy temu w wyniku odczynu poszczepiennego straciła wzrok. Tuż po szczepionce na błonicę, krztusiec i tężec dziewczynka zaczęła źle się czuć. Z czasem straciła wzrok. Weronika była diagnozowana w kilku szpitalach, jednak brak jest ostatecznej diagnozy i propozycji leczenia.
Elżbieta Jaworowicz:  Zrobiłam ten reportaż przecież głównie dlatego, nie żeby zgłębiać wyroki opatrzności czy Hiobowy los jakiejś rodziny, chociaż to też, ale żeby pomóc Weronice. Weronice, która tak pięknie śpiewa, występuje w zespole ludowym i jest wiecznie uśmiechnięta i w 5 miesięcy dziecko straciło wzrok.
Prof. Krzysztof Bielecki, chirurg:
- Bardzo jestem wdzięczny za ten program i za ten temat. Ja współodczuwam państwa dramat i zwłaszcza Weroniki, ale od razu na wstępie chcę powiedzieć….. to daje początek dyskusji. Dlaczego publiczna kampania szczepienia wszystkich, bo mamy obowiązek, jest kalendarz szczepień żeby zlikwidować występowanie choroby, błonicy, krztuśca, tężca…..
- EJ: To na co właśnie dziewczynka została zaszczepiona?
- KB: To, że ludzie nie chorują w Polsce tak często na tę chorobę jest dzięki masowym szczepieniom ;)
- EJ: Czy jest możliwe żeby dziewczynka w 5 miesięcy straciła wzrok z powodu szczepionki?
- KB: Jest możliwe bo to są tzw. niepożądane odczyny poszczepienne, ale nie powinna zostać sama z rodziną.
- EJ: Ojciec woził dziewczynkę wszędzie, na Śląsk do szpitala dziecięcego w którym badali ją specjaliści, w Warszawie badali specjaliści, neurolodzy i nawet Pan profesor, bo nawet w pewnym momencie nawet u Pana profesora Szaflika był ojciec.

Prof. Jerzy Szaflik, okulista:
- Cały problem, którego skutkiem jest niewidzenie i jest związane z uszkodzeniem nerwów wzrokowych. Nerwy wzrokowe są tak najprościej mówiąc – wypustką mózgu – i uszkodzenie mózgu przenosi się na struktury pozamózgowe będące ich wypustką, czyli na nerwy wzrokowe. Nie jest to rzecz ani sporadyczna ani niespotykana. Prognoza nie jest dobra, ale nie można też tak całkowicie i 100 procentowo powiedzieć, że sprawa jest całkowicie przegrana, że jest beznadziejna
- Czy powinna być szczepiona wtedy gdy miała infekcję ucha?
Prof. Krzysztof Bielecki, chirurg:
„W zeszłym roku były 3 bardzo ciężkie powikłania poszczepienne, 107 poważnych i 2001 lekkich, taka jest skala problemu.”
http://www.dailymotion.com/video/x53izpl
https://www.facebook.com/StopPrzymusowiSzczepien/posts/1148963421823506


moje dziecko utracilo przytomnosc i to ich g***o obchodzi mam dalej szczepic i nie gadac gupot bo to nie po szczepieniu

Ignacy Ig. I prawdopodobnie nigdy już nie zaszczepię. Niestety żaden lekarz - a wielu ich stanęło na naszej drodze z powodu zdrowia Ignasia, nie potraktował poważnie jego problemów jako NOP:(

Dorota Nc. gdy chore dziecko trafia do szpitala, winą za stan zdrowia obarczają rodziców- bo nie zaszczepili dziecka, gdy zaś wystąpił ewidentny NOP bardzo rzadko oficjalnie chcą uznać winę szczepionki, najczęściej winni są zawsze rodzice, tak było w naszym wypadku po wystąpieniu NOP u mojej córeczki- zakażenie wewnątrzmaciczne- chociaż nie wyhodowano żadnej bakterii, tylko uczciwy lekarz powiedział po cichu o niepożądanym odczynie poszczepiennym.

Teresa G. W książeczce mam wpisane taką : Infanrix IPV+Hib i nie wiem czy to dokładnie ta sama, ale po szczepieniu 10.01.2013 r. moja córeczka niespełna półroczna wtedy na drugi dzień dostała zapalenia oskrzeli. Lekarka wmawiała, że to nie od tego...

Tina B. Dokladnie po tej szczepionce corka przestala sie rozwijac, utracila wszystkie umiejetnosci, dlugo nie mogla dojsc do siebie. Dopiero po detoksie i diecie bezglutenowej udalo nam sie pozbyc objawow. Bylo bardzo ciezko. Szczepionke dostala w wieku ok 5 miesiecy, objawy zniknely dopiero po prawie 2 latach. Wielu ludzi nie ma tyle szczescia. Nie polecam.

Eliza P. U nas po tym swinstwie AZS, z ktorym walczymy juz od 4 lat...

MagdaLena J. Moja corka po tym wynalazku wiele wycierpiala, miala m.in zaburzenia neur. (wzmozone nap.mies, wiotkosc do dzis), zapalenie skory, objawy zatrucia , czeste zapalenia ucha, odpornosc siie po tym swinstwie obnizyla. szczepilam gdy ufalam na slowo lekarzom, malo jeszcze czytalam , nie mialam wiedzy .

Aneta Marta Magdalena D. 6w1 nop-y u mojej corki m.in duszenie sie, problemy psychiczne itd. = decyzja nie szczepie. […] Moje dziecko jedynie uratowala modlitwa.

Monika O-P. A co do lekarzy z przychodni to już dawno pisałam, że pracują jak w fabryce. Miałam odwagę odmówić szczepienia dziecka i jest dziś ze mną. Dwa dni po stwierdzeniu, że dziecko można szczepić znalazło się ono w szpitalu z zapaleniem płuc, poważnymi bakteriami i znacznym przekroczeniem norm bilirubiny (ostatnie na papierze przeze mnie pokazywane lekarzowi). W szpitalu poinformowano mnie, że przy samych wynikach jakie pokazałam lekarzowi szczepienie winno być odroczone... Brak słów!!!!!!!!!!!!!

Natalia Śn. Ból w miejscu wklucia, do tego stopnia ze Córka na dotyk wzdrygiwala sie nawet przez sen. Przez dobę nie chciała nawet ruszyć nozka trzymając ciągle napiętą.

Monika K. U nas po obu dawkach: 1. wysoka gorączka (40st) przez równe 48h, 2. zmiana całkowita zachowania: przestała na kilka tygodni przesypiać noce, rozdrażnienie; budzenie się z krzykiem w nocy; 3. AZS (nie wiązane bezpośrednio z Hexą), 4. Ból w miejscu szczepienia i płacz przy najmniejszym dotyku tej okolicy przez 72h.

Agnieszka Jan.-Kw.17 grudnia moja córka była zaszczepiona infarix hexa, w 10 tyg życia. Dzień później straciła przytomność na kilkanaście sekund, zdrętwiała jej prawa rączka i nóżka, wylądowaliśmy w szpiotalu, neurolog wykluczył, że to po szczepieniu, badania usg głowy i brzucha, morfologia, mocz i eeg prawidłowe. Do dziś totalny brak odporności: najpierw jelitówka po szpitalu, potem katar, gardło, ogólne przeziębienie i osłabienie, a to już miesiąc temu. Czy dalej mamy szczepić? Termin kolejnego szczepienia za 2 tygodnie!

Anetti E. A mozliwe,ze dziecko po szczepionce stalo sie nerwowe i nadpobudliwe? Moja corka dostala lacznie juz 3 dawki i zastanawiam sie czy to moze miec zwiazek ze szczepionkami

Aleksandra Gin. Po szczepionce Infanrix Hexa moja corka dostala ostrej biegunki trwajacej ponad tydzien. Do tego goraczkowala przez 2 dni. Pediatra zwalila wine na zabkowanie, co bylo totalna bzdura bo pierwszy zab wyskoczyl dopiero po 5 miesiacach. Zupelna ignorancja ze strony lekarza.

Magda Siko. Masakra jakas Szczepilam 2 dzieci szczepionka 5 w 1 i mój starszy syn non stop chory, 4 razy zapalenie płuc , mlodsza córka też ciągle chora ale nie szczepilam jej ostatnia dawka przypominająca ze względu na ciągle chorowanie i chyba tego nie zrobię poradzcie co robić ?????

Anna Gni. […] Moja córka ma teraz 20 miesięcy i przez prawie rok nie przesypiała mi nocy, budziła się z krzykiem, była (a raczej jeszcze jest ) nadpobudliwa. Wszystko to zaczęło się w styczniu zeszłego roku w parę dni po podaniu szczepionki 6w1. Zrobiliśmy jej serię badań wzdłuż i wszerz i wszystko ok więc najprawdopodobniej to przez szczepienie. […] ostatnie szczepienie we wrześniu tamtego roku skończyło się wysoką gorączką (40 stopni) i złym samopoczuciem, córka była bardzo nerwowa i marudna, całą noc krzyczała a ja nie wiedziałam jak jej pomóc

Katarzyna Moz. szczepilismy 6w1 infanrix hexa i nasz syn ma autyzm

Anna Lip. Gorączka ponad 39 stopni przez 4 doby, wyjątkowo oporna do zbicia. Całkowita utrata apetytu na miesiąc, gehenna z karmieniem. Synek zwykle bardzo pogodny i ożywiony, po szczepieniu był przez długi czas rozkojarzony, płaczliwy, rozdrażniony. Na szczęście szczepienia miał odroczone i pierwszą dawkę szczepienia miał w 6 miesiącu życia a nie w drugim, bo aż boje się myśleć, jak mogłoby się to skończyć.

Anna War.-To. Zaraz po szczepieniu silna opuchlizna szczepionej kończyny, utrzymująca się przez 5 dni, a potem bardzo ostry AZS.

Paulina Ser. no i u mnie po szczepieniu mala stala sie bardzo nerwowa,nadpobudliwa, szybko wpadala w zlosc i spala 13h przez 2 tygodnie po szczepieniu...do tego pierwsze 2 dni goraczka 39 stopni i ogolne oslabienie organizmu.

Beata Si. moje dziecko dwukrotnie po szczepionce wylądowało w szpitalu...rozpoznanie śródmiąższowe zapalenie płuc wysoka gorączka, nikt nawet nie pomyslał choc sugerowałam, olali i tyle, […]

Magda Tokł. Synek po 6w1. 2 tygodnie nie spał-krótkie drzemki tylko na rękach i w dzień i w nocy. Non stóp płacz, gorączka,obrzek w miejscu wklocia. Lekarz przyszedł I powiedział że przesadzam. Po drugiej dawce infekcja dróg oddech z gorączka

Jolanta St. Mój Synek dostał NOP po III dawce Infarnix Hexa, to było 6 października 2010 r. 5 godzin po szczepieniu miał miejsce krzyk mózgowy, potem powoli wyłączały się w dziecku poszczególne funkcje wcześniej nabyte typu uśmiech na widok znanej twarzy, odwracanie głowy w kierunku słyszanego dźwięku, gaworzenie, zabawa grzechotką, dziecko miało 5 miesięcy. 10 dni po szczepieniu dziecko obłe, obniżone napięcie mięśniowe, brak kontaktu wzrokowego, brak reakcji na bodźce, jedyne objawy te krzyk, poza tym, wyginanie w literę C, zaparcia do 6 dni u dziecka karmionego wyłącznie piersią, stwierdzone opóźnienie w rozwoju. częste bardzo widoczne pulsowanie ciemienia.

Irena Kry.-Bi. mój synek ma opóźnienie mowy (w badaniu EEG we śnie wyszło zaburzenia w obszarze mowy i wyładowania padaczkowe) a nie całe 2 miesiące później wykryto nowotwór kości mięsak Ewinga! w 14 mieś.dostał 4 dawkę szczepionki przeciw pneumokokom Prevenar 13 a wcześniej dostał 3 dawki Prevenar. Na bilansie dwulatka zbagatelizowano jego brak mowy...więc napewno wyślę skargę!!!

Irona RW Prevenar  Moj się cofnął w rozwoju i zdiagnozowano u niego autyzm Po 6godzinach gorączka a w tydzień stracił wszystkie nabyte umiejętności

Beata Si. Mój synek wyszedł ale...po tym pierwzym szczepieniu, w dniu porodu przeszedł zapalenie płuc, z czterem odmami, a po tych kolejnh tylko hospitalizacja, i leczenie antybiotykai wszystkie pobyty z rozpozaniem zapalenie płuc zmiany w obrazie RTg brak zmian osłuchowych

Anna Szlą. po 3 dawce Infarnix córka w ciągu dwóch tygodni przestała się rozwijać i zaczęły się pierwsze napady padaczkowe

Aleksandra Sech. Druga dawka Infanrix Hexa. 11 godzin później: zaczęło się od przeraźliwego płaczu. Uspokoiła się na dwie minutki i zaczęło się.. Zaczęła się dusić, nie umiała złapać powietrza. Najpierw zsiniały wargi, później cała buzia. Co jakiś czas łapała oddech i znowu go traciła. Później zaczęła tracić przytomność, ale na szczęście jakoś udało mi się ją 'ocucić'. Przed przyjazdem karetki wszystko ustało. W szpitalu PEDIATRA ją tylko osłuchała i stwierdziła, że pewnie zachłysnęła się śliną albo ścisnęłam ją za nóżkę..
Na wypisie widnieje 'niespokojna po szczepieniu'. Ani słowa o duszeniu się i sinieniu..

Jolanta Sta. STOP NOP - po tej szczepionce moje dziecko cofnęło się w rozwoju, było to dramatyczne, w wieku 7 miesięcy, położone na brzuszku ledwo dźwigało głowę, przez prawie rok odnosiłam wrażenie, że moje dziecko to oddychająca szmaciana lalka obojętna na wszystko. Walczyłam o rehabilitację, ale neurolog w moim mieście uważał, że wszystko jest w porządku. Dopiero neurolog we Wrocławiu wystawił skierowanie na rehabilitację. Pediatra bez cienia wątpliwości zgłosił NOP, był to drugi przypadek tego typu w jego przychodni. Walka o dziecko polegała na ponad rocznej żmudnej, ciężkiej rehabilitacji, którą dziecko bardzo źle znosiło, a ja miałam podejrzenia o autyzm, bo tak synek reagował na rehabilitację i nie było żadnej współpracy i tym samym nadzieje na wyzdrowienie blakły, jednakże walczyłam nieustannie. Jednocześnie prowadziłam odtruwanie homeopatyczne i pilnowałam diety. Pojawiły się sukcesy. Gdy dziecko skończyło ponad rok, pierwszy raz samodzielnie usiadło, zaczęło raczkować w wieku półtora roczku, a pierwszy samodzielny kroczek wykonało tydzień przed drugimi urodzinkami. Jednakże reperkusje tego szczepienia, chociaż może i wcześniejszych także, odczuwamy po dziś dzień i pewnie odczuwać będziemy. Dziecko bardzo często choruje, ponadto ma stwierdzoną alergię wziewną praktycznie na wszystko, przed nami dalsze badania, ponieważ problemy pokarmowe nie zostały rozwiązane, także podejrzewamy alergię pokarmową, do tego dochodzi nadpobudliwość, drażliwość, kłopoty ze snem. Aż trudno uwierzyć, że nasz przypadek może być osobliwy odnośnie zgłoszenia NOP do sanepidu. Jest wpis o NOP w karcie szczepień, jednakże lekarz odmówił odnotowania tego faktu w książeczce zdrowia dziecka i nawet dzwoniłam do sanepidu z pytaniem, czy jest jakaś możliwość, by zmusić lekarza, aby tego wpisu dokonał, i niestety, takiej możliwości nie ma.

Marta M. Nasza przygoda ze szczepieniami zakończyła się, jak Nasz syn miał 6 mies. pomimo olbrzymiego lobby zewsząd, zdecydowaliśmy, że stop!, że nie będziemy szczepić! Początkowo przerażały listy z przychodni ale na razie cisza.... Po pierwszej szczepionce w 6 - tym tygodniu życia ( pomijam te, które dostał w szpitalu bez zgody
!). Zdecydowaliśmy, że nie! Pierwsza szczepionka w przychodni i wszystko niby ok. Wróciliśmy do domu - też w miarę ok. Po dwóch godzinach ból brzucha, płacz i krzyk graniczący z płaczem neurologicznym. Wycieczki po szpitalach i aptekach. I niestety jedynie w aptece pomogli. Szpitale ( w moim odczuciu) nie przyjmują dzieci z NOP. Nasz aktualnie już jako prawie czterolatek Syn owszem choruje ale nie częściej niż inni i wynika to z tego, że poszedł do przedszkola. Ma katary i kaszle. Jako roczniak przeszedł różyczkę. Siedzieliśmy przy nim non stop bo lekarz, który nas odwiedził był oburzony, że dziecko nie było szczepione. Wysypka trwała 3 dni. Po tygodniu wrócił do przedszkola. Mogłabym tak pisać jeszcze długo ale nie o to chodzi... Nie zachęcam ani nie zniechęcam. Sama miałam dylemat. Jest to tak bardzo zmienne osobniczo, że ciężko dać tę złotą receptę. Najważniejsze aby obserwować swoje dzieci... Dla Nas na chwilę obecną "stop" szczepionkom


Aneta Marta Magdalena Do. Wydaje mi sie ze szkodliwosc szczepionki nie jest zalezna od nazwy firmy lecz ze wszystkie 6w1 sa szkodliwe. Szczepilam dziecko 6w1 + rotovirus= 7 w 1 czasie w anglii/ tu nie podaja nazw firm/ a tez mialo mnostwo powiklan i nie tylko typu lekkie: goraczka, biegunka, wymioty lecz powazne typu duszenie sie, drgawki, jakby paraliz mowy, problemy psychiczne/ciagla machanie glowa,drapanie sie, dziwne ataki placzu, krzyku/ i wiele innych ponad 20..

Kornelia Izyd. SYN MOJEJ SIOSTRY PO SZCZEPIONCE 6W1 ZATRZYMAŁ SIE Z ROZWOJEM... DO TEGO BRAK APETYTU I WIELKI, WIELKI PŁACZ.... było to 6 lat temu, dzięki rehabilitacji dziecko jest dobrze rozwijającym się chłopcem bez powikłań. Ale nie chce myśleć co by było gdyby nie rehabilitacje.

Karolina Pię. raz w życiu zaszczepiłam niedoleczone dziecko. Pielęgniarka przekonywała mnie, że to tylko katar, nic się nie stanie. To było polio plus błonica-tężec-krztusiec. Następnego dnia, kiedy jechaliśmy w nocy do lekarza, z córką o prawie 39 st gorączki, która narzekała na silny ból lewej strony ciała, postanowiliśmy, że nigdy więcej nie zaufamy osobie namawiającej do szczepienia. Zaszczepienie dziecka z katarem skończyło się sześciotygodniową infekcją, przewlekłym katarem z gorączką, a finalnie- zapaleniem obustronnym ucha środkowego, co rozpoznaliśmy dopiero, kiedy córka przestała nas słyszeć. Nie wspomnę o takich atrakcjach podczas wcześniejszych szczepień, jak zachorowanie dziecka na różyczkę dokładnie 8 dni po szczepieniu na różyczkę. NIKT NIGDY nie donotował zgłaszanych przez nas silnych odczynów poszczepiennych...

Aneta Grzyb. Dziecko mojej koleżanki było całkowicie zdrowe, dostało szczepione skojarzona m. innymi na rotawirusa i dostało ostrego zapalenia płuc, później jeszcze inne zakażenie bakteryjne całego organizmu, leżało tydzień w śpiączce

Kamila J.-Ruch. A może w karcie szczepień wpisują czym szczepili i numer serii? Córka miała 16 dawek ostatnie szczepienia w 2009 roku dopiero pojawia się poprawa jej samopoczucia i ból głowy zelżal trochę ...w jednym skierowaniu mam diagnozę cephalitis- zapalenie mózgu...chciałabym sprawdzić te wszystkie ulotki szczepionki tylko skad mam wiedzieć które jak mam tylko daty w ksiazeczce dziecka...?

Anna Wa.-Śm.Jestem mamą 4 miesięcznej Natalii w listopadzie córka dostała pomimo kataru szczepionkę 5 w 1 . Około 2 godzin po szczepieniu dziecko miało 38.5 gorączki wieczorem już 40.0 stopni gorączki byłam bardzo przestraszona dzwoniłam w ten dzień do przychodni ale nikt nie odbierał . Na drugi dzień gorączka ustąpiła ale mała i tak jeszcze przez 3 doby zachowywała się nienaturalnie ciągle spała albo płakała . I moje pytanie czy dalej szczepić ? Odwlekam o od grudnia a po wczorajszej informacji na samą myśl o szczepieniu małej boli mnie żołądek . Poradźcie co robić ?

Ilona Głuch. Po szczepieniu dziecka wylądowaliśmy w szpitalu. W miejscu, gdzie powinno się pomagać czulam się jedyną odpowiedzialną za stan jego zdrowia. Mieliśmy DUZO szczesia. Teraz juz wiem, ze ząbkowanie tez jest przeciwskazaniem do szczepień!

Nasz synek poza rozpulchnionymi dziąsłami nie mial zadnych innych oznak. Do tego by zauwazyc 6 zębów musial byc potrzebny chirurg i radiolog o 2 w nocy na odziale dziecięcym. Nieoficjanie usłyszeliśmy, ze dziecko nie powinno zostac zaszczepione.

Badanie dziecka przed szczepieniem wygląda gorzej niż wizyta z psem u weterynarza!

Krzysztof Stef. Nasza córcia byla szczepiona w 3cim miesiacu zycia po raz ostatni. Od tamtego czasu zupelnie zrezygnowalismy ze szczepien. Badanie kwalifikacyjne do wspomnianego szczepienia wygladalo tak, ze w kabarecie lepiej by tego nie zagrali Lekarz spojrzal na dziecko i mowi: jest ok, mozna szczepic

Bożena Syn. Moje dziecko też zostało zaszczepione podczas choroby, kaszel i katar, a także osłabienie nie były dla lekarki przeciwskazaniem...Od razu zaczęły się problemy z górnymi drogami oddechowymi, powiększyły się migdały, wreszcie cieżkie zapalenie krtani, gardła, szpital, roczny katar, tysiące wizyt u wszelakich specjalistów, łapanie każdej infekcji-mimo dbania o wszystko. Postanowiłam, ze już nigdy nie zaszczepię. Dziś syn ma 3 latka, wycięte 3 migdałki, chronię go przed infekcjami, bo gdy coś złapie, to ciągnie się długo... Młodszy synek ma 1,5 roku, nie był szczepiony na nic, zachorował RAZ teraz po świętach, zniósł to dzielnie, a starszy męczy się nadal... I ja mam się tłumaczyć instytucjom, dlaczego uważam szczepienia za zło????!!! A pieniądze na lekarzy, cierpienia dziecka i zabraną mu odpornośc...KTO NAM TO ZWRÓCI???!

Beata Zab. U nas w przychodni to standard, kaszel, katar, stan podgoraczkowy- szczepimy. Na mnie patrzą jak na wariatkę, bo czekam aż dziecku nic nie będzie

Ania Mo. Niestety lekarze dają szczepionki nawet dziecku z chorymi oskrzelami, na antybiotykach. Mnie sie to zawsze przytrafia, ze chcą szczepic syna jak jest chory, a ja zawsze jako rodzic mówię im,ze uwazam,ze dziecko jest chore i lepiej poczekam ze szczepieniem aż wyzdroweieje...

Marta K. mam dziecko chore po szczepieniach ... nie zaufam im juz nigdy i dziecka wiecej zaszczepic nie dam!

Agata P.-G. a mnie zmusili do szczepień, zagrozili karą, konsekwencjami, wydzwaniali,zmuszali itp...tak w kółko

Martusia S. ja kiedys przed szczepionka zadzwonilam do przychodni ze cora ma stan podgoraczkowy. stwierdzili ze taka goraczka to nie goraczka i oni szczepia i nie przeloza mi wizyty. PO PROSTU NIE POSZLAM. (Warszawa przychodnia na Fieldorfa)

Kamila Elżbieta Ka. To ja wysle maile. Zaden z lekarzy ktorych prosilam nie chce zglosic nop po szczepieniu w czerwcu. A teraz dostalam kolejne wezwanie na szczepienie... predzej swieta zostane niz pojde! A nop sama zglosze!

Lilia N. chce zglosic nop zglaszalam go sanepidowi i lekarce ale mnie wysmiali 6 godz po szczepieniu infanrix hexa moje dziecko stracilo przytomnosc (3,5msc) powiedzieli ze to przez bakterie e.coli ktora wykryli w moczu podczas pobytu na o. dziecięcym

Zmora Dzi. Pierwsze dziecko - az do MMR którego nie wprowadziłam juz do organizmu dziecka. Od drugiego dnia zycia, alergia. Potem doszła astma i AZS. Ciągna się do dziś. Ciągle zapalenia pułuc, oskrzeli, temperatury maksymalne, CZD, alergolodzy, nawet psycholodzy, po jednym szczepieniu krzyk przez 24 godziny. Karetka przyjechac nie chciała. Nie wiedzialam wtedy że to był krzyk mózgowy prwdopodobnie. Średniak tylko wzwb - mam wyrzuty sumienia bo też średni poziom odporności aż do 4 roku zycia. Najmłodsza bez szczepień ma 10 mieisęcy. Starszaki w jej wieku juz byli po trzec lub czterech antybiotykach. Ta ledwo katarki z lekką gorączką jeden raz.

Beata W-r Marlena Kwaskowo Kubkowa wiem, że tak jest, bo doświadczyłam tego na własnej skórze. Jedno dziecko szczepione wg kalendarza (bo też mi się wydawało, że dobrze robię, a lekarz ma na celu dobro mojego dziecka) i cała masa różnych problemów zdrowotnych począwszy od początków sepsy po pierwszym szczepieniu w 1 dobie, skończywszy na strasznych bólach stawów i głowy. ŻADEN lekarz nie chciał przyznać NOP-a, a pojawiały się po każdym kolejnym szczepieniu. Ja wtedy nawet nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak NOP Dopiero rehabilitantka nas 'oświeciła', dalej już my z mężem zaczęliśmy zgłębiać temat sami. Drugiego dziecka nie zaszczepiliśmy w ogóle. Nie choruje W OGÓLE oprócz 3 dniowej, nie groźnej infekcji wyleczonej końskimi dawkami wit.C. Rozwija się super, szybko się uczy nowych rzeczy. Ze starszym dzieckiem jest pod tym wzgl duuuży problem, bo brak koncentracji, logicznego myślenia, trudności w kojarzeniu itp. Tak więc, reasumując brak informacji ze str lekarzy nt szczepień i ich szkodliwości, a nie tylko "różowości" oraz zwykła ludzka ufność rodziców do pediatrów często się tak kończy: 'mądry Polak po szkodzie'. Bo kto przestaje szczepić? W większości rodzice, którzy doświadczyli ciężkich uszczerbków na zdrowiu swoich dzieci. A naprawdę nie jest ich mało

Joanka A. ja przestalam szczepic...niestety zbyt pozno, moje najmlodsze dziecko po szczepionce przestalo sie prawidlowo rozwijac i przejawia cechy autystyczne...starsze dziecko po kazdym szczepieniu reagowalo silna alergia-zostalo tak na stale ,najstarsze dziecko przez 10 lat szczepione zgodnie z kalendarzem ma problemy z koncentracja i kojarzeniem, silne napiecia slepa i glucha bylam ale od ponad roku nie szczepimy sie na nic!!!
dzieci od tego czasu zdrowe, nie maja zadnych infekcji!

Joanna W. kiedyś miałam możliwość rozmowy z lekarzem, który powiedział mi dobitnie nie szczep więcej, na moje pytanie czy on szczepił swoje dzieci powiedział mi "absolutnie nie"

Beata Fr. piękny fragment znalazłam "Wykazano, że rutynowa rezygnacja ze szczepienia dzieci z powodu łagodnej choroby może istotnie zakłócić i utrudnić realizację programu szczepień. Jeżeli istnieje ryzyko, że rodzice nie zgłoszą się z dzieckiem ponownie w wyznaczonym terminie, należy dołożyć wszelkich starań, aby wykorzystać do szczepienia każdą nadarzającą się okazję."

Em Ce K. Dwa dni temu usłyszałam od koleżanki pielęgniarki, że nie wierzy w szczepienia, bo przekonała się na własnych dzieciach, że są nieskuteczne (podała przykład: córka była zaszczepiona przeciwko odrze - dawniej było to szczepienie pojedyncze, a syn nie dostał szczepionki MMR i to właśnie zaszczepiona córka przyniosła do domu pełnoobjawową odrę, a syn nieszczepiony wcale nie zachorował! W jednym domu miał styczność z chorą siostrą i nie zachorował, a "wysyp" odry w pobliżu ich miejsca zamieszkania dotyczył włąśnie dzieci zaszczepionych na odrę. Czy to nie dziwne?

Marta G. Moja córka ma 2 lata, gdysie urodzila tez chcieliśmy ją szczepić skojarzonymi ale osoba ktora pracuje przy tych szczepionkach powiedziala by tego nie robic, szczepie ''starymi'' i wydłużam maksymalnie czas mniedzy szczepieniami. W przychodni patrzec na mnie nie moga bo nie wykupuje platnych szczepionek. Ciesze sie ze nie uleglam naciskom pani doktor.

Kamila Jó.-Ruch. niestety w małych miescinach nie spotkalam się z wpisywaniem nazw szczepionek i nr serii w książeczki dzieci jest tylko data szczepienia... postaram się zeskanowac i wstawić to co mam w ksiazeczce zdrowia dziecka na fb...

Agnieszka Wrób. Przekładałam 3-cie szczepienie synka 3 razy z powodu przeziębień. Jak w końcu dotarłam na szczepienie pani doktor była oburzona, że mamy aż 3-miesięczny poślizg. Oczywiście usłyszałem komentarz, że przy przeziębieniu można szczepić.

Bożena Pi.-Tor. niestety sama znam przypadek że jeśli jest gorączka i dziecko jest markotne i jest po szczepieniu to mówią ze to normalne i nigdzie nie zgłaszają dopiero jak umrze to jest afera

AgnieszkaJ.K.: 30 godzin po szczepieniu 6w1 Infarix Hexa (dziecko 2,5 m-ca) - utrata przytomności, brak kontaktu, wyprężenie prawej rączki i nóżki, natychmiast szpital, badania pod kątem padaczki, ale także ogólne. Po 3 dniowej obserwacji wypis do domu, po szpitalu jelitówka i miesiąc ciągnące się przeziębienia, kaszel, katar.... Niekompetentni lekarze, z którymi się spotkaliśmy, do tej pory nie zgłoszony niepożądany odczyn poszczepienny, ale walczymy.
(przy pomocy pań z sanepidu udało się doprowadzić do zgłoszenia NOP i ukarania lekarza)

Agata L.: U nas po Infanrix Hexa i Rotarix obniżenie napięcia w osi, wzmożone napięcie w rękach i nogach, dziecko ciągle senne. brak kontaktu wzrokowego. Po drugiej dawce, na której podanie się zgodziłam mimo złych doświadczeń - biegunka, zatrzymanie rozwoju motorycznego i jeszcze większe napięcie. Dziś nam diagnozują mózgowe porażenie dziecięce, a zmian w mózgu nie ma.


Marcin Z.: Problemy zdrowotne u Emilki wystąpiły niecałe dwa dni po podaniu ostatniej serii szczepień Infarnix Hexa, Rotarix , Synflorix, czyli 22.04.2011r. Pierwszymi objawami jakie zostały zaobserwowane były napady drgawkowe łączone z oddawaniem stolca i podwyższoną temperaturą. Obecnie córka ma skończone 3lata. Emilka ma opóźnienie rozwoju psychoruchowego. Nie trzyma główki, nie siada, nawet nie wkłada rączek do buźki nie wspomnę o mówieniu czy reagowaniu na bodźce zewnętrzne głos, dotyk itp. Leki, które zostały wprowadzone w celu zmniejszenia ilości napadów nie dały żadnych rezultatów. Stwierdzono u Emilki padaczkę lekooporną i zaproponowano dietę ketogenną. Od 2 lat jesteśmy na owej diecie dzięki czemu liczba napadów zmniejszyła się o połowę, a rehabilitacja może odbywać się częściej i dawać lepsze rezultaty. Malutka lepiej kontroluje ułożenie głowy, zmniejszyło się napięcie mięśniowe w kończynach dolnych, ręce nadal są słabe chociaż coraz częściej próbuje zbliżać je do twarzy. Dieta jest uciążliwa, wiąże się z dokładnym odważaniem produktów spożywczych (co do 1gr produktu), które niestety w głównej części składają się z tłuszczy. Malutka niechętnie jadła mieszanki przygotowane domowym sposobem. Nie jedząc całych porcji trudno było wprowadzić ją w stan ketozy niezbędny do działania przeciw napadowego. Około 8 miesięcy temu zaczęły się poważne problemy z odruchami wymiotnymi spowodowanymi nawet minimalną ilością wody (czy jakiegokolwiek płynu). Emilka trafiła kilkakrotnie

Źródłem większości historii jest strona - profil  FB  organizacji "STOP NOP"  tzn
https://www.facebook.com/notes/og%C3%B3lnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/czy-szczepionki-skojarzone-np-infanrix-hexa-i-pentaxim-s%C4%85-bezpieczne/756023201091777

„4 lipca 2013. sędzia sądu cywilnego w Pesaro uznał, że Ministerstwo Zdrowia jest odpowiedzialne za śmierć i przyznał rodzinie odszkodowanie w wysokości 200.000 euro oraz rentę 700 euro miesięcznie z kompensacją jeszcze do dalszego ustalenia. 6 miesięczna dziewczynka z Pesaro,umarła w swoim łóżku w lutym 2003 roku. Opierając się na opinii władz medycznych i konsultantów, sąd uznał związek przyczynowy między szczepieniem Infanrix Hexa a śmiercią dziecka.” http://www.ilrestodelcarlino.it/pesaro/cronaca/2013/07/04/914327-maxi-risarcimento-bimba-morta.shtml

Według informacji od Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Łodzi seria szczepionki Infanrix Hexa, którą otrzymała 2 dni przed śmiercią Basia z Kutna NIE ZOSTAŁA WSTRZYMANA ponieważ nie ma więcej doniesień o powikłaniach po niej.
DLATEGO NIEZWYKLE ISTOTNE JEST ŻEBY KAŻDY KOGO DZIECKO MIAŁO PROBLEMY PO TEJ SZCZEPIONCE ZGŁOSIŁ JE DO URZĘDU. TUTAJ SZCZEGÓŁY: http://dn.urpl.gov.pl/dn-zgloszenia-dzialan-niepozadanych
Mamy świadomość, że problemy po szczepieniu są nagminnie ignorowane i bagatelizowane przez lekarzy. To zagraża bezpieczeństwu dzieci. Prosimy o opisywanie działań niepożądanych po tej szczepionce w komentarzach lub wysłanie wiadomości na biuro@stopnop.pl
Jak zgłosić niepożądany odczyn poszczepienny: https://www.facebook.com/events/175624659245429/
Jak zgłosić działanie niepożądane szczepionki dourzędu: http://dn.urpl.gov.pl/dn-zgloszenia-dzialan-niepozadanych
Napisz skargę! https://www.facebook.com/events/456408027815093/



"Przedstawiamy sześć przypadków nagłej śmierci niemowląt, które miały miejsce w ciągu 48 godzin po szczepieniu sześciowartościowym. Badania wykazały zmiany w mózgu, a dane epidemiologiczne potwierdzają, że jest związek pomiędzy szczepieniem sześciowartościowym a nietypowymi przypadkami nagłej śmierci niemowląt. Jeśli zostanie to potwierdzone w badaniach systemowych, nasze odkrycia będą miały potencjalnie poważne konsekwencje kliniczne." http://sanevax.org/unexplained-cases-of-sudden-infant-death-shortly-after-hexavalent-vaccinations/
NIE MILCZ! WYŚLIJ SKARGĘ! WZÓR TUTAJ https://www.facebook.com/events/456408027815093/?ref=5
- oraz działania niepożądane wymienione w ulotce i charakterystyce szczepionki Pentaxim: drażliwość,zaczerwienienie, stwardnienie, senność,biegunka, wymioty, utrata apetytu, gorączka, obrzęki obejmujące kończyny dolne,nerwowość, drażliwość, bezsenność, zaburzenia snu , nietypowy płacz,długotrwały nieutulony płacz, drgawki z lub bez gorączki, zespół hipotensyjno-hiporeaktywny, wysypka, rumień, pokrzywka, ból w miejscu podania, obrzęk twarzy, obrzęk naczynioruchowy, obrzęk Quinckego, reakcja i wstrząs anafilaktyczny, zespół Guillain-Barré i zapalenie nerwu barkowego po podaniu szczepionki zawierającej toksoid tężcowy, bezdech.


"w 2011 roku mieszkałam w Wielkiej Brytanii ze znajomymi. Urodziło im się dziecko w czerwcu, pierwsze szczepienia tam wypadają na 8tydzień życia dziecka. Dziecko zostało zaszczepione 5w1, pneumokoki i rotaworusy w jednym dniu. Kilka godzin po szczepieniu płakała cały czas bez przerwy, nie jadło nic kilkanaście godzin. 2 dni po szczepieniu w nocy dziecko przestało oddychać, trafiło do szpitala, udało się je uratować, ale w szpitalu wyszła ostra padaczka. dziecko wyszło ze szpitala 8dni po szczepieniu i w tą noc zmarło, lekarze orzekli ze wszystkie objawy to niepożądany odczyn "

"U nas w 8 miesiacu infarix ipv hib 3 dawka syn po szczepieniu obudzil sie z okropnym krzykiem nie reagowal na nic, pojechalismy do szpitala wyszlo obustronne ostre zapalenie uszu i gornych drog oddechowych wszystko w pare godzin po szczepieniu. Na szczescie teraz jest zdrowym 3 latkiem i nie przynioslo to jakichs skutkow uboczbych ale nacierpial sie okrutnie. Juz po drugiej dawce mial goraczke nie do zbicia i wyladowalismy na ip bo nie radzilam sobie z unormowaniem temp. glupia ufalam lekarzom i zaszczepilam raz jeszcze. Po tej 3 dawce zakonczonej zapaleniem m.in. uszu zaczelam czytac i rozmawiac z roznymi pediatrami. Poszerzylam wiedze i jak dowiedzialam sie jak nuebezpieczne jest szczepienie, ilekrotnie sa przekroczone normy chociazby rteci i co jest w skladzie, Nigdy wiec nie zaszczepilam. Drugiego syna juz w szpitalu nie szczepilam. Z pelna swiadomoscia odradzam szczepienia wszystkim rodzicom. Ci ktorzy szczepia nie maja pojecia co podaja."
https://mobile.facebook.com/story.php?story_fbid=935736613146290&id=107168612669765&comment_id=935772546476030&ref=m_notif&notif_t=like&actorid=100001272416302

Drgawki, epilepsja
Maksymilian Szendera urodził się zdrowym dzieckiem, rozwijał się prawidłowo przez 4 miesiące. W czwartym miesiącu po podaniu szczepionki wystąpiły drgawki , zatrzymanie akcji serca po kilkunastu godzinach diagnoza lekarzy: mózgowe porażenie dziecięce, ataki epilepsji, następnie małogłowie – rozpacz przerażenie i bezsilność rodziców.maks2
Dzisiaj Maks ma 6.5 roku jest dzieckiem niepełnosprawnym, opóźnionym psychoruchowo ( nie mówi, nie chodzi samodzielnie)

Rodzicom Maksia trudno pogodzić się z tragedią jaką spotkała ich synka, zostali sami bez żadnej pomocy. Rehabilitacje są bardzo Ale to bardzo kosztowne. 
http://www.glosgminny.pl/urodzil-sie-zdrowy-szczepionka-zmienila-jego-zycie-w-koszmar/


Szczepienie, a nowotwór mózgu

"Adaś, był szczepiony wg zwykłego kalendarza szczepień w UK. Szczepienie,  które powinien dostać mając 16 tygodni, przesuneliśmy o 3 miesiące. Dostał jako 7 miesięczne niemowle. Był więc dzieckiem prawie siedzącym, radośnie gaworzącym, ze swoim rytmem dnia i ulubionymi dzwiękowymi zabawkami. Dokładnie otrzymał 7 składnikową:
- DTaP/IPV/Hib  o numerze C35594AA Pediacel
- Men C o numerze 417011 Menjugate
- PCV o numerze F41332 Prevenar-13

4 godziny po szczepieniu Adaś zaczął krzyczeć. Nie był to płacz ale przerażliwy krzyk do rana. Nie można go było dotknąć, uspokoić, nie rozpoznawał nas. Nie reagował na nasze głosy. Pojawiła się ponad 40 stopniowa gorączka, która razem z krzykiem przeszła nad ranem. Cały póżniejszy dzień przespał, budziłam go na jedzenie. Był nieswój do tygodnia czasu i wraz z kolejnymi dniami wydawałoby się, że wróciło do normy, a jednak wszystko się zaczęło.

Adaś już nie gaworzył. Rozumiał, wskazywał dłonią, ale pierwsze słowa pojawiły się 1,5 roku po szczepieniu. Ok 3 tygodnie po odczynie poszczepiennym zaczął krztusić się jedzeniem, gdzie do 7 miesiąca nawet nie ulał. Krztusił sie, zachłystywał, odruch ssania był utrudniony. Zaczęły się nocne pobudki, gdzie wcześniej przesypiał całe noce. Budził się ok 2-3 w nocy z płaczem do godziny czasu, a potem zasypiał, jak gdyby nigdy nic. Uwielbiane dzwiękowe zabawki, przestały być interesujące. Adaś przestał słuchac muzyki. Wyjście do koscioła i dzwięk organów konczyło się rozpaczliwym płaczem. Nie można było włączyć radia i ulubionych piosenek, które były naszą codziennością wcześniej. Opisaliśmy objawy i zgłosiliśmy do lekarza rodzinnego, list jest w archiwum naszej przychodni. Adaś nie otrzymał więcej szczepień. Symptomy jednak nie trwały cały czas. Pojawiały się i znikały, to uśpiło naszą czujność. Gdy nauczył się chodzić mając 12 miesięcy, gdy miał 1,5 roku zaczął chodzić na palcach.
[..]
O nocne pobudki, o krztuszenie się, o blokadę, przed słuchaniem dzwięków, o chodzenie na palcach, męczliwość, utrudnione wypróżniania. Były to symptomy rosnącego guza, wrastającego w pień mózgu. Nazywa się to fachowo w terminologii medycznej syndrom posterior fossa. 
Czy można więc połączyć szczepionkę ze wzrostem guza ? Gdybym zaszczepiła Adasia gdy miał 4 miesiace, nie zauważyłabym zmian, tak jak inni rodzice szczepiąc wg kalendarza. Brak jakichkolwiek objawów niepokojących przed 7 miesiącem, dzień szczepienia dniem 0, potem linia pochyła, gdzie istniało "coś"niesprecyzowane. Chowało się i uderzyło w nas ze zdwojoną siła. Koincydencja pojawiających się pierwszych objawów po odczynie poszczepiennym, objawów rosnącego guza po szczepieniu a nie przed. Jeśli istnieje jakiekolwiek "może" "patomechanizm nowotworu i szczepienia, upośledzenie, choroba autoimmunologiczna, jakakolwiek inna choroba, zmiana, to "może" jest ryzkiem. OUN jest wciąż wielką tajemnicą. Dziesiątkują nas choroby, których etiologia nie jest znana, których nie dziedziczymy. Wiele też opini opiera się na niewiedzy i niewierze, że odczyn poszczepienny ciężki, wogóle jest możliwy, że dotyka tylko słabe jednostki. Dobrodziejstwo szczepień jest oczywiste a czego oczy nie widzą, tego nie ma. Że dotyka inne dzieci, inne rodziny, nie moje dziecko. Gorączka, zaczerwienienie w miejscu wkłucia i pewność, że dziecko jest zdrowe a tu wykluwa się "coś" miesiącami, latami i nie wiemy jak i gdzie uderzy. Pojawiają się głosy, że pewnie wszelkie "złe"symptomy, biorą się z już istniejącego schorzenia, którego objawy ukazały się po szczepieniu. Czy jest pewność, że jednostka chorobowa zaistaniałaby, gdyby nie szczepienie? Nie ma takich badań, szczególnie, że grupą ryzyka są dzieci..Nie wierzę, by lekarz, rodzic, który widział reakcje poszczepienną, nie zadaje pytań i nie drąży dalej, jest głuchy na głosy pytające czy na pewno bezpieczne ? Nikt przecież nie da gwarancji, tak jak z każdym lekiem, tyle że leki, bierzemy na własną odpowiedzialność. Teraz gdy już jesteśmy zdiagnozowani, w trakcie chemii nie wolno nam przyjąć szczepionki, czyli jednak to, co bezpieczne, staje się niebezpieczne...
http://adam-undro.blogspot.com/2015/07/poczatekszczepieniawalczymy.html
Nowotwory związane ze szczepieniami - przesłanki, badania
http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/szczepienie-alergie-czyli-czy-o.html


K.S. Dziecko szczepione 6w1, trzy dawki, mniej więcej 2-3 tygodnie po każdym szczepieniu zapalenie oskrzeli (po trzeciej dawce trwało 3 tygodnie i przerodziło się w zapalenie płuc), w gratisie AZS. Teraz dziecko ma 26 miesięcy i od 1,5 roku ani razu nie był chory (oczywiście już nie szczepimy). W sumie to, że nie można było go wybudzić SIŁĄ na karmienie, zasypiał podczas ssania w szpitalu to też mogło być efektem szczepień szpitalnych.

M.B: Córka zaszczepiona preparatami Euvax B, DTP oraz Act – Hib. W ciągu 6 godzin od szczepienia wystąpiło drżenie lewej nogi trwające około doby, temperatura powyżej 38,5 stopni, córka była ospała, nie mogłam jej dobudzić na karmienia.

M.M. Po urodzeniu czasowy zanik słuchu w jednym uchu, później po skojarzonych dwóch dawkach , Wzw b i rota wzmożone napięcie mięśniowe, chwilami sztywność, nerwowość, miał chwilę np. bujania się i dziwnego zachowania lecz po ośmiomiesięcznej przerwie w szczepieniu minęło , potem MMR i nerwowość! Już nie idziemy więcej. Już nie wspominam o słabszym rozwoju np. mowy.

M.J.N: Córka 5 lat po DTP i polio niedosłuch w lewym uchu plus zapalenie ucha, plus zapalenie ostre górnych dróg oddechowych, plus po MMR nadpobudliwość. Młodsza 7 miesięcy DTP – ostre zapalenie górnych dróg oddechowych plus chwilowy zastój w rozwoju. Wszystko kilka godzin po szczepieniu.

Anna R. Szczepionka Polio OPV - 26 lat temu Mój syn zachorował po tym szczepieniu , zapraszam można zobaczyć co szczepienie polio potrafi zrobić i nawet nikt nie powiedział Przepraszamy . Jedyne co usłyszałam to to , że jak sprawa będzie nagłośniona to syn nie znajdzie żadnego szpitala w Polsce który go Przyjmnie

E.S.: Pentaxim 5 w 1, od pierwszej dawki zaburzenia żywienia, odruchy wymiotne, zaburzenia snu (1,5 roku budzenie w nocy nawet do 20 razy), b. częste zapalenia płuc, oskrzeli i po 4 dawce odczyn ogromny poszczepienny na nodze, utrata przytomności, temperatura i 3-tygodniowe wymioty. Dziś syn ma 8 lat i astmę (bez alergii), zaburzenia integracji sensorycznej, zaburzenia żywienia, zespół Aspergera (NOP zgłoszony przez pediatrę). Młodszy po Prevenarze w 2011r – większość chorób zakaźnych przechodzonych z towarzyszeniem zapalenia płuc lub oskrzeli, osobne zapalenia płuc oporne na leki i zmiany oskrzelowe trwające po 2 miesiące, alergia, na którą wcześniej nic nie wskazywało, apatyczność, bardzo silne bóle reumatyczne, bardzo nadwyrężona wątroba (przekroczone wskaźniki w badaniu krwi), które powodują pękanie naczyń i wylewy podskórne.

K.G. Syn w 5 miesiącu życia po błonica, krztusiec, tężec, wzw b i hib najpierw w 2 dobie zaczęły się wymioty i trwały aż do 5 doby, brak apetytu, w 4 dobie atak prężenia i mocnego płaczu, utrata świadomości, zdiagnozowano krwiaki podtwardówkowe oraz ogniska krwotoczne w płacie czołowym, wylewy na siatkówce ocznej, najpierw chcieli nam wmówić, że dziecko jest potrząsane, a później dopiero się okazało (już po wyjściu ze szpitala) że ma wadę kolagenu typu 6, a także dodatkową żyłę w płacie czołowym. Do ponad roku był lekko opóźniony w rozwoju psychofizycznym, później na szczęście się to unormowało. Teraz ma 5 lat, nieszczepiony i całkowicie zdrowy.

J.L: Syn w 5 miesiącu życia po błonica, krztusiec, tężec, wzw b i hib nieutulony płacz przez całą noc, zapalenie ucha, oskrzeli.

A.H. Syn w 2 miesiącu życia po błonica, krztusiec, tężec w 4 dobie drgawki po lewej stronie, utrata przytomności, śpiączka 3 doby, krwiaki podtwardówkowe, obrzęk mózgu, wodogłowie zewnętrzne, napięcie mięśniowe. Obecnie syn ma 9 lat, jest niepełnosprawny. Nie mówi, nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych.

K.K.: Dziecko dwa dni po urodzeniu normalnie jedzące, płaczące, „reagujące”. Na prośbę lekarza prowadzącego zaszczepione w 3 dobie ponieważ czekaliśmy aż nam sprowadzą do apteki „lepszą” szczepionkę. Niemal od razu po szczepieniu urwał się z nim kontakt. Przestał jeść. Tak jakby zapomniał jak to się robi. Cały czas spał. Przestał reagować na jakiekolwiek bodźce – przebieranie, zmiana pieluszki, hałas. Zaczął tracić na wadze, w końcu wylądował na patologii noworodka gdzie dokarmiano go sondą. Ten cały koszmar trwał 2 tygodnie. Synek urodził się z wagą 3 970, ze szpitala wyszliśmy z wagą 3 020… 10 punktów po urodzeniu.

Pani ordynator zaczęła mnie niczego nieświadomą karmić bajeczkami że dzieci czasem tak mają że zapominają o odruchu ssania. :| I że widocznie potrzebuje więcej czasu żeby się zaadoptować. Dziwne bo po urodzeniu jakoś było mu dobrze…

To było jego pierwsze i ostatnie szczepienie w życiu. Teraz wiem na 100% że to musiał być NOP.

L.T.P: Syn w 2 miesiącu po 6w1, wysoka gorączka, dławienie i ulewania, apatia, senność, po kilku dniach wzmożone napięcie mięśniowe (wcześniej wszystko było ok)

P.P. Syn w szpitalu po szczepieniu nieutulony płacz zrzucony na przekarmienie piersią, bóle brzucha aż do wystąpienia przepukliny, kilka miesięcy po MMR przy pierwszej gorączce pierwszy zauważony atak padaczki, zaburzenia si, mowy, psychoruchowe, napięcie mięśniowe, ale zauważone wszystko zbyt późno, nie mogę połączyć w takim wypadku ze szczepieniami. Odkład syn przestał być szczepiony znacznie niej choruje

A.M.K.: Syn w 2 tydzień życia, zabieg, pod narkozą usuwanie dwóch ropni z podbrzusza po szczepionce BCG.

A.J.M.: Po porodzie synek dostał żółtaczki, ale nie był szczepiony, możliwe, że po witaminie K. Po dwóch miesiącach zaszczepiłam synka, po szczepionce przestał jeść, pić cokolwiek, a także gaworzyć… po miesiącu wszystko wróciło do normy, ale nadal nie chce nic pić.

A.D.: Po szczepieniu 5w1 (ostatnia dawka) dziecko z zapaleniem ucha, zapaleniem oskrzeli i odwodnieniem i bezdechami nocnymi trafiło do szpitala.

O.K.K: BCG I Euvax 12001 (seria wycofana lipiec 2013) po urodzeniu. Nieutulony płacz trwający około 5 godzin (pielęgniarki wzywały pediatrę, nic nie mogło uspokoić małej, nie chciała ssać – chociaż po urodzeniu nie było z tym problemu). Powiększone węzły chłonne na główce do około 14 miesiąca życia. Obecnie zdrowa – miała 3 razy katar (zawsze przy ząbkowaniu) i raz temperaturę około 38… i tyle.

P.S.: 3 tygodnie po 5 w 1, PVC i rotawirus (w UK). Mała płakała dużo w ciągu dnia, potem dwa „ataki” w odstępie dwóch godzin. Zrobiła sie drętwa jak kłoda, nie oddychała, bordowa na twarzy, oczy wyszły jej na wierzch, po odwróceniu na boczek wielki krzyk, po wzięciu na raczki mała była nieobecna, cicha, jakby była w innym świecie. Karetka, szpital brak jakichkolwiek badan zaprzeczenie związku ze szczepionka (przed szczepionka nigdy coś takiego sie nie zdarzyło).

A.K.B.: Infanrix hexa 6w1 w wieku 2,5 miesiąca, zapalenie płuc kilka dni po szczepieniu, po kolejnej dawce nieutulony płacz przez niemal cała noc po szczepieniu.

S.U.: U mojej córeczki po szczepieniu WZW B i BCG w szpitalu wystąpił nieutulony płacz (ok 8 godzin) oraz wystąpiła bardzo silna żółtaczka (poziom bilirubiny w 3 dniu po szczepieniu prawie 18). Groziło nam przetoczenie krwi. Co znamienne córka została zaszczepiona pomimo urazów okołoporodowych (krwiaki podokostnowe) oraz konfliktu krwi w grupach głównych pomiędzy nami. O powyższych przeciwskazaniach nikt mnie nie poinformował przed szczepieniem.

W 9 t.ż. zaszczepiłam córkę szczepionką skojarzoną Infanrix Hexa 6 w 1. W ciągu 24 godzin wystąpiły następujące komplikacje:

Dziwny, nieludzki pisk w przychodni tuż po szczepieniu (byłam przerażona, gdyż moje dziecko prawie do tej pory nie płakało, a już na pewno nie piszczało tak przeraźliwie),
Nieregularny oddech w noc po szczepieniu (córka finalnie zaczęła spać obok mnie w łóżku, ponieważ obawiałam się bezdechu),
Objawy ze strony OUN :
– syndrom zachodzącego słońca

– wyprężanie w literkę C

-wzmożone napięcie mięśniowe

– delikatne drżenia rączek i nóżek

Pojawiła się także biegunka trwająca ok 7 dni (cuchnące, wodniste kupki) oraz drażliwość i problemy z jedzeniem (córka stała się nadpobudliwa, ciężko było jej się wyciszyć przy piersi). Odrzucała pierś przez ok 3-4 dni po szczepieniu
P.B.: Nie wiem czy to był NOP ale syn po porodzie przystawiony do piersi, bez problemu ssał. Po szczepieniu zaczęły się problemy ze złapaniem brodawki, szarpał się, kopal i machał rączkami odpychając pierś. Przez miesiąc nie udało mi się go na spokojnie nakarmić, po jego walkach z reguły zdołał zrobić dwa łyki i zasypiał ze zmęczenia i tak co ok 30 minut próbowałam go nakarmić…Nie udało się dzięki czemu syna karmiłam przez ok 2 miesiące odciąganym pokarmem. Córka nie szczepiona czegoś takiego mi nie robiła. Karmiłam krótko, ale bez problemu przez 4 miesiące, później w wyniku stresu pokarm z dnia na dzień zanikł…

K.K.: Córka po mmr drgawki. Na szczęście tylko drgawki.

J.J.: U nas krzyk mózgowy przez ponad 3 miesiące a 3 dni po 1 szczepieniu (Euvax) zapaść (bezdech, brak kontaktu z dzieckiem i brak oddychania na ok. 2 min.). To zdarzyło się jeszcze w szpitalu i pielęgniarka go „cuciła” by powrócił do nas, zrobiono badania i niby wszystko było z nim ok. Na wypisie mam tylko, że „matka była zaniepokojona stanem zdrowia dziecka i zostawiono do kontrolnych badań na kolejną dobę”. dziecko zdrowe, ur. w 40 t.c., 10 pkt APGAR.

P.C. : Dziwny nieludzki pisk o którym napisała S.U. to był najprawdopodobniej krzyk mózgowy – bardzo silne uszkodzenie mózgu. Mój syn kilka godzin po pierwszym szczepieniu w domu płakał 2,5 godziny ciągle, uspokoiłam go dopiero po kilkakrotnym podawaniu piersi, przytulaniu. Po kolejnym (jakoś w 5 czy 6 miesiącu) szczepieniu nastąpiło zatrzymanie rozwoju… syn przestał gaworzyć, był bardzo spokojny, nieobecny… po miesiącu stał się trochę bardziej żywy, no ale gaworzyć na nowo zaczął znów dopiero w okolicy roku. Miał wysoka żółtaczkę, ale to z kolei wiąże z podaniem wit K po porodzie.

U dziecka kuzynki po szczepieniu mmr albo tym drugim (Priorix), powstały bardzo duże uszkodzenia mózgu… chłopiec po 2 tyg. od szczepienia dostał silnego ataku padaczki z temperatura ciała około 40 st. Jest opóźniony w rozwoju, ma dwa latka, bardzo źle chodzi, jest nieobecny, ale nikt nie wiąże tego właśnie ze szczepieniem… Ech… mi nawet to dziecko wygląda na porażenie mózgowe… ale nie wiem czy może wystąpić takie coś jako nop…. Dodam że u kuzynki nie wiedzą co jest dziecku. Cały czas jej powtarzają że rzadka padaczka genetyczna. dodatkowo ucieka mu sód z organizmu co także powoduje napady drgawek…

Po Priorix 2 godziny od podania wystąpiły wymioty, wysoka gorączka, wielki ból brzucha z mega biegunką. Z niewiedzy zaszczepiłam w upał (lekarz nie widział problemu). Na sorze stwierdzono odczyn poszczepienny, związany jednak z upałem i prawdopodobną infekcją dziecka, która się uaktywniła przy szczepieniu. Po kilku dniach wszystko przeszło, rozwój prawidłowy, autyzmu brak. Po tym szczepilam chyba na meningokogi (musiałabym sprawdzić) i już wszystko było bez przygód. Trochę boję się kolejnej dawki priorixu, ale neurolog dziecięcy po badaniu dziecka zapewnia, że będzie dobrze i żeby się nie bać. Bo wtedy znaczenie miały inne czynniki, nie sama szczepionka. Prawdopodobnie szczepienie powtórzę (w Niemczech zalecają 2 dawki mmr). U żadnych znajomych i w rodzinie powikłań nie było

M.O.: Po DTP w 5 miesiącu z wycofanej serii lekka trombocytopenia. Pediatra stwierdziła, że nie wie, jak zgłosić NOP, a w punkcie konsultacyjnym we Wrocławiu stwierdzono, że już za późno na zgłoszenie (!). Dziecko ma obecnie 20 miesięcy, poziom płytek wrócił do normy po paru miesiącach.

C.C.: Infanrix hexa, córka 12 godzin po szczepieniu – obturacyjne zapalenie oskrzeli, po 2 tyg. bezdech, zapalenie płuc i w konsekwencji stwierdzona astma.

A.D.G.: Mój synek w 5 miesiącu zaszczepiony bezpłatną szczepionką błonica tężec krztusiec miał to co opisujecie zatrzymanie w rozwoju, przestał gaworzyć przewracać się z brzuszka na plecy i z pleców na brzuch, mamy to wpisane w kartę szczepień, nie szczepię go od tamtej pory z tym ze moim zdaniem to szczepienie zaskutkowało też opóźnionym rozwojem ruchowym, zaczął chodzić mając 20 miesiecy, poza tym jest zdrowy jak ryba.

M.K. : NOP stwierdziłam, dopiero gdy trafiłam do tej grupy. Wcześniej nawet nie wiedziałem o istnieniu możliwych powikłań. Moim zdaniem jest to rażące zaniedbanie, możliwe ustawowe, że rodzice nie są informowani o jakichkolwiek skutkach ubocznych. Nawet ostatnio usłyszałam od rodziny, gdy powiedziałam, że nie chce szczepić i edukuje się w tym temacie – ze moim problemem jest może to, że za dużo właśnie czytam! No tak lepiej mieć klapki na oczach i wierzyć, we wszystko co władza każe i mówi! Ale do rzeczy: w szpitalu bezpośrednio po szczepionce BCG, i Hepavax niemożliwość wybudzenia dziecka przez 6 h, po przebudzeniu nie chciała ssać piersi, co jej cudownie wychodziło od urodzenia, następnie sonda oczyszczanie jej płuca, bo zachłystywała się cały czas i następnie 9 h nieutulony płacz. Pielęgniarki kazały dokarmiać mm, tylko, że ona nie chciała jeść. Ropień na ramieniu po BCG. Wszystko dla lekarzy normalne, żadnej pomocy.




Jestem zła, ze kolejna matka i kolejne dziecko cierpią z powodu szczepień. Sama jestem mamą trójki dzieci i przyznam, ze dopiero przy trzecim dziecku podjęłam decyzje o nieszczepieniu. Teraz żałuję, ze nie od początku i ze dwie starsze córki były jednak szczepione. Teraz, po latach zgłębiania tematu szczepień oraz obserwacji trzeciej nieszczepionej w ogóle córki, widzę, ze te typowe dolegliwości dziecięce, na które cierpiały 2 starsze dziewczynki to był efekt szczepień. Pisałam już o tym na tej stronie nie raz, wiec nie chcę znów się powtarzać. Powiem Pni jeszcze, ze moja sytuacja z trzecim dzieckiem była podobna, tyle, ze... ja podczas przyjmowania do szpitala nie wyraziłam zgody na jakiekolwiek szczepienia ani podanie wit.K. Moje dziecko urodziło się też w 36t - trzeba było szybko robić cc, bo spadało tętno - było podejrzenie owiniecia pępowiną (tak też się okazało po wyjęciu dziecka). Córka urodziła się duża, jak na 36tc, ale i tak wyszedł niewielki wylew w mózgu, potem doszła przedłużająca się zółtaczka. Na szczęście córka nie została zaszczepiona!!! Mimo tego, ze na USG główki wyszło co wyszło, neonatolog nie omieszkała ochrzanić mnie za brak odpowiedzialności, ze nie wyraziłam zgody na szczepienie!!!!! To jakaś jawna kpina!!!!! Czy lekarze w ogóle mają jakiekolwiek pojęcie o tym, co robią??? Mam wrażenie, ze niektórzy działają jak bezmyślne roboty, które wszystkim wbiłyby szprycę tylko dla zasady, ze tak trzeba i już!!!!!! Moja córka rozwija się rewelacyjnie, wylew sam się wchłonął, nie zostawiając najmniejszych śladów na rozwoju psychoruchowym. Od urodzenia nie ulewa, nie ma kolek, zadnych alergii, ja od początku jadałam wszystko, a do prawie 2 lat karmiłam ją piersią. Nie było nigdy żadnych problemów z brzuszkiem, wypróżnianiem, ze skórą. Żadnych oparzeń pupy, żadnych krostek na policzkach. Żadnego refluksu (który teraz mają prawie wszystkie dzieci)!!! Żadnego nieutulonego płaczu, niespokojnego snu, napięcia. Nic a nic. Teraz ma ponad 2 latka. Natomiast wszystko, co wymieniłam przerobiliśmy z dwiema starszymi córkami + nawracające zapalenia płuc, oskrzeli, ucha + krztusiec poszczepienny. Teraz, po tym co przeszłam i co wiem, nie szczepię nie z braku odpowiedzialności i braku wiedzy. Nie szczepię świadomie: z rozsądku i z miłości."

https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1257756317585127
I.R.P.: Syn obecnie 13 miesięcy, szczepienie w 1 dobie życia – powiększone do teraz węzły chłonne szyjne ( tylko raz chorował , w wieku 5,5 miesiąca) + ospałość przez dwie doby. Szczepionka Infanrix Hexa 3 dawki – alergia pokarmowa na gluten 4/6 klasa alergii, jajo kurze całe 5/6 klasa alergii, bmk 2/6 klasa alergii + lekka ospałość przez dobę od wkłucia + powiększone do teraz węzły chłonne na głowie!

L.Z. Po szczepionce w 6 tyg. nieutulony płacz przez kilka godzin bez przerwy później kilka godz. spokoju i powtórka trwało to prawie tydzień. Juz miałam iść do lekarza, ale mały się uspokoił od tamtej chwili zgłębiam temat. Nie szczepie!

D.E.: Po podaniu DTP w 9 tyg. życia: natychmiastowe zasinienie, przeraźliwy płacz przez 2 godziny, brak snu przez 12 godzin, obrzęk w miejscu ukłucia, wielokrotne epizody bezdechu w trakcie snu przez kilka kolejnych nocy (diagnoza na pogotowiu – niedrożny nosek, przy jednoczesnym o dziwo bezproblemowym karmieniu piersią).

K.Z.P: Trzecia dawka blonica-tężec-krztusiec. W 12 godzinie gorączka i obrzęk. W 45 godzinie utrata przytomności, podsypianie, brak reakcji na bodźce, wiotkość. Rozpoznanie NOP przez neurologa.

B.Z. : Dwa tygodnie po podaniu wzw i pierwsza dawka Infanrix Hexa w wieku 2 miesięcy syn dostaje alergii na białko. Objawia się tym, że ulewał budyniem gęstym równocześnie z nosa i ust. Kilka razy ledwo go uratowaliśmy od uduszenia, dziecko było fioletowe próbując złapać oddech. Urodzony w 30 tc dwa miesiące w inkubatorze i absolutnie nie miał problemów z alergią z ulewaniem, moja dieta była bez zmian. Przez czas pobytu w szpitalu nie był szczepiony Potem nagłe zapalenie z ucha z niczego. Po BCG w 13m-cu oraz ostatniej dawce pneumokoków przestał połykać stałe pokarmy z którymi nie miał problemów przed zaszczepieniem. To było ok. 2 tyg. po szczepieniu. Z nadwrażliwością czuciową i problemami łaknienia do tego stopnia, że jako dwulatka karmiłam jedynie papkami i kanapkami, bo nie były śliskie jak warzywa, sery, jajka, owoce pokrojone lub ugotowane. W podobnym czasie wyskoczył mu guzek za uchem bolący i czerwony. Ma go do dzisiaj i do dzisiaj chwilami jest bolący. Zwłókniał węzeł chłonny. Nie wiem czy po takim czasie można mówić o NOP (chociaż po BCG jest chyba rok) – po pół roku od ostatnich szczepień synek miał przewlekłe zapalenia oskrzeli na zmianę z płucami (8 antybiotyków w ciągu jednego sezonu zimowego, brak kontaktu z innymi dziećmi, nie chodził do żłobka) Dodam że był szczepiony również na RSV czyli zakażenie dróg oddechowych, dostał pełną serię.

E.M.: Po trzeciej dawce DTP 12-godzinny sen, z którego ciężko było wybudzić na karmienie, potem płacz (przeraźliwy i nie do ukojenia) przez całą noc. Następny dzień równie senny. Poza tym syn przestał gaworzyć, stał się bardzo nerwowy, przez kilka tygodni miał „brzydkie” kupy (rzadkie, pieniste). Doszło do tego wyprężanie w literkę C, cofnięcie w rozwoju ruchowym i kłopoty ze snem w nocy.

K.W.S.: Starsza córka – 6w1 w 6 tyg., dziecko, które już podnosiło główkę z dnia na dzień przestało na ok 4-5 tygodni, dzień przed szczepieniem lekarka stwierdziła „dziecko nad wiek rozwinięte”, trzy dni po szczepieniu zapisane w karcie „dziecko niedorozwinięte do swojego wieku”. Świnka-odra-różyczka w 18 m-cu życia i równo po 7 dniach 7 dni gorączki 40-41 C, lekarze twierdzą, że to trzydniówka, czterodniówka, a później nawet siedmiodniówka. Po sczepieniu zanik i tak bardzo słabej mowy. To było ostatnie szczepienie jakie jej podaliśmy, obecnie lat 4 – niedorozwój mowy, który bardzo usilnie leczymy, odtruwamy etc.

M.N.: 2007 rok podanie noworodkowi ur. z pkt apgar 8-6-6 z ASDII, wiotkością, zaburzeniami oddychania BCG i Euvax- po 3 tygodniach choroba krwotoczna noworodków i zapalenie wątroby (przez rok non stop badania w szpitalu zakaźnym), brak przyczyny. Engerix u 7 m- nieutulony płacz, krzyk jakiego wcześniej nie słyszałam, nadmierna senność.

W.S.: Nas tak urządzili, ze kiedy konieczne było zaszczepienie 5 dawek szczepionki przeciw wściekliźnie, w tym czasie kazali uzupełnić ostatnią dawkę 6 w 1 zaległą 3 miesiące. Wiedzieli, ze tyle szczepień to duże obciążenie dla dziecka, a mimo to byle im sie papiery zgadzały. 6 w 1 było wtedy zalecone z powodu ryzyka zakażenia tężcem (od zadrapania wiewiórki), gdzie wystarczyłaby obserwacja ranki. Poza tym dziecko w tym wieku zapewne miało odporność po wcześniejszych dawkach. Byłam spanikowana i nie myślałam wtedy. Tuż po 6 w 1, jak wróciliśmy z przychodni dziecko z utrudnionym kontaktem, nie docierało do niego, co mówię, był taki dziki. Brak koncentracji, potrzeba ciągłego ruchu, wydawania dźwięków. Miał wtedy ok 1,5 roku. Wcześniej dziecko spokojne, ciekawe świata, radosne. Po tym – nerwowe. W wieku niemowlęcym po szczepieniach pamiętam stan podgorączkowy, płaczliwość, a po BCG guzek za uchem. W ok 3-4 tygodniu życia na klatce piersiowej synowi zrobiło się dziwne znamię, które nie powiększa się, ale z nim rośnie. Podczas jakiegoś dużego stresu, płaczu, choroby robi mu się chwilowy obrzęk i zaczerwienienie tego miejsca, jakby alergia. Nikt mi nie powiedział co to jest, nawet dermatolog. Jestem pewna, ze jest to poszczepienne, a organizm w ten sposób wywalił z siebie syf. Syn ma teraz 4,5 roku. Ma nietolerancję jaja kurzego, lekko glutenu i mleka. Ma nieładną skórę, z rogowaceniem około mieszkowym, a jako niemowlę miał problemy z suchymi czerwonymi policzkami. Ja też mam nietolerancje, gdyby były u mnie wcześniej zdiagnozowane, to nie szczepiłabym syna albo zrobiłabym to zupełnie inaczej, bo takie rzeczy często się dziedziczy.

K.W.S.: Młodsza córka – gruźlica i wzw b w pierwszej dobie życia, ok. 2 tygodnie po szczepieniu dziecko całe dnie płacze, myślimy – kolki, ok 4 tygodnie po szczepieniu dziecko nie chce nic jeść nawet przez 9-10 godz., nadal przeraźliwie płacze – praktycznie non stop, potrafi płakać/krzyczeć 3 godziny na moich rękach wygięta w łuk. Lekarze rozkładają ręce, przecież tak ładnie wygląda, stan ten trwa aż do 5 miesiąca, wszystkie transaminazy wątrobowe podwyższone, po awanturze u lekarza, że ignorują stan dziecka skierowanie do CZD. Nie chciałam córki szczepić, ale mnie nastraszyli, że „zabije własne dziecko”, w 3 mc-u 5w1 i po tygodniu zapalenie płuc. Ogólna nadpobudliwość, rzucanie się w łóżeczku „od burty do burty”.

A.Z.: W miejscu wkłucia na udzie pojawił się guz wielkości śliwki, zszedł po 3 miesiącach. dziecko zaczęło się „zanosić” do utraty przytomności.

E.E. Krzyk mózgu, wycofanie się, wyginanie się w łuk, płacz po szczepieniu przez wiele godzin zwłaszcza w nocy! Refluks (dużo jadł, dużo wymiotował i dużo przybierał na wadze), asymetria ciała, niedoczucie.

O.D.: Moja córcia miała nieutulony płacz… to straszne… 2-3h płaczu w nocy

M.T. : 5 w 1 – w czwartym miesiącu życia – opuchnięte i pulsujące ciemię, wysypka, bezdech – szpital, podejrzenie zapalenia opon mózgowych/ mózgu i sepsa. Punkcja kręgosłupa i natychmiast antybiotyk podawany przez pompę dożylnie. Koniec ze szczepieniami.

M.G. : Po MMR córcia przestała jeść spadła na wadze 200 g, gdzie przy jej niskiej wadze (wtedy 8 kg w czasie szczepienia) to dużo, gorączka i wysypka (podobno normalne), nie wiem czy łączyć to ze sobą , ale po USG brzuszka bo tej szczepionce wyszło że ma poszerzenie UKM w nerce (w ciąży nic nie było, po urodzeniu z powodu żółtaczki USG brzuszka – też wszystko dobrze), moim zdaniem winne szczepienia. Wyginanie w łuk – nie wiem czy to po szczepieniu wydawało mi się wtedy , że to inny powód, ale po różnych wypowiedziach i artykułach wiem, ze juz więcej szczepień nie będzie, szczególnie do momentu zdiagnozowania prawidłowego tej nerki. I jeszcze słabe przyrosty mimo wsuwania cyca i podawania stałych pokarmów, teraz mamy 17 miesięcy i 8700 kg.

B.W.: Sepsa po pierwszych szczepieniach, choć śladu w karcie nie ma, oficjalnie mi nie powiedziano, tylko wykrzyczano w nerwach, że zakaziłam dziecko (!!!) nie wiadomo czym. Potem AZS, kolki, wyginanie w łuk, zaparcia, odruch wymiotny -dławienia się przy lekko gęstych pokarmach, zakażenie układu moczowego, zapalenie oskrzeli, kilkukrotne uszu, bóle stawów, głowy, wzmożone napięcie mięśniowe, opóźniony rozwój psychoruchowy. Szczepienia do 1,5 roku, bo dopiero wtedy rehabilitantka nas olśniła skąd te wszystkie problemy. Oczywiście nigdy żaden lekarz nic nie mówił nt nop czy cokolwiek, tylko „taka uroda dziecka”

E.K.: Hania miała wtedy 7 tygodni gdy dostała pierwszą dawkę szczepionki PENTAXIM w jedną nogę i w drugą nogę wzw B. 2 godziny po szczepieniu: krzyk okropny – płacz, tak płakała biedna że robiła się sina, traciła oddech, kuliła sie w kłębuszek z bólu …- przepuszczam że bolały ją nóżki po wkłuciu albo i drętwiało jej całe ciałko. nie wiem… Hania dwa razy straciła przytomność na moich rękach…. była wiotka – blada…przeźroczysta wyglądała jak martwa… to wszystko po cudownym koktajlu szczepionek. Po 2 miesiącach została zaszczepiona tym samym, 2 dawka (bez wzw B). Tłumaczono mi ze nie mogę jej zmienić już szczepionek skoro zaczęłam płatnymi …i uprzedzono mnie żeby dziecko nie płakało „proszę podać paracetamol w czopku, a jak będzie potrzeba to za kilka godzin kolejnego – ale nie więcej jak dwa”. Tym razem po szczepieniu i po jednym czopku było juz spokojnie…….od tego czasu nie szczepię. Dodam jeszcze, że dziecko od 2 tygodnia życia do 6 miesiąca było tydzień zdrowe, 2 dwa tygodnie zakatarzone, tydzień zdrowe i dwa tyg. zakatarzone…i tak w kółko. A od kiedy jej już nie szczepię nie mamy tego problemu, nie była ani razu jeszcze chora. Ma już rok, ciągnie nadal cyca i jest zdrowa, wesoła i już na pewno jej nie zaszczepię…

O.B.: 10 godzin strasznego płaczu wysokim tonem, pisku – po trzeciej dawce Prevenaru13, to było w drugiej dobie po szczepieniu. Po trzeciej dawce 6 w 1 dwa tyg. później nóżka która była szczepiona miała nakadzenia. Cala lewa strona ciałka miała rany. Po prawej stronie tez, ale dwa razy mniej. Mówili ze to od marchwi. Ale marchew jadła i je i nic podobnego sie nie działo. Po samym wkłuciu jak bardzo zapłakała zasnęła natychmiast. To było bardzo dziwne, jak omdlenie. Pielęgniarka nie zareagowała a ja niestety ucieszyłam się, ze juz dziecko nie płacze. Nie wspomnę o kolkach trwających ponad trzy miesiące po 10 godzin dziennie. Może to typowe dla tego wieku?.. Tak wtedy myślałam, teraz obawiam sie ze dziecko cierpiało po szczepieniach. Nie wiem także czy to normalne, aby malutkie dziecko, noworodek, spało mniej niż siedem godzin na dobę? Córka oprócz szpitalnych szczepionek dostała trzy hexy, trzy prevenary i dwa rota.

E.T.: Syn po MMR II dostał 40 stopniowej gorączki, doznał wstrząsu anafilaktycznego, sparaliżowało mu obie dłonie, był krzyk mózgowy (to nie był płacz tylko niesamowite, nieludzkie wycie), drgawki, a po kilku miesiącach przestał przyjmować stałe pokarmy, mówić, patrzeć na rozmówcę, reagować na cokolwiek i kogokolwiek… Teraz mamy autyzm.

M.S.: Szczepionki jedynie gruźlica i wzw b w pierwszej dobie życia, bo byłam jeszcze nie do końca pewna czy szczepić, teraz żałuję że i to dostał. Żadnej innej szczepionki nie mamy, a syn ma teraz rok i trzy miesiące, chorował tylko 2 razy, rozwija się świetnie. Po urodzeniu 10 pkt APGAR, pięknie ssał, potem spał i był spokojny. Po kilku godzinach po szczepionce jakby mi dziecko podmienili: nieutulony płacz 2-3 godziny przeplatany próbami przystawienia do piersi, przytulaniem, uspokajaniem na rękach bez skutku. A jeszcze wredna położna mi wmawiała, że nie umiem dziecka nakarmić (ciekawe, że jakoś wcześniej umiałam, nawet chwaliła, że sobie dobrze radzę i nagle już nie umiem??), że może mu się imię nie podoba, które mu wybraliśmy, no bezczelność! Co ciekawe wszystkie dzieci, które były na sali miały podobne zachowanie (płacz itd.) po szczepionce, co położna skomentowała mówiąc, że tak wszystkie dzieci mają w drugiej dobie życia, że niby odreagowują stres porodowy. Do tego podwyższona bilirubina (tzw. żółtaczka fizjologiczna) i CRP. Co ciekawe podwyższona bilirubina to NOP opisany w ulotce szczepionki na wzw B, ale o tym nikt nam nie powiedział, tylko, ze to żółtaczka fizjologiczna i że tak czasem jest. Przez żółtaczkę i naświetlania zostaliśmy w szpitalu dobę dłużej. Po powrocie do domu w pierwszy wieczór mąż był przerażony co się dzieje z dzieckiem, czemu tak płacze i przez 2 godziny nie może się uspokoić, bo jak widział synka w szpitalu to przecież dziecko jadło i zasypiało spokojnie… Ja go uspokajałam, że mały się uspokoi, że to pewnie kolka. I tak było codziennie wieczorem przez pierwsze 2-3 miesiące, do tego doszły ‚kolki’ w dzień o różnych porach, w sumie syn prawie ciągle płakał, a ja go nosiłam na rękach, bo tylko to go czasem uspokajało. Przestał ładnie spać, wykazywał dużą aktywność, spał w zasadzie tylko przy piersi i to krótko jak na noworodka (po 30 min), jedynie w nocy dobrze spał, ale i to się skończyło. Często musiałam spać po prostu nim, bo inaczej budził się co chwila, płakał, wiercił w łóżeczku – to z resztą zostało mu do dziś – przemierza łóżeczko wzdłuż i wszerz a ma teraz 15 miesięcy prawie. Przetestowaliśmy kilka preparatów na kolki – dalej był płacz, kulenie się, prężenie przy piersi, odrzucanie piersi, za chwilę znowu krótkie ssanie i płacz, aż w końcu dziecko usypiało. Były nawet sugestie ze strony lekarza, że może ma uczulenie na moje mleko, dlatego tak histeryzuje przy piersi. Wizja odstawienia Małego od piersi mnie załamała, ale karmiłam na szczęście dalej. próbowałam diety eliminacyjnej, nie jadłam tego i tamtego, żeby Mały nie miał kolek – nie pomagało. Z czasem ‚kolki’ powoli ustępowały, płakał coraz mniej i krócej, przeszło całkowicie po ok. 6 miesiącach. Inne nopy, wg mnie oczywiście: – wysypka na buzi i ciele ok. 3 tygodnia życia przez ok. tydzień (położna środowiskowa i lekarz pediatra na wizycie w pierwszym miesiącu życia mówią, że tak może być, bo małe dziecko wrażliwe na różne rzeczy, np. na coś co zjadłam, ale na co nie wie nikt przecież… i że samo przejdzie) – ok. 5 miesięcy uczulenie kontaktowe na twarzy w okolicach brody i ust: suche, łuszczące się czerwone plamy powiększające się do prawie połowy twarzy, lekarz rodzinny: tak może być, to może ślina podrażnia (ślinił się na ząbki i gryzł zabawki), alergolog: proszę to maść steroidowa stosować tydzień i zniknie. Nie zniknęło, kolejna wizyta: stosować maść tydzień, potem tydzień przerwy i znów tydzień smarowania i tak w kółko (nie można ciągle bo to przecież steroidy, ale z przerwami czemu nie? – paranoja). Na moje próby ustalenia od czego to uczulenie, czy to nie AZS, alergolog kazał stosować maść i nie wymyślać dziecku chorób. Sama po sezonie zimowym (uczulenie trwało od początku grudnia do chyba początku marca czyli ustąpienia zimy) stwierdziłam, że to było chyba uczulenie kontaktowe (w połączeniu z podrażnieniem śliną, ale pewności nie mam) na poliester lub barwnik w kombinezonie zimowym i rękawiczkach (gryzł je), ponieważ gdy było cieplej i nie ubieraliśmy tego zestawu uczulenie samoistnie zniknęło, pojawiło się na krótko gdy podczas ochłodzenia założyliśmy przez 3 dni ów kombinezon. Oczywiście maści nie stosowałam, tylko 2 serie zrobiłam i nie zniknęło, a wręcz odwrotnie nawracało ze zdwojoną siłą, więc powiedziałam dość, nie będę dziecka ładować steroidem, natłuszczałam skórę naturalnymi specyfikami – wcześniej uznawałam, ze mam silne dziecko, bo od początku trzymało samo główkę, ale to było może wzmożone napięcie mięśniowe – prężenie, wyginanie w literę C – epizody drgawek główki (zdarzyło się ok. 7-8 razy) podczas karmienia piersią przy zasypianiu i raz jak spał już w łóżeczku, krótkotrwałe zawsze trwające kilka sekund (skierowanie do neurologa, podejrzenie mioklonii, skierowanie na EEG, zapis prawidłowy, dziecko nad wiek rozwinięte (ruchowo, np stanął na własnych nogach w wieku 6 miesięcy przy szczebelkach łóżeczka, potem pojedyncze kroki – do kilku na łóżku, bo bałam się go puszczać na podłogę, ze względu na upadki, pierwsze kroki na podłodze – niecałe 9 miesięcy) a od czego drgawki – nie wiadomo. Epizody drgawek ustąpiły ok. 10 miesiąca samoistnie, mam nadzieję, że się nie powtórzą.

E.C.: Ogromny poszczepienny odczyn na nodze, nieutulony płacz, nie chciał ssać – chociaż po urodzeniu nie było z tym problemu. Opuchnięte i pulsujące ciemię, wył i nie poruszał nogami i rękoma – nie dał się dotknąć bo bolało go jeszcze bardziej i – dziwna infekcja, 9 dni w szpitalu. Nie wiedzieli co mu jest, budzenie się z przerażeniem w nocy (przed szczepieniem było ok).

B.P.: Starsza córka – AZS nasilające się po każdym szczepieniu, nadpobudliwość, zmniejszona reakcja na bodźce przez ok 6 m-cy, okropne kolki. Pomimo szczepień wykonanych wg kalendarza do 2 r.ż. zachorowała na krztusiec. Młodsza córka – po każdej DTP zapalenie oskrzeli, po wycofanym Euvaxie zapalenie oskrzeli (łącznie 7 razy do 9 m-ca życia), zapalenie płuc po DTP w 6 tyg. oraz nieutulony płacz czy krzyk mózgowy bo to tylko moja opinia, wg lekarza to była kolka, ale nigdy więcej się nie powtórzyło, a dziecko kolki w życiu nie miało. Nasilenie AZS (silna alergia na orzeszki ziemne i żółtko jaja – jak wiadomo składnikiem szczepionek jest olej arachidowy, więc całe szczęście, że mi dziecko nie zeszło z tego świata) osłabione napięcie mięśniowe, 3 m-ce opóźnienia ruchowego, rehabilitacja, częste zapalenia spojówek (8 razy), zapalenie ucha 2 razy, ostatnie szczepienie w 9 m-cu. Od czasu zaprzestania szczepień dziecko miało tylko rota wirusa

E.M.: Ja niestety też mam co napisać w tak smutnym temacie.  Starsza córka szczepiona do MMR (szczepionkami na NFZ, bez szczepionek zalecanych). Od urodzenia bezdechy z parokrotną utratą przytomności. Zły rozwój – zaczęła siadać jak miała 10,5 m-ca. Bardzo długo brak gaworzenia, pierwsze słowa mama, tata, baba jak miała 1,5 roku. Obniżone napięcie mięśniowe. Na bilansie 2 latka wpis – obserwacja mowy. Teraz córka ma 4,5 roku a pediatra jest zachwycona rozwojem i zasobem słów. Młodsza 7 miesięczna zaszczepiona tylko na wzw b Engerixem w szpitalu – po 2 miesiącach AZS, alergia na białko mleka krowiego a alergików w rodzinie brak…

M.K.M.: Córeczka 5 h po szczepieniu 5w1 miała epizod H-H (blada, niskie ciśnienie, wiotkie kończyny, opadająca głowa jak u śpiącego dziecka). Dodatkowo temperatura ciała spadła jej do 35 C. W kolejnych trzech dobach po szczepieniu nastąpiło obniżenie perystaltyki przewodu pokarmowego, kilkunastogodzinne rozwarcie odbytu. W 5-tej dobie wysypka sącząca na policzkach, plamy atopowe na plecach, nogach, rękach. Z ostrym AZS borykaliśmy się 4 miesiące. Córka nagle w kilka dni po szczepieniu silnie uczulona na mleko, masło, ser krowi owczy kozi, a przed szczepieniem nie wykazywała alergii. W 10-tej dobie nagły krzyk, nie poznawała mnie, bała się wszystkiego, nie poznawała otoczenia, była spanikowana, budziła się po kilku minutach od zaśnięcia z potwornym piskiem nie do opisania. Córka musi być na ścisłej diecie , prawie wegańskiej z wyjątkiem dwóch rodzajów ryb. Niedługo mija rok od tamtych potwornych wydarzeń. Na szczęście mam zdrowe uśmiechnięte dziecko. Gdybym poddała się przymusowi szczepień jestem pewna, że przy każdym kolejnym objawy byłyby coraz gorsze. Córeczka miała rozpoczęty dziewiąty tydzień życia. Wcześniej szczepiona tylko na wzwb i BCG w piątej dobie życia. To były jej pierwsze i ostatnie szczepienia na DTP, polio, hib. Jak miała skończone 9 miesięcy doszczepilismy tylko wzw b i bylo ok. A cały nasz kalendarz szczepień oprócz wzwb i BCG nie został zrealizowany i nie zamierzamy tego robić.





Pnemokoki - historie zebrane

"Jestem rodzicem, który zaszczepił dziecko na pneumokoki 9 lutego 2010 roku. 14 lutego dziecko trafiło do szpitala, gdyż nie oddychało (reanimowaliśmy ją z mężem nim przyjechało pogotowie). Na szczęście po reanimacji (dwukrotnej) Natasza odzyskała przytomność. W szpitalu zapewniali nas, ze to nie po szczepieniach (jak później doczytałam - było to po szczepieniach). W tym momencie moje dziecko średnio co miesiąc od 3 ponad lat ma zapalenie ucha w różnej postaci. Jeśli ktokolwiek będzie jeszcze próbował zaszczepić moje dziecko i wcisnąć mu do organizmu najbardziej skuteczną broń biologiczną jaką mamy w tym momencie - WYDŁUBIE MU OCZY zanim ją tknie. A rodzicom dzieci chorych i zmarłych na sepsę należy uświadomić od czego jest sepsa (radze się dedukować), a nie zwalać winę na braki w szczepieniach. Pozdrawiam i nie życzę takich powikłań po szczepionkach jakie miała moja córka!"

"Szczepić czy nie szczepić nie wiem, ale mój 6 miesięczny synek niecałe 7 godzin po otrzymaniu szczepionki przeciw pneumokokom bardzo dziwnie zareagował, a mianowicie: piszczał jak "marcujący się" kot, gryzł nerwowo piąstki, odchylał głowę w tył i wyginał się w łuk (były to objawy napadowe). Przy 24 stopniowym mrozie jechałam z nim na dyżur do przychodni, gdzie obejrzała go pani pediatra i nie zaobserwowała nic niepokojącego w zachowaniu synka. Z uwagi na to, że był to weekend i późny wieczór zapytałam czy mogę chwilkę przy pani doktor posiedzieć z synkiem... no i zaczęło się... kolejny dziwny napad. Pani doktor nerwowo wstała zza biurka, zrobiła ogromne oczy, zakryła usta rękoma i powiedziała tylko: "O Boże, ja nie wiem co to jest. Musi pani jak najszybciej pojechać z małym do szpitala wojewódzkiego".
Wszystkie niepokojące objawy minęły po niecałych 24h od podania szczepionki. Co o tym sądzić? Nie wiem... ale nikomu nie życzę takich przeżyć z własnym dzieckiem. Zarówno pediatra jak i neurolog stwierdzili, że mój synek absolutnie nie dostanie drugiej dawki szczepionki."

Olga M. u nas po szczepieniu przeciw pneumokokom (2008)- pneumokokowe zapalenie opon mózgowych + posocznica pneumokokowa. Oczywiście nikt nawet nie pisnął o NOP. To, że syn wyszedł z tego bez szwanku to CUD.

Katarzyna Sz. Córka zaszczepiona w wieku 2,5 r 2 dni po szczepieniu zaczęła się jakac , każdego następnego dnia było gorzej j z mówieniem aż wreszcie przestała mówić z sensem , była splatana, była jakby nieobecna. W szpitalu upierał się ze jest to reakcja emocjonalna

Agnieszka K. Wwnuczka znajomej wylądowała w szpitalu z wysoką gorączką (nie wiem co jeszcze) w zaledwie 8 godzin po szczepieniu p/pneumokokom.
Jedna z pielęgniarek podpowiedziała, że lepiej niech zabierze jak najszybciej dziecko do domu, bo na oddziale jest dużo chorych dzieci i może się czymś zarazić.
Sądzę więc, że oprócz podania leków obniżających gorączkę nawet nie zbadano dziecka i nie poddano obserwacji.

Natalia G. W kilka minut po szczepieniu: utrata przytomności, dziecko bez kontaktu. Po odzyskaniu przytomności: dziecko apatyczne, lejące sie (obniżone napięcie mięśniowe), blade, pływające gałki oczne. W ciągu dwóch tygodni po szczepieniu nastąpiło znaczne pogorszenie stanu psychofizycznego dziecka: uboga mimika twarzy i brak uśmiechu, brak kontaktu wzrokowego, brak zainteresowania zabawkami, zatrzymanie rozwoju mowy - całkowity brak głużenia, pojawiło się piszczenie. Zaobserwowano wzmożone napięcie mięśniowe tzw. emocjonalne, występujące pod wpływem dotyku, zmiany położenia ciała, wpływu bodźców zewnętrznych. Ogromnym nakładem pracy i środków finansowych wyszliśmy na prostą.

Anna J. 5 w 1, pneumo i rota jednego dnia. Ponoć standard. Po ok 8h od szczepienia temperatura, zaczerwienie i przede wszystkim przeraźliwy krzyk - płacz, którego w żadem sposób nie dało się uspokoić. Po kilku godzinach synek chyba z wyczerpania zasnął w moich ramionach ze smoczkiem w buzi, i przez sen dalej popłakiwał. Drugą dawkę szczepień rozdzieliłam. 5 w 1 i rota (zero objawów po), po 2 tygodniach pneumo - i znów ten przeraźliwy płacz. Trzeciej dawki pneumo już nie dostał.
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1269879683039457

"Ja na pneumokoki zaszczepiłam moją córkę w sierpniu 2012. Miała wówczas 10 miesięcy i rozwijała się prawidłowo, ale tak jakoś zaraz po szczepieniu zaczęły sie ogromne problemy i kontakt z Asią się urwał. Córeczka robiła już papa, dawała buziaka, jakieś pojedyncze słowa wypowiadała i nagle nic. Przez 4 miesiące ćwiczyliśmy z nią papa i jak już się w końcu nauczyła to po dwóch dniach znowu zapomniała. Gdy Asia miała 1,5 roku nie reagowała na imię, nie pokazywała palcem, nie wykonywała żadnych poleceń. Miała cechy autystyczne. Zrobiliśmy małej eeg i wyszły jakieś nieprawidłowości - powiedziano nam, że to mikrouszkodzenia wpływają na rozwój dziecka (tylko pewnie nie są skutkiem komplikacji około porodowej skoro zaczęły się od 10 miesiąca). W tym momencie Asia jest na lekach, mało mówi ale sporo rozumie i co najważniejsze potrafi już zakomunikować, że czegoś chce (np. pokaże palcem serek). Wcześniej o żadnej formie komunikacji nie było mowy -teraz dochodzimy powoli do zdrowia i staramy się nadrobić zaległości. Tylko cały czas trapi mnie pytanie - czy to co się nam przydarzyło mogła wywołać szczepionka?"

"Czy istnieje jakies stowarzyszenie rodziców dzieci poszkodowanych po szczepieniu na pneumo? My też należymy do tej grupy, dziecko jest po przebijaniu błony bębenkowej i po entym juz antybiotyku, a 2 lat jeszcze nie ukończyło. a może petycja do władz? Odszkodowania od koncernów farmaceutycznych?"

"Moj synek ma starsze rodzenstwo. Jak byl maly lekarka z buska zdroju namowila mnie aby go zaszczepic na pneumokoki bo mowila że starsze dzieci beda ze szkoly i przedszkola przynosic choroby, to on bedzie silny i odporny na nie i nie bedzie mi chorować. Pzrekonala mnie.I od tamtej pory zdrowy synek zrobul sie mega chory. I poza nim nikt nie choruje a on ciagle kaszel i zapalenie płuc czasem z takim przykurczem że tylko szpital. Żałuje szczepienia i jak on ma zapalenie pluc to wiem że to moja wina że sie meczy bo nie moze oddychac. Bo dalam sie nabrac na te dobroczynne szczepionki. Co do pytania.pewnie dzkecko nie raz ci zachoruje w przedszkolu ale dzieci szczepione tez chorują. Lepsze to niz zrobic jak ja z dziecka chorowitka. Co mam powiedziec,, chcialam dobrze?
Po doswiadczeniu z jednym synkiem, drugiego synka juz nie dalam szczepic. Ma trzy lata skonczone w styczniu a u lekarza bylismy tylko na bilansie dwulatka. Czasem ma kaszel, temperature ale obywa sie bez lekarza. Jego karta w przychodni jest pusta."

„Dnia 28.10.2009 r. dzieci zostały zaszczepione obowiązkową szczepionką przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi oraz dodatkowo przeciwko pneumokokom. Biorąc pod uwagę wiek korygowany wcześniaków, dzieci w chwili szczepienia miały 11 dni i, jak się później okazało, nie powinny mieć podane jednego dnia tylu szczepionek, gdyż po wielu przebytych chorobach ich osłabione organizmy nie były w stanie poradzić sobie z tymi preparatami. Jak się później dowiadywaliśmy, żadne inne wcześniaki, które urodziły się w podobnym terminie, co nasze dzieci, nie były poddawane szczepieniom, tylko odroczono je nawet do ukończenia pierwszego roku życia dziecka, by mógł się wykształcić silniejszy system odpornościowy organizmu. Powszechnie wiadomo, że układ odpornościowy wcześniaka, który po urodzeniu przeszedł wiele chorób, nie jest tak wykształcony jak u zdrowego dziecka urodzonego o czasie. Szkoda tylko, że tą wiedzą nie dysponowaliśmy wcześniej...
Obydwaj chłopcy w tym samym czasie po pierwszej dawce szczepień dostali dyskretnego oczopląsu. Nie przyszło nam do głowy, że przyczyną takiego stanu może być szczepienie, chociaż jest to objaw neurologiczny. Nasza pediatra na kontroli również zlekceważyła ten objaw i 10.12.2009 r. podała dzieciom drugą dawkę tych samych szczepionek, jednocześnie wypisując nam skierowanie do neurologa, ponieważ stwierdziła, że oczopląs jest bardzo niepokojącym objawem neurologicznym.
Po drugiej dawce szczepień ruszyła cała lawina problemów. Szymonek przez tydzień miał wysoką gorączkę, u obu chłopców bardzo nasilił się oczopląs i z dnia na dzień ich stan zaczął się pogarszać. Chłopcy stopniowo tracili uzyskane do tej pory umiejętności, z których wcześniej tak bardzo się cieszyliśmy. Szymonek przestał podnosić główkę, nie bawił się już rączkami, przestał gużyć, potem utraciliśmy z nim kontakt wzrokowy, do dziś nie wiadomo, w jakim stopniu widzi (a dzieci od urodzenia pozostawały pod opieką znanego lekarza okulisty od wcześniaków, który stwierdził po kilku wizytach, że ze wzrokiem u dzieci jest wszystko w porządku i nie wymagają już kontroli okulisty). Dzieciom globalnie wzrosło napięcie mięśniowe, pomimo stałej rehabilitacji gołym okiem było widać drastyczne pogorszenie stanu dzieci. Kondycja Dawidka również uległa widocznemu pogorszeniu, lecz był w lepszym stanie niż brat. Po kilku miesiącach u Szymonka dołączyła jeszcze padaczka, jak się później okazało, lekooporna.
Byliśmy w szoku, nie wiedzieliśmy, co się dzieje, z czasem zaczęliśmy się domyślać, że to szczepienie wywołało taki stan u dzieci. Zaczęły się pojawiać ciche głosy niewielu lekarzy, rehabilitantów, że tak się czasami zdarza po szczepieniu. Jeden z lekarzy z Warszawy orzekł, że u dzieci mógł nastąpić obrzęk mózgu i powinny być hospitalizowane. Jednocześnie zakazał dalszego szczepienia chłopców.
Niestety większość specjalistów nam nie wierzyła i kazała kontynuować szczepienia. Nie przekonywały ich argumenty, że dzieci przestały się rozwijać i że swoje umiejętności utraciły po podaniu szczepionek. W kartach lekarskich na kolejnych wizytach kontrolnych zamieszczone są wpisy o regresie rozwoju, mimo że na wcześniejszej wizycie zostało zapisane: „rozwój prawidłowy”.
W pierwszym roku życia stwierdzono u dzieci również uszkodzenie nerwu wzrokowego, choć nerw wzrokowy był wcześniej badany i w karcie lekarskiej znajduje się zapis: „tarcza nerwu wzrokowego o granicach wyraźnych”.
Zostaliśmy pozostawieni sami sobie z ogromnym problemem, z dwójką poważnie chorych dzieci. Chłopcy nie rozwijają się niestety prawidłowo, pomimo że staraliśmy się robić wszystko, i nie ustajemy w tych działaniach, codziennie ich rehabilitując w domu i w ośrodkach, prywatnie i państwowo, również swoimi siłami.
Chłopcy mają teraz 20 miesiące, ale zakres ich umiejętności jest bardzo niewielki, nie siedzą samodzielnie, nie raczkują, chodzenie pozostaje w sferze naszych marzeń.
Szymonek ma postawioną diagnozę mózgowe porażenie dziecięce – postać najcięższa cztero-kończynowa, padaczka lekooporna, uszkodzenie nerwu wzrokowego (nie wiadomo, jak widzi, ponieważ nie posługuje się wzrokiem).
Niestety, Dawidek także cierpi na mózgowe porażenie dziecięce – postać jeszcze niezdiagnozowana i również uszkodzenie nerwu wzrokowego, ale wiemy, że widzi, ponieważ posługuje się wzrokiem.
Strasznym szokiem i tragedią dla rodziców jest chore dziecko, jednak dwoje tak bardzo chorych dzieci, które wcześniej prawidłowo się rozwijały, to ciężar bardzo trudny do uniesienia i ogromna trauma dla nas, rodziców.
Dla naszych ukochanych chłopców nie ma już chyba cudownego leku, jedyną nadzieją jest żmudna codzienna rehabilitacja – ciężka praca dla naszych dzieci i dla nas. W naszym życiu wszystko postawiliśmy na jedną kartę, robimy wszystko, by ratować dzieci. Są małe, ich mózgi bardzo plastyczne, więc można jeszcze dużo zrobić. Problemem są jedynie finanse, ponieważ wszelkie koszty związane z rehabilitacją, leczeniem, wyjazdami na wizyty lekarskie, często poza Lublin, musimy ponosić sami. A wydatki są niemałe, ponieważ musimy je ponosić podwójnie.
Przykładowo, koszt turnusu rehabilitacyjnego wynosi 9600 zł, lepsze turnusy przynoszące efekty to wydatek 24 000 zł na 2 tygodnie. Dla przeciętnego człowieka o ogromne kwoty.”
Stąd: http://www.szymonekidawidek.pl/o-nas


"Syn na drugi dzień po szczepieniu dostał gorączki (38,5), która trwała 6 dni. Był mega marudny, płaczliwy. Na szósty dzień gorączka skoczyła do 40,5 stopnia. Wylądowaliśmy w szpitalu - kłębuszkowe zapalenie nerek wywołane szczepieniem. Kiedy nas przyjęto lekarz zapytał tylko, czy mały był szczepiony na pneumo, powiedzieliśmy że tak, to tylko pokiwał głową ze współczucia."


"Po szczepieniu w 6 tygodniu (5w1, żółtaczka i pneumokoki), chwilowy bezwład mięśni, następnie krzyk mózgowy i bezdechy. Kolejnych szczepień nie było, córka została zwolniona ze wszelakich szczepień przez neurologa. NOP mimo, ze rozpoznany, nie zgłoszony do sanepidu. Na szczęście córa w porę odizolowana od szczepień, zdrowa jak dzwon."


"Ja tez szczepiłam mojego syna w tamtym roku ok. czerwca przeciw pneumokokom ok 6 godz po szczepieniu moje dziecko zaczęło płakać tak ze tracili oddech płakał tak przez 5 godzin bez przerwy. Pojechaliśmy w tym czasie do przychodni w której był szczepiony lekarka powiedziała, że to niemożliwe, że po szczepieniu i kazała iść mojemu mężowi do apteki kupić pyralginę w czopku i podać dziecku. Dodam, że lekarka zawołała sobie swoją koleżankę na konsultacje obie udawały, że to niemożliwe, że to skutek szczepienia. A on wciąż płakał. Nie można go było uspokoić w żaden sposób i dalej tracił oddech. Po tej wizycie czym prędzej pojechaliśmy do szpitala na ostry dyżur. Obsługiwała nas młoda lekarka widać było, że to dopiero staż trochę się przeraziła gdy powiedziałam że to być może po szczepieniu na pneumokoki. Ale wzięła się szybko do działania. Maksiu wówczas przestawał już płakać. Ale ona zrobiła szereg badań wszelkiego rodzaju. I jednogłośnie powiedziała mi ze to REAKCJA NA SZCZEPIONKĘ. Tzw. nieukojony płacz, o którym mowa jest nawet w ulotce."
Wiecej https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1170120696348690?ref=notif&notif_t=notify_me_page



#Zielonakartka
Witam serdecznie, chciałam się tylko podzielić z Wami faktem iż moje dzieci (7 i 4 lata) nie były szczepione, mieszkamy w UK i mamy też luksus, że po podpisaniu oświadczenia nie ciazyly na nas żadne prawne konsekwencje nie-szczepienia. Mało tego, moje dzieci mają się świetnie, nigdy, powtórzę nigdy nie brały antybotykow, bo nie chorowaly. Maja wspaniała odporność. Przeziębienia przechodzą normalnie, 3-4 dni maksimum. W połączeniu ze świadomą dietą, która ja jako rodzic im serwuje, ucząc jednocześnie co jest dobre a co nie i chłodzeniem boso jak często sie da, dzieciaków nie da się teraz już WIOSENNA pora z podwórka zciagnac. Biegają, szaleją, bazy budują. Kochani, słuchajcie głosu intuicji... Wiecie wszystko co Robić, czego nie, tylko pogrzebcie w archiwum, archiwum to Wy. Namaste

https://www.facebook.com/Reakcja-mojego-dziecka-na-szczepienie-606046476092473/?ref=ts&fref=ts





W drugiej połowie kwietnia 6-miesięczna córka została zaszczepiona Euvaxem.
Podczas szczepienia standardowa procedura. może być stan podgorączkowy przez 2 dni (l). Do tej pory wszystko było w porządku, a ja jako ślepo wierząca w
dobroczynność szczepionek matka poszłam za ciosem. 'l maja zaczęło się z Dorotką dziać coś niepokojącego, .,odpływała", nie było z nią kontaktu, przestała się śmiać i
bawić. Na drugi dzień incydenty przybrały na sile. Trafiłyśmy do miejscowego szpitala, ilość napadów utraty świadomości wzrosła do 6-8 dziennie. Ciśnienie podczas napadu
skakało do 190, usta i skóra wokół oczu siniały. Córka przestała się bawić, uśmiechać, reagować, wykonywać proste czynności, z którymi bez problemu radziła sobie do tej
pory, jest bardzo płaczliwa. Lekarz rodzinny pełniący dyżur w szpitalu stwierdza, że to ząbkowanie (!l!). Po trzech długich dobach zostajemy przewiezieni karetka do Katowic
na neurologię z podejrzeniem padaczki. Incydenty nasilają się, dziecko zamknięte w swoim świecie i przelewa się przez ręce, na szczęście saturacja w normie. EEG
robione trzykrotnie i rezonans czyste. Lekarze rozkładają ręce, jeden sugeruje NOP. Pozostali słysząc o NOPie reagują identycznie - „mógłby to być nop, ale nie tak późno
(czyli zaledwie 2 tyg) po szczepieniu”. Po tygodniu pojawia się ostra biegunka. a napady mijają jak ręką odjął z dnia na dzień, moja Dorotka wróciła. Na karcie wypi‹
sowej ze szpitala, którą odebraliśmy tydzień później zapis „podczas hospitalizacji BRAK INCYDENTÓW NAPADOWYCH (!)" (w sumie ponad 30, każdy z lekarzy
pełniących dyżur był ich świadkiem) oraz brak diagnozy. Przygoda z naszymi szczepi- eniami dobiegła końca, Bogu dzięki moja córka rozwija się nomialnie.



Historie powikłań poszczepiennych u dzieci, których rodzice złożyli skargi. NOP nie zostały zgłoszone, łącznie z trzema przypadkami śmierci!

W.R.: Dwa lata temu córka została zaszczepiona odra, świnka, różyczka. Oczywiście usłyszałam, że może "dzisiaj" lekko gorączkować. Przed szczepieniem córka nie była badana, pytanie tylko "czy jest zdrowa" - była. Po szczepieniu zauważyliśmy zmiany w jej zachowaniu (nie skojarzyliśmy tego ze szczepieniem) tj. izolowanie się, interesowanie się gdzieś w samotności jakimiś przedmiotami, jak i również brak energii (mówiłam o niej wtedy "TO JEST TAKA MOJA MAŁA ZOSIA SAMOSIA") a patrząc na nią myślałam sobie "co się z Tobą kochanie dzieje, co jeszcze Tobie dać, bo masz takie mało szczęśliwe oczka". Ok 5-6 dni po szczepieniu doszła senność, potrafiła zasnąć pod stołem, budząc się była dalej śpiąca. Doszła do tego gorączka, która tak naprawdę wzięła się z niczego, ani katarku, kaszlu. W 8 dobie od szczepienia w nocy dostała atak płaczu, taki nie do uspokojenia, przy płaczu zwymiotowała śluzem. 9 dnia wszystko dobrze, zero objawów, zdrowa, radosna tylko bardziej senna. Kolejna doba znowu płacz w nocy, wymioty śluzem, gorączka. Rano pojechałam z nią do szpitala właśnie z powodu senności, wymiotów, płaczu. Przyjęli nas, chociaż stwierdzili, że tak naprawdę nic się nie dzieje, ma jedynie zapalenie ucha. Położyli ją do łóżeczka, podłączyli kroplówkę i się już nie wybudziła... Nie zrobili nic, prosiłam aby się ktoś zainteresował nami bo ciągle śpi, usłyszałam "Niech się wyśpi, ma prawo bo ma małą infekcję". Ok. godz 13.30 zaczęła dziwnie oddychać, usłyszałam "To normalne, bo ma katarek". Jednak zażądałam, aby ktoś ją obejrzał. Było już za późno. W trakcie wykonywania badań przestała oddychać. Ok godz. 15 trafiliśmy karetką do szpitala wojewódzkiego, tam tomografia komputerowa, rozległy wylew mózgu, zero szans na przeżycie. Następnego dnia śmierć mózgu. Dwa tygodnie od szczepienia odłączenie od aparatury.

Agnieszka Janicka-Kwiecień: 30 godzin po szczepieniu 6w1 Infarix Hexa (dziecko 2,5 m-ca) - utrata przytomności, brak kontaktu, wyprężenie prawej rączki i nóżki, natychmiast szpital, badania pod kątem padaczki, ale także ogólne. Po 3 dniowej obserwacji wypis do domu, po szpitalu jelitówka i miesiąc ciągnące się przeziębienia, kaszel, katar.... Niekompetentni lekarze, z którymi się spotkaliśmy, do tej pory nie zgłoszony niepożądany odczyn poszczepienny, ale walczymy.

Agata Lange: U nas po Infanrix Hexa i Rotarix obniżenie napięcia w osi, wzmożone napięcie w rękach i nogach, dziecko ciągle senne. brak kontaktu wzrokowego. Po drugiej dawce, na której podanie się zgodziłam mimo złych doświadczeń - biegunka, zatrzymanie rozwoju motorycznego i jeszcze większe napięcie. Dziś nam diagnozują mózgowe porażenie dziecięce, a zmian w mózgu nie ma.


Karolina Rojek: Śmierć po wycofanej szczepionce Euvax B. Historia zmarłej Zuzi opowiedziana przez jej mamę od 8 minuty w Łódzkiej telewizji. http://www.tvp.pl/lodz/informacja/lwd/wideo/01082013-1830/11963097" oraz Pytanie na śniadanie z jej udziałem: http://pytanienasniadanie.tvp.pl/14519912/pozew-ws-szczepien

Paulina Kuraś: U nas po Infanrix Hib Ipv 5w1 i Euvax B (podanych w 6 tygodniu życia), w drugiej dobie po szczepieniu wystąpił tzw. nieutulony płacz, który trwał dwa dni z krótka przerwą w nocy kiedy córka wyczerpana zasypiała. Potem okazało się, że ma problemy ze ssaniem piersi, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Kiedy próbowałam ją nakarmić wpadała w histerię. Podczas badania lekarka stwierdziła ponadto, że córeczka utraciła umiejętności, które zdążyła już nabyć po urodzeniu, zupełnie jakby cofnęła się w rozwoju. Nasiliła się asymetria ułożeniowa ciała i głowy, kręcz szyi, neurolog stwierdził obniżone napięcie mięśniowe i opóźnienie rozwoju ruchowego, przez co od dwóch miesięcy córka jest rehabilitowana. Poza tym potwierdzone przez lekarza atopowe zapalenie skóry, którego pierwsze objawy pojawiły się jakieś dwa tygodnie po szczepieniu.

Marcin Zdeb: Problemy zdrowotne u Emilki wystąpiły niecałe dwa dni po podaniu ostatniej serii szczepień Infarnix Hexa, Rotarix , Synflorix, czyli 22.04.2011r. Pierwszymi objawami jakie zostały zaobserwowane były napady drgawkowe łączone z oddawaniem stolca i podwyższoną temperaturą. Obecnie córka ma skończone 3lata. Emilka ma opóźnienie rozwoju psychoruchowego. Nie trzyma główki, nie siada, nawet nie wkłada rączek do buźki nie wspomnę o mówieniu czy reagowaniu na bodźce zewnętrzne głos, dotyk itp. Leki, które zostały wprowadzone w celu zmniejszenia ilości napadów nie dały żadnych rezultatów. Stwierdzono u Emilki padaczkę lekooporną i zaproponowano dietę ketogenną. Od 2 lat jesteśmy na owej diecie dzięki czemu liczba napadów zmniejszyła się o połowę, a rehabilitacja może odbywać się częściej i dawać lepsze rezultaty. Malutka lepiej kontroluje ułożenie głowy, zmniejszyło się napięcie mięśniowe w kończynach dolnych, ręce nadal są słabe chociaż coraz częściej próbuje zbliżać je do twarzy. Dieta jest uciążliwa, wiąże się z dokładnym odważaniem produktów spożywczych (co do 1gr produktu), które niestety w głównej części składają się z tłuszczy. Malutka niechętnie jadła mieszanki przygotowane domowym sposobem. Nie jedząc całych porcji trudno było wprowadzić ją w stan ketozy niezbędny do działania przeciw napadowego. Około 8 miesięcy temu zaczęły się poważne problemy z odruchami wymiotnymi spowodowanymi nawet minimalną ilością wody (czy jakiegokolwiek płynu). Emilka trafiła kilkakrotnie
do szpitala z powodu odwodnienia i po różnych próbach nawadniania (kroplówki, sonda poprzez nosek do brzucha) zdecydowano się na założenie PEG-a (rurka wprowadzona przez powłoki brzuszne bezpośrednio do żołądka). Karmienie bezpośrednio do żołądka pomaga nam w dostarczeniu Emilce niezbędnej, dobowej ilości wody. Obecnie Emilka trafia do szpitala co 5-6tygodni. Problem z zanikającym mózgiem (coraz gorsze wyniki
w rezonansach) spowodowany przez chorobę metaboliczną (nie zdiagnozowaną – i raczej tak zostanie) grozi uszkodzeniem pnia mózgu co doprowadzi do zaniku podstawowych czynności życiowych takich jak oddychanie czy praca serca u Emilki. Taki scenariusz oraz brak jakiegokolwiek ratunku przedstawiony został nam przez lekarzy. Emilka, wg lekarzy, ma nie doczekać swoich 10 urodzin.

E.M.: U nas po Infanrix i wzw B silna alergia skórna. Po MMR dodatkowo bardzo silne zatwardzenie, dziecko przez 3 tygodnie nie mogło się wypróżnić. Do tej pory (9 lat) ma AZS!!!

U.B-B.: Po MMR gorączka trwająca 2 tygodnie (lekarz nie widział w tym problemu), następnie silna odra poronna, (nie było na ciele miejsca bez skazy), w 15 dniu polineuropatia poszczepienna (utrata czucia, paraliż dolnych kończyn - jednak lekarz wpisał w dokumentacji „prawdopodobnie po szczepieniu", bo nas rodziców odesłano na toksykologię, bo może naćpani byliśmy i dziecko truliśmy.,...brak słów.... Przeszło rok prywatnej rehabilitacji za własne pieniądze żeby syn chodził poprawnie.

M.F.K.: U mnie syn dostał w pierwszej dobie EUVAX B a w drugiej BCG - płakał całą noc. Mam zdjęcia, gdzie widać, że od razu po porodzie ma normalnie wyprostowane paluszki rąk i w dokumentacji szpitalnej wpis, że nie ma problemów z napięciem mięśniowym. Po wyjściu ze szpitala nieprawidłowe napięcie mięśniowe, asymetria ułożeniowa. Ponad rok rehabilitacji państwowo i częściowo prywatnie. Nie patrzył w oczy i odwracał wzrok, gdy się na niego spojrzało. Spał po 22-23 godziny na dobę i nie rozwijał się. Nic go nie interesowało. Na dworze nigdy nie otwierał oczu. Prawie wcale nie płakał, nic mu nie przeszkadzało. Tak było właściwie przez 3 miesiące. Dłonie miał zaciśnięte dużo dłużej. Dostał jeszcze Infarix Hexa w 6 tygodniu. Na tym koniec ze szczepieniami. NOP nadal nie zgłoszony, mimo zapewnień lekarki, że go zgłosi, czyli sama po 2 latach uznała, że NOP jednak był.

M.D.: Córka urodzona 23.02. roku była szczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień obowiązkowych. Nikt nigdy nie informował mnie, że szczepienie może nieść ze sobą poważne ryzyko pogorszenia lub utraty zdrowia a nawet życia przez dziecko. Wspominano jedynie o możliwych lekkich odczynach w formie zaczerwienienia, podwyższonej temperatury czy braku apetytu. Po szczepieniach zawsze takie reakcje u dziecka występowały ale ustępowały po kilku dniach. Dnia 4,07, poszłam do szczepienia z zupełnie zdrowym, 4,5 miesięcznym, pogodnym i dobrze rozwijającym się, kontaktowym dzieckiem (co potwierdziło badanie kwalifikacyjne). Córka otrzymała kolejną dawkę szczepionki DPT + doustne Polio. Natychmiast po otrzymaniu szczepionki córeczka wydała z siebie bardzo dziwny, wręcz nieludzki dźwięk. Był to przeciągły, bardzo długi i wyjątkowo głośny pisk trwający wyjątkowo długo, o jednostajnym wysokim tonie (pózniej dowiedziałam się, ze był to tzw. krzyk mózgowy, objaw neurologiczny). To był dźwięk zupełnie „nieludzki" i proszę mi wierzyć, nie da się go z niczym innym pomylić ani zapomnieć. Kiedy To się skończyło, zaczęła przeraźliwie płakać, nie mogłam jej w żaden sposób uspokoić. Nigdy przedtem tak nie płakała. Po kilku minutach nagle ucichła. Straciła przytomność, zrobiła się bardzo blada, wręcz szara. Nie było widać, aby oddychała. Była całkowicie wiotka, gałki oczne jakby zapadły się, ledwie rysowały się pod powiekami. Przybiegł lekarz, nie mógł wyczuć pulsu. Po dłuższej chwili udało mu się wysłuchać bardzo słaby puls. Przychodnia została zamknięta (część dla dzieci zdrowych miała osobne wejście, pacjentów przeniesiono do osobnej części dla chorych). Zostawiono mnie samą w poczekalni z dzieckiem, które ledwie oddychało i nie dawało innych oznak życia. Lekarz tylko przychodził co kilka minut i sprawdzał czy jest puls. Z czasem puls był coraz mocniejszy. Potem córeczka kilka razy jakby wracała i znowu odpływała. Trwało to około pół godziny, może dłużej. Siedziałam z przytomnym ale prawie bezwładnym dzieckiem a poczekalni jeszcze kilkadziesiąt minut. Lekarz nie wezwał pogotowia, nie poinformował mnie co się tak właściwie stało. Powiedział tylko półgłosem, ze po szczepieniach tak czasem bywa. Córeczka nadal była bardzo blada i słaba, chociaż przytomna. Kazał mi iść do domu i gdyby coś się działo (nie powiedział co) to mam natychmiast jechać do szpitala. Po powrocie do domu dziecko spało ponad 12 godzin a kiedy się obudziło, to jakby mi je ktoś podmienił. Zamiast wesołej, kontaktowej dziewczynki, miałam lalkę bez kontaktu. Na jej kolejny świadomy uśmiech musiałam czekać ponad rok. Zgłaszałam problemy mojemu lekarzowi (temu samemu) ale bagatelizował wszystko, wmawiał mi przewrażliwienie itd. Mimo, ze córka nawet jemu nie pozwalała się dotknąć, zbadać. Namawiał na kolejne szczepienia oraz na płatne szczepienia dodatkowe. Dziecko od tamtego czasu zaczęło ciągle chorować. Zaznaczam, że do dnia tego szczepienia, była zupełnie zdrowa. Od dnia szczepienia do ponad dwóch lat, nie było miesiąca bez poważnej choroby. Głównie dziwne infekcje górnych dróg oddechowych i problemy jelitowe. Dziecko fizycznie rozwijało się dość dobrze ale psychicznie jakby zatrzymało się w rozwoju. Przestała się interesować zabawkami, nie reagowała ani na mnie ani na nikogo z najbliższych, godzinami mogła wpatrywać się w ścianę, ciągle płakała bez widocznej przyczyny. Nie zwężały jej się źrenice, bała się dźwięków, nie pozwalała się przytulać, prężyła się, nie reagowała na imię, uderzała głową w podłogę, ściany. Jej stolce były tragiczne, niestrawione, śmierdzące. To wszystko zgłaszałam lekarzowi. Usłyszałam, ze to moja wina, bo powinnam ją zaszczepić szczepionkami , które polecał mi kupić. Zapisywał tylko kolejne antybiotyki, które nie działały. W końcu mogła przyjmować tylko robione w czopkach na receptę, bo straciła umiejętność połykania (całe jedzenie musiałam jej podawać w formie papek). W wieku ok. 2 lat trafiła do szpitala z jakąś dziwną chorobą. Wymiotowała brązową mazią, była bardzo słaba, wycieńczona, bałam się odwodnienia. W szpitalu nie zdiagnozowano tego, żaden lekarz nie potrafił powiedzieć co się dzieje i dlaczego. Potem rozwinęło się obustronne zapalenie płuc. W wyniku długotrwałego podawania różnych antybiotyków a potem silnych sterydów, córka miała poważnie uszkodzoną wątrobę. W szpitalu spędziliśmy miesiąc. Wyszliśmy bez konkretnej diagnozy, ale na całe szczęście, skończyły się ciągłe choroby. Od tego momentu córka zaczęła nadrabiać rozwój psychiczny. Musiała być przez wiele lat na specjalnej diecie, gdyż jej układ trawienny nie funkcjonował prawidłowo. Wiele lat była poddawana terapii (prywatnie) i dzisiaj jest zdrowa. Odmówiłam dalszych szczepień i byłam w tej sprawie wzywana do Sanepidu. Tam zgłosiłam wszystko co działo się bezpośrednio po podaniu szczepionki oraz dalsze powikłania dotyczące rozwoju i zdrowia. Nie zostało to jednak przyjęte. Byłam również skierowana do Punktu Konsultacyjnego ds. szczepień, gdzie również opowiedziałam jaka była reakcja mojego dziecka natychmiast po podaniu szczepionki. Zostałam wręcz wyśmiana, że to po prostu niemożliwe bo takie reakcje na szczepionki się nie zdarzają. Nakazano mi kontynuować szczepienia i jedynie szczepionkę krztuścową zamienić na taką, bez żywego krztuśca. Zaproponowano mi też szczepienie w warunkach szpitalnych, aby móc od razu ratować dziecko, gdyby sytuacja się powtórzyła. Oczywiście nigdy już nie zaszczepiłam córki.
Od innego lekarza dowiedziałam się, co tak naprawdę się wydarzyło. Na podstawie badania i mojego opisu, powiedział mi, ze był to zespół hipotoniczno- hiporeaktywny z utratą przytomności i bezdechem oraz encefalopatia poszczepienna. Wcześniej zostałam wielokrotnie okłamana i przez lekarza i w Punkcie Konsultacyjnym i w Sanepidzie, gdyż jest to rzadka ale typowa reakcja niepożądana na szczepionkę DPT.
Reakcja ta jest dokładnie zbadana i opisana w literaturze medycznej (poniżej załączam artykuł Jacka Wysockiego i Hanny Czajki na ten temat) Dodatkowym obciążeniem mogło być to, że córka otrzymała jednocześnie dwie szczepionki z żywymi komponentami ( krztusiec i polio).
Dopiero do kilku latach udało mi się wyciągnąć kopie dokumentacji medycznej z przychodni (mimo wielu próśb ciągle mi odmawiano, zbywano mnie, potem twierdzono, że dokumentacja zaginęła, w końcu jakimś cudem odnaleziono). W tej dokumentacji nie ma nie tylko wpisu dotyczącego tego, co działa się natychmiast po szczepieniu, w przychodni, na oczach pielęgniarek i lekarza. Nie ma tam nawet wpisu o tym, że szczepienie w ogóle się odbyło. W książeczce zdrowia Dziecka mam tylko wpis z datą szczepienia ale nie ma tam ani nazwy, ani numeru seryjnego szczepionki. Nie ma też wpisów na temat ciągłych chorób dziecka, podawanych leków, pobytów w szpitalu (lekarz dawał przecież skierowania), zgłaszanych problemów z rozwojem dziecka. Po prostu czyste kartki.
Nasz przypadek nie jest nawet statystyczny, nigdy do żadnej statystyki nie trafił bo po prostu nigdy nie został zgłoszony do Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych ani powikłań.
Zamiast wsparcia i pomocy, spotykały nas tylko wyzwiska (nieodpowiedzialni antyszczepionkowcy, wyrodna matka itp.), pielęgniarka straszyła mnie policją i odebraniem praw rodzicielskich, kpiono ze mnie w sanepidzie i w punkcie konsultacyjnym, próbowano zastraszyć, dzwoniono do bliższych i dalszych członków mojej rodziny, informując ich, że jestem nieodpowiedzialna i nie szczepię dziecka, wymagając od nich aby wpłynęli na moja decyzję.

J.T.: Opis problemów zdrowotnych jakie wystąpiły u mojego dziecka po podaniu mu szczepionek:
1) 12.11.2011r: BCG,WZW B(Euvax B).
Około 15 godzin po podaniu szczepionki wystąpiła wysoka gorączka dochodząca nawet do 40 stopni, wzrosło napięcie mięśniowe i pojawiły sie napady drgawek. Syna ze szpitala w Międzyrzeczu przekazano do Kliniki Neonatologii w Poznaniu.
2) 2.02.2012 r: Infarix IPV + Hib,Euvax B
12 dni po podaniu wystąpiły dwa dość silne napady epilepsji, syn nie gorączkował, ale od podania szczepionki zdawał się być we własnym świecie. Stan dziecka wrócił do poziomu zadowalającego po 10 dniach
3) 15.03.2012 r: Infarix IPV+ Hib
3 dzień po podaniu syn zdawał się "przelewać przez ręce", tym razem spadło napięcie mięśniowe i dużo zezował. Dopiero na następny dzień wrócił do stanu sprzed szczepionki.
4) 19.04.2012r: Infarix IPV+ Hib
W 3 dobie po podaniu syn stracił praktycznie kontakt ze światem na ok. 3 tygodnie. Napady epilepsji występujące jeden po drugim i w rezultacie stan padaczkowy zmusiły lekarzy do wprowadzenia dziecka w śpiączkę farmakologiczną i podłączenie go pod respirator na 7 dni. Badanie tomografem wykazało pojawienie się w mózgu ok. 1 cm wodniaków podtwardówkowych. Dodatkowo rozwinęło się zapalenie płuc.

L.N.: Córka pierwsze szczepienie otrzymała zaraz po porodzie, rozwinęło się jakieś zapalenie. Lekarze powiedzieli, że zaraziłam ją gbs bo był dodatni i podali jej penicylinę. Jak miała 2 tygodnie wyszła skaza białkowa, więc kazali odstawić od piersi i podawać Bebilon Pepti. W wieku 3 tyg. zakażenie dróg moczowych i tygodniowy pobyt w szpitalu. Powiedzieli że zapalenie było od zlej higieny dziecka, co uważam za absurd bo dziecko było codziennie myte i dbałam o higienę. W wieku 10 tygodni dostała szczepionkę Infanrix Hexa - w nocy lekki stan podgorączkowy i dalej było wszystko dobrze. W wieku 3,5 miesiąca po kolejnej dawce tej szczepionki po 6 godz. utrata przytomności. Na oddziale zrobiono badanie moczu - wyszła bakteria. Powiedziano nam, że utrata przytomności nie była z winy szczepień, ale przez bakterie. Dodam, że przed szczepieniem były robione badania i bakterii nie było. W tej chwili dziecko ze względu na uczulenie jest na diecie bezmlecznej i bezglutenowej.

M.L.: U nas zaczęło się już pierwszej nocy. Mała urodziła się o 3.25 a ok. 11 dostała szczepionkę BCG i EUVAX B. Całą noc płakała, myślałam, że to dlatego że nie mam jeszcze pokarmu a ona jest głodna, jednak teraz już wiem, że był to pierwszy NOP po szczepieniu. Jak się wczoraj okazało w dokumentach ze szpitala nie ma wzmianki o jej płaczu. W 6 tygodniu życia znalazłyśmy się w szpitalu ponieważ węzeł chłonny znajdujący się w lewym dole pachowym powiększył się do 4x3cm. A w miejscu wkłucia zrobił się 1 cm ropień który pękł po kilku dniach w szpitalu. Z próbki ropy przesłanej do badania wyszedł gronkowiec. Na szczęście Córka zareagowała na antybiotyk i po 9 dniach węzeł zaczął się zmniejszać bez zropienia i przewidywanego zabiegu. NOP nie zgłoszony, a w wypisie ze szpitala wpisany wstrząs anafilaktyczny na skutek prawidłowo podanego leku co nigdy nie miało miejsca.

J.A.:Moje dziecko urodziło się 28.10.2008 zdrowe i silne, dostało dziesięć punktów w skali Apgar. Była to moja pierwsza ciąża w wieku 24 lat, przebiegała prawidłowo i bezproblemowo. Po porodzie siłami natury w 40 tygodniu ciąży przyszła na świat córka. Ważyła 3730g i mierzyła 58 cm. Wszystkie parametry miała w normie. Już pierwszego dnia swojego życia 28.10.2008 bez naszej wiedzy, zgody i poinformowania o skutkach ubocznych szczepień, nasza córka została zaszczepiona dwoma szczepionkami Euvax B UVA 08023 oraz BCG 01007. Następnie bez poinformowania o ryzyku skutków ubocznych i za namową pediatry dziecko zostało poddane serii szczepień skojarzonych, pięciowalentnych Pentaxim, z czego 19.02.2009 dziecko otrzymało szczepionkę Pentaxim serii D4077-3, która następnie wycofano z obiegu decyzją Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego: http://www.gif.gov.pl/rep/gif/pdf-y/WC/WC_2009-04-21-019.pdf Przed przystąpieniem do szczepień nikt nie poinformował nas o możliwych powikłaniach. Wzywani na szczepienia, kontynuowaliśmy wizyty w przychodni. Najcięższego odczynu poszczepiennego nasza córka doznała 28.01.2010 po podaniu szczepionki PRIORIX A09CC068A przez lekarza w tej samej przychodni, kiedy to u dziecka pojawił się nienaturalny, piskliwy krzyk, nieutulony płacz trwający wiele godzin po szczepieniu, wysoka temperatura ciała powyżej 39 stopni Celsjusza oraz dziecko zapadło w bardzo twardy, głęboki, wielogodzinny sen. Niepożądany odczyn poszczepienny nie został zgłoszony, zapewniono nas, że to normalne. Ostatni raz dziecko zostało zaszczepione 27.07.2010 szczepionką Pentaxim, przed szczepieniem dzwoniono do nas z przychodni i przypominano o nim. Po szczepionce PRIORIX, ze zdrowego, radosnego i prawidłowo rozwijającego się dziecka (potwierdziło to badanie kwalifikacyjne) nasza córeczka zmieniła się nie do poznania. Stała się drażliwa, osowiała, płaczliwa, straciła apetyt, zaczęła bać się ludzi, przestała rozpoznawać twarze, pojawiły się problemy ze snem. Przez 1,5 roku po tamtej szczepionce dziecko wybudzało się w nocy ok. godziny 1-2 i nie spało do rana, śpiąc tylko po kilka godzin na dobę. Dziecko stało się nadpobudliwe i nadruchliwe. Przestało mówić i rozumieć, co się do niego mówi, przestało się komunikować. Pojawiły się liczne zaburzenia sensoryczne, zakłócenia odbioru wrażeń dotykowych (propriocepcja i czucie powierzchniowe), zakłócenia odbioru wrażeń przedsionkowych (narząd równowagi), zakłócenia odbioru wrażeń węchowych (podwrażliwość), trudności w planowaniu motorycznym, obniżone napięcie mięśniowe. W badaniu EEG stwierdzono zmiany uogólnione o charakterze napadowym (epilepsja) Na podstawie specjalistycznych badań u dziecka zdiagnozowano zapalenie mózgu, zwłóknienie wątroby, zaburzenia odżywiania, zaburzenia układu odpornościowego, liczne i nawracające infekcje układu pokarmowego, moczowego i szereg problemów zdrowotnych, z którymi borykamy się do dziś. 31.12.2010 poszliśmy do lekarza pediatry w kwestii ponownego poruszenia tematu niepożądanych odczynów poszczepiennych (wcześniej byliśmy ignorowani). Zostaliśmy po raz kolejny zignorowani przez lekarza. Lekarz nie chciał nas wysłuchać, z góry zaprzeczając, że to nie od szczepień. Lekarz odmówił przyjęcia, wpisania i zgłoszenia NOP. Natomiast na tej samej wizycie wystawił skierowanie do poradni psychologicznej jako rozpoznanie pisząc: zaburzenia zachowania. Zgłosiliśmy naszą sprawę w Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej, lecz sanepid po przeprowadzeniu kontroli w przychodni, odpowiedział nam, że ponieważ niepożądany odczyn poszczepienny nie został odnotowany w dokumentacji medycznej dziecka, to widocznie go nie było. Nasza córka obecnie skończyła 5 lat. Jest niepełnosprawna, nie mówi, ma problemy neurologiczne, ciągłe infekcje, bardzo obniżoną odporność, szereg wyżej wymienionych problemów zdrowotnych. Wciąż walczymy o jej zdrowie.

E.P.: Mój 10 letni syn 2 tygodnie po MMR zaczął mieć ostre, nagłe bóle i zawroty głowy, duszności ,robiło mu się niedobrze . Później bolały go stawy. Trwało to ponad pół roku, teraz zdarza się sporadycznie, ale ma problemy z koncentracją i skupieniem się. Badania u laryngologa, okulisty (dno oka) ,neurologa, usg brzucha i tomograf komputerowy głowy - nic istotnego i potwierdzającego te problemy nie wykazały. Córka szczepiona w pierwszej dobie na BCG i WZW B Hepavax Gene o godz. 16:30 nad ranem ( i pewnie w nocy) temperatura 38,5 st. C. Niespokojna, bardzo kiepsko spała, nie mogła przespać nawet 2 godzin , nadwrażliwość na dźwięki , bóle brzucha, kolki, zatwardzenia, bardzo żałosny płacz . Około 2-3 tygodnia życia przez około tydzień, półtora zaczął się nagły przeraźliwy płacz przez sen. Było to w czasie pojawienia się ropnej krosty w miejscu wykonania szczepienia BCG. Napinanie ciała. Nieschodząca wciąż żółtaczka fizjologiczna, która trwała aż do ok.10 tygodnia życia. Na pierwszej wizycie u pediatry w 7 tygodniu życia dziecka stwierdzono wzmożone napięcie mięśniowe w efekcie czego córka rehabilitowana przez pół roku . Do 4-5 miesiąca życia miała opóźnione reakcje rozwojowe , manipulacje rączkami. Obecnie już jest wszystko w idealnym porządku, ale nieszczepiona od tego czasu. Przy porodzie 10 w skali Apgar, zdrowa.

I.H.: Michał urodził się w 2004 r. jako zdrowe dziecko miał 10pkt w skali APGAR. Wszystko było dobrze do czasu, kiedy w dniu 14.09.2004 r otrzymał szczepionki (Błonica, tężec, krztusiec (II), Poliomyelitis
(I), pedrax (II)). Niespełna dwa tygodnie później Michał zachorował na zapalenie ucha, a następnie na zapalenie oskrzeli. Syn dobrze nie wyszedł z choroby a lekarz z przychodni kolejny raz pozwolił go zaszczepić. W dniu 28.10.2004 r. dostał szczepionki (Błonica, tężec, krztusiec (III),
Poliomyelitis (II)) i znowu po dwóch tygodniach nastąpił niepożądany odczyn poszczepienny, syn miał kłopoty z oddychaniem i wysoką gorączkę. Lekarz nie powiązał problemów zdrowotnych syna ze szczepionkami. Kolejną szczepionkę Michał otrzymał w dniu 18.01.2005 r. (WZW typu B (III)), miesiąc później pojawiły się objawy NOP, wysoka gorączka i wymioty, które trwały prawie do końca marca. I tak jak poprzednim razem, lekarz nie powiązał problemów zdrowotnych syna z otrzymaną szczepionką.
W dniu 03.08.2005 r. syn otrzymał kolejną szczepionkę (Odra, świnka, różyczka (I)) i znowu gorączka, biegunka, w oczach ropa. Następną szczepionkę syn otrzymał z zaropiałymi oczami 15.09.2005 r. (pedrax(III)) po 5 dniach wystąpił NOP – gorączka, zapalenie ucha, zatoki. Od podania tej szczepionki syn zaczął chodzić na palcach, zrobił się niespokojny i nerwowy. Od lekarza usłyszałam, że dzieci tak robią i nie powiązał kolejnego zdarzenia z NOP. Przy ostatnim szczepieniu, które syn otrzymał w dniu 04.09.2006 r.
(Błonica, tężec, krztusiec (IV), Poliomyelitis (III)) również wystąpiły niepożądane odczyny poszczepienne
takie jak gorączka, zapalenia zatok, czarne luźne stolce, ból brzucha. Szczepionka ta była „zabójcą" dla rozwoju mojego syna, dla jego układu immunologicznego. Syn zaczął zapominać wyrazy, przestał ich używać. Poszłam do lekarza a Pan dr pediatra mówi mi, że jestem nad opiekuńcza, bo dzieci takie są, że jestem histeryczką, że się zablokował i zaraz mu przejdzie. Nie udzielił mi porady żebym poszła do psychologa sprawdzić, co się dzieje z moim synem. Zostałam z moim problemem sama. I tak z wizyty na wizytę czas leciał a lekarz dalej swoje. W końcu doszło do tego, że w 2007 roku mój syn całkiem przestał mówić, zamknął się w sobie, nie potrafił utrzymać kontaktu wzrokowego, stał się krzykliwy, agresywny, negatywistyczny, był wrażliwy na dotyk. I wtedy też lekarz pediatra nie zauważył, że coś złego dzieje się z moim synem. Wymusiłam na pediatrze skierowanie do psychologa, a ten skierował nas do psychiatry, na którego czekałam kolejne 6 m-cy. W oczekiwaniu na psychiatrę poszłam do neurologa, który poinformował nas, że mamy „zwierzątko w domu". Tak mówi się do rodziców, którzy nie wiedzą, co się stało ich dziecku? Staliśmy z mężem jak wryci, co lekarz chce nam powiedzieć?, byliśmy w szoku. Przyszedł czas wizyty u psychiatry, który stwierdził AUTYZM. Ale jak to? Skąd się wzięła ta choroba?
Przecież w rodzinie nie było takiej choroby? Wzięłam sprawę w swoje ręce i zaczęłam łączyć fakty, jak za każdym razem po otrzymaniu szczepionki moje dziecko było chore. Jak normalnie się rozwijało, raczkowało, gaworzyło, chodziło, śmiało się, mówiło. A po podaniu szczepionek syn cofał się w rozwoju. Wróciłam z moimi spostrzeżeniami do pediatry to mnie wyśmiał. Zaczęłam na własną rękę szukać pomocy. Wszystko oczywiście prywatnie. Byliśmy u wielu specjalistów, lekarzy, ale bez skutku. W końcu trafiłam na lekarzy, który podzielili moje spostrzeżenia. Pani dr wraz z francuskim lekarzem kazali wykonać w Belgii badania genetyczne i immunologiczne. I co się okazało, że mój syn nie ma autyzmu genetycznego tylko został on wywołany przez zaburzenie pracy układu immunologicznego, badania wykazały też bardzo wysoka cytotoksyczność organizmu. Norma jest 162 a mój syn ma 1345. Czyli zainfekowanie organizmu toksynami jest prawie 9 krotnie przekroczone ponad  normę. To właśnie szczepionki zawierają w swym składzie thimerosal czyli rtęć, która jest odpowiedzialna za zaburzenia układu immunologicznego a co za tym idzie wywołanie m.in. autyzmu.
Kto teraz poniesie odpowiedzialność za chorobę mojego dziecka? Gdybym wiedziała, że takie będą skutki szczepionki, nigdy nie pozwoliłabym zaszczepić dziecka. Miesięczne koszty leczenia to około 3000 zł (leki, badania, logopeda, psycholog, wizyty lekarskie) znacznie przewyższają koszty grzywny za nie szczepienie dziecka.

Jarosław Gaicki: 18 letni Tomek umarł we śnie dwa dni po podaniu mu szczepionki TD-Pur przeciw błonicy i tężcowi.
http://vod.tvp.pl/…/sprawa-dla-repo…/wideo/18042013/10568021 http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,14469910,wiadomosc.html…
http://www.youtube.com/watch?v=SJl3Ogdkb8Y
http://stopnop.pl/szczepionki/nop/124-tomekgaicki
http://www.fakt.pl/18-letni-Tomek-Gaicki-ze-Strzegowa-zmarl…
http://www.youtube.com/watch?v=WdV9cpkkq1I

__


z http://www.stopnop.pl/szczepionki/nop/181-historie-nop

https://www.facebook.com/Reakcja-mojego-dziecka-na-szczepienie-606046476092473/?fref=nf

https://www.facebook.com/events/335153106669793/

Czy szczepionki skojarzone np. Infanrix Hexa i Pentaxim są bezpieczne?
https://www.facebook.com/notes/og%C3%B3lnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/czy-szczepionki-skojarzone-np-infanrix-hexa-i-pentaxim-s%C4%85-bezpieczne/756023201091777 - relacje rodziców sa na dole strony


MMR ( Mama Asi )
04-03-2015
Moja córeczka ma 11 lat, nie zaszczepiłam jej po raz drugi. W wieku 13 m-cy tydzień po szczepieniu na odrę/ świnkę/różyczkę dostała drgawek bezgorączkowych, po jakimś czasie przestała jeść i mdlała.
MMR (matka2latka)
18-02-2015
Mojemu dziecku tydzień po szczepieniu na mmr powiększył sie węzeł chłonny za uszkiem, żaden lekarz nie chciał przyznać, ze to po szczepieniu, antybiotyk i lekarz stwierdził, że ma chore gardełko.
alergia i choroba ( Paula )
17-02-2015
Moje dziecko po szczepieniu nabawiło sie okropnej alergii na białka mleka krowiego, soje, kto wie co jeszcze, bo ciągle obserwujemy. Po szczepionce bardzo chorował. Przewlekle zapalenia płuc i oskrzeli.
KRZTUSIEC, TĘŻEC, BŁONICA ( LJ77 )
12-02-2015
Moje dziecko zaczepione w 4m-cu na krztusiec, tężec, błonice w 5 dobie po szczepieniu zrobiło sie sine i przestało oddychać. Ośrodek zdrowia nie chciał i nie chce wpisać NOP.
utrata słuchu (magda)
18-01-2015
Mojemu 5 miesięcznemu synkowi po podaniu 2 dawki 6w1 zdiagnozowano obustronną głuchotę odbiorczą ( wcześnie słuch był w porządku). Aktualnie wszystko się cofnęło ale mamy teraz nadwrażliwość na dźwięki.
szczepienie ( lusi )
31-12-2014
Mój 3miesięczny synek po szczepionce Pentaxim dostał napadów zgięciowych, Zespół Westa,ma 5 miesięcy, a psychoruchowo dają mu 6 tygodni.
nopy (velka)
Moja córka otrzymala 3 szczepionki wycofane z obrotu w ciągu 5 miesięcy swojego życia, w tym dwa nopy, jest wielu zwolenników szczepień i nie mam nic przeciwko, dajcie nam wybrać. Wy macie szczęście!
Gorączka, zapaść ( Anita )
03-12-2014
Dwa dni po szczepieniu wzw b i DTP utrata przytomności , gorączka powyżej 40 stopni, 3 tygodnie w szpital, żaden nop nie zgłoszony i żadnego powiązania z szczepieniem wg lekarzy. ;(
Omdlenie po szczepionce na świnkę odrę ,różyczkę ( edyta )
01-11-2014
Moja córka po szczepionce na odrę, świnkę różyczkę, 9lat, w ciągu 10 min zemdlała i wmawiano mi, że to stres po szczepionce, a jak doczytałam okazało się, że to efekt uboczny szczepionki, ale nikt mi tego nie powiedział przed szczepionką . Priorix.
MMR (Zosia)
22-10-2014
Syn po szczepionce MMR po godzinie dostał 40 stopni gorączki, zrobił się czerwony jak pomidor i giętki jak z plasteliny. W szpitalu powiedzieli, że to nie nop tylko wirus i do domu.
Asperger po szczepionce (Wandal)
21-08-2014
Syn po szczepionce zachorował na różyczkę, przeciwko której był zaszczepiony, pojawiły sie objawy autyzmu. Obecnie ma rozpoznany zespół Aspergera, jego lżejszą formę. Do czasu szczepień wszystko było ok.
strach szczepić ( asia )
29-06-2014
Moja córka kończąc 3 miesiąc po szczepieniu zaczęła płakać i płakała przez 4 tygodnie. Myślałam, ze sie wykończy i my też. Opadała z sił z płaczu. Boje sie szczepień. Co z jakąś kontrolą? Halo!!!???
U mnie jak u wielu innych dzieci z zaburzeniami szczepienia. ( salamandra )
27-05-2014
Mój syn z szczepienia na szczepienie zachowywał się coraz dziwniej, po szczepieniu szczepionką MMR posypało się wszystko: agresja, wybiórcze jedzenie, nadpobudliwość, zaburzenia SI, problemy z rozumowaniem.
Astma ( Magda )
09-05-2014
Moja córka po ostatniej dawce szczepionki skojarzonej Infanrix Hexa - kilka godzin po podaniu szczepionki dostała obturacyjnego zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc i na koniec stwierdzono astmę.
ciężki niepożądany odczyn poszczepienny DTP i inne ( domix )
08-03-2014
Ciężkie niepożądane odczyny poszczepienne po wycofanej serii DTP20911001C uznane za zespół dziecka potrząsanego przez naszych specjalistów, chcą ukarać oczywiście ojca, oraz po innych szczepieniach.
Szczepionka MMR ( Marzanna )
03-03-2014
Moja córeczka ma 5 roczek. Do roku czasu rozwijała się prawidłowo .Po zaszczepieniu jej szczepionką MMR w dwa tygodnie po przestała chodzić ,nie podnosiła się ,raczkowała włócząc główkę po ziemi.
wyć mi się chce.... (aga)
15-03-2014
Nie mogę się uodpornić na te tragedie, przy każdej następnej wyję i ryczę coraz bardziej Emotikon frown Tak bardzo współczuję, że nie da się opisać... Ja miałam szczęście, w porę zrezygnowałam po powikłaniach...
autyzm (nowa)
19-02-2014
Witam . Synek mojej siostry wprawdzie ma teraz juz 5 lat … po tej szczepionce kiedyś zaczął gorączkować trafiał do szpitala, jednak nikt nie zareagował, od tego czasu ma autyzm.
brak reakcji ze strony przychodni (zoska)
13-02-2014
Nasz synek został zaszczepiony wycofana seria szczepionki i to 3 razy.. Lekarz, pielęgniarki - co na to... „Pani, co tez pani opowiada, JAKIE POWIKLANIA?”...
odczyn poszczepienny (bet72)
07-02-2014
Moj synek po DTP-4 dawka! 1,5r.ż. miał atak poszczepienny, drgawki, bezdech i nawracające zapalenia płuc .Wskutek tego jest opóźniony psychoruchowo, ma 10 lat, NIE MÓWI!!! Od małego rehabilitowany!!!!!!
apnea po szczepieniu DPT ( Zoska B. )
29-01-2014
U synka po DPT -zaburzenia oddechowe, krzyk mózgowy i utrata apetytu. Nie jadł przez wiele dni i dużo stracił na wadze. Potem - bezsenność, krzyki
nocne i autyzm (wysoko funkcjonalny).
Powikłania ( Angelika )
20-01-2014
Witam jestem juz starszym dzieckiem. mam 19 lat , w maju 2012 roku zostałam zaszczepiona przeciwko błonicy-tężcowi . Do tej pory mam bezwładną rękę. Emotikon frown Nie mam żadnej pomocy !
reakcja po szczepieniu (Anika)
19-01-2014
Po szczepieniu reakcja alergiczna bardzo silna, lekarze nie wierzą, wymyślają inne rzeczy, a nie AZS, dziecko jest silnie uczulone na składniki szczepionek min. jajko. Pomocy, nie chce szczepic. Po podaniu dziecku szczepionki po 2 dniach zaczęły sie straszne zmiany na skórze, jakieś wysypki, pękająca skóra, sączące się ranki, swędzenie i nagle wielka wojna, zapadnięte ciemiączko, wysoka gorączka.
SYN PONIÓSŁ ŚMIERĆ W WYNIKU SZCZEPIENIA ( JAROSŁAW GAICKI )
SPRAWA TOCZY SIĘ OD 2011 r. MIMO USTALENIA NIEPRAWIDŁOWOŚCI POSTĘPOWANIA PERSONELU MEDYCZNEGO, NIE POSTAWIONO ŻADNYCH ZARZUTÓW. WYDAJE SIĘ, IŻ PAŃSTWO POLSKIE TOLERUJE ZBRODNIE W BIAŁYCH RĘKAWICZKACH.
Szczepionki to gwarantowane upośledzenie, a lekarze=choroba (Aneta)
12-01-2014
Moje dziecko po szczepieniu w 2 m-cu, mnóstwo powikłań - lista na książkę. Skrótem: problemy psychiczne, duszenie sie, biegunki, uczulenie, gorsze gojenie ran, cechy jak z autyzmu, zanik mowy, drgawki itd.
Po szczepieniach (Roman)
09-12-2013
Nasz zdrowy syn po szczepieniach nabawił się problemów skórnych, które nie możemy się pozbyć już 3 rok.
Problemy w 1 roku życia dzieci i bezpośrednio po porodzie (matkaPolka)
02-11-2013
Pierwsza córka ur. 01/2005, płaczliwa, nerwowa, problemy z karmieniem, wypróżnianiem, rehabilitacja z powodu dużego napięcia mięśniowego, powiększona półkula mózgu.; 2 córka ur. 11/2008,niewydolność oddechowa, miesiąc zażółcona skora, podejrzenie astmy.
Córka po polio. www.danielichoroba.blog.onet.pl (Kari)
01-11-2013
W 18 m. szczepionka, zaraz potem zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, potem zapalenie mózgu. Ze zdrowego dziecka roślinka , uszkodzone 1/5 mózgu , padaczka lekooporna niedowład połowiczy, nie mówi. 15 lat.
"Bonusy" poszczepienne ( Marcin Zdeb )
23-09-2013
Witam Moja malutka po szczepieniach dostała bardzo dużo "bonusów". W dużym skrócie : - Padaczka lekooporna - Nie zdiagnozowana choroba metaboliczna - zanik mózgu. Resztę możecie sobie dopowiedzieć.
strach!!! ( Dorota )
Mój synek został zaszczepiony dwa lata temu na odrę, świnkę i różyczkę. Jeszcze tego samego dnia dostał wysokiej temperatury 40 stopni, która zbijana była tylko do 38 i znowu rosła + BIEGUNKA+ WYMIOTY! Wylądował w szpitalu gdzie ordynator nie odnotował w wywiadzie rodzinnym przy przyjęciu dziecka na oddział, że było dzień wcześniej zaszczepione!!!!!!!!!!!! Udawał że nie słyszy, że to mówimy!!! Po wyjściu ze szpitala odwiedził mnie BEZ ZAPOWIEDZI SANEPID!!!!! Pani z sanepidu twierdziła, że szpital zgłosił tam coś do sanepidu i ona sprawdza tę biegunkę i sama przyznała mi rację że to po szczepieniu. Szpital nie poinformował mnie o tym, że poinformował o NOP sanepid. Sanepid bez zapowiedzi odwiedził mój dom. WYPIS dziecka ze szpitala CZYSTY, nie widnieje w żadnym miejscu słowo SZCZEPIONKA. A LEKARZ LECZYŁ MOJE DZIECKO NA BIEGUNKĘ BNO. SPRYTNIE TO SOBIE WYMYŚLILI, ŻE JAKBY BYŁO COŚ GORZEJ, TO NIKT NIE ODPOWIE ZA TO SZCZEPIENIE. DO DZISIAJ NIE SZCZEPIĘ NA NIC!
http://www.stopnop.pl/szczepionki/nop/129-przymus-po-nopie



Zastanowiłeś się co byś zrobił gdybyś przez to, że dałeś się naciągnąć reklamom coś się stało?
http://www.stopnop.pl/szczepionki/nop/181-historie-nop
http://dziecisawazne.pl/zle-szczepionki-historie-rodzicow-nieszczepiacych-cz-1/ https://www.facebook.com/notes/og%C3%B3lnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/historie-zignorowanych-niepo%C5%BC%C4%85danych-odczyn%C3%B3w-i-powik%C5%82a%C5%84-poszczepiennych-opisane/1018399578187470




Victoria była śliczna, zdrowa i energiczna. Gdy miała 2 miesiące podano jej obowiązkowe szczepionki i to ją odmieniło. Już nigdy nie była taka sama, rozchorowała się, stała się apatyczna, marudna, nie chciała jeść. Czasami przestawała oddychać i miała ataki, ale zanim przyjechało pogotowie, dochodziła do siebie. Lekarze nie widzieli nic niepokojącego, nie zrobili żadnych badań. Stało się to w połowie grudnia przed terminem kolejnych szczepień. Szczepienia oczywiście zostały wykonane w terminie, 23 grudnia 2008 roku, a 14 lutego w Walentynki Victoria przestała oddychać, zrobiła się sina. Tego tragicznego dnia dziewczynka była pod opieką opiekunki. Po mimo przyjazdu karetki, nie udało się jej uratować. Ojciec który natychmiast wrócił do domu zastał swoją córeczkę leżącą na podłodze z rozrzuconymi rączkami, nie ruszała się.
Mama Victorii, Stephanie miała do siebie żal, że przestrzegała wszystkich zasad aby jak najlepiej pielęgnować swoją córeczkę, a jednak wyrządziła jej śmiertelną krzywdę. Stephanie jest lekarzem psychiatrą, ale przyznała jednak, że na studiach nigdy nie omawiano szczepionek, ani doświadczeń klinicznych, ani sposobów oceniania skutków ubocznych i nie mówiono jak ocenia się ich skuteczność. Dopiero po śmierci córki zaczęła czytać wszystko co opublikowano na ten temat, a to co się dowiedziała, zaszokowało ją.
Państwo Christner mają także 2 starszych synów, którzy również doznali powikłań poszczepiennych, ale wtedy jeszcze Stephanie nie miała pojęcia, że to efekt szczepionek.
Starszy syn ma problemy poznawcze, astmę, alergie pokarmowe, a młodszy ma znaczne opóźnienie mowy. Z dokumentacji wynika, że były to w 100% zdrowe dzieci aż do dnia szczepienia. Od tamtej pory co kilka tygodni przyplątuje się jakaś infekcja, katar, zapalenie ucha, astma, problemy z oddychaniem.
http://www.dailymotion.com/video/x3giemn_victoria-umiera-po-drugiej-serii-szczepien-w-wieku-5-miesiecy_people



Córka urodzona 23.02.2000 roku była szczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień obowiązkowych. Nikt nigdy nie informował mnie, że szczepienie może nieść ze sobą poważne ryzyko pogorszenia lub utraty zdrowia a nawet życia przez dziecko. Wspominano jedynie o możliwych lekkich odczynach w formie zaczerwienienia, podwyższonej temperatury czy braku apetytu. Po szczepieniach zawsze takie reakcje u dziecka występowały ale ustępowały po kilku dniach.

Dnia 4.07.2000, poszłam do szczepienia z zupełnie zdrowym, 4,5 miesięcznym, pogodnym i dobrze rozwijającym się, kontaktowym dzieckiem (co potwierdziło badanie kwalifikacyjne). Córka otrzymała kolejną dawkę szczepionki DPT + doustne Polio (OPV).

Natychmiast po otrzymaniu szczepionki córeczka wydała z siebie bardzo dziwny, wręcz nieludzki dźwięk. Był to przeciągły, bardzo długi i wyjątkowo głośny pisk trwający wyjątkowo długo, o jednostajnym wysokim tonie (później dowiedziałam się, ze był to tzw. krzyk mózgowy, objaw neurologiczny). To był dźwięk zupełnie „nieludzki” i proszę mi wierzyć, nie da się go z niczym innym pomylić ani zapomnieć. Kiedy To się skończyło, zaczęła przeraźliwie płakać, nie mogłam jej w żaden sposób uspokoić. Nigdy przedtem tak nie płakała. Po kilku minutach nagle ucichła. Straciła przytomność, zrobiła się bardzo blada, wręcz szara. Nie było widać, aby oddychała. Była całkowicie wiotka, gałki oczne jakby zapadły się, ledwie rysowały się pod powiekami.

Przybiegł lekarz, nie mógł wyczuć pulsu. Po dłuższej chwili udało mu się wysłuchać bardzo słaby puls. Przychodnia została zamknięta (część dla dzieci zdrowych miała osobne wejście, pacjentów przeniesiono do osobnej części dla chorych). Zostawiono mnie samą w poczekalni z dzieckiem, które ledwie oddychało i nie dawało innych oznak życia. Lekarz tylko przychodził co kilka minut i sprawdzał czy jest puls. Z czasem puls był coraz mocniejszy. Potem córeczka kilka razy jakby wracała i znowu odpływała. Trwało to około pół godziny, może dłużej. Siedziałam z przytomnym, ale prawie bezwładnym dzieckiem a poczekalni jeszcze kilkadziesiąt minut.

Lekarz nie wezwał pogotowia, nie poinformował mnie co się tak właściwie stało. Powiedział tylko półgłosem, że po szczepieniach tak czasem bywa. Córeczka nadal była bardzo blada i słaba, chociaż przytomna. Kazał mi iść do domu i gdyby coś się działo (nie powiedział co) to mam natychmiast jechać do szpitala. Po powrocie do domu dziecko spało ponad 12 godzin, a kiedy się obudziło, to jakby mi je ktoś podmienił. Zamiast wesołej, kontaktowej dziewczynki, miałam lalkę bez kontaktu. Na jej kolejny świadomy uśmiech musiałam czekać ponad rok.

Zgłaszałam problemy mojemu lekarzowi (temu samemu) ale bagatelizował wszystko, wmawiał mi przewrażliwienie itd., mimo że córka nawet jemu nie pozwalała się dotknąć, zbadać. Namawiał na kolejne szczepienia oraz na płatne szczepienia dodatkowe.

Dziecko od tamtego czasu zaczęło ciągle chorować. Zaznaczam, że do dnia tego szczepienia była zupełnie zdrowa. Od dnia szczepienia do ponad dwóch lat nie było miesiąca bez poważnej choroby. Głównie dziwne infekcje górnych dróg oddechowych i problemy jelitowe. Dziecko fizycznie rozwijało się dość dobrze, ale psychicznie jakby zatrzymało się w rozwoju. Przestała się interesować zabawkami, nie reagowała ani na mnie, ani na nikogo z najbliższych, godzinami mogła wpatrywać się w ścianę, ciągle płakała bez widocznej przyczyny. Nie zwężały jej się źrenice, bała się dźwięków, nie pozwalała się przytulać, prężyła się, nie reagowała na imię, uderzała głową w podłogę, ściany. Jej stolce były tragiczne, niestrawione, śmierdzące. To wszystko zgłaszałam lekarzowi.

Usłyszałam, że to moja wina, bo powinnam ją zaszczepić szczepionkami, które polecał mi kupić. Zapisywał tylko kolejne antybiotyki, które nie działały. W końcu mogła przyjmować tylko robione w czopkach na receptę, bo straciła umiejętność połykania (całe jedzenie musiałam jej podawać w formie papek).

W wieku ok. 2 lat trafiła do szpitala z jakąś dziwną chorobą. Wymiotowała brązową mazią, była bardzo słaba, wycieńczona, bałam się odwodnienia. W szpitalu nie zdiagnozowano tego, żaden lekarz nie potrafił powiedzieć, co się dzieje i dlaczego. Potem rozwinęło się obustronne zapalenie płuc. W wyniku długotrwałego podawania różnych antybiotyków, a potem silnych sterydów, córka miała poważnie uszkodzoną wątrobę. W szpitalu spędziliśmy miesiąc. Wyszliśmy bez konkretnej diagnozy, ale na całe szczęście skończyły się ciągłe choroby. Od tego momentu córka zaczęła nadrabiać rozwój psychiczny. Musiała być przez wiele lat na specjalnej diecie, gdyż jej układ trawienny nie funkcjonował prawidłowo. Wiele lat była poddawana terapii (prywatnie) i dzisiaj jest zdrowa.

Odmówiłam dalszych szczepień i byłam w tej sprawie wzywana do Sanepidu. Tam zgłosiłam wszystko, co działo się bezpośrednio po podaniu szczepionki oraz dalsze powikłania dotyczące rozwoju i zdrowia. Nie zostało to jednak przyjęte. Byłam również skierowana do Punktu Konsultacyjnego ds. Szczepień, gdzie również opowiedziałam, jaka była reakcja mojego dziecka natychmiast po podaniu szczepionki. Zostałam wręcz wyśmiana, że to po prostu niemożliwe, bo takie reakcje na szczepionki się nie zdarzają. Nakazano mi kontynuować szczepienia i jedynie szczepionkę krztuścową zamienić na taką bez żywego krztuśca. Zaproponowano mi też szczepienie w warunkach szpitalnych, aby móc od razu ratować dziecko, gdyby sytuacja się powtórzyła. Oczywiście nigdy już nie zaszczepiłam córki.

Od innego lekarza dowiedziałam się, co tak naprawdę się wydarzyło. Na podstawie badania i mojego opisu, powiedział mi, że był to zespół hipotoniczno-hiporeaktywny z utratą przytomności i bezdechem oraz encefalopatia poszczepienna. Wcześniej zostałam wielokrotnie okłamana i przez lekarza, i w Punkcie Konsultacyjnym, i w Sanepidzie, gdyż jest to rzadka, ale typowa reakcja niepożądana na szczepionkę DPT.

Reakcja ta jest dokładnie zbadana i opisana w literaturze medycznej (artykuł Jacka Wysockiego i Hanny Czajki na ten temat). Dodatkowym obciążeniem mogło być to, że córka otrzymała jednocześnie dwie szczepionki z żywymi komponentami (krztusiec i polio).

Dopiero do kilku latach udało mi się wyciągnąć kopie dokumentacji medycznej z przychodni (mimo wielu próśb ciągle mi odmawiano, zbywano mnie, potem twierdzono, że dokumentacja zaginęła, w końcu jakimś cudem ją odnaleziono). W tej dokumentacji nie ma nie tylko wpisu dotyczącego tego, co działa się natychmiast po szczepieniu, w przychodni, na oczach pielęgniarek i lekarza. Nie ma tam nawet wpisu o tym, że szczepienie w ogóle się odbyło. W Książeczce Zdrowia Dziecka mam tylko wpis z datą szczepienia, ale nie ma tam ani nazwy, ani numeru seryjnego szczepionki. Nie ma też wpisów na temat ciągłych chorób dziecka, podawanych leków, pobytów w szpitalu (lekarz dawał przecież skierowania), zgłaszanych problemów z rozwojem dziecka. Po prostu czyste kartki.

Nasz przypadek nie jest nawet statystyczny, nigdy do żadnej statystyki nie trafił, bo po prostu nigdy nie został zgłoszony do Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych ani powikłań. Zamiast wsparcia i pomocy, spotykały nas tylko wyzwiska (nieodpowiedzialni antyszczepionkowcy, wyrodna matka itp.), pielęgniarka straszyła mnie policją i odebraniem praw rodzicielskich, kpiono ze mnie w sanepidzie i w punkcie konsultacyjnym, próbowano zastraszyć, dzwoniono do bliższych i dalszych członków mojej rodziny, informując ich, że jestem nieodpowiedzialna i nie szczepię dziecka, wymagając od nich, aby wpłynęli na moją decyzję.


Mój synek urodził się przez cesarskie cięcie, zupełnie zdrowy, czego jestem pewna w 100%, gdyż zaraz po urodzeniu miał robione wszelkie badania ze względu na ryzyko zakażenia się ode mnie cytomegalią, którą znowu ja zaraziłam się, będąc w pierwszym trymestrze ciąży. W drugiej dobie życia, gdy okazało się, że wyniki pokazały, że dziecko jest zdrowe, został zaszczepiony przeciw WZW-B.

Mimo wcześ­niejszej decyzji o nieszczepieniu zostałam „zamotana” przez lekarzy i wyraziłam zgodę tylko na to szczepienie. W trzeciej dobie dziecko miało ponownie robione badania, wtedy już CRP było wysokie, poproszono mnie o zgodę na punkcję lędźwiową, z której wynikło, że dziecko ma zapalenie opon mózgowych. Byłam załamana.

Wtedy nie powiązałam tego ze szczepieniem. Stało się to dopiero po dłuższym czasie, gdy będąc już w domu, czytałam dużo na temat szczepień i tej choroby. Zresztą gdy synek był chory, myślałam tylko o tym, by jak najszybciej wyzdrowiał.

W szpitalu leżał 3 tygodnie. W tym czasie miał jeszcze dwie punkcje, dopiero ostatnia była prawidłowa. Potem przez rok kontrole lekarskie, badania słuchu, krwi, moczu. Dopiero pediatra prywatnie powiedziała nam po przeczytaniu wypisu szpitalnego, że dziecko miało również problem z nerkami (w szpitalu nikt nam o tym nie powiedział ani pediatra rodzinna na NFZ – ta nawet skierowań na badania kontrolne nie dała). Dostaliśmy skierowanie na USG jamy brzusznej i keratyninę.

Na szczęście wszystko jest teraz dobrze, synek ma już prawie półtora roczku. Na nic więcej nie szczepiłam, nie stawialiśmy się po prostu na wezwania, na MMR już nawet go nie dostaliśmy. Synek rozwija się wspaniale i, o dziwo, wcale nie choruje. Regularnie chodzi na zajęcia na basenie, odkąd skończył 4 miesiące, wyniki ma super. W najbliższym tygodniu jeszcze raz będziemy sprawdzać morfolgię, keratyninę i mocz.
http://prawdaoszczepionkach.pl/czerwona-kartka-nr-2,46,188.htm



Szczepionka przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B wywołała nowe przypadki stwardnienia rozsianego we Francji

New Study: Hepatitis B Vaccination in France Sparked a Wave of New Cases of Multiple Sclerosis,
tłum. Ola Gordon, nad. prof. M.D. Majewska
Istniało duże podejrzenie o związku między szczepionką przeciwko zapaleniu wątroby typu B (WZW) i zachorowaniami na stwardnienie rozsiane (multiple sclerosis = MS). Nowe badanie szczegółowo zanalizowało dane krajowe we Francji po masowych szczepieniach francuskich dorosłych w połowie lat 1990. Stosując się do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia w 1992 o masowych szczepieniach przeciwko WZW typu B z nadzieją wyeliminowania wirusa, w latach 1994-1997 zaszczepiono 20 mln Francuzów.

W 1998 francuskie media publikowały artykuły o nagłym wzroście liczby zachorowań na MS we Francji, łącząc je z tym masowym programem szczepień. W rezultacie liczba szczepień gwałtownie spadła. Teraz, 20 lat później, patrząc na wszystkie dane z tego okresu, Dominique Le Houezec wykryła solidne powiązanie między tymi szczepieniami i nagłym wzrostem liczby przypadków SM we Francji.

Dane wyraźnie pokazują, że do 1993 liczba nowych przypadków SM we Francji była dość stabilna, 2.500 nowych przypadków rocznie. W następnych latach, a szczególnie od 1996, ich liczba gwałtownie wzrosła do 4.500 rocznie i pozostała stabilna na tym poziomie.

Wyjaśnienie tego nie jest całkowicie jasne, ale może być tak, że jedno z białek zawartych w szczepionce jest bardzo podobne do białka w mielinie* [myelin]. Niezależnie od mechanizmu, z powodu tego wyjątkowego wydarzenia w historii szczepień, o tak dużej liczbie ludzi szczepiących się przeciwko WZW typu B w tak krótkim czasie, i wynikającej z tego dramatycznej fali nowych zachorowań, wydaje się wysoce prawdopodobne, że szczepionka ta może wywoływać MS. Autorka tego dokumentu rzeczywiście idzie tak daleko, nazywając to „mimowolnym na bardzo dużą skalę eksperymentem przeprowadzonym na 1/3 populacji francuskiej”. Byłoby mądre, by rozważyć tę informację przy podejmowaniu decyzji, czy szczepić członków rodziny przeciwko WZW typu B.

*Mielina – materiał tłuszczowy który pokrywa, chroni i izoluje nerwy, pozwalając na szybą transmisję impulsów pomiędzy mózgiem i innymi częściami organizmu. Mieliny zawierają również białka, które mogą być sterowane przez układ odpornościowy. Mielina pokrywa nerwy, zarówno ośrodkowego jak i obwodowego układu nerwowego, a zniszczenie mieliny w obrębie ośrodkowego układu nerwowego wywołuje wiele objawów SM.

http://www.emedicinehealth.com/myelin_and_the_central_nervous_system/page2_em.htm
http://healthimpactnews.com/2014/new-study-hepatitis-b-vaccination-in-france-sparked-a-wave-of-new-cases-of-multiple-sclerosis





W drugiej połowie kwietnia 6-miesięczna córka została zaszczepiona Euvaxem. Podczas szczepienia standardowa procedura. może być stan podgorączkowy przez 2 dni (l). Do tej pory wszystko było w porządku, a ja jako ślepo wierząca w dobroczynność szczepionek matka poszłam za ciosem. 'l maja zaczęło się z Dorotką dziać coś niepokojącego, .,odpływała", nie było z nią kontaktu, przestała się śmiać i bawić. Na drugi dzień incydenty przybrały na sile. Trafiłyśmy do miejscowego szpitala, ilość napadów utraty świadomości wzrosła do 6-8 dziennie. Ciśnienie podczas napadu skakało do 190, usta i skóra wokół oczu siniały. Córka przestała się bawić, uśmiechać, reagować, wykonywać proste czynności, z którymi bez problemu radziła sobie do tej pory, jest bardzo płaczliwa. Lekarz rodzinny pełniący dyżur w szpitalu stwierdza, że to ząbkowanie (!l!). Po trzech długich dobach zostajemy przewiezieni karetka do Katowic na neurologię z podejrzeniem padaczki. Incydenty nasilają się, dziecko zamknięte w swoim świecie i przelewa się przez ręce, na szczęście saturacja w normie. EEG robione trzykrotnie i rezonans czyste. Lekarze rozkładają ręce, jeden sugeruje NOP.
Pozostali słysząc o NOPie reagują identycznie - „mógłby to być nop, ale nie tak późno (czyli zaledwie 2 tyg) po szczepieniu”. Po tygodniu pojawia się ostra biegunka. a napady mijają jak ręką odjął z dnia na dzień, moja Dorotka wróciła. Na karcie wypisowej ze szpitala, którą odebraliśmy tydzień później zapis „podczas hospitalizacji BRAK INCYDENTÓW NAPADOWYCH (!)" (w sumie ponad 30, każdy z lekarzy pełniących dyżur był ich świadkiem) oraz brak diagnozy. Przygoda z naszymi szczepieniami dobiegła końca, Bogu dzięki moja córka rozwija się nomialnie.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1038408072858441&set=o.206336526060450&type=1&theater


"Uważałem, że szczepionki są bardziej niebezpieczne, niż większość ludzi zdawało sobie sprawę, ale wciąż myślałem, że ogólnie rzecz biorąc, były warte ryzyka. Byłem zbyt leniwy, aby przeprowadzić swoje badania. Jak idiota, ślepo ufałem swojemu lekarzowi. Ten system wierzeń doprowadził do tego, że zaszczepiłem trzy ze swoich czworga dzieci. Moje bliźniaki mają już siedem lat. Nie odzyskały pełnego zdrowia po ostatniej serii szczepień.
... Na ich ostatniej wizycie u pediatry, moja żona chciała pozwolić lekarzowi, aby podał im dwie szczepionki, tylko po to, aby je nadgonić. Zgodziłem się. Natychmiast po tym, obydwoje wykazywali oznaki uszkodzeń neurologicznych. Mój syn zaczął się jąkać, a moja córka mamrotać. Nawet dziś, po latach karmienia ich najlepszym jedzeniem i najlepszymi suplementami, nadal nie są zdrowi w 100%.
O dziwo, nawet po tym doświadczeniu, trzymałem się przekonania, że wrażliwość moich dzieci była wyjątkiem, a nie regułą. Próbowałem nawet sam siebie przekonać, że ich objawy były tylko przypadkowe i nie mają nic wspólnego ze szczepionkami. Mój brat i moja mama wiedzieli lepiej. Jakaś część we mnie również wiedziała lepiej.
... Byłem i nadal jestem, "pro-naukowy". Mój brat o tym wiedział. Wiedział, że gdybym tak naprawdę przekopał fakty, to zobaczyłbym prawdę, jaka istnieje.
Muszę przyznać, że nie podchodziłem do moich badań z otwartym umysłem. Byłem pewien, że moje wcześniejsze wyobrażenia były dokładne, ale to nie miało znaczenia. Ostatecznie jedyny wniosek, do jakiego mogłem dojść, był tym samym, do którego dochodzi każdy, gdy choć raz faktycznie przeprowadzi prawdziwe badania - szczepionki są zbrodnią przeciwko ludzkości.
... Każdy składnik jest toksyczny. Każdy jeden! Spędziłem lata próbując unikać GMO i innych toksyn w moim jedzeniem, a pozwoliłem je wstrzykiwać do ciał moich dzieci! Oprócz takiego przypadku, gdyby jedno z moich dzieci zostało ugryzione przez wściekłe zwierzę, to będę odmawiał wszelkich szczepień. W moim umyśle, szczepionka przeciwko wściekliźnie jest do przyjęcia, ponieważ jest ona używana po ekspozycji na potencjalnie śmiertelny patogen.
Nie daj się nabrać na ten medialny szum. Zrób własne badania. Zrób prawdziwe badania. Będzie łatwiej, jeśli podejdziesz do tego z otwartym umysłem, ale jak przeprowadzisz prawdziwe badania, to zobaczysz tę prawdę, która istnieje. Prawda jest taka, że te firmy, które produkują szczepionki są chciwe, skorumpowane, nieetyczne i niebezpieczne. Każdy składnik jest tak naprawdę toksyczny dla organizmu. Każdy. Jesteśmy głupi, że ufamy tym skorumpowanym firmom.
... Żałośnie zawiodłem w chronieniu moich dzieci, bo po prostu zaufałem naszemu lekarzowi bardziej, niż bratu. Mój umysł nieustannie wraca do tego: "gdybym tylko wtedy wiedział to, co wiem teraz" na temat szczepionek.
Nie chcę, aby ktoś inny niósł ten ciężar winy. To dlatego tak ciężko pracujemy, aby edukować społeczeństwo na temat szczepionek. Żadne dziecko nie powinno cierpieć z powodu uszkodzenia neurologicznego tylko dlatego, że jego rodzice nie wiedzieli lepiej. Informacja jest dostępna w zasięgu jednego kliknięcia. Nasze dzieci są coraz bardziej uszkodzone i widzimy to wszystko wokół nas, a nazywamy to nową normą. Pomyśl o tym. Nie licz na to u Twojego lekarza."
— Joel Edwards
(z artykułu: "Ciężar winy - dowiadywanie się o zagrożeniach szczepień w przykry sposób",
http://www.organiclifestylemagazine.com/a-burden-of-guilt-learning-about-vaccine-dangers-the-hard-way



Witam, jestem w grupie od niedawna. Mam dwoje synow. Jeden 4 letni zostal zaszczepiony na wszystko oprócz roataworusow. Podzczas dwoch ostatnich szczepien mial odzczyn na nodze wygladalo to mniejwiecej jak uzadlenie szerszenia. Wielki, twardy, siny i goracy obrzek uda. Syn do tej pory cierpi na AZS. Drugi syn urodzil sie w 36tyg ciazy (pozny wczesniak) w pazdzierniku tego roku skonczyl roczek. Byl zaszczepiony tylko w szpitalu. W przeciagu miesiaca od urodzenia trafilismy do szpitala z wirusowym zapaleniem pluc (2miesiace podwania sterydow, dodam ze syn byl wtedy karmiony piersia). Po drugiej ciazy i walce z AZS-em starszego syna wiele czytalam na temat szczepien i mlodszy syn nie byl do tej pory zaszczepiony. Nie choruje. Infekcje koncza sie na katarze lub deliaktnym kaszlu.



Syn zaszczepiony na wzw B (eksperci twierdzą, że 90% chorych udaje się wyleczyć). Następnego ranka wysypka na buzi i torsie. Reakcja lekarza - mam przejść na dietę (karmiłam piersią) i zacząć stosować mleko modyfikowane oraz maść. Tak zrobiłam. Wysypka się powiększała, do tego były płacze i kopanie podczas karmienia piersią. Syn przestał spać. Spał tylko przy piersi. Przy kontrolnej wizycie lekarka aż jęknęła na widok wysypki. Przeprowadziliśmy się do innego miasta. Wizyta u pediatry i słowa, których się nie spodziewałam "jest Pani wzorową matką i bardzo dobrze opiekuje się Pani synem". Pytanie lekarza kiedy się to wszystko zaczęło. Mówię kiedy i coś mnie tknęło. Wracam do domu, szukam rozporządzenia o NOPach, szukam ulotki szczepionki i widzę, że na obu dokumentach jest to co ma mój syn. Wracamy z mężem do pediatry i prosimy o wpisanie NOPa. Lekarz zaczął mówić do nas z góry informując co to NOP i że to u syna to nie to. Naciskamy. Zostajemy obrażeni. Mąż każe lekarzowi odszczekać co powiedział. Lekarz cofa swoje słowa ale NOPa nie wpisuje. Jedziemy do miasta gdzie syn był zaszczepiony i pokazujemy rozporządzenie o NOPach. Pani doktór bierze swoje z półki, ściera kurz i zaczyna czytać. Nie dochodzimy do porozumienia. Znowu jesteśmy nadwrażliwymi rodzicami. Od tamtej pory mieliśmy wiele kontaktów ze służbą zdrowia i za każdym razem na informację o nieszczepieniu jesteśmy traktowani z góry i obcesowo. Na wizytach prywatnych lekarze po cichu przyznają, że możemy mieć rację. Po kilku miesiącach u syna kończy się wysypka. Bardzo się cieszymy ale lekarz alergolog informuje nas o marszu alergicznym i tym, że alergia najprawdopodobniej weszła do środka. Już na wiosnę widzimy to sami. Syn ma ciągle katar. Pod koniec lata z dusznościami lądujemy w szpitalu i zaczynają się sterydy wziewne. Rok później inny alergolog mówi, że zaczyna się astma. Kilka tygodni temu pediatra mówi, że tą astmę słychać podczas osłuchiwania syna. W czasie gdy to wszystko trwa sanepid daje o sobie znać i straszy nas raz postępowaniem, raz grzywną. Zaczynamy wojnę o zgłoszenie NOPa oraz równolegle o to aby sanepid się odczepił. Ostatnio też wizyta pani kurator u nas. Prokuraturę zainteresowało czy oprócz nieszczepienia przypadkiem nie głodzimy dzieci i nie leczymy u znachorów. Pani kurator pisze w dokumentach, że mamy normalny dom i dzieciom nie dzieje się krzywda. Okazuje się też, że jej wnuczek miał neurologicznego NOPa po szczepieniu więc nawet przez to widzimy, że jakoś rozumie nasza sytuację.
Aga W.








Odpowiem fragmentem listu, który wysłałam do posłów BEZ ANI JEDNEJ ODPOWIEDZI "Wiem, że chcielibyście wierzyć, że jestem ekooszołomem i antyszczepionkowcem, ale obawiam się, że nie. Skończyłam chemię, od lat moja praca polega na analizie, wiązaniu faktów i rozwiązywaniu problemów, mam też wielu znajomych w środowisku lekarzy i w laboratoriach. Kiedy urodziło się moje dziecko już słyszałam o bardzo wielu powikłaniach po szczepionkach, ale niestety zignorowałam je, tak jak robią to lekarze i politycy w tym kraju od lat. Dlatego z troski o zdrowie mojego dziecka zaszczepiłam je feralnie, żeby było "mniej bólu", "nowocześniej" i "bezpieczniej" szczepionkami 6w1, Prevenar i Rotarix. I nigdy nie zapomnę tego dnia ani tego, że kilka godzin później moje dziecko stało się atopikiem i alergikiem na kilkadziesiąt produktów. Nasze dziecko przez tydzień po pierwszej serii było w tak złym stanie, że przerażeni przez tydzień pojawialiśmy się z nim co chwilę u lekarza a jednak jakoś nie widzę, żeby ktokolwiek kiedykolwiek zgłosił sprawę do sanepidu a nam wpisał w książeczce zdrowia NOP, więc zapewnianie ludzi o tym, jak sprawnie działa w Polsce ten system jest oszukiwaniem samego siebie i kpiną z rodziców i ich dzieci.
Dziś wiem, że syn albo dostał tak silnej reakcji alergicznej na składnik którejś ze szczepionek (naiwnie wierzyliśmy w "przypadek" i powtórzyliśmy później 2 kolejne serie, więc wiemy, że po każdej działo się dokładnie to samo) albo niszczyły mu coś w organizmie, co pozwalało bezpiecznie trawić i rozchwiało system immunologiczny (lekarze twierdzą dziś, że jelita, przez które teraz z łatwością przenikają cząsteczki białek wywołując silne liczne alergie)."
Czerwonakartka z lipca 2015 r.





Hexa 6w1 - hospitalizowane 2x - oczywiscie powiklanie nazywalo sie "zbyt opiekuncza matka wariatka" Dziecko 3 miesiace placzace przez 3 godziny i rzucajace glowka na boki. Boki glowki rozpalone. Cialko naprezone by po chwili "lać" sie przez rece i to wszystko 24h po "cudownej i bezpiecznej" szczepionce. W karcie wypisowej ze szpitala oczywiscie wpis niepozadanych odczynow nie zaobserwowano. Za to podano Luminal ( o czym nawet nie wiedzialam) i MIG ( ktory ma w sobie manitol a wiec dziala przeciwobrzekowo).
z https://www.facebook.com/groups/779018065479021/?fref=ts



Oto ważna i godna upowszechnienia informacja z Izraela. Doniesienie adwokata z 15.06.2015, opublikowane w z izraelskiej branżowej prasie prawniczej, o wygranym przez niego procesie o odszkodowanie za szkodę wyrządzoną przez szczepionki. Zdrowemu urodzonemu po zapłodnieniu pozaustrojowym wcześniakowi, w wieku dwóch miesięcy podano w ośrodku pod patronatem Ministerstwa Zdrowia Izraela „Tipat Halav” pięcioskładnikową szczepionkę, która wywołała powikłania (gorączkę, biegunkę, konwulsje), które jednak niemal całkowicie ustąpiły. Bez względu na te powikłania, po miesiącu powtórzono szczepienie. Doprowadziło to do nieodwracalnego porażenia mózgu dziecka, które stało się w stu procentach niepełnosprawne. Adwokat Karmi Bustnay tłumaczy, że rodzice w Izraelu mają w takim przypadku dwa wyjścia: zwrócić się z pozwem sądowym przeciwko „Tipat Halav” i Ministerstwu Zdrowia, lub do „Funduszu pomocy dla ofiar szczepionek w Izraelu”. W pierwszym przypadku trzeba udowodnić w sądzie zaniedbania lekarzy i związek przyczynowo – skutkowy między szczepionkami i występującymi powikłaniami, lecz wartość przedmiotu sporu może dochodzić do milionów szekli. W drugim przypadku nie ma potrzeby udowadniania zaniedbań ze strony lekarzy, a jedynie związek przyczynowo – skutkowy. W razie wystąpienia stuprocentowej niepełnosprawności lub zgonu, fundusz wypłaca odszkodowanie w wysokości do 700 tysięcy szekli. Nie można jednak złożyć równoczesnego pozwu sądowego. Rodzice wybrali pierwszy wariant. Oczywiście Ministerstwo Zdrowia odrzucało fakt zaniedbań i jakiegokolwiek związku między szczepionkami i niepełnosprawnością dziecka, lecz sędzia orzekła odszkodowanie w wysokości trzech milionów szekli (około 767 tysięcy USD). Pieniądze nie przywrócą dziecku zdrowia, lecz przynajmniej przyniosą jakąś ulgę rodzicom, których „Tipat Halav” skazał na jego dożywotnią pielęgnację. Oprócz tego, że podano drugą szczepionkę, której nie wolno było wykonywać, okłamano matkę dziecka twierdząc, że szczepienia są obowiązkowe i nie występują żadne poważne powikłania poszczepienne.
http://www.lawguide.nrg.co.il/showarticle.asp?id=19792
Link z niniejszym komentarzem opublikował na swoim profilu Aleksander Kotok, autor książki „Bezlitosna immunizacja. Prawda o szczepionkach”.
https://www.facebook.com/BezlitosnaImmunizacja/posts/1701447533467769?notif_t=notify_me_page




Szymonek i Dawidek w szpitalu
Dnia 11.08.2009 r. w Lublinie urodziły się nasze ukochane dzieciątka, Dawidek i Szymonek.
Chłopcy troszkę pospieszyli się z przyjściem na świat i urodzili się w 7 miesiącu ciąży (30/31 tydzień ciąży). Ponieważ obecnie wiele dzieci rodzi się przed terminem, a szczególnie bliźniąt, mieliśmy ogromną nadzieję, że nasi chłopcy wyjdą ze wszystkiego obronną ręką. Tym bardziej, że był to już 7 miesiąc ciąży, a i chłopcy urodzili się w stanie dobrym i głośnym krzykiem obwieścili światu, że już na nim są.
Pierwszy urodził się Dawidek. Przyszedł na świat o godz. 9.40, ważył 1450 g, miał 49 cm długości. Dostał 6 pkt w skali Apgar w 1 minucie, w późniejszych minutach 7 pkt.
Szymonek i Dawidek w szpitalu Szymonek i Dawidek w szpitaluSzymonek urodził się dwie minuty później, o godz., 9.42, ważył 1700 g, miał 45 cm długości. Dostał 5 pkt w skali Apgar w 1 minucie, a później, tak jak Dawidek, 7 pkt.
Chłopcy najpierw leżeli pod respiratorem, podłączeni do mnóstwa różnych przewodów, Szymonek przez 2 tygodnie, Dawidek przez 8 dni, a potem przebywali już tylko w inkubatorze.
Jak większość wcześniaków przeszli szereg chorób zagrażających ich życiu. Drżeliśmy o nich każdego dnia, pragnąc, by ich malutkie ciałka poradziły sobie z tymi chorobami. Przebywaliśmy z nimi w szpitalu codziennie i staraliśmy się ich wspierać swoją obecnością i miłością.
Chłopcy przebywali w szpitalu do 03.10.2009 r. (przez 54 dni), wyszli do domu na 2 tygodnie przed planowanym terminem porodu (termin miałam wyznaczony na 17.10.2009 r.).
Wyjście dzieci ze szpitala było dla nas prawdziwym świętem. Dawidek ważył 2850 g, a Szymonek 3000 g, wyglądali tak ślicznie, że nie było po nich widać wcześniactwa.
Szymonek i Dawidek w domu W domu, ku naszej ogromnej radości dzieci, pięknie się rozwijały, śmiały, głużyły, wodziły oczkami za zabawkami, podnosiły główkę. Jako rodzice nie myśleliśmy o nieprzespanych nocach czy trudach wychowania bliźniąt. Każdego dnia cieszyliśmy się z postępów w rozwoju naszych dzieci. Pełni radości uznaliśmy, że najgorsze już minęło i teraz czekają na nas tylko dobre chwile.
Jednak by niczego nie zaniedbać ani nie przeoczyć, dzieci były pod kontrolą wielu lekarzy specjalistów, zostały również poddane rehabilitacji, by jako wcześniaki mogły szybko dogonić rówieśników.
Kolejni lekarze, którzy widzieli dzieci, mówili nam, że ich rozwój jest prawidłowy, adekwatny do wieku. Potwierdzają to zapisy w kartach lekarskich.
Dnia 28.10.2009 r. dzieci zostały zaszczepione obowiązkową szczepionką przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi oraz dodatkowo przeciwko pneumokokom. Biorąc pod uwagę wiek korygowany wcześniaków, dzieci w chwili szczepienia miały 11 dni i, jak się później okazało, nie powinny mieć podane jednego dnia tylu szczepionek, gdyż po wielu przebytych chorobach ich osłabione organizmy nie były w stanie poradzić sobie z tymi preparatami. Jak się później dowiadywaliśmy, żadne inne wcześniaki, które urodziły się w podobnym terminie, co nasze dzieci, nie były poddawane szczepieniom, tylko odroczono je nawet do ukończenia pierwszego roku życia dziecka, by mógł się wykształcić silniejszy system odpornościowy organizmu. Powszechnie wiadomo, że układ odpornościowy wcześniaka, który po urodzeniu przeszedł wiele chorób, nie jest tak wykształcony jak u zdrowego dziecka urodzonego o czasie. Szkoda tylko, że tą wiedzą nie dysponowaliśmy wcześniej...
Zdarzenia, magazyn reporterów - 31. marca 2011r.
Program telewizyjny nt. powikłań poszczepiennych u Szymonka i Dawidka

Po drugiej dawce szczepień ruszyła cała lawina problemów. Szymonek przez tydzień miał wysoką gorączkę, u obu chłopców bardzo nasilił się oczopląs i z dnia na dzień ich stan zaczął się pogarszać. Chłopcy stopniowo tracili uzyskane do tej pory umiejętności, z których wcześniej tak bardzo się cieszyliśmy. Szymonek przestał podnosić główkę, nie bawił się już rączkami, przestał głużyć, potem utraciliśmy z nim kontakt wzrokowy, do dziś nie wiadomo, w jakim stopniu widzi (a dzieci od urodzenia pozostawały pod opieką znanego lekarza okulisty od wcześniaków, który stwierdził po kilku wizytach, że ze wzrokiem u dzieci jest wszystko w porządku i nie wymagają już kontroli okulisty). Dzieciom globalnie wzrosło napięcie mięśniowe, pomimo stałej rehabilitacji gołym okiem było widać drastyczne pogorszenie stanu dzieci. Kondycja Dawidka również uległa widocznemu pogorszeniu, lecz był w lepszym stanie niż brat. Po kilku miesiącach u Szymonka dołączyła jeszcze padaczka, jak się później okazało, lekooporna.
Szymonek ma postawioną diagnozę mózgowe porażenie dziecięce – postać najcięższa czterokończynowa, padaczka lekooporna, uszkodzenie nerwu wzrokowego (nie wiadomo, jak widzi, ponieważ nie posługuje się wzrokiem).
Przykładowo, koszt turnusu rehabilitacyjnego wynosi 9600 zł, lepsze turnusy przynoszące efekty to wydatek 24 000 zł na 2 tygodnie. Dla przeciętnego człowieka o ogromne kwoty. Dlatego w tym miejscu zwracamy się z prośbą do Państwa o pomoc finansową, która zostanie wykorzystana tylko i wyłącznie na rehabilitację i leczenie naszych dzieci.




Moj syn jak mial 12 tygodni zostal zaszczepiony tymi pierwszymi szczepieniami miedzy innymi na krztusiec,bylo to 13 listopada i w ciagu kilku godzin po zaszczepieniu ze zdrowego dziecka zrobilo sie chore frown emoticon z godziny na godziny zaczal kaszlec a pozniej juz coraz gorzej bylo,napierw wizyta u lekarza rodzinnego-zapalenie oskrzeli i krtani-antybiotyk,po tygodniu kontrol,dziecko nie dalo rady i skierowanie do szpitala,tam niby go wyleczyli,wracamy do domu i po 4 dniach o 3 w nocy pedziemy na izbe,dziecko sie dusi,znow zapalenie krtani i oskrzeli,lezymy w szpitalu tydzien,wychodzimy,lecz dziecko wraz mi sie nie podobalo,wyszlismy w poniedzialek a we wtorek pojechalam na wizyte prywatna do lekarki i co sie okazuje...ze dziecko zostalo wypisane do domu z zapaleniem oskrzeli,kolejny antybiotyk frown emoticon Podsumowanie-moj syn ma 3,5 miesiaca,od 13 listopada jest caly czas chory na oskrzela i krtan,w miedzy czasie mial pokrzywke i zapalenie spojowek...ja sie chyba zalamie jak nie da sobie maly teraz wraz rady z antybiotykiem doustnym




Moje dziecko urzodzilo się na początku listopada całkowicie zdrowe. Było wcześniaczkiem, ale w skali Apgar dostało 8 pkt. Po urodzeniu maluszek leżał w inkubatorku i oddychał sam. Urodził sie wcześnie rano więc został zakwalifikowany juz na poranne szczepienie na WZW (szczepionka firmy Euvax). Po 2-3h od szczepienia stan zaczął się gwałtownie pogarszac. Podłączono dziecko do oddychania. Zaczeto podawac antybiotyki, a stan pogorszał sie tak szybko jak by dziecko dostało jakiegoś wstrząsu. Po kilku godzinach od podania szczepionki dziecko zmarło. Lekarze mówią o niewydolności płuc, albo o infekcji bakteryjnej, a tematu szczepionki nie chcą nawet słyszeć. Jak mówie o szczepionce - nie odpowiadają na ten wątek. A po urodzeniu dziecko wyglądało na spokojnego maluszka z całkowicie prawidłową saturacją i tętnem.
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1153929544634472


Łagodny NOP

Hexa



Świadectwa rodziców dzieci z autyzmem po szczepieniach w odpowiedzi na ukrywanie ważnych faktów przez CDC.
Hear This Well: Breaking the Silence on Vaccine Violence
https://www.youtube.com/channel/UCFCrfK5rP_B6huriP1hLApw/videos
Autyzm historie Świadectwa Rodziców z profilu Hear This Well
Historie zignorowanych niepożądanych odczynów i powikłań poszczepiennych opisane przez rodziców pod petycją: www.petycje.pl/9970
2 kwietnia 2015 o 18:06
Syn po szczepionce zachorował na różyczkę, przeciwko której był zaszczepiony, pojawiły sie objawy autyzmu. Obecnie ma rozpoznany zespół Aspergera, jego lżejszą formę. Do czasu szczepień wszystko było ok.

Nie mogę się uodpornić na te tragedie, przy każdej następnej wyję i ryczę coraz bardziej :( Tak bardzo współczuję, że nie da się opisać... Ja miałam szczęście, w porę zrezygnowałam po powikłaniach...

Witam . Synek mojej siostry wprawdzie ma teraz juz 5 lat … po tej szczepionce kiedyś zaczął gorączkować trafiał do szpitala, jednak nikt nie zareagował, od tego czasu ma autyzm.

Witam jestem juz starszym dzieckiem. mam 19 lat , w maju 2012 roku zostałam zaszczepiona przeciwko błonicy-tężcowi . Do tej pory mam bezwładną rękę. :( Nie mam żadnej pomocy !

Moje dziecko po szczepieniu w 2 m-cu, mnóstwo powikłań - lista na książkę. Skrótem: problemy psychiczne, duszenie sie, biegunki, uczulenie, gorsze gojenie ran, cechy jak z autyzmu, zanik mowy, drgawki itd.

Pierwsza córka ur. 01/2005, płaczliwa, nerwowa, problemy z karmieniem, wypróżnianiem, rehabilitacja z powodu dużego napięcia mięśniowego, powiększona półkula mózgu.; 2 córka ur. 11/2008,niewydolność oddechowa, miesiąc zażółcona skora, podejrzenie astmy.

W 18 m. szczepionka, zaraz potem zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, potem zapalenie mózgu. Ze zdrowego dziecka roślinka , uszkodzone 1/5 mózgu , padaczka lekooporna niedowład połowiczy, nie mówi. 15 lat.
www.petycje.pl/9970





Historie powikłań poszczepiennych u dzieci, których rodzice złożyli skargi do prokuratury. NOP nie zostały zgłoszone, łącznie z trzema przypadkami śmierci!

Witajcie..pragnę podzielić się swoimi doświadczeniami że szczepień i również proszę o radę. Mianowicie dziecko było szczepione szczepionkami refundowanymi. Dwie zniosl fatalnie płacz dwie noce i dwa dni..zwalili to na kolki. Człowiek oglupiony uwierzył..trzecie szczepienie.. Zaproponowali płatna szczepionkę 3w1 oczywiście namówili nas straszac że musimy.. Ze zrobimy mu krzywdę jak go nie zaszczepimy. I co robi oglupiony polak? Szczepi... Dziwnie dziecko po tym spało cała noc... Kolejne szczepienie Wzw też bez,, płaczu i krzyku,, więc uznaliśmy że jest ok. No i wkoncu te nieszczęsne szczepienie na roczek: odra świnka różyczka. W głowę się pukam za to! Nigdy sobie tego nie wybacze. Lekarz bada dziecko i ogłosił że jest zdrowe. Posiadam nawet wpis w książeczkę że dziecko zdrowe i można szczepić. Zaszczepilismy! Plaboga! Jak my tego żałujemy. 4 dni później gorączka 40 stopni dziecko przelewa się przez ręce płacze nie bawi się.. Nie je... Dzwonimy umawiamy więc szybko prywatnie i pedzimy do lekarza. lekarz bada przerażony krzyk że to angina ropna proszę uwierzyć to było straszne. Wyglądało jak by miał zgnily pomidor w buzi. Lekarz stwierdził że dziecko zaszczepione już z angina rozwijającą się wcześniej. Żałujemy tego szczepienia i nigdy już nie zaszczepimy. Po tym nastąpiło osłabienie odporności do tego antybiotyki bo ciągle choruje na zapalenie gardła i krtani.. Co w takiej sytuacji zrobić? Byliśmy z tym u lekarza była mega awantura lekarz stwierdził że u tak małych dzieci angina nie występuje. Teraz dobija się do nas ośrodek i straszy kara z sanepidu... Ze mamy zaszczepic i koniec. Pewnie będzie hejt ale cóż. Proszę tylko o odpowiedź a nie ocenianie.


- Świąd doprowadzał do szału dziecko oraz mnie. Płakaliśmy również razem - mówi Anna Tomasik, mama Ksawerego, który choruje na atopowe zapalenie skóry.


Agnieszka Zimmermann: Jak dziś wygląda skóra Ksawerego?
Anna Tomasik: Skóra synka jest obecnie prawie wyleczona. Zmiany jeszcze się pojawiają, najczęściej na policzkach, szyjce, nóżkach i rączkach. Są one jednak delikatne.

Długo czekaliście na ten moment?
Obecnie synek ma prawie 2 lata. O chorobie dowiedzieliśmy się, gdy Ksawery miał 3 miesiące. Wówczas zaczęły mnie niepokoić różne zmiany, które pojawiły się na skórze synka.

Co szczególnie?
Zaniepokoiły mnie krosty na główce dziecka, które później zlały się w kilka sączących ran. Kolejnym sygnałem alarmowym były zmiany w postaci suchych liszajowatych miejsc na łokciach i kolankach. Te zmieniły później swoją lokalizację i pojawiły się w zgięciach kończyn. Zaczęłam swoją wędrówkę od Annasza do Kajfasza. Choroba nie czekała i rozwijała się w zastraszającym tempie. Objęła całe ciałko Ksawerego.

A on pewnie bardzo to przeżywał.
Proszę mi wierzyć: to było straszne. Świąd doprowadzał do szału dziecko oraz mnie. Płakaliśmy również razem. Aż 9 lekarzy oglądało dziecko. W niektórych poglądach mieli oni zbieżne opinie, jak chociażby w tym, iż jest to AZS, ale byli i tacy, którzy twierdzili, iż jest to ŁZS (Łojotokowe Zapalenie Skóry). Każdy lekarz włączał swoje metody leczenia, diety eliminacyjne. Dotyczyły one również mnie jako matki karmiącej i doprowadziły do znacznego osłabienia mojego organizmu. Ja trzymałam się zdania jednego z dermatologów, który twierdził, iż dziecko z tego wyrośnie. Czekałam na ten moment bliska załamania nerwowego.

Atopowe zapalenie skóry – diagnoza brzmiała tajemniczo?
Bynajmniej. Już przy pierwszych objawach zaczęłam studiować wszystkie książki dotyczące tego problemu. Prześledziłam też zasoby internetu. Lekarze potwierdzili tylko moje przypuszczenia. Popełniłam jednak kilka błędów, podobnie zresztą jak lekarze, którzy zajmowali się synkiem. Ataki świądu Ksawera i widok jego strasznego cierpienia doprowadziły do tego, iż w desperacji sięgnęłam po maść sterydową (z hydrocortyzonem 1%). Efekt super - w ciągu 5 dni wszystko zniknęło, a szóstego dnia - powtórka z rozrywki. Na rany zakażone użyłam Mupirox, a doustnie podawałam przez 18 dni Fenistil, po którym synek omal nie stracił przytomności. Zbladł, zrobił się osowiały i na chwilę stracił kontakt z rzeczywistością. Przez 3 dni syn przyjmował również Zyrtec. Te kilka dni stosowania Zyrtecu to czas gwałtownej i bardzo wysokiej gorączki Ksawerego, a także chwile mojego ogromnego strachu: syn aż 6 razy stracił przytomność!

Dobór właściwego leku to sprawa bardzo skomplikowana.
Owszem, to poważny problem, zwłaszcza gdy spotyka kogoś sytuacja taka, jak nas: co lekarz, to inna recepta. Maści działały słabo. Choroba nieustannie powracała. Stosowałam całą gamę dermokosmetyków, naprawdę długo by wymieniać.

Niektórym chorym ulgę przynoszą kąpiele w szarym mydle.
Raczej w krochmalu lub siemieniu lnianym – teraz to wiem. Szare mydło wysuszyło skórkę Ksawerego. Być może fakt, iż dziecko zostało umyte zaraz po porodzie uczynił skórę synka bardziej wrażliwą. Synek bardzo płakał w czasie mycia, zresztą teraz też płacze, ale powód jest inny: nie chce wychodzić z wanny, bo polubił kąpiel (śmiech).

Ale kąpiel z dużą ilością piany odpada.
Niestety tak. Woda zawsze jest z dodatkiem oliwy z oliwek, a co drugą kąpiel stosuję Oilatum. Nie stosuję absolutnie żadnych mydeł. Od czasu do czasu dodaję też mąkę ziemniaczaną do wody lub krochmal. Słyszałam, że pomaga ziele ostrożnia, ale ja już nie eksperymentuję z nim, bo nie ma takiej konieczności.

Atopowe zapalenie skóry jest schorzeniem, w którym istotne są również czynniki genetyczne. Badania jednoznacznie wskazują, że jeśli jedno z rodziców cierpi na atopię, wówczas ryzyko jej pojawienia się u dziecka wynosi 30-50%, jeśli oboje - 50-80%.


W naszej rodzinie dotychczas nie było przypadków zachorowań na AZS. Ksawery jest pierwszy.

Czy zastanawiała się Pani, co mogło wpłynąć na stan zdrowia synka?
Tak i bardzo często. Podejrzewałam genetykę, stres. Analizowałam kondycję zdrowotną i odżywianie się w czasie ciąży. Myślę jednak, że wpływ na stan skóry synka miało podanie mi antybiotyku. W szpitalu zdecydowano się na podanie mi podczas karmienia piersią Augmentinu (przyjmowałam go 10 dni). Szukając przyczyny choroby synka wyczytałam na ulotce leku: "Należy pamiętać, że istnieje ryzyko wywołania uczulenia niemowląt przez jego śladowe ilości wydzielane do mleka kobiecego". Nie poinformowano mnie o możliwych skutkach ubocznych. Gdybym miała świadomość ryzyka, w czasie przyjmowania leku odstawiłabym dziecko od piersi.

O czym bezwzględnie muszą pamiętać rodzice małego atopika?
W sezonie zimowym skóra szybciej traci wodę, maluch musi więc dużo więcej pić. Pozostając w temacie żywieniowym, polecam dietę 5 przemian. Wiele dała mi lektura książek Ani Ciesielskiej i Magdy Dudek. Na świąd polecam kosmetyki na bazie aloesu (tylko 100%). Dlaczego aloes na świąd? Chłodzi skórę. Myślę, że wspomnieć można również o ubrankach. Z konieczności używałam bawełnianych pajacy zapinanych na pleckach. Synek nie miał wówczas dostępu do ciałka i nie rozdrapywał ran powstałych na skórze. Niektóre mamy zaszywają rękawki, ja tego nie robiłam, choć przymierzałam się do tego. Wkrótce okazało się, że nie ma takiej konieczności, bo synek w nocy prawie przestał się drapać. Dodam jeszcze, iż bardzo istotną sprawą jest, aby matki były ostrożne w kwestii szczepień. Szczepionka podana dziecku choremu na AZS, a więc z permanentnie osłabionym systemem immunologicznym, może wywołać wysoce niebezpieczne powikłania. Jeśli to możliwe, należy unikać szczepień.

Rozmawiała Agnieszka Zimmermann.



Jestem mamą 5 dzieci, mój czwarty synek Franuś ładnie się rozwijał do 1,5 roku aż do szczepienia DTP. Po szczepieniu zaczął tracić słowa, po kolej wszystkie, a znał już ich sporo, przestał patrzeć na mnie, bawić się, tylko biegał od ściany do ściany machając rękami przy głowie i wyjąc pod nosem. w lutym tego roku zorientowałam się że syn już nic nie potrafi powiedzieć, nawet mama, a na półtora roku mówił dwu wyrazowe zdania. Zaczęło się diagnozowanie, badania, terapie,jest poprawa, ale i tak duuużo pracy przed nami i nie wiem czy uda nam się wyjść zupełnie na prostą. Nie od razu zauważyłam że mamy problem, ale gdy przeanalizowałam od kiedy syn zaczął się zmieniać, doszłam do wniosku że po szczepieniu... a pediatra mi na to powiedziała że autyzm poszczepienny to bzdura i się za dużo internetu naczytałam, ale wyjaśnić nie umiała dlaczego wcześniej się dziecko rozwijało prawidłowo. Franka https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/925735750807251/



W Polsce ostatnio wymyślono, że zamiast opisywać historie szczepień, tagować odpowiedio aby można było wyszukać po nazwie szczepionki, powikań czy datach wymyślono zbieranie nie opisanych obrazków, które trudno znaleźć, a co dopiero wygooglać... W takiej formie ten pomysł jest porażką.

Akcja #CZERWONA KARTKA zorganizowana została przez Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, by pokazać choć w przybliżeniu skalę niedoszacowania powikłań poszczepiennych w Polsce. Do Stowarzyszenia napływa każdego miesiąca około 200 zgłoszeń rodziców o poważnym pogorszeniu stanu zdrowia dzieci bezpośrednio po szczepieniu. Wszystkie historie opisane na czerwonych kartkach poniżej łączy jedno: niemal żadna sytuacja, chociaż wiele z nich miało poważny charakter, nie została zgłoszona jako NOP mimo ustawowego obowiązku ciążącego w tym zakresie na lekarzach. Świadczy to o tym, że statystyka powikłań poszczepiennych jest w ogromnym stopniu przekłamana. Do jakiego stopnia można jej zatem ufać? Jednocześnie twierdzi się, że szczepionki są „zbadane i bezpieczne” oraz że „korzyść przewyższa ryzyko”.

Podobne akcje przeprowadzane są również w innych krajach, np. w Niemczech.

Przeczytaj ok. 200 historii szczepiących rodziców. Czas na zmiany!
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.931384650222297.1073741843.206336526060450&type=1


Akcja Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP:

„OPISZ NA KARTCE CO SPOTKAŁO CIEBIE I TWOJE DZIECKO PO SZCZEPIENIACH ORAZ W GABINECIE LEKARSKIM LUB NA PORODÓWCE I PRZYŚLIJ DO NAS

PZH podaje, że w Polsce ma miejsce tylko ok. 1800 NOP i powikłań poszczepiennych rocznie na ok.12 milionów podanych dawek szczepionek. Stanowi to tylko nikły procent prawdziwej skali tych zdarzeń. Chcemy to zmienić, jak również inne problemy związane z łamanie praw pacjentów.
Czy NOP (niepożądany odczyn poszczepienny) Twojego dziecka został zarejestrowany? Czy dziecko otrzymało odpowiednią pomoc medyczną? Czy wykonano badania mogące w wiarygodny sposób potwierdzić lub wykluczyć związek problemów ze szczepieniem? Masz żal do rządu, który przymusza do szczepień, a nie bierze żadnej odpowiedzialności za powikłania? Czy w związku z rezygnacją ze szczepień źle Cię traktują w placówkach służby zdrowia, krzyczą, przymuszają do podpisywania oświadczeń oraz straszą śmiercią?

Opisz swoją historię na czerwonej kartce (lub na białej używając czerwonego długopisu), dopisz nazwę akcji #czerwonakartka, zrób zdjęcie i wstaw na naszą tablicę na FB https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop lub wyślij na juso@stopnop.pl
#czerwonakartka dla złego systemu i odpowiedzialnych za to urzędników i lekarzy łamiących prawa człowieka i konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia i życia!

Podpisz również nasze petycje i pomóż doprowadzić do koniecznych zmian.
http://www.petycje.pl/7000
http://www.petycje.pl/9970
http://petycje.iozn.pl/szczepienia/

http://szczepienia.manifo.com/czerwona-kartka

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.931384650222297.1073741843.206336526060450

Opisz na kartce co spotkało Ciebie oraz Twoje dziecko po szczepieniach oraz w placówkach służby zdrowia i przyśli do nas.

Państwowy Zakład Higieny podaje, że w Polsce ma miejsce tylko ok. 1800 NOP (niepożądanych odczynów poszczepiennych) rocznie na ok.12 milionów podanych dawek szczepionek. Stanowi to tylko nikły procent prawdziwej skali tych zdarzeń. Chcemy to zmienić, jak również zwrócić uwagę na inne problemy
związane z łamaniem prawa, co naraża zdrowie i zycie wszystkich pacjentów.

a

Czy NOP (niepożądany odczyn poszczepienny) Twojego dziecka został zarejestrowany? Czy dziecko otrzymało odpowiednią pomoc medyczną? Czy wykonano badania mogące w wiarygodny sposób potwierdzić lub wykluczyć związek problemów ze szczepieniem? Masz żal do rządu, który przymusza do szczepień, a nie bierze żadnej odpowiedzialności za powikłania? Czy w związku z rezygnacją ze szczepień jesteś źle traktowany w placówkach służby zdrowia, gdzie na Ciebie krzyczą, przymuszają do podpisywania fałszywych oświadczeń oraz straszą śmiercią dziecka?

Opisz krótko swoją historię na czerwonej kartce (lub na białej używając czerwonego pisaka), dopisz nazwę akcji #czerwonakartka, zrób zdjęcie i wstaw na naszą tablicę na Facebooku lub wyślij na juso@stopnop.pl

#czerwonakartka dla złego systemu i odpowiedzialnych za to urzędników i lekarzy łamiących prawa człowieka oraz konstytucyjne prawo do ochrony
zdrowia i życia!

Wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/335153106669793/













Zgony po szczepieniach grypowych

We Włoszech zapanowała panika, bo 11 starszych osób zmarło tam po szczepieniach grypowych. Rządowi Włoch należą się wielkie brawa za to, że szybko i właściwie zareagował, zatrzymując akcję szczepień. Zbiega się to z coroczną kampanią reklamową karteli farmaceutycznych promującą te szczepienia. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Wlochy-11-osob-zmarlo-po-szczepionce-przeciw-grypie,wid,17067437,wiadomosc.html?ticaid=113e4b

W Polsce, jak wiemy, nie monitoruje się zgonów poszczepiennych i prawie wszystkie przypadki NOPów zmiata pod dywan. Całe szczęście, że szczepi się na grypę mniej niż 4% Polaków, ale słyszałam o pogromach szczepiennych organizowanych w polskich domach opieki dla starszych osób.

Naturalna epidemia grypy zdarza się raz na kilkadziesiąt lat, lecz każdego roku tysiące ludzi umierają w wyniku powikłań poszczepiennych, a setki tysięcy lub miliony prawdopodobnie zachorowują na świecie na grypę poszczepienną i poszczepienne zapalenie płuc. (Sama znam wiele takich przypadków). Kartele szczepionkowe i ich lobbyści zawsze zaprzeczają tym faktom, lecz niczego innego od nich nie można oczekiwać, bo przecież kryminaliści prawie nigdy nie przyznają się do winy. Jednak dziś nie da się już ukryć faktu, że masowe szczepienia raczej wywołują chroniczne choroby i zabijają, niż chronią przed chorobami. Cały biznes medyczny czerpie wielkie zyski z rosnących zastępów ludzi okaleczonych przez szczepienia.

Zgony zarejestrowane w VAERS po szczepionkach na grypę. Dane trzeba pomnożyć przez ok. 20 (bo zgłaszanych jest mniej niż 5% wszystkich powikłań), wówczas otrzymamy ponad 20 tysięcy zgonów po tych szczepieniach w USA. Ok. 50% to zgony osób po 65 r. życia.

M.D. Majewska




h. Wszelkie konsekwencje poniesie tylko zaszczepiony !! A teraz a propo's autyzmu i szczepionek-Bardzo głośna, także w Polsce była sprawa dr A.Wakefielda, który rzekomo sfałszował dane dotyczące związku szczepień z autyzmem. Pomimo, że sprawa została opublikowana w 1999 roku i 17 innych niezależnych ośrodków naukowych w minionym okresie potwierdziło związek występowania wirusa wszczepionego z zapaleniem przewodu pokarmowego, w Polsce nadal tzw. czasopisma medyczne nie zamieściły sprostowania. Mało tego, żaden z profesorów „wieszających psy” na dr Wakefieldzie nie czuje się zobowiązany do przeproszenia go w tej samej formie jak go obrażał. Pomimo udowodnienia przez 16 ośrodków naukowych tez dr A.Wakefielda, w Polsce rzekomo medyczny biuletyn Medycyna Praktyczna do tej pory nie wycofała artykułów szkalujących go. Nadal wprowadza w błąd PT Kolegów Lekarzy co do istoty problemu. I kto tutaj jest oszustem? P. prof. mgr Lidia Brydak w wystąpieniach telewizyjnych często powołuje się na CDC z Atlanty, dziwnym trafem zapomina permanentnie poinformować telewidzów o fakcie korupcji i fałszowaniu wyników badań dotyczących autyzmu. Okazało się, że pracownik CDC z Atlanty, Paul Thorsen lat 49, dostał aż 11 000 000 dolarów na udowodnienie, że nie ma związku szczepień z autyzmem. Facet był na tyle cwany, że postanowił przeprowadzić badania w placówce odległej od Atlanty. W tym celu wybrał maleńką Danię. Badania prowadził w okresie od 2000 do 2009 roku. Thorsen w 2002 roku przeniósł się do Danii i został kierownikiem prac badawczych. Akt oskarżenia zarzuca mu m.in pranie brudnych pieniędzy i fałszowanie wyników za co grozi mu co najmniej 20 lat więzienia. Ciekawe dlaczego P. prof.mgr Lidia Brydak o tym fakcie zapomina poinformować telewidzów i w dodatku powołuje się na wyniki tych badań.



Świadectwa Rodziców z profilu Hear This Well 1. To jest mój syn. Był normalnym dzieckiem. Zanim ukończył 8 miesięcy rozwijał się już z dużym wyprzedzeniem. Potrafił chodzić i mówić. Przed ukończeniem roku, przyglądał mi się raz, jak używałem śrubokręta, wziął go z mojej ręki i zaczął wykręcać śrubki ze wszystkich miejsc, w których je mógł znaleźć w domu. A potem otrzymał szczepionkę.... Już nie potrafił raczkować, nie mówiąc o chodzeniu. Nie potrafił mówić. Gapił się w jedno miejsce, krzyczał nieziemskim głosem. Jego lekarz powiedział, że to kolka... Zabraliśmy go do szpitala Mary Hitchcock w Dartmouth. Powiedzieli nam, że to był najcięższy przypadek autyzmu, jaki kiedykolwiek widzieli. A teraz jest on w swoim pokoju i ma na sobie pieluchę. On ma 32 lata! SZCZEPIONKI POWODUJĄ AUTYZM.2. Mój syn Kacper urodził się prawidłowo rozwiniętym neurologicznie, zdrowym dzieckiem. I rozwijał się świetnie, aż do tego dnia, kiedy otrzymał skojarzone szczepionki: MMR, DTaP, i Polio. Zapadł w ciężki autyzm. Dzięki naszym biomedycznym interwencjom, jego autyzm jest już łagodniejszy. Ale nigdy nie odzyskał mowy. Usłyszcie to dobrze: SZCZEPIONKI POWODUJĄ AUTYZM.3. Mam na imię Melisa Brant i mam 7 letniego syna, który został uszkodzony przez szczepionki. Urodził się zdrowy, osiągnął wszystkie etapy rozwoju na czas - siedział w wieku 6 miesięcy, raczkował w wieku 9 i chodził w wieku 12 miesięcy. Po jego szczepieniach w wieku 15 miesięcy, między innymi MMR, cofnął się do pełnoobjawowego "autyzmu". Zajęło to 5 lat intensywnych terapii, żeby (spróbować) odzyskać mojego syna. Niektórzy ludzie nie słyszą tego dość wyraźnie, ale SZCZEPIONKI POWODUJĄ AUTYZM4. 30 sekund... Tyle czasu zajęło podanie szczepionki. Moja córka Lorrin otrzymała szczepionkę DPT dnia 27 kwietnia, 1994 roku. Dwie godziny po szczepieniu, dostała 5 minutowego ataku drgawek. Po kolejnych dwóch godzinach, miała kolejny 5 minutowy atak. Ta szczepionka zniszczyła jej mózg i miała napady drgawek przez resztę życia, aż do śmierci w wieku 15 lat. Było ok 30 dzieci, które dostały napadów drgawek po tej serii szczepionek, a po pokrewnej partii naliczono 10 przypadków zgonów, z tego co było zgłoszone. Ta szczepionka była wypełniona rtęcią i zniszczyła jej szansę na zdrowe normalne życie i zniszczyło to moją rodzinę.5. Mamy 2 chłopców. Jeden z nich był szczepiony zgodnie z harmonogramem i miał reakcje niepożądane przez 30 dni po otrzymaniu swoich szczepień w wieku 12 miesięcy. A drugi syn nie był szczepiony. U jednego zdiagnozowano zaburzenia ze spektrum autyzmu, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (OCD), napady gniewu i tiki nerwowe. A u drugiego nie. Usłyszcie to dobrze: SZCZEPIONKI POWODUJĄ AUTYZM.6. Mam na imię Michelle. Moja córka była prawidłowo rozwinięta neurologicznie aż do czasu, kiedy otrzymała szczepionkę w wieku 12 miesięcy. W którym to momencie cofnęła się do autyzmu. Niektórzy ludzie wybierają, żeby tego wyraźnie nie słyszeć, ale SZCZEPIONKI MOGĄ POWODOWAĆ AUTYZM.7. U mojego 8-letniego syna zdiagnozowano autyzm, kiedy miał 3 lata. I mimo, iż to była łagodna forma autyzmu, to jednak jest coś, z czym musieliśmy się borykać przez ostatnie 5 lat. I mówienie, że było nam łatwo było by kłamstwem. Było wiele dni, kiedy po prostu płakałam i nie mogłam myśleć, że... wiecie, że świat mógł być za to odpowiedzialny. Ale teraz, kiedy poczytałam na ten temat, to odkryłam, że rzeczywiście tak jest. I to jest coś obrzydliwego, i mam nadzieję, że to się skończy. Dziękuję.8. Mam na imię Jennifer. W wieku 15 miesięcy, mój syn otrzymał serię szczepień, m.in. MMR. W ciągu dni, stracił całą swoją mowę, przestał komunikować się z innymi, przestał utrzymywać kontakt wzrokowy i niczym się nie przejmował, nie jadł. Szczepionki powodują autyzm.9. Mam na imię Mary. Moja córka rozwijała się normalnie, aż do czasu, kiedy została uszkodzona przez szczepionkę w wieku 2 lat i w rezultacie zdiagnozowano u niej autyzm. Niektórzy wybierają, żeby tego wyraźnie nie słyszeć. Szczepionki mogą i powodują autyzm.10. Witam. Na imię mam Lucy. I chcę dostarczyć tutaj bardzo krótką i ważną wiadomość, która może uchronić rodzinie, a szczególnie ich dziecku, wiele bólu i cierpienia. Proszę, usłyszcie mnie dobrze - szczepionki mogą i powodują autyzm. Powtarzam - szczepionki mogą i powodują autyzm. I wiem o tym, bo to spotkało mojego syna. To jest Alex. To jest ostatnie zdjęcie, które mogliśmy mu zrobić u fotografa. Ponieważ po jego szczepieniach w wieku 14 miesięcy, Alex przestał utrzymywać kontakt wzrokowy i całe zainteresowanie innymi. Stracił słowa, które już znał. Stracił wszystko i potem zdiagnozowano u niego autyzm. Proszę, edukujcie się o niebezpieczeństwach szczepień. Zaufajcie mi, jest ich wiele.11. Witam, jestem Jane Cathelin. Moja córka dostała zapalenia mózgu od szczepionek. Jak spojrzycie na ulotki szczepionek, zobaczycie, że zapalenie mózgu jest ich skutkiem ubocznym. To jest również coś, co oni nazywają autyzmem. Niektórzy ludzie nie słyszą tego dobrze, szczepionki mogą i powodują autyzm.12. Szczepionki powoduję autyzm. Jestem przekonany. Mój syn urodził się normalny. Dzień po otrzymaniu serii szczepionek, wróciliśmy do domu. On stracił całą swoją mowę, przestał utrzymywać kontakt wzrokowy. Jakby za pstryknięciem wyłącznika. Nadszedł czas, żeby coś z tym zrobić. https://www.youtube.com/watch?v=jydRbtxfxMo



Radosław pisze: "Mam synka Huberta, ma 6 lat. Zostal zaszczepiony na swinke odre i rozyczke. Po tej szczepionce zachorowal na AUTYZM. Moj syn chodzi do przedszkola specjalnego i wiekszosc dzieci ma autyzm po szczepionce, tylko 2 chlopcow ma od urodzenia. Co robic? Moj syn sie zmieni, zaczyna mowic, ale autyzm zostanie z nim do konca zycia. Moze sa rodzice, ktorzy chcieli by pozwac firme farmaceutyczna do sadu. Ja sie z checia podpisze pod tym i napewno inni rodzice z naszego przedszkola tez sie podpisza."



Historia Edyty i jej autystycznego synka: "Przyszło mi to z wielkim trudem, ale postanowiłam podzielić się też naszą historią.
Syn urodzony w sierpniu 2008 roku ,10 pkt Apgar. Po kilku godzinach przywieziono mi grzecznego, cudnego, przepięknego chłopczyka, część mnie, mojego skarba. co jakiś czas zabierano nam dzieciątko a to na badanie, a to na dokarmianie, a to na coś tam jeszcze. Jako świeża młoda matka pojęcia nie miałam czy tak ma być czy nie. O szczepieniach nie wiedziałam nic prócz tego, że są cudownym osiągnięciem medycyny i wyeliminowały mnóstwo chorób. Ale jakich? I na co konkretnie są te szczepienia? A kto by się tym przejmował.
W którymś momencie przyniesiono mi dziecko, które miało jakiś dziwny wzrok i wyrzucało co kilka sekund język na brodę. Ale cały język, który sięgał aż do podbródka. Wszyscy z rodziny stwierdzili, że coś jest nie tak, ale w szpitalu cały personel to totalnie zbagatelizował. Oprócz tego nie dałam rady już karmić. Na żadne sposoby nie chciał złapać brodawki i zacząć ssać. Przychodziła pani od laktacji i rozkładała ręce stwierdzając : „on nie umie ssać”. No żesz! Odkryła Amerykę!
Teraz już wiem że to po szczepieniu było, już nie pamiętam po tylu latach czy bo BCG czy Euvaxie (który nota bene miesiąc później wycofano z obrotu). Młody spadł nam na masie na tyle, że kazano nam zostać w szpitalu. Ale po usilnych staraniach pielęgniarek i dokarmianiu sztuczną mieszanką przybrał na tyle, że wypisano nas do domu, aż tak mocne wysuwanie języka ustało. Ale w domu koszmar. Synek odpychał się od piersi, walczył tak jakbym go udusić chciała. Przeszliśmy więc na mleko z puszki. Ale syn cały czas wyglądał jakby mu cos przeszkadzało w brzuszku, spał niespokojnie, zaczęły się ulewania.
36 dni po narodzinach trafiliśmy po raz pierwszy do szpitala z powodu ulewań i chlustań prowadzących do odwodnienia. Potrzymano nas tam kilka dni, po czym wypisano z niczym. Wszystko zaczęło się powtarzać, znów ulewania, więc poszliśmy prywatnie, zaopatrzono nas w całą gamę leków, mleko
zmieniono na Nutramigen, bo stwierdzono skazę białkową i refluks (m.in.szorstka skóra, bóle brzuszka). Ulewania się uspokoiły, dziecko też.
W październiku otrzymał szczepienia na WZW b oraz DTPa oraz Hib i na początku grudnia Infanrix IPV HiB.
I się zaczęło. Zielone, śluzowate śmierdzące kupy, nasiliły się ulewania, koszmarne noce. Stwierdzono zapalenie jelit. Dostał pierwszy w życiu antybiotyk.
Pomimo wielu problemów naszego dziecka, dowaliliśmy synkowi kolejną szczepionkę Infanrix IPV HiB.
Problemy zdrowotne nie malały. Nadal dostawał mnóstwo leków antyrefluksowych. Wyniki krwi już były niezaciekawe, wyniki wątrobowe podwyższone. Szukano przyczyn w pasożytach, gronkowcach, diecie, wszędzie tam byle nie tu gdzie powinni. Gdzieś po drodze, już nawet nie pamiętam dokładnie kiedy pojawiła się asymetria ułożeniowa, czaszka zaczęła się robić płaska pomimo podawania wit. D, i wiele innych problemów.
W kwietniu 2009 roku syn dostał szczepionkę Hepavax na WZW b. Zaczął się lać z nosa wodnisty katar nie do opanowania. Wszystko zwalono na wiosnę, pylenie, alergię, włączono leki antyalergiczne, które nic nie wnosiły i nie przynosiły żadnej poprawy. Więc zwiększano jedynie dawki, które też nic nie dawały. Teraz już wiem, że to była usilna walka małego organizmu o zdrowie, ale „mądrzy” rodzice z „sukcesem” ten proces blokowali.
I tak w ciągłym tym zamieszaniu i walce dotarliśmy do tego dnia. Pamiętam jak dziś – Boże Ciało, ciepło, w ogródku z rodziną. Nagle syn zaczął ni to chlustać, ni to wymiotować. Więc szybko do domu, na szczęście wszystko ustało. Wykąpałam go, położyłam spać, ale nadal byłam niespokojna, nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Zaglądałam co chwila do pokoiku. Aż za którymś razem zaglądam do łóżeczka a moje dziecko nie może złapać oddechu. Szybko na ręce, za telefon – pogotowie, ale pani stwierdza że mieszkamy 20 km od miejscowości, w którym jest szpital, więc zanim karetka przyjedzie, zabierze i dowiezie to szybciej zrobimy to my. Więc szybko w samochód, na podwórku duszność trochę zmalała, złapał oddech, to była droga przez mękę. W szpitalu stwierdzono zapalenie krtani, zapalenie płuc. SZOK. Jak to?! Wczoraj popołudniu był jeszcze zdrowy. Żeby tego było mało w szpitalu
poczęstowano nas rotawirusem co przedłużyło nasz pobyt o kolejny tydzień.
Spędziliśmy tam koszmarne 3 tygodnie. Nadal robiliśmy wyniki krwi. Wątroba jak zaklęta, nadal kiepski ALAT i ASPAT. Więc kolejne leki. Mamy już
antyalergiczne, antyrefluksowe, więc kolejne już nie robią nam różnicy.
Koniec lipca znów szpital – biegunka niewiadomego pochodzenia. Kolejne wyniki. Znów złe.
Myślicie że poszliśmy po rozum do głowy? Ależ skąd.
10.09.2009 szczepienie Priorix na odrę, świnkę, rożyczkę.
Szpital. Zapalenie płuc. Skierowała nas pediatra bo osłuchowo jej się nie spodobał, a poszliśmy z jakąś pierdołą. Nie było kaszlu, temperatury, żadnych oznak infekcji. W szpitalu podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego.
Czerwona lampka? Ależ skąd.
28.01.2010 – szczepienie Infanrix IPV HiB.
I tu już infekcja za infekcją, kaszel za kaszlem, antybiotyki za antybiotykami, włączono sterydy, podejrzenie astmy, ciągłe zapalenia krtani, ratowane prywatnymi lekarzami i pielęgniarką, która w domu zakładała wenflon, oby tylko nie trafić znów do szpitala. Ten okres to jedna wielka dziura, otchłań, morze łez. Wielu rzeczy nie pamiętam.
Od tych kaszlów, bolesnych zastrzyków synek dostał przepukliny pachwinowej, którą trzeba było zoperować. To było w czerwcu 2010 roku jak miał niecałe 2 latka.
Ale od tego momentu jakby zdrowotne problemy zaczęły znikać, wydawało się że wszystko wracało do normy. Niepokoiły mnie tylko niektóre
zachowania synka. Pewnego dnia w pracy na stronie głównej któregoś ze szmatławych znanych portali zauważyłam czyjś blog z tytułem postu, w którym wiem , że było coś o szczepieniach. Nie wiem dlaczego nawet tam weszłam. Jakoś temat nigdy mnie nie interesował. Lekarz wiedział lepiej, po co miałam sobie tym głowę zaprzątać. Przeczytałam i … mną wstrząsnęło. Szczepienia i NOP? Szczepienia i autyzm? Hmm. Autyzm. Więc szybko
hasło w You Tube. A tam filmiki nagrane przez mamę autystycznej dziewczynki.
Kolejny wstrząs. Przecież mój syn właśnie tak się zachowuje. OMG!!!
I tak właśnie od kwietnia 2011 roku walczymy z autyzmem.
Jestem typowym przykładem matki z klapkami na oczach. Jak to czytam to sama nie mogę uwierzyć co ja narobiłam, jak można było być tak ślepym. WSTYD. Ale postanowiłam to napisać aby przestrzec inne mamy. Od tamtej pory zgłębiam temat szczepień i problemów po nich. W ośrodkach, w których rehabilitujemy nasze Słońce poznaliśmy mnóstwo różnych historii. W większości są to historie powikłań poszczepiennych. Choć zdarzają się dzieci, które na szczepionki reagowały dobrze, rozwijały się prawidłowo, aż około 3 roku życia- trach bach, regres rozwoju – autyzm, organizm już nie dał rady tego utylizować przez tyle lat – wysiadł…"




"Miałam 18 lat był rok 2002, kiedy zaszczepiłam się szczepionką Euvax, po pierwszej dawce bolała mnie głowa, druga dawka (czerwiec) to była ostatnia szczepionka jaką przyjęłam w życiu, codziennie czułam się gorzej, pomimo 30 stopniowych upałów chodziłam w grubych swetrach i długich spodniach, byłam słaba, bolała mnie głowa, miałam dreszcze. Głowa bolała mnie coraz bardziej, a ja byłam coraz słabsza. We wrześniu rodzice wzywali pogotowie, była niedziela, straszny ból głowy, nogi jak z waty, nie mogłam się podnieść z łóżka. Lekarz pogotowia dał zastrzyk i powiedział, że symuluję bo boję się pewnie iść do szkoły (klasa maturalna). W poniedziałek rano ojciec zaniósł mnie na rękach do przychodni, nie byłam w stanie ustać na własnych nogach. Dostaliśmy skierowanie na ip, tam po tomografie i kroplówkach kazano mi iść do domu, przecież nic mi nie ma. Kiedy schodziłam z łóżka upadłam na podłogę, moje nogi nie były w stanie mnie utrzymać. Zostałam przyjęta na oddział, po badaniach szpiku i innych badaniach stwierdzono, że to syndrom Guillain Barre. Oczywiście nikt nie powiązał tego ze szczepieniem, winne było lekkie przeziębienie, które przechodziłam tydzień wcześniej. Po 2 miesiącach pobytu w szpitalu trafiłam do ośrodka rehabilitacyjnego gdzie Pani ordynator oddziału dopiero uświadomiła mi, że to jest NOP po szczepieniu Euvaxem. Mówiła, że w swojej karierze już nie jedno widziała po szczepieniach. Niestety cała dokumentacja z przychodni o tym, że byłam szczepiona jakim cudem zniknęła, nawet nie wiem jaka to była seria szczepionki. A ze względu na długi okres od szczepienia do wystąpienia gb nikt nie chciał oficjalnie powiązać tego ze szczepieniem, były tylko nieoficjalne potwierdzenia.
Moja córka ma 3 lata, nie była szczepiona i nie zaszczepię jej nigdy. Ja do 18 r.ż. byłam szczepiona, aż poszło coś nie tak. Nie chcę narażać mojej córki na taką próbę, uda się albo nie? Szkoda, że Państwo nam nie daje wyboru, a ja muszę ukrywać się jak zbrodniarz, żeby o nas sobie nikt nie przypomniał."



Agnieszka jest mamą Kawusia (nazwisko znane redakcji). Jej synek choruje na padaczkę lekooporną. - Po podaniu szczepionki pojawiły się pierwsze drgawki. Synek urodził się o 18.30, Euvax B 08011 podano już o 20, a pierwsze drgawki pojawiły się wczesnym rankiem. Oczywiście żaden lekarz nie zgłosił tego jako NOP (niepożądany odczyn poszczepienny), bo szpital miałby zaraz nalot z sanepidu i wyszło by na jaw, że szczepionka jest niehomogenna (miała niejednorodny skład), że dziecko chore, więc nie powinno być szczepione. Lekarze woleli tego uniknąć wtedy (5 lat temu), a teraz ciężko im cokolwiek udowodnić – mówi mi mama chłopca. W podobnej sytuacji jest Maja, jedna z członkiń Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP. Jej córka również padła ofiarą szczepionki. - Moja córka po szczepieniu zachorowała na padaczkę. NOP wystąpił 3h po podaniu szczepionki i oczywiście nie uznano tego jako powikłanie. Najgorsze jest to, że lekarze nie zgłaszają NOP-ów. Boją się, nie chcą siać paniki w społeczeństwie albo zwyczajnie mają blade pojęcie - opisuje sytuację. - Chorobę córki lekarze nie wiązali z podaniem szczepionki; związek choroby ze szczepieniem określili jako - zbieżność czasową. Pomimo tego, że mam wypis ze szpitala "Padaczka po szczepieniu" – komentuje Maja.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/euvax_b_znowu_sieje_strach_wycofano_kolejna_partie_ale_nie_szczepionke_276865.html
https://www.facebook.com/groups/szczepieniapl/search/?query=padaczka


Nie chce nikogo nawracać na sile ale błagam zastanówcie sie ... Ja tez chciałam byc dobra matka i zadzczepilam mimo strachu ze cos będzie nie tak ... Po 3 dawce 6w1 moj synek miał NOP i nagle sie zmienił ... Przestał patrzeć w oczy, budził sie w nocy z krzykiem, nue dał sie dotknąć ... Teraz mamy diagnozę - zespol aspergera ... Na prawdę nie chce cie straszyć ale teraz oddałabym wszystko zeby cofnąć to pieprzone szczepienie





"Jest mi szczególnie przykro, ponieważ Córka przyszła na świat po wieloletniej walce
o ciążę. Było tego w sumie ok 10 lat. Lekarze, leczenie, operacja za operacją w końcu In vitro. I sukces jest córka. Wyczekana, wręcz doskonała. Spełnienie naszych marzeń. Główna myśl, jaka mi wtedy przyświecała to chronić ją za wszelką cenę.

W szpitalu, w pierwszej dobie życia córka otrzymała (ur.04 czerwca 2012 r):
1. Gruźlica BCG
2. Wzw - 1 dawka

Pierwsze spotkanie z pediatrą czy szczepimy? Oczywiście szczepimy na wszystko. Co wybieramy: 5 w 1 czy 6 w 1? Super wybieramy, 6 w 1 bo mniej wkłuć dziecko będzie mniej cierpiało (głupia myślałam tylko wtedy o jej bólu wywołanym przez wbijanie igły)

W tym czasie o tym jak poważna była moja decyzja dla zdrowia mojej córki nawet nie myślałam. Przecież dajemy jej wszystko, co możliwe by była bezpieczna i zdrowa. Ryzyko? Jakie ryzyko??? Nie ma ryzyka myślałam wtedy. I tak zaczęliśmy się szczepić…
Drugi miesiąc życia tj. 03.08.2012 r. – wszystko podane w jednym dniu:
3. Wzw B – 2 dawka
4. DTP – 1 dawka
5. HiB – 1 dawka
6. Rotarix – 1 dawka
7. Prevenar – 1 dawka
Córka dwa dni po tym szczepieniu nam zasłabła i zaczęła sinieć. Choć juz w dniu szczepienia było ciężko, płacz, wysoka gorączka. Robiliśmy jej nawet kompresy na głowę. Bo temperatura rosła jak szalona. Następnego dnia moja córka była bardzo słaba i spokojna. W drugiej dobie po szczepieniu zasłabła. Od razu wykonałam telefon do lekarza prowadzącego. Kazał nam się natychmiast pakować i lecieć do szpitala, tak też uczyniliśmy. Niestety w szpitalu lekarz dyżurujący - spojrzał na naszą córkę i powiedział. To reakcja na szczepienie. I tyle. W żadnym miejscu w karcie nie dokonał wpisu NOP. Nie zrobiła nam również tego nasza lekarka prowadząca. Zaproponowała jednak by następne szczepienie rozbijać w czasie.
…………………………………………………………………………………………………
3-4 miesiąc życia tj. 14.09.2012 r.
8. DTP – 2 dawka
9. Hib – 2 dawka
10. Polio IPV – 1 dawka
11. Rotarix – 2 dawka

W odstępie czasu 12.10.2012 r. podany został:
12. Prevenar - 2 dawka
5-6 miesiąc życia 02.11.2012r.
13. DTP – 3 dawka
14. Hib – 3 dawka
15. Polio IPV – 2 dawka

W odstępie czasu tj. 30.11.2012 r. podany został
16. Prevenar – 3 dawka

Po tych szczepieniach córka dostała:
1. Kręt szyjny – mieliśmy chodzić na masaże – na szczęście minęło
2. Od ok. 9 m-ca życia córka ma poważne problemy z wypróżnianiem, które trwają do dziś dnia. Stolec twardy zbity z krwią.
3. Zez – często, choć nie na stałe ucieka jej na bok oczko.
4. Ok 13 m-ca życia nasza córka przestała oddychać.
Działo się to o 1 w nocy. Wiedzieliśmy o tym, ponieważ córka spała z monitorem oddechu. Niestety jego dźwięk przywołał nas tej nocy dwukrotnie.

Dostaliśmy skierowanie do neurologa, kardiologa dziecięcego. Wszystko przeszliśmy poprawnie. Choć Pani kardiolog z troską pochyliła się nad naszym dzieckiem mówiąc "Trudno sobie wyobrazić, jakie obciążenie przyjmuję małe dzieci z taką ilością szczepień" Był to już czas, kiedy skrót NOP był dla mnie rozpoznawalny. Już wtedy szukałam informacji. Swoją wiedzę budowałam również dzięki Państwa stronie. Żałuję tylko, że tak późno…

Od tamtego momentu córka nie była szczepiona. Odmówiliśmy dalszych szczepień
nie otrzymała wg: - wzw. B - 3 dawka;
- odra, świnka, różyczka - 1 dawka;
- DTP - 4 dawka;
- Polio IPV - 3 dawka;
- HiB - 4 dawka.
Wyrzuty sumienia mam do dziś…walczę dalej, bo tak bardzo chciałam by była…
Mama małej Ewy




Chwila szczęścia w życiu Klaudii była niezwykle krótka. Tuż po narodzinach przywitała głośnym okrzykiem mamę, wtuliła się w jej ramiona i rozkochała w sobie bez pamięci. Potem zniknęła. Za zamkniętymi drzwiami pojechała na szczepienie, od którego rozpoczęła się walka o jej życie.


Zaczęło się od niepokojących drgawek. Maleństwo zaczęło odginać się w nienaturalne pozycje, jakby jakaś nadludzka siła opanowała jej maleńkie ciało. Do tego doszedł oczopląs oraz przeraźliwy krzyk. Donośny głos maleństwa wołający o pomoc. Widok łamiący serce matki i przerastający tatę, który nie był gotowy na wówczas nieznaną chorobę córki. Odszedł…


Płacz do utraty tchu, drgawki wykręcające ciało maleństwa doprowadziły do tego, że maleńka Klaudia zapadła w śpiączkę. Nie reagowała na żadne bodźce zewnętrzne. W jej główce toczyła się wojna, a my straciliśmy z nią kontakt. Spała. Wierząca w cud mama, wyczekiwała dnia, w którym Klaudia obudzi się, a te wszystkie doświadczenia zamienią się w złe wspomnienia. Lekarze bez złudzeń, każdego dnia odbierali nadzieję, nie dając szans na przeżycie. Miłość matki nie zna granic, chorób ani przeciwności. Każdego dnia przez ponad 7 miesięcy o świcie i gdy wszystkie światła gasły czuwała. Czule głaskała jej dłonie, nuciła melodię i opowiadała jak wiele jeszcze przed nimi. Instynkt podpowiadał, że tak trzeba. Osoby w śpiączce choć nie wykazują żadnych oznak życia, słyszą, czują i tak samo jak my nie mogą doczekać się chwili, w której będą mogły zareagować na wołanie do życia najbliższych. Dni układały się w miesiące. I choć trudnych chwil nie brakowało, nadzieja w sercu matki nie gaśnie nigdy.


Po 7 miesiącach snu, niemalże 10-miesięcznym pobycie w szpitalnym łóżeczku, pewnego dnia Klaudia niepewnie otworzyła oczy, a mama mogła zobaczyć ich kolor. Budzący ją do życia świat raził niepewne spojrzenie dziewczynki, wyciskając najszczęśliwsze łzy radości. To było największe szczęście i szansa na odzyskanie córeczki – wyznaje mama.


Niezapowiedziane w pierwszych godzinach jej życia ataki oraz wielomiesięczny sen spowodowały spustoszenie w główce dziewczynki. Czas spędzony w szpitalu mama ze wszystkich sił próbuje nadrobić. Niespełna roczna Klaudia po wybudzeniu była niczym noworodek. Dla niej wszystko było nowe. To nic, że nie potrafiła jeszcze siedzieć ani spożywać posiłków. Nie rozróżniała kolorów – właściwie nie było nawet pewne czy cokolwiek widzi i słyszy. Najważniejsze, że żyję… Stymulacja oczu, terapia logopedyczna i całe mnóstwo ćwiczeń. Bolesnych i wyciskających łzy, ale dzięki temu Klaudia siedzi, na ortezkach potrafi postawić pierwsze kroczki. Zniknął oczopląs, zmniejszyły się objawy neurologiczne. Ogromna miłość matki, wspierana każdego dnia pracą rehabilitantów oraz siła walki wybudzonej królewny dają wiarę w każdy kolejny dzień. Przed Klaudią jeszcze ogromna ilość pracy, aby nadrobić pierwsze miesiące życia. Bezinteresowna miłość matki, siła woli życia dziewczynki pozwoliły wybudzić się z głębokiego snu.


Szczęście, na nowo odrodziło się w ich życiu. Póki im sił starczy, będą walczyć by odzyskać to co zabrała śpiączka. Klaudia dostała szans, aby poznać świat, mamę i siostrę. Pomóżmy wysłać Klaudię na pierwszy w jej życiu turnus, aby odzyskać sprawność i poznać wszystkie uroki życia.
Galeria chwały
https://www.siepomaga.pl/wybudzona



Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.

https://m.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/photos/a.306097859417649.88682.206336526060450/1142891145738312/?type=3&theater
Zdjęcie użytkownika Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.


Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP"
Pomoc
Masz wątpliwości dotyczące szczepień? >> INFORMACJE
Jesteś osobą poszkodowaną przez szczepienia? >> STOP NOP!
Masz problemy w przychodni lub nieprzyjemności ze strony Państwowej Inspekcji Sanitarnej? >> POMOC PRAWNA
Dla opieki medycznej
Zapraszamy lekarzy, pielęgniarki i wszystkie osoby związane z opieką medyczną oraz zaangażowane w realizację programów szczepień do zapoznania się z prawnymi, etycznymi i merytorycznymi aspektami tego zagadnienia.
Dla mediów
Zapraszamy dziennikarzy poszukujących prawdy o szczepieniach i wiadomości o inicjatywach dotyczących szczepień w Polsce i za granicą do kontaktu i wymiany informacji.
Home Szczepionki NOP



Niepożądane odczyny poszczepienne po szczepionce przeciw gruźlicy (BCG)
Drukuj Email
Szczepionka BCG należy do najbardziej reaktogennych szczepionek. Dlatego nie należy stosować jej w ciężkich zaburzeniach odporności, gdyż może powodować ostry, kończący się zgonem BCG-itis, będący wynikiem niekontrolowanego, wielonarządowego zakażenia atenuowanym prątkiem bydlęcym. Proces ten może przebiegać przewlekle, w postaci uogólnionego rozrostu ziarniny. Objawy mogą wystąpić nawet kilka lat po szczepieniu. U osób z ciężkimi zaburzeniami odporności, w tym u chorych z AIDS, szczepienie jest przeciwwskazane.
Zmiany miejscowe: 1. Przyspieszony odczyn poszczepienny zwany często tzw. poronnym Fenomenem Kocha. 2. Owrzodzenie i/lub zmiana ropna w miejscu szczepienia o średnicy przekraczającej 10 mm u noworodka i 20 mm u dziecka starszego. 3. Ropień podskórny w miejscu szczepienia.

Zmiany dotyczące regionalnych węzłów chłonnych: powiększone węzły chłonne - o średnicy ponad 10 mm, bądź ropne zmiany węzłów chłonnych.

Zmiany uogólnione - uogólniony rozsiew prątków BCG: 1. Rozsiew wielonarządowy - prosówka BCG, zmiany wielonarządowe. 2. Osteitis/osteomyelitis BCG - zapalenie kości i szpiku. 3. Toczeń.
Zmiany związane ze szczepieniem BCG: 1. Keloid, 2. Zmiany o charakterze alergicznym towarzyszące szczepieniu: wysypki skórne, wyprysk, rumień guzowaty, pryszczykowe zapalenie spojówek, zapalenie tęczówki.
Fenomen Kocha. U niewielkiego odsetka szczepionych, już między 2 a 8 dniem w miejscu szczepienia pojawia się rumień, naciek i grudka szybko ulegająca martwicyowrzodzeniu. Zmiana goi się pod strupem w ciągu 2-4 miesięcy. Niekiedy gojenie się zmiany przedłuża się. Zmianie tej często towarzyszy powiększenie węzłów chłonnych.Taka reakcja poszczepienna - ze względu na jej „przyspieszenie" w stosunku do zwykłego odczynu - określana jest jako przyspieszony odczyn poszczepienny, a przez analogię do klasycznego Fenomenu Kocha (szybko występująca martwica) bywa też nazywana poronnym Fenomenem Kocha. W retrospektywnym badaniu przeprowadzonym przez A. Lotte to powikłanie stanowiło około 3% ogółu powikłań poszczepiennych (17), a w zestawieniu autora występowało u 0,03%o szczepionych (28).
Owrzodzenie i ropień w miejscu szczepienia. Jeśli średnica owrzodzenia (ropnia) przekracza u niemowlęcia 10 mm, a u starszego dziecka 20 mm taką zmianę należy traktować jako powikłanie. Zmiany są niebolesne i tylko rzadko dochodzi do nadkażenia czy przeniesienia na skórę w pobliżu miejsca szczepienia. Ulegają one samowygojeniu, pozostawiając bliznę. Są to zmiany łagodne i stosunkowo dobrze znoszone. Jednak ich przewlekły charakter budzi zaniepokojenie dzieci i rodziców. Tolerancja tych zmian była większa w czasach, w których powszechnie szczepiono przeciw ospie, co powodowało większe owrzodzenie i znacznie brzydszą, dużą bliznę. Zmiany w miejscu szczepienia są ~ obok powikłań dotyczących węzłów chłonnych - najczęstszymi postaciami nop. W materiale autora występowały one z częstością 0,05%o szczepionych (28). Zmiany miejscowe traktuje się jako nieistotne z punktu widzenia bezpieczeństwa szczepień, choć nie są one takimi dla dziecka i jego opiekunów.
Ropień podskórny. W przypadku zbyt głębokiego (podskórnego) podania szczepionki w miejscu szczepienia rozwija się ropień podskórny (17, 25, 26). Początkowo skóra w miejscu szczepienia uwypukla się. Zmiana jest twardawa, skóra nad nią nie napięta. Następnie zmiana rozmięka i niekiedy pęka. Z powstałej przetoki wydobywa się ropa. Zmiana w większości przypadków ulega samowygojeniu. W cytowanej już pracy Lotte to powikłanie stanowiło 5,9% ogółu powikłań (17). W materiale autora - 11,7% i występowało u 0,02%o szczepionych (28).
Zmiany w zakresie regionalnych węzłów chłonnych. Częstość tego powikłania jest bardzo zróżnicowana - od 0,02% do 10%, a nawet więcej - w zależności od kraju, a także systemu rejestracji, definicji, a przede wszystkim od stosowanej szczepionki (17, 26, 29). Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w naszym kraju, za powikłanie uważa się powiększenie węzłów chłonnych do wielkości przekraczającej 10 mm (średnica) (28). Większość powikłań węzłowych występuje między 1 a 5 miesiącem od szczepienia, co dziesiąte - po 6 miesiącach i tylko nieliczne - po roku (17). Powiększeniu może ulegać jeden, niekiedy kilka węzłów chłonnych, które tworzą wówczas pakiety. Niekiedy osiągają one wielkość śliwki, a nawet jaja kurzego. Są twardawe, przesuwalne wobec skóry i niebolesne. W części przypadków węzły ulegają stopniowemu zmniejszeniu i wracają do stanu pierwotnego - najczęściej w ciągu 3 miesięcy. Niekiedy jednak proces ten trwa znacznie dłużej i węzły wracają do poprzedniej wielkości w wiele miesięcy po zupełnym wygojeniu zmian miejscowych. W około połowie przypadków węzły stają się nieprzesuwalne wobec skóry, rozmiękają. W części przypadków dochodzi do pęknięcia i powstania przetoki. Wycieka z niej ropa. Gojenie się zmian przedłuża się niekiedy do 6 miesięcy, a nawet dłużej. W niewielkim odsetku te ropne zmiany mogą mieć uporczywy, nawracający charakter. Wówczas mogą trwać nawet ponad rok. Powikłanie to nie powinno występować częściej niż kilka przypadków na 1000 szczepionych. Jeśli występuje częściej, to należy zbadać czy była prawidłowa dawka i technika szczepienia. Jeśli tak, to przyczyną jest zbyt silny podszczep BCG, stosowanej do produkcji szczepionki (17, 26, 29-33). Ropne zmiany węzłów chłonnych występujące po szczepieniu były od początku uznawane za istotne powikłanie poszczepienne ze względu na swój charakter i przewlekający się przebieg. W większości badań bezpieczeństwa stosowanych szczepionek BCG, zmiany ropne węzłów chłonnych traktowano jako „rzeczywiste", „prawdziwe" powikłania, określające bezpieczeństwo szczepień. Przy doustnym przyjmowaniu szczepionki (klasyczna metoda kalmetyzacji) zmiany ropne występowały najczęściej w węzłach chłonnych podszczękowych i/lub szyjnych. Długo się goiły i pozostawiały szpecące blizny. Objawiały się także w postaci zapalenia ucha środkowego i ropnia pozagardłowego (17, 20, 23). Te postacie nop nie występują przy śródskórnym szczepieniu w okolice górnego przyczepu mięśnia naramiennego. Przy tym miejscu podania szczepionki nop występuje w postaci powiększonych i/lub ropnych węzłów dołu pachowego i węzłów nadobojczykowych, bardzo rzadko - szyjnych.
Zmiany ropne znacząco (5 do 10 razy) częściej występują u szczepionych noworodków i niemowląt niż u dzieci starszych. Niektórzy szacują, że 90% ogółu powikłań pod postacią ropnych zmian węzłów chłonnych występuje u noworodków (17, 29-33).
W retrospektywnej analizie z lat 1945-1974 przeprowadzonej przez A. Lotte i współpracowników około 10000 powikłań po szczepieniu BCG, większość powikłań poszczepiennych (około 60%) miała postać ropnych zmian węzłów chłonnych dołu pachowego i szyi (17). W badaniu tym wśród dzieci poniżej 2 roku życia częstość ich występowania wynosiła od 0,1% do 4,3% szczepionych. W innym opracowaniu obejmującym dzieci starsze (przedszkolne), ich częstość była mniejsza i wynosiła od 0,14% do 0,34% (31).W ostatnim polskim opracowaniu częstość występowania tego powikłania oceniono na 0,05%o w przypadku powikłania w postaci powiększenia węzłów chłonnych i 0,04%o w postaci ropnych zmian węzłowych, łącznie było to 0,09%o (28). Niektórzy autorzy przyjmują, że częstość występowania ropnych zmian węzłowych w granicach 1-2% stanowi górną granicę ich społecznej akceptowalności. W przypadku przekroczenia tejgranicy szczepionkę należy zmienić (17, 29, 32, 33). Zmiany ropne węzłów chłonnych i uogólniony rozsiew prątków BCG uważane są za istotne powikłania poszczepienne, wpływające na ocenę bezpieczeństwa szczepień i ich społeczną akceptację.
UOGÓLNIONY ROZSIEW BCG
Możliwość uogólnionego rozsiewu prątków BCG wykazał już jeden z twórców BCG - Calmette w doświadczeniu na świnkach morskich (17). Patogeneza tego rozsiewu jest podobna do procesów zachodzących przy naturalnym zakażeniu zjadliwym prątkiem. Atenuowane, ale żywe prątki BCG z miejsca szczepienia wędrują do najbliższych węzłów chłonnych, a następnie rozprzestrzeniają się do odległych narządów i tkanek drogą układów limfatycznego i krwionośnego. U zdecydowanej większości szczepionych - poza powstaniem nadwrażliwości tuberkulinowej i częściowej odporności na zachorowanie - nie występują inne ogólnoustrojowe, czy też narządowe objawy tego rozsiewu. Tylko wyjątkowo - przy obniżeniu odporności organizmu - następstwem tego rozsiewu może być rozwój choroby (17, 25, 26, 33-50). W zależności od dalszego rozwoju takiego uogólnionego rozsiewu Lotte w swojej klasyfikacji wyróżnia przypadki o przebiegu posocznicy BCG - kończące się śmiercią (fatal case) i przypadki o lepszym rokowaniu (non fatal case) (17,26). Te ostatnie mogą się manifestować jako zmiany w zakresie jednego narządu (układu) lub w wielu narządach.
Uogólniony rozsiew BCG - case fatal.
Jest to bardzo rzadko występujące powikłanie poszczepienne o bardzo ciężkim przebiegu i klinicznych objawach posocznicy, zazwyczaj kończącym się śmiercią. Aż do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku nie było doniesień o tej postaci powikłania. Pierwsze doniesienia pochodzą z krajów skandynawskich (34,35). Lotte i wsp. w pierwszym międzynarodowym badaniu oszacowali występowanie tego powikłania na: od 1 przypadku na milion do 1 na 10 mln (17). W drugim badaniu obejmującym 5,5 mln szczepionych w sześciu krajach w latach 1979-1981 i obserwowany do 1983 roku częstość występowania tego powikłania wynosiła 1,9 mln szczepionych (26). Inny badacz analizując przypadki tzw. idiopatycznych rozsiewów BCG, ocenia ich występowanie we Francji na 0,59/milion szczepionych (36). W badaniu Lotte i wsp. (24) obejmującym 5,5 miliona szczepionych w 6 krajach (RFN, NRD, Dania, Węgry, Rumunia, Jugosławia), w latach 1979-1981 nie stwierdzono żadnego przypadku tego powikłania. Większość opisywanych przypadków występowała w ciągu sześciu miesięcy od szczepienia (17). Znany jest przypadek, w którym rozsiew prątków BCG wystąpił dopiero w 6 lat po szczepieniu. Dotyczyło to 18-letniego chłopca z wadą układu odpornościowego (37). W Polsce to powikłanie występuje niezmiernie rzadko. Opisano dotychczas kilka takich przypadków o zróżnicowanym stopniu ich udokumentowania (36, 38, 50). Kiedy dochodzi do uogólnionego rozsiewu BCG i rozwoju choroby mamy do czynienia z objawami uogólnionego zakażenia z typowymi objawami klinicznymi posocznicy, takimi jak: wysoka gorączka, postępujące wyniszczenie, liczne ogniska ropne, powiększenie węzłów chłonnych śródpiersia, krezki i innych węzłów obwodowych, powiększenie śledziony i wątroby. Często występują dodatkowe zakażenia oportunistyczne (Salmonella, Mycobacteńum abscessus). Choroba ta może mieć przebieg gwałtowny, ale może też przebiegać rzutami i trwać kilka lat. Dlatego dla rozpoznania istotne jest wykrycie prątków Myc.bovis BCG. Rokowanie mimo stosowania leków przeciwprątkowych jest bardzo często niepomyślne. Choroba zazwyczaj kończy się śmiercią, a z krwi, innych płynów ustrojowych (płyn mózgowordzeniowy) oraz wielu narządów można wyhodować prątki BCG. Podczas autopsji stwierdza się zmiany ziarniniakowate, ogniska serowacenia w wielu węzłach chłonnych, narządach (wątroba, śledziona, płuca, kości, stawy, opony mózgowe). Istnieją ugruntowane podstawy pozwalające twierdzić, że ta postać powikłań jest związana z defektem układu immunologicznego o charakterze wrodzonym (upośledzenie mechanizmów wewnątrzkomórkowego niszczenia prątków) lub nabytym, już zidentyfikowanym lubjeszcze nie. W tym ostatnim przypadku jest on określany jako idiopatyczny rozsiew prątków BCG (17, 26, 33-50).
Rozsiew BCG - case non fatal.
Zapalenie kości i szpiku - osteitis/ osteomyelitis BCG - jest jedną z najczęściej opisywanych postaci rozsiewu prątków BCG o pomyślnym rokowaniu - case non fatal (17, 26, 33, 51-53). Pierwsze doniesienia o tym powikłaniu pojawiły się w latach 50-tych ubiegłego stulecia i pochodziły z krajów skandynawskich (17, 33, 51). Częstość występowania tego powikłania waha się w różnych krajach w dość szerokich granicach: od najniższej w Japonii - 1 przypadek na 100 milionów szczepionych (33) do najwyższej - ponad 300 przypadków na milion szczepionych w Finlandii (17, 25, 26). Lotte na podstawie wyników retrospektywnej analizy szacuje występowanie tego powikłania w granicach od 1 przypadku na 100 tysięcy do 1 na milion szczepionych (17). W następnym badaniu obejmującym 6 krajów europejskich. Wbrew oczekiwaniom, nie stwierdzono żadnego przypadku tej postaci powikłania (24). Powikłania w postaci zapalenia kości stały się przedmiotem szerszego zainteresowania na początku lat 70 ubiegłego wieku. Wtedy to w Szwecji i Finlandii nastąpił gwałtowny wzrost występowania tego powikłania. I tak w Szwecji jego częstość wzrosła z 1 przypadku na 40 000 szczepionych w latach 60-tych do 1 przypadku na 3 000-4 000 szczepionych w latach 1972-1975. Gwałtowny wzrost tego powikłania do ponad 300 przypadków na milion szczepionych zarejestrowano w tym samym czasie w Finlandii. W obu tych krajach, w tym samym czasie (1971r.) zmieniono producenta szczepionki BCG (17, 25, 26, 51-52). Wzrost częstości występowania tego powikłania do wartości 35/100 000 szczepionych wystąpił w latach 1982-1985 w Czechosłowacji (25, 26, 53). W tym kraju również zbiegł się on ze zmianą dotychczas stosowanej, własnej szczepionki BCG (z podszczepu Praga) na silniejszą - rosyjską (53, 54). Rozsiew BCG występuje najczęściej między 7 a 24 miesiącem, choć zdarzają się przypadki wystąpienia po kilku, a nawet kilkunastu latach po szczepieniu. Najczęstszym miejscem zmian chorobowych są nasady i przynasadowe części kości długich, są one bowiem najlepiej ukrwionymi częściami kończyn dolnych. Często zlokalizowane są w obrębie klatki piersiowej (mostek, żebra). Niekiedy (rzadko) zmiany mogą dotyczyć także mniejszych kości nadgarstka i śródstopia lub innych kości. Zdecydowanie częściej występują u niemowląt i małych dzieci (17, 26). Nie stwierdzono związku między występowaniem tego powikłania a płcią i występowaniem zaburzeń immunologicznych czy też z predyspozycją rodzinną.
Toczeń - tuberculosis luposa post BCG. Jest to bardzo rzadko występujące powikłanie poszczepienne (17, 25, 26). Najczęściej zmiany tego typu były opisywane w krajach skandynawskich (23, 25, 39, 55). W Polsce dotychczas opisano kilkanaście przypadków (28, 56, 57). W materiale autora było ich 11 w ciągu 7 lat (28). Oszacowana na tej podstawie częstość występowania - 1,5/1 milion szczepionych. W miejscu szczepienia lub w jego pobliżu występują czerwono-brunatne lub żółto-brunatne guzki toczniowe dobrze odgraniczone od otoczenia, tworzące ogniska o powierzchni od kilku do kilkunastu centymetrów, o nieregularnych zarysach i nieco wzniesionym brzegu i spłaszczonym centrum. Ulegają rozpadowi pozostawiając pozaciągane blizny. Guzki dają dodatni wynik diaskopii tzn. po naciśnięciu szkiełkiem przybierają barwę palonego cukru. W guzkach w badaniu histologicznym stwierdza się zmiany o charakterze ziarniny gruźliczej. Ze zmian można wyhodować prątki (55-60). Podkreśla się częstsze występowanie tego typu powikłania po silnych szczepionkach - w Polsce były to przypadki po szczepionce duńskiej. Występują one u starszych dzieci oraz w okresie pokwitania, częściej po rewakcynacjach (56, 57). Zwraca się uwagę na rolę stanu immunologicznego organizmu i osobnicze cechy skóry (56, 57, 58).
Inne zmiany skórne towarzyszące szczepieniu BCG. W tej grupie wyróżnia się takie zmiany jak: keloid, rumień guzowaty, a także wypryski skórne, zmiany typu tuberkuloidów, liszaja, dermatomyositis (17, 25, 26, 58, 59).
Keloid - bliznowiec. U znikomego odsetka szczepionych zamiast normalnej blizny w miejscu szczepienia powstaje bliznowiec - keloid. Jest to guz z tkanki łącznej włóknistej, czerwono-siny lub brunatny, zazwyczaj nieregularnego kształtu i różnej wielkości, wyniosły ponad otaczającą skórę, często ze smugowatymi wypustkami przechodzącymi bez wyraźnej granicy w skórę otoczenia (tym się różni od przerosłej blizny), przeważnie niebolesny (58, 59). W przeciwieństwie do przerosłej blizny, nigdy nie cofa się samoistnie. Jego powstawanie nie jest związane z samą szczepionką BCG, a jedynie z urazem skóry do jakiego dochodzi przy podawaniu szczepionki (ukłucie) (17, 24, 25, 33). Powstaje i rozwija się on w miejscu urazów, niekiedy niewielkich, jak np. szczepienie, a także w miejscu blizn różnego pochodzenia (58, 59). Pojawia się po pewnym czasie od wygojenia zmiany miejscowej. Jego powstawanie jest związane z rasą i typem skóry. Rozwija się częściej u kobiet, niż u mężczyzn, 10 razy częściej u ciemnoskórych,niż u białych. Częściej niż u białych występuje także wśród osób rasy żółtej (17, 25, 30, 58, 59). W Polsce to powikłanie występuje rzadko. W zestawieniu autora z lat 1994-2000 zgłoszono 30 przypadków. Częstość występowania wynosiła 4 przypadki na milion szczepionych (28). W badaniu A.Lotte keloidy stanowiły ponad 12% zgłoszonych powikłań. Ponad 4/5 zgłoszonych przypadków pochodziło z Azji i Afryki (17).
Rumień guzowaty - Erythema nodosum powstaje jako skórny odczyn alergiczny w przebiegu zakażeń bakteryjnych (np. paciorkowych), także w przypadku zakażenia Mycobacterium. Jest to żywoczerwony, guzowaty twór pojawiający się najczęściej na przedniej powierzchni podudzi. Nie ulega rozpadowi. Ustępuje bez powstawania blizn. Wystąpienie rumienia guzowatego jest alergiczną reakcją na podanie prątków BCG (17, 58, 59, 60).Odczynem alergicznym na prątki i inne bakterie są także tuberkuloidy. Występują jako drobne guzki ulegające martwicy, owrzodzeniu. Goją się przez wytworzenie ostro konturowanej blizny (58, 59). Zmiany te są przypisywane gruźlicy, choć tego nie udowodniono bezpośrednio - nigdy w zmianach nie stwierdzono prątków. Jednak ustępują one po leczeniu przeciwprątkowym, a częstość ich występowania zmniejszyła się wraz ze spadkiem zapadalności na gruźlicę (58-59). Poza zmianami skórnymi (rumień guzowaty), będącymi wyrazem typu reakcji alergicznej na szczepionkę BCG, do tej grupy należy zaliczyć także zapalenie tęczówki i spojówki. Tylko wyjątkowo po szczepieniu BCG może dojść do objawów wstrząsu anafilaktycznego (26). Występuje on u osób uczulonych na nośniki prątków (sacharozę, laktozę), zawarte w niektórych szczepionkach BCG. Polska szczepionka nie zawiera tych związków.
Źródło: BEZPIECZEŃSTWO SZCZEPIEŃ BCG - NIEPOŻĄDANE ODCZYNY POSZCZEPIENNE. CZĘŚĆ I. POSTACIE POWIKŁAŃ. SYSTEM NADZOROWANIA
W książce "Wakcynologia" (Wiesław Magdzik, Danuta Naruszewicz-Lesiuk, Andrzej Zieliński), podano następujące informacje o częstości występowania NOP po szczepionce BCG:
Ropne zapalenie węzłów chłonnych, 2-6 miesięcy po szczepieniu, twarde lub miękkie węzły chłonne o rozmiarach 1,5-3 cm z przetoką lub bez (1/10 000 szczepionych).
Zapalenie kości i szpiku kostnego, 1-12 miesięcy od szczepienia, proces zapalny kości i szpiku kostnego występuje po szczepieniu BCG tylko wyjątkowo u osób bez obniżonej odporności (1/3 000-1 000 000 szczepionych).
Rozsiane zakażenie BCG, 1-12 miesięcy, stanowi poważne powikłanie u osób z obniżoną odpornością, u których szczepienie BCG jest przeciwwskazane. U osób z prawidłową odpornością zdarza się bardzo rzadko 1/1 000 000 szczepionych).
SKUTECZNOŚĆ SZCZEPIONKI PRZECIW GRUŹLICY
Z kart historii. Badanie z Indii, które miało potwierdzić skuteczność szczepień BCG (gruźlica) a okazało się porażką. Mimo takiego wyniku, braku jakichkolwiek zastrzeżeń co do sposobu i metodologi badania (zostało uznane przez WHO), szczepienia były nadal kontynuowane. "Po blisko 8 latach obserwacji stwierdzono, że częstotliwość występowania gruźlicy jest większa u szczepionych niż u nie szczepionych. Nie znaleziono dowodu na ochronne działanie szczepionki".
DIAGNOZOWANIE NOP PO SZCZEPIONCE BCG
Diagnostyka niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) u dzieci (identyfikacja szczepów M.bovis BCG).
Zakład Mikrobiologii
Krajowe Referencyjne Laboratorium Prątka
kierownik: prof. dr hab. n. med. Ewa Augustynowicz-Kopeć
sekretariat - tel./faks (022) 43 12 182
rejestracja - tel. (022) 43 12 169
e-mail: e.kopec@igichp.edu.pl
_
Przeczytaj też: Co należy wiedzieć o gruźlicy.
SSPE - podostre stwardniejące zapalenie mózgu

Cytat z Gazety Pomorskiej z 30 maja 2009 r. (z artykułu "Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Umieraj Krzysiu, umieraj...", rozwawiał Adam Willma). Barbara Jackiewicz, matka 46-letniego Krzystofa cierpiącego na SSPE - podostre stwardniające zapalenie mózgu:
"Fatalna rosyjska szczepionka sprawiła, że organizm nie zwalczył wirusa, który uaktywnił się po latach i zaatakował mózg."
Mężczyzna kilka razy dziennie ma ataki. Jego serce cały czas bije, ale od 30 lat nie ma z nim żadnego kontaktu. Jego mózg zainfekowany został przez wirusa odry. Większość ludzi umiera po trzech latach od ujawnienia choroby. Jednak Krzysztof żyje z nią już 30 lat. Gdy miał 16 lat, stracił w szkole przytomność. Od tej chwili czynny jest jedynie pień jego mózgu, dzięki temu mężczyzna oddycha i bije jego serce. SSPE może być rzadkim powikłaniem po odrze, ale również po szczepionce przeciw odrze.

Incidence of subacute sclerosing panencephalitis following measles and measles vaccination in Japan.
Ulotka MMRII z informacją o SSPE.
Measles vaccination and SSPE.
15 przypadków SSPE po szczepieniu.
Subacute Sclerosing Panencephalitis (SSPE) & Vaccines.
Powikłania neurologiczne po szczepieniach
"Powikłania neurologiczne po szczepieniach"
Neurologic adverse events following vaccination
dr n. med. Dorota Sienkiewicz, dr hab. n. med.Wojciech Kułak
Klinika Rehabilitacji Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku
Streszczenie: W pracy dokonano przeglądu występujących neurologicznych odczynów poszczepiennych w zależności od stopnia ich nasilenia i okresu pojawiania się, z uwzględnieniem mechanizmów immunologicznych i nieimmunologicznych. Zwrócono uwagę na toksyczne właściwości rtęci stosowanej w niektórych szczepionkach jako środek konserwujący. Opisano patomechanizm zmian w ośrodkowym układzie nerwowym. Przedstawiono programy szczepień ochronnych w niektórych krajach Unii Europejskiej w kontekście szczepień stosowanych u dzieci w Polsce.






"Syn urodzony we wrześniu 2012. Zaszczepiony w 2 dobie życia BCG i Euvax B. Od drugiego tygodnia życia silny refluks i podejrzenie wzmożonego napięcia mięśniowego. Przeszłam na ścisłą dietę bezmleczną i bezglutenową w związku z powiązaniem refluksu z rzekomą alergią. Niepokojące objawy zaczęły mijać. Potem szczepienie w 6 tygodniu życia (Pentaxim i Euvax B). Mimo kontynuacji diety nasilenie refluksu, tydzień później swędząca wysypka na całym ciele (od głowy do stóp) - diagnoza pediatry, że to od proszku do prania. Od początku używałam hipoalergicznego płynu do prania i mimo sugestii, że mam go zmienić, nie zmieniłam - wysypka sama zeszła po kilku dniach. Tydzień później pojawiły się problemy z wypróżnianiem, syn przestał w ogóle jeść, wyrywał się przy karmieniu. Trafiliśmy do szpitala na oddział niemowlęcy. Tam nie zdiagnozowano przyczyny refluksu, ale po kilku kroplówkach syn odzyskał siły i zaczął jeść. Refluks nieznacznie zmalał. Problemy z wypróżnianiem zostały zbagatelizowane i zrzucone na niedojrzały przewód pokarmowy (badanie w 6 miesiącu życia wykazało niedobór magnezu, po uzupełnieniu magnezu , problemy z wypróżnianiem skończyły się). Przy okazji pobytu w szpitalu zauważono wzmożony zez i wezwano okulistę na konsultację. Ten stwierdził, że dno oczu jest prawidłowe i mamy zbadać syna okulistycznie w 6 miesiącu życia. Do refluksu przyzwyczailiśmy się. Konsultacja u alergologa i badanie krwi w kierunku alergii pokarmowej wyszły negatywnie. Od 5 miesiąca życia syna jeździliśmy z nim po okulistach (zez zbieżny, nasilony do tego stopnia, że synowi groziła utrata widzenia w prawym oku), żaden nie potrafił go zdiagnozować.

Syn nadal był szczepiony wg kalendarza szczepień, a ja namawiana na dodatkowe szczepienia (pneumokoki, rotawirusy). W 6 miesiącu trafiliśmy do Krakowa, do Instytutu leczenia zeza - polecam. Tam diagnoza - zespół blokady oczopląsu w postaci zeza zbieżnego, oczopląs o podłożu neurologicznym. Oczopląs będzie towarzyszył mojemu dziecku do końca życia. Leczy się tylko objawy - operacja na mięśniach oczu (przecina się je skalpelem i zszywa dalej lub bliżej). Przed operacjami półroczna rehabilitacja w postaci zaklejania silniejszego oka. Po tej diagnozie trafiliśmy do neurologa, m.in. po zaświadczenie, ze syn może być dalej szczepiony. Pani neurolog zapytała jakie szczepionki otrzymał syn? Do tego czasu syn otrzymał wszystkie wg kalendarza do 1 roku życia i zostało nam już ostanie na WZW B. Na to słowa pani neurolog - to już musztarda po obiedzie !!! Ucieszyła się za to, że krztusiec był niepełnokomórkowy. Tu zaczęłam wątpić w system szczepień w Polsce, szukałam wiedzy, opóźniałam ostatnią dawkę Euvax B. W końcu ze względu na zbliżającą się operację syna poszliśmy na szczepienie a tydzień później (w lipcu 2013 ) preparat ten został wycofany z obrotu. To było ostatnie szczepienie naszego dziecka, na więcej nie idziemy. Refluks minął po 1 roku życia.

P.S. Żaden lekarz zajmujący się naszym dzieckiem nie zgłosił NOP (mimo związku czasowego chociażby wysypki po szczepieniach w 6 tygodniu życia i wymiotów). Wmawiano mi, że oczopląs syna to prawdopodobnie przyczyna niedotlenienia, być może w czasie ciąży, chociaż ciąża przebiegała prawidłowo, syn po urodzeniu dostał 10 pkt., ważył 3730, wody płodowe czyste.

Ze względu na 2-letni czas oczekiwania na operację, pierwszą zrobiliśmy prywatnie - koszt 3200 zł, łączny koszt wizyt w Krakowie ok. 2000 pln, dlatego uważam za słuszne utworzenie systemu odszkodowań dla ofiar szczepień i dobrowolność szczepień.

Dziś syn ma 3,5 roku, poza oczopląsem żadnych problemów zdrowotnych, rozwija się prawidłowo.

Obecnie jestem w ciąży - nasz drugi syn nie będzie musztardą po obiedzie!!!"






Prokuratura Rejonowa Warszawa - śródmieście Północ 7 marca 2014 r. w odpowiedzi na przesłaną skargę o następującej treśc i www.petycje.pl/9970 zawiadomiła Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP o wszczęciu śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków , w toku czynności związanych z nadzorem nad funkcjonowaniem systemu identyfikacji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych w Polsce, czym działano na szkodę interesu publicznego., tj. czyn o Art. 231 par. 1 KK.
Drodzy rodzice! Nadal możecie dołączyć i doprowadzić do zmian! NIE MILCZ - Napisz skargę w sprawie powikłań poszczepiennych. Szczegółowe informacje w treści wydarzenia:
https://www.facebook.com/events/456408027815093/
Żądamy:
1. Opracowania nowego systemu identyfikacji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), włącznie z opracowaniem procedur gwarantujących opiekunom prawnym i dorosłym pacjentom pełny udział w tym procesie.
2. Utworzenia specjalnego funduszu odszkodowań dla osób dotkniętych trwałym uszczerbkiem zdrowia lub utratą bliskich wskutek wystąpienia NOP i powikłań poszczepiennych.
3. Utworzenia listy biegłych ekspertów – niezależnych od koncernów farmaceutycznych, w tym producentów szczepionek – na potrzeby wydawania opinii niezbędnych w toku spraw sądowych dotyczących powikłań poszczepiennych (z obowiązkiem złożenia oświadczenia o konflikcie interesów).
Wyciekł poufny dokument z GSK. Bezpośrednio po szczepieniu Infanrix Hexa zmarło 36 niemowląt.
Poufny dokument GlaxoSmithKline, który niedawno wyciekł do prasy w Belgii wskazuje na to, iż 36 niemowląt zmarło po otrzymaniu Infanrix Hexa (skojarzonej szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, poliomyelitis, H. influenzae typu b i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B) w okresie dwóch lat. GlaxoSmithKline otrzymało łącznie 1742 raportów nt. niepożądanych działań w od 23.10.2009 r. do 22.10.2011 r., w tym 503 potwierdzonych niepożądanych reakcji i 36 zgonów. Dane dotyczą populacji 10,5 miliona dzieci.
Organizacja Initiative Citoyenne z Belgii stwierdza iż: „GSK nie odnotowało, jak pierwotnie oczekiwaliśmy, 14 zgonów w okresie od października 2009 r. do października 2011, ale aż 36 (14 od 2010 do 2011 r. i 22 z 2009 na 2010). Oprócz tych 36 ofiar śmiertelnych, miało miejsce co najmniej 37 innych zgonów (głównie nagłej śmierci), co w sumie daje, przynajmniej 73 ofiary śmiertelne od czasu wdrożenia szczepionki w 2000. I znowu, dotyczy to jedynie nagłych śmierci, nie ma żadnych informacji nt. możliwego zaniżania raportów”.
36 zgonów w okresie dwóch lat, to średnio 1,5 zgonu na miesiąc, co przy jakimkolwiek standardzie jest bardzo wysoką liczbą. Prawdopodobnie tylko od 1 do 10% niepożądanych reakcji poszczepiennych jest rzeczywiście zgłaszanych co wynika z nieświadomości lekarzy i rodziców. Dlatego też problem może być potencjalnie o wiele bardziej poważny, a rzeczywista liczba zgonów znacznie wyższa.
Wykresy pokazują, że wiele z tych dzieci, które zmarły, odeszły w ciągu kilku pierwszych dni po otrzymaniu szczepionki. Łącznie zgłoszono, iż trzy niemowlęta zmarły w ciągu godziny od otrzymania szczepionki.
Źródło:
Informacja prasowa Inititive Citoyenne.
Poufny raport, który wyciekł z GlaxoSmithKline.
Ulotka Infanrix Hexa.
Charakterystyka produktu leczniczego.
Więcej artykułów…
Przymus po NOPie - historia Marty
Tomek zmarł dwa dni po szczepieniu
O Kubusiu, który poruszył wiele serc





Moje dziecko miało szczepienia do 3 mcy wg kalendarza.Po szczepieniu DTP+ActHib +wzwB zachorowało na przewlekłe zapalenie płuc, które potem jeszcze kilka razy powracało jako zapalenie oskrzeli. Do żłobka poszedł gdy miał 2,5 roku - pochodził 2 tygodnie po czym wylądował w szpitalu z ROTAWIRUSEM (na to nie był szczepiony, ale przeszło jak jelitówka - 3 dni i po krzyku). Od tamtej pory zrezygnowaliśmy ze wszystkich szczepień, 2x bylismy w sanatorium - obecnie chodzi do zerówki i praktycznie nie choruje (lekki katar/ kaszel max 3 dni w tym czasie po prostu siedzi w domu, nie dostaje leków, samo przechodzi) Nie potrzebuje już inhalacji, testy alergiczne wyszły perfekcyjnie - nie ma uczulenia na nic. Niestety pozostały zmiany neurologiczne i wada zastawki serca.. Co do chorób zakaźnych - córka przyniosła ze szkoły ospę, przechorowali ją oboje bez powikłań i żadne na to nie było szczepione.



U nowo narodzonego synka Marty Władymirow w ciągu 6 tygodni od podania pierwszego szczepienia pojawiły się zmiany w wielu węzłach chłonnych, było podejrzenie nowotworu. Jednak badania sugerowały związek ze szczepieniem BCG podanym w pierwszej dobie życia w szpitalu. W książeczce zdrowia dziecka jest zapis o niepożądanym odczynie poszczepiennym, jednak nie został on zgodnie z przepisami zgłoszony przez lekarza do powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Sanepid grozi matce wszczęciem postępowania egzekucyjnego jeśli dziecko nie zostanie zaszczepione kolejnymi dawkami szczepień.
Oto relacja matki chłopca:
„Po diagnozie synka, kiedy otrzymaliśmy wyniki biopsji – ziarnina gruźlicza (wycięty guzek na lewym obojczyku), zostaliśmy zupełnie sami, nikt się moim dzieckiem nie interesował. Wręcz przeciwnie – każdy lekarz do którego trafiliśmy powtarzał, że to nic takiego, zdarza się i należy dalej kontynuować szczepienia (synek był szczepiony jedynie w szpitalu, po urodzeniu). Wielokrotnie byłam określana mianem wyrodnej matki, która robi ze swojego dziecka kalekę nie szczepiąc go. Żaden lekarz nie powiedział co dalej z tymi zmianami, jak je leczyć. Twierdzili, że same znikną.
Poszukaliśmy z mężem lekarza z tytułem profesora, licząc że nam pomoże. Jednak kolejny raz zawiedliśmy się. Pan profesor jedynie zważył i zmierzył moje dziecko, po prośbach zlecił kontrolne badanie USG (w grudniu 2010 r.). Synek miał jeszcze pojedyncze zmiany w okolicy szyi w dole nadobojczykowym. Niepokoi mnie też to, iż zdarza się, że u synka z rany, a właściwie już blizny, po wyciętym guzku tworzą się czasami małe krostki z wydzieliną ropną, czasami miejsce to jest zaczerwienione. Nie wiemy co robić, do kogo się udać.
Dla mnie po prostu niezrozumiałe jest to, że po takich przejściach zmusza się nas do szczepień. Otrzymałam korespondencję z sanepidu, w której grozi się nam postępowaniem egzekucyjnym jeśli nie zaszczepimy dziecka kolejnymi szczepionkami. Nie mogę pojąć, iż rodzic nie ma prawa głosu, szczególnie taki, którego dziecko już doświadczyło powikłań – przecież tu chodzi o jego zdrowie i życie. Moje obawy są tym większe, gdyż w naszej rodzinie były przypadki powikłań poszczepiennych – moja kuzynka dostała zapaści po szczepieniu. W rezultacie skończyła szkołę specjalną, a dziecko męża brata też ma guzek pod pachą. Jednak na wsparcie części rodziny nie mogę liczyć, bo strasznie krytykują naszą decyzję…
W ostatnim piśmie do sanepidu widnieje stwierdzenie, iż dziecko miało szeroką diagnostykę i przekazana została dokumentacja medyczna z punktu szczepień. Jest to niezgodne z prawdą, gdyż syn po wyjściu ze szpitala nie był w żaden sposób diagnozowany, a tamta pani doktor nie widziała nawet dziecka na oczy.
Byłam wyjaśniać w sanepidzie tą kwestię. Pani prowadząca sprawę stwierdziła, że się czepiam. Jestem zszokowana tym co od niej usłyszałam, iż nie ma nigdzie na żadnym wypisie stwierdzenia, że jest to niepożądany odczyn poszczepienny i że może to jednak nie ma związku ze szczepieniem. Załamałam ręce, tłumaczyłam, jednak z tą panią ciężko się rozmawiało. Sporządziła notatkę, której nie podpisałam i na tym na razie się zakończyło...”
Czy matkę uprzedzono o możliwości wystąpienia powikłań poszczepiennych?
Dlaczego lekarz nie zgłosił NOP?
Czy przymuszający do kolejnych szczepień urzędnicy wezmą odpowiedzialność za możliwe kolejne powikłania?
Więcej w materiale Telewizji Lublin.
19.06.2012.


Ja w 2002 roku bylam zdrowa dorosla osoba, ktora zdecydowala sie zaszczepic przed wyjazdem do Indii na tężec, błonicę, zóltaczke, dur brzuszny... wszystko w przepisowych odstepach czasu, bez pospiechu i wszysto to co wypisujesz... i skonczylo sie ostrym AZS... tak ze posciel mialam we krwi od drapania przez sen, a blizny na ciele mialam przez ponad rok. Tylko dzieki rozsadnej alergolog udalo mi sie z tego wyjsc. 
Dodam ze w Indiach i tak mialam podana antytoksyne na tężec (rozcieta stopa) bo bym byla idiotka wierzac wlasnie tylko w szczepionkę(choc teraz wiem ze w tamtym przypadku antytoksyna tez nie byla konieczna).


Czerwonakartka
Służba zdrowia uszkodziła moje zdrowe dziecko bez poinformowania mnie – rodzica – o możliwych ciężkich powikłaniach! Ze zdrowego dziecka uczyniła osobę niepełnosprawną! Nikt nie poniósł za to konsekwencji! Nikt nie odda mojemu dziecku, ani mojej rodzinie tego, co straciliśmy!
Oto historia mojego uszkodzonego przez szczepienia dziecka. Urodziło się w 2008 r. zdrowe, silne, dostało 10 pkt w skali Apgar. Ciąża w wieku 24 lat przebiegała prawidłowo. Już pierwszego dnia życia nasza córka bez naszej zgody, wiedzy i poinformowania o skutkach ubocznych został zaszczepiona szczepionkami Euvax B UVA 08023 oraz BCG 01007. Następnie bez poinformowania o ryzyku skutków ubocznych i za namową pediatry dziecko zostało poddane serii szczepień skojarzonych pięciowalentnych Penatxim serii D4077-3, którą następnie wycofano z obiegu decyzją Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Przed przystąpieniem do szczepień nikt nie poinformował nas o możliwych powikłaniach. Wzywani na szczepienia, kontynuowaliśmy wizyty w przychodni. Najcięższego odczynu poszczepiennego nasza córka doznała 28.01.2010 r. w wieku 14 miesięcy. Po podaniu szczepionki Priorix A09CC068A, kiedy to pojawił się u niej nienaturalny, piskliwy krzyk, nieutulony płacz, trwający wiele godzin. Po szczepieniu wysoka temperatura ciała oraz dziecko zapadło w bardzo twardy, głęboki i długi sen. Niepożądany odczyn nie został zgłoszony. Stwierdzono i zapewniano nas, że to normalne. Po wybudzeniu się ze snu nasza córka już nie była taka sama. Ze zdrowego, radosnego i prawidłowo rozwijającego się dziecka, zmieniła się nie do poznania. Stała się drażliwa, osowiała, płaczliwa, straciła apetyt, pojawiły się problemy ze snem. Przez 1,5 roku dziecko wybudzało się każdej nocy ok. godz. 1-2 i nie spało do rana, śpiąc tylko kilka godzin na dobę. Stała się nadpobudliwa i nadruchliwa. Przestała mieć z nami kontakt. Przestała patrzeć w oczy, reagować na swoje imię, przestała rozumieć mowę, zapomniała słówka, które wcześniej mówiła, przestała się z nami komunikować. Całe dnie mogła spędzać obdrapując tynk ze ściany lub biegając od ściany do ściany. Pojawiły się liczne zaburzenia sensoryczne, zakłócenia odbioru wrażeń dotykowych (propriocepcja, czucie powierzchniowe), zakłócenia odbioru wrażeń przedsionkowych (narząd równowago), węchowych, smakowych, liczne nadwrażliwości ruchowe, wzrokowe, trudności w planowaniu motorycznym, obniżone napięcie mięśniowe. W badaniu mózgu EEG stwierdzono zmiany uogólnione o charakterze napadowym. Na podstawie specjalistycznych badań u dziecka stwierdzono zapalenie mózgu, zwłóknienie wątroby, zaburzenia układu odpornościowego, liczne i nawracające infekcje układu pokarmowego, moczowego, szereg innych problemów zdrowotnych. 31.12.2010 poszliśmy do lekarza pediatry w celu ponownego poruszenia tematu niepożądanego odczynu poszczepiennego. Zostaliśmy po raz kolejny zignorowani. Lekarz nie chciał nas wysłuchać, z góry zaprzeczając, że to nie od szczepień. Odmówił przyjęcia, wpisania i zgłoszenia NOP. Natomiast na tej samej wizycie wystawił skierowanie do poradni psychologicznej jako rozpoznanie pisząc: zaburzenia zachowania. Zgłosiłam naszą sprawę do powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej, lecz sanepid zignorował nas. Nasza córka obecnie ma skończone 6 lat. Jest niepełnosprawna, nie mówi, ma problemy neurologiczne, ciągłe infekcje, bardzo obniżoną odporność. Wciąż walczymy o jej zdrowie.

http://i.imgur.com/bAvo1m8.jpg
i próba ocr:
Córka urodzona 23.02. roku była szczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień obowiązkowych. Nikt nigdy nie informował mnie, ze szczepienie może nieść m sobą poważne ryzyko pogorszenia lub utraty zdrowia a nawet życia przez dziecko. Wspominano jedynie o możliwych lekkich odczynach w formie zaczerwienienia, podwyższonej temperatury czy braku apetytu. Po szczepieniach zawsze takie reakcje u dziecka występowały ale ustępowały po kilku dniach. Dnia 4,07, poszłam do szczepienia i /iipe lnie zdrowym, 4,5 miesięcznym, pogodnym i dobrze rozwijającym się, kontaktowym dzieckiem (co potwierdziło badanie kwalifikacyjne). Córka otrzymała kolejną dawkę szczepionki DPI doustne Polio. Natychmiast po otrzymaniu szczepionki córeczka wydała z siebie bardzo dziwny, wręcz nieludzki dźwięk. Był to przeciągły, bardzo długi i wyjątkowo głośny pisk trwający wyjątkowo długo, o jednostajnym wysokim tonie (pózniej dowiedziałam się, ze byt to tzw. krzyk mózgowy, objaw neurologiczny). To był dźwięk zupełnie ‚nieludzki" i proszę mi wierzyć, nie da się go z niczym innym pomylić ani zapomnieć. Kiedy To się skończyło, zaczęła przeraźliwie pbkać, nie mogłam jej w żaden sposób uspokoić. Nigdy przedtem tak nie płakała. Po kilku minutach nagle ucichła. Straciła przytomność, zrobiła się bardzo blada, wręcz szara. Nie byki widać, aby oddychała. Była całkowicie wiotka, gaiki oczne jakby zapadły się, ledwie rysowały się pod powiekami. Przybiegł lekarz, nie mógł wyczuć pulsu. Po dłuższej chwili udało mu się wysłuchać bardzo słaby puls. Przychodnia została zamknięta (część dla dzieci zdrowych miała osobne wejście, pacjentów przeniesiono do osobnej części dla chorych). Zostawiono mnie samą w poczekalni z dzieckiem, które ledwie oddychało i nie dawało innych oznak życia. Lekarz tylko przychodził co kilka minut i sprawdzał czy jest puls. Z czasem puls był coraz mocniejszy. Potem córeczka kilka razy jakby wracała i znowu odpływała. Trwało to okoli) pół godziny, może dłużej. Siedziałam z przytomnym ale prawie bezwładnym dzieckiem a poczekalni jeszcze kilkadziesiąt minut. Lekarz nie wezwał pogotowia, nie poinformował mnie co się tak właściwie stało.


Powiedział tylko półgłosem, ze po szczepieniach tak czasem bywa. Córeczka nadal była bardzo blada i słaba, chociaż przytomna. Kazał mi iść do domu i gdyby coś się dziab (nie powiedział co) to mam natychmiast jechać do szpitala. Po powrocie do domu dziecko spało ponad 12 godzin a kiedy się obudziło, to jakby mi je ktoś podmienił. Zamiast wesołej, kontaktowej dziewczynki, miałam lalkę bez kontaktu. Na jej kolejny świadomy uśmiech musiałam czekać ponad rok. Zgłaszałam problemy mojemu lekarzowi (temu samemu) ale bagatelizował wszystko, wmawiał mi przewrażliwienie itd. Mimo, ze córka nawet jemu nie pozwalała się dotknąć, zbadać. Namawiał na kolejne szczepienia oraz na płatne szczepienia dodatkowe. Dziecko od tamtego C221$11 zaczęło ciągle chorować. Zaznaczam, że do dnia tego szczepieni', byla zupełnie zdrowa. Od dnia szczepienia do ponad dwóch lat, nie było miesiąca bez poważnej choroby. Głównie dziwne infekcje górnych dróg oddechowych i problemy jelitowe. Dziecko fizycznie rozwijało się dość dobrze ale psychicznie jakby zatrzymało się w rozwoju. Przestała się interesować zabawkami, nie reagowała ani na mnie ani na nikogo z najbliższych, godzinami mogła wpatrywać się w ścianę, ciągle płakała bez widocznej przyczyny. Nie zwężały jej się źrenice, bała się dźwięków, nie pozwalała się przytulać, prężyła się, nie reagowała na imię, uderzała głową w podłogę, ściany. Jej stolce były tragiczne, niestrawione, śmierdzące. To wszystko zgłaszałam lekarzowi. Usłyszałam, ze to moja wina, bo powinnam ją zaszczepić szczepionkami , które polecał mi kupić. Zapisywał tylko kolejne antybiotyki, które nie działały. W końcu mogła przyjmować tylko robione w czopkach na receptę, bo straciła umiejętność połykania (cale jedzenie musiałam jej podawać w formie papek). W wieku ok. 2 lat trafiła do szpitala z jakąś dziwną chorobą. Wymiotowała brązową mazią, była bardzo słaba, wycieńczona, balam się odwodnienia. W szpitalu nie zdiagnozowano tego, żaden lekarz nie potrafił powiedzieć co się dzieje i dlaczego. Potem rozwinęło się obustronne zapalenie płuc. W wydm długotrwalego podawania różnych antybiotyków a potem silnych sterydów, córka miała poważnie uszkodzoną wątrobę. W szpitalu spędziliśmy miesiąc. Wyszliśmy bez konkretnej diagnozy, ale na cale szczęście, skończyły się ciągle choroby. Od tego 'nomenu córka zaczęta nadrabiać rozwój psychiczny. Musiała być przez wiele lat na specjalnej diecie, gdyż jej układ trawienny nie funkcjonował prawidłowo. Wiele lat była poddawana terapii (prywatnie) i dzisiaj jest zdrowa. Odmówiłam dalszych szczepień i byłam w tej sprawie wzywana do Sanepidu. Tam zgłosiłam wszystko co działo się bezpośrednio po podaniu szczepionki oraz dalsze powikłania dotyczące rozwoju i zdrowia. Nie zostali) to jednak przyjęte. Byłam również skierowana do Punktu Konsultacyjnego ds. szczepień, gdzie również opowiedziałam jaka była reakcja mojego dziecka natychmiast po podaniu szczepionki. Zostałam wręcz wyśmiana, że to po prostu niemożliwe bo takie reakcje na szczepionki się nie zdarzają. Nakazano mi kontynuować szczepienia i jedynie szczepionkę krztuścową zamienić na taką, bez żywego krztuśca. Zaproponowano mi też szczepienie w warunkach szpitalnych, aby móc od razu ratować dziecko, gdyby sytuacja się powtórzyła. Oczywiście nigdy już nie zaszczepiłam córki. Od innego lekarza dowiedziałam się, co tak naprawdę się wydarzyło. Na podstawie badania i mojego opisu, powiedział mi, ze był to zespól hipotoniczno- hiporeaktywny z utratą przytomności i bezdechem oraz encefalopatia poszczepienna. Wcześniej zostałam wielokrotnie okłamana i przez lekarza i w Punkcie Konsultacyjnym i w Sanepidzie, gdyż jest to rzadka ale typowa reakcja niepożądana na szczepionkę DPT. Reakcja ta jest dokładnie zbadana i opisana w literaturze medycznej (poniżej załączam artykuł Jacka Wysockiego i Hanny Czajki na ten temat) Dodatkowym obciążeniem mogło być to, te córka otrzymała jednocześnie dwie szczepionki z żywymi komponentami ( krztusiec i polio). Dopiero do kilku latach udało mi się wyciągnąć kopie dokumentacji medycznej z przychodni (mimo wielu próśb ciągle mi odmawiano, zbywano mnie, potem twierdzono, że dokumentacja zaginęła, w końcu jakimś cudem odnaleziono). W tej dokumentacji nie ma nie tylko wpisu dotyczącego tego, co działa się natychmiast po szczepieniu, w przychodni, na oczach pielęgniarek i lekarza. Nie ma tam nawet wpisu o tym, że szczepienie w ogóle się odbyt. W książeczce zdrowia Dziecka mam tylko wpis z datą szczepienia ale nie ma tam ani nazwy, ani numeru seryjnego szczepionki. Nie ma też wpisów na temat ciągłych chorób dziecka, podawanych leków, pobytów w szpitalu (lekarz dawał przecież skierowania), zgłaszanych problemów z rozwojem dziecka. Po prostu czyste kartki. Nasz przypadek nie jest nawet statystyczny, nigdy do żadnej statystyki nie trafił bo po prostu nigdy nie został zgłoszony do Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych ani powikłań. Zamiast wsparcia i pomocy, spotykaly nas tylko wyzwiska (nieodpowiedzialni antyszczepionkowcy, wyrodna matka itp.), pielęgniarka straszyła mnie policją i odebraniem praw rodzicielskich, kpiono ze mnie w sanepidzie i w punkcie konsultacyjnym, próbowano zastraszyć, dzwoniono do bliższych i dalszych członków mojej rodziny, informując ich, że jestem nieodpowiedzialna i nie szczepię dziecka, wymagając od nich aby wpłynęli na moja decyzję.


Agnieszka Wi:
„Moja 5letnia córka po szczepieniu w drugą noc tak strasznie krzyczała że szok. Cała noc!!!! Mówiła że mrówki ma w głowie. Potem zapalenie ucha doszło. I wtedy odnalazlam wasza stronę i zaczęłam czytać z przerażeniem. Dwie starsze córki szczepilam wszystkim co popadnie bo tak ufalam w system który ma niby chronić nasze dzieci. I co dalej? Co z tym nopem? Mam próbować oczyścić jej organizm z metali ciężkich czy jak? To dla mnie ważne. Najstarsza ma aspergera. Nie chce by najmłodsza coś załapała”

Milena Wu:
„Czy nop można zgłosić nawet po kilku latach? Niespełna 18 miesieczny zdrowy syn w tydzien po podaniu prevenaru dostał obturacyjnego skurczu oskrzeli, ktory zakończył się hospitalizacją. Dokumentacja na pewno w szpitalu jest. Od tego momentu rozpoczęły się u syna problemy ze zdrowiem. Podobnie zareagowała trochę starsza córka. Oboje szczepieni ta sama szczepionka w tym samym czasie. U obojga rozwinęła się astma.”

Doti Be:
„Mój syn chorowal po szczepieniach, goraczkowal ponad 40 st. ale.lekarz stwierdził ze to nie jest po szczepieniach. Moim zdaniem szczepienia powodowaly wysokie.gorączki i zaburzenia jakie syn ma dzisiaj.”

Agnieszka Za
„moja córcia miała szczepionke 24 lutego- blonica, tezec, krztusiec, polio, hib. od 2 tygodni nie wodzi wzrokiem za zabawkami, nie reaguje na swoje imię, zawiesza sie jakby byla w innym swiecie, kupki raz bardzo twarde a raz sama woda plynie, placze codziennie wieczorami nawet 3 godziny, temperatura ciala waha się co parę godzin od 36,6 do 37,5. zaciska dziąsła wargami, w dzien spi po 40 minut a ma 8/5 miesięcy, prezy sie, przestala sie uśmiechać i pediatra powiedzial ze to mogą byc objawy padaczki.mozliwe ze po szczepionce? (…) wysłali mnie do neurologa . lekarze mówią ze to absolutnie niemożliwe ze po szczepionce a mamy następna dawke 13 kwietnia, ale na pewno już nie pójdę.”

 Agnieszka Grz
„Teraz już wiem dlaczego moja córeczka nie spała 2,5 roku!!! Ani w dzień ani w nocy. Chodziłam po lekarzach a oni się tylko śmiali a ja chodziłam po ścianach! A co u tego maluszka musiało dziać się w główce???!!!”

Izabela r„U nas zapalenie krtani w niecale 24 h od szczepienia.Potem zaprzestałam szczepień i od tego momentu zaraz minie 2 lata w ciągu których mała nawet kataru nie miała.”

Mam dwie córki. Jedna obecnie ma 8 lat, druga 3. Moja "przygoda" ze szczepieniami zaczęła się zaraz po porodzie starszej córki. Wiadomo, urodzenie, szczepienia w 1 dobie życia. Potem w 6 tygodniu itd. Przed pierwszym szczepieniem dziecko rozwijało się prawidłowo. Po szczepieniu nieutulony płacz, problemy z układem pokarmowym, ciągle choroby, azs, alergia na mleko.
Nigdy wcześniej nie wiązałam tego z komplikacjami poszczepiennymi, zawsze uważałam, że tak po prostu jest, że dziecko chorowite i tyle.
Kolejne szczepienia, kolejne kłopoty, szpitale, gdyż podejrzewano chorobę Hirszprunga (córka nie załatwiała się w ogóle). Co wcześniej nie było problemów z załatwianiem się.
Córka ciągle miała szczepienia opóźniane ze względu na ciągłe choroby. W wieku 2 lat była kolejny raz zaszczepiona, już nawet nie pamiętam na co(była młoda i głupia, nigdy nie pytałam).
Po tych szczepieniach po tygodniu mała zaczęła chorować, ale nie tak jak zawsze, tutaj występowała wysoka gorączka i ciągły płacz, taki nieludzki. Jeden szpital - dziecko tylko ponoć było przeziębione. Podali antybiotyki i odesłano do domu. Po 5 dniach od rozpoczęcia brania antybiotyku ponownie gorączka ponad 40 st, znowu szpital, znowu inny antybiotyk. Lek działał 4 dni. To był wtorek, ja czułam że coś się dzieje, że jest nie tak. Razem z moim tatą z dzieckiem półprzytomnym pojechaliśmy do przychodzi. Dziecko już było sinawe. Lekarka stwierdziła zapadnięte lewe płuco, wodę z opłucnej i natychmiastowo szpital. Tam trzymano mnie 8 dni z córką, leczenie nie przynosiło skutków, ale czułam że każdy szeptał mi za plecami. Zażądałam przewiezienia natychmiastowego do kliniki we Wrocławiu.
Po przewiezieniu do kliniki w ciągu 8 godzin dowiedziałam się że córka ma sepsę i gronkowca. Każdy mówił, że to po szczepieniach, ale ja nie wiedziałam o co chodzi. Nie wiedziałam że to NOP, nikt mi tego nie powiedział...
Byłam młodziutka, niedoinformowana.. Nikt nic otwarcie nie powiedział...
Problemy obecnie się skończyły. Dziecko jest zdrowe, dobrze się rozwija ale wiem, że już Jej nigdy nie zaszczepię.

Z młodszą córką tez miałam problemy.
Od pierwszych szczepień ciągłe i nawracające zapalenia uszu, krtani i oskrzeli.
Po szczepionce w wieku roku córka po około tygodnia zaczęła płakać po nocach i pokazywać na nóżki.
Po 2 tygodniach od szczepień dziecko przestało chodzić, nie mogła utrzymać równowagi, wiecznie płakała, nie, to nie był płacz, to był pisk, lament, to było coś okropnego.
Pediatra jak z nią rozmawiałam, że dzieje się coś dziwnego wykonała momentalnie telefon, przyleciała pielęgniarka z ulotką od szczepień i zaczęły dopiero czytać. Wtedy pierwszy raz w życiu dowiedziałam się, że to jest po szczepieniu. Wysłano nas do neurologa, który nie stwierdził tego samego i powiedział, że pediatra przesadza.
Ale to nie on a ja z mężem po nocach tuliliśmy córeczkę, my płakaliśmy razem z Nią, my ją nosiliśmy jak nie mogła chodzić...
Skutki szczepień ustąpiły po kilku miesiącach.
Mała przeszła jeszcze kolejne szczepienie, po którym przeszła w ciągu miesiąca trzy dziwne choroby (najpierw bostonka, potem rumień zakaźny a na końcu łupież Gilberta).
Teraz póki co jest spokój. Od szczepień też, bo jak i jedna tak i druga córka mają szczepienia dopiero za 2 lata, na które nie zaszczepię. Już nigdy nie zaszczepię.


EuvaxB - zgony z 2008 roku

Jaś Łuszczyński
Jest to drugi w tym roku tego typu przypadek w kraju - przyznaje Barbara Waleńciuk, naczelnik wydziału do spraw zapewnienia jakości produktu leczniczego w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym w Warszawie. - Główny inspektor farmaceutyczny zakazał stosowania i sprzedaży szczepionek z serii, po której dzieci zmarły. Zostały też wycofane z oddziałów noworodków w szpitalach i punktów szczepień w przychodniach w całym kraju.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jasia_zabila_szczepionka_euvax_b_78836.html
Sześciotygodniowy noworodek ze Strykowa zmarł, po tym jak w przychodni podano mu szczepionkę przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby - informuje "Express Ilustrowany". Wyprodukowany w Korei preparat Euvax B zaaplikowano dziecku w ramach standardowych szczepień. O spowodowanie śmierci chłopca podejrzewano... jego ojca.
Dzień po podaniu leku dziecko zmarło w okropnych męczarniach w łódzkim szpitalu im. Konopnickiej. Najprawdopodobniej zabiła go koreańska szczepionka.
- Gdy po jego urodzeniu opuszczaliśmy szpital, synek był zdrowy jak ryba - mówi Marzena Łuszczyńska, mama małego Jasia. Na dowód pokazuje dokumentację lekarską.
- Niczego nie przeczuwaliśmy. Szczepienie Jasia przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, zakażeniom i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, zostało wyznaczone w drugą rocznicę naszego ślubu - mówi ojciec chłopca, Przemysław Łuszczyński.
"Serce przestało bić"

Mateusz Węgrzyk
"6-tygodniowemu Mateuszowi pod koniec września w punkcie szczepień w Raciborzu zaaplikowano Euvax B.
- Wieczorem tego dnia Mateuszek zrobił się potwornie blady. Nie chciał jeść. Zatelefonowałam po pogotowie. Lekarz stwierdził jednak, że wszystko jest w porządku - opowiada pani Kazimiera.
Matka dziecka mówi, że jej synek słabł w oczach. Następnego dnia pojechała z nim do szpitala w Zabrzu. Około godz. 13 chłopczyk stracił przytomność. Lekarze próbowali go reanimować. Niestety, bezskutecznie.
Kazimiera Węgrzyk mówi, że wczoraj skontaktował się z nią telefonicznie lekarz, który wykonywał sekcję zwłok dziecka. Powiedział, że wszystko wskazuje na to, iż przyczyną zgonu jej synka była szczepionka z Korei.
Z naszą redakcją skontaktowały się także pielęgniarki z punktów szczepień w Łodzi.
- Telefonują do nas matki i pytają, czy Euvax B jest dobrą szczepionką. My odmówiliśmy szczepienia nim dzieci. Z tym preparatem są same problemy - mówi Anna Paździejewska, przełożona pielęgniarek w przychodni zdrowia przy ul. Kusocińskiego.
http://warszawa.naszemiasto.pl/archiwum/zabojcza-szczepionka-rodzice-drza-o-swoje-dzieci,1808316,art,t,id,tm.html




23 września rodzice pojawili się w przychodni. Dziecku podano w zastrzyku szczepionki: DTP, ACT - Hib i nieszczęsną Euvax B. W trakcie zabiegu chłopczyk płakał i wił się z bólu, jednak jak zapewniali lekarze była to typowa reakcja noworodka na zastrzyk. Wieczorem dziecko gorączkowało.
- Rano zawiozłem żonę do babci i wróciłem z synem do domu. Przygotowałem mu mleko. Nie chciał jednak jeść. Płakał. W pewnym momencie zauważyłem, że z nosa pociekła mu krew. Wziąłem go na ręce. Jaś przeraźliwie krzyknął dwa razy. Zrobił się potwornie blady, a jego drobne ciało przeszył jakby prąd. Stało się wiotkie - relacjonuje ojciec.
Mężczyzna zabrał dziecko do przychodni zdrowia w Strykowie. Kiedy dotarł na miejsce serce dziecka przestało bić. Lekarka z przychodni zaczęła go reanimować. Wezwała tez karetkę
- Nie wiedziałem co robić. Żona, która właśnie dotarła na miejsce, zaczęła krzyczeć. Dostała zastrzyk na uspokojenie. Pół godziny później przyjechała "erka". Ratownikom udało się przywrócić akcję serca i Jasia zabrano do szpitala im. Konopnickiej - opowiada ojciec chłopca.
Policja zatrzymuje ojca

W szpitalu dziecko trafiło na oddział intensywnej terapii. Jego ojciec wrócił do domu w Strykowie i tam został zatrzymany przez ... policję.
- Musiałem wyjaśniać, jak to się stało, że mój synek trafił do szpitala. Później z funkcjonariuszami pojechałem do domu na przeszukanie. Zadawali mi dziwne pytania. Szukali śladów krwi. Bardzo ich zainteresowała siekiera, którą znaleźli w kuchni. Myśleli, że uśmierciłem nią niemowlę! - twierdzi. Mężczyzna prosił policjantów, by puścili go do umierającego w szpitalu dziecka. O jego śmierci mężczyzna dowiedział się jednak telefonicznie.
Śmiercionośna szczepionka zabija dzieci?

Sprawą śmierci noworodka zajmuje się prokuratura z Zgierzu. Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. - Więcej na temat przyczyn zgonu będzie wiadomo, gdy otrzymamy wyniki sekcji zwłok, zwłaszcza badań toksykologicznych i histopatologicznych - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Według łódzkiego sanepidu do śmierci małego Jasia przyczyniła się koreańska szczepionka Euvax B. Lekarze przekonują, że lek cieszy się złą sławą. W Polsce nie przeszedł on pełnych badań. Według Barbary Waleńczuk z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego w Warszawie jest to drugi w tym roku podobny przypadek w kraju. - Główny inspektor farmaceutyczny zakazał stosowania i sprzedaży szczepionek z serii, po której dzieci zmarły. Zostały też wycofane z oddziałów noworodków w szpitalach i punktów szczepień w przychodniach w całym kraju - zapewnia.
Preparat wycofano, choć przywrócono

W ubiegłym roku Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła, że szczepionka ta może wywoływać poważne powikłania, a nawet śmierć. W Wietnamie odnotowano kilka zgonów związanych właśnie ze stosowaniem preparatu Euvax B. Także w Polsce, w 2007 r., zmarło 3 niemowląt, które zaszczepiono koreańskim specyfikiem. W maju tego roku główny inspektor farmaceutyczny nakazał wycofanie z obrotu wszystkich serii szczepionki wyprodukowanej w Korei. Lek został też zbadany w Państwowym Zakładzie Higieny. W lipcu ponownie dopuszczono go jednak do użycia, gdyż nie stwierdzono, aby preparat Euvax B był przyczyną śmierci dzieci. Po śmierci Jasia ponownie zakazano stosowania szczepionki.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5822409,Koreanska_szczepionka_zabila_noworodka_.html #zgon



Dziecko umarło po szczepionce

- Boga nie ma! Najpierw dał nam dzieciątko, a za półtora miesiąca zabrał - łka Rafał Czacharowski (27 l.) z Ostródy (woj. warmińsko-mazurskie) i tuli żonę Kamilę.

Oboje strasznie cierpią od chwili śmierci ich maleńkiego synka Damianka. Maluch był przeziębiony, kiedy lekarka podała mu szczepionkę. Tego samego dnia wieczorem noworodek zaczął się dusić. Medycy nie byli w stanie go odratować...

Kiedy malec przyszedł na świat, rodzice nie posiadali się z radości. Był ich oczkiem w głowie, najcenniejszym skarbem. W pierwszej połowie czerwca przypadała im wizyta u lekarza rodzinnego. Właśnie wtedy Damian kończył 6 tygodni życia i miał być zaszczepiony obowiązkową szczepionką ochronną w jednej z niepublicznych przychodni w Ostródzie.

- To było rutynowe szczepienie, na błonicę, tężec i krztusiec - wylicza ojciec Rafał Czacharowski. Do przychodni szliśmy bez obaw. Przecież my też taką szczepionką byliśmy szczepieni, inne dzieci otrzymują tą samą - dodaje.

Tego dnia w przychodni w kolejce do szczepienia było kilkanaścioro rodziców z noworodkami. Lekarz rodzinny przed szczepieniem badał każde dziecko w celu wykluczenia infekcji. Bo procedura szczepień zawsze wygląda tak samo. Dziecko musi być zdrowe i dopiero wtedy można podać zastrzyk. W innym przypadku podanie dziecku szczepionki może doprowadzić do wywołania choroby, a nawet do śmierci.

- Lekarka zbadała małego, on pokasływał i miał zaczerwienione gardełko i pleśniawki w buzi. powiedziała, że nie ma przeszkód i małego zaszczepiła - opowiada ojciec zmarłego malca.
Damianek po szczepieniu wypił pełną butelkę mleka i zasnął. Nic nie zapowiadało dramatu, Czacharowscy pojechali w odwiedziny do rodziców Kamili, którzy mieszkają w Nidzicy. Ale kiedy dojechali na miejsce, chłopczyk był już rozpalony. Do tego doszedł duszący kaszel.

- Wezwaliśmy pogotowie, a on zaczął się dusić. W pewnej chwili stracił przytomność - opowiada płacząc pan Rafał. Razem z ojcem zaczęliśmy go reanimować tak jak potrafiliśmy - dodaje.
Ratownicy nieprzytomnego Damianka zabrali do szpitala w Nidzicy. Chwilę po tym zmarł.
- Jak to możliwe? Rano żył, a wieczorem już leżał w kostnicy martwy. To po tej szczepionce - mówi dziadek Damianka Andrzej Wejer (58 l.).

Wezwany na miejsce prokurator zarządził sekcję zwłok malucha.
- Czekamy na wyniki badań z zakładu medycyny sądowej. Wszczęliśmy też śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci noworodka - informuje prokurator Marek Borowiecki, szef prokuratury w Nidzicy. - Sprawdzimy przebieg podania szczepionki i czy ona mogła mieć wpływ na śmierć dziecka - dodaje. Ale Damiankowi życia ani radości jego rodzicom nic już nie wróci...

Źródło: http://www.fakt.pl/Dziecko-umarlo-po-...



Ania Nejman ja straciłam zaufanie kiedy mój syn został zaszczepiony szczepionką wycofaną z obrotu. Nikt do mnie nie zadzwonił, nie poinformował że może dziać się coś, co powinno mnie niepokoić itp. mało tego wybrałam się do przychodni a piguła w ogóle nie chciała ze mną gadać. Powiedziała że nie zna mojego dziecka i go nie szczepiła nigdy. Gdy wróciłam po książeczkę i pokazałam jej podpis olsniło ją że jednak nas zna ale stwierdziła że szczepionka musiała być dobra skoro przeszła przez igłę i ona w ogóle nic o wycofaniu tej szczepionki nie słyszała! z kolei po wzw 3 godziny po podaniu syn zaczął bardzo kaszleć i wymiotować. Lekarka, która go dopuściła do szczepienie nie miała czasu nas zbadać (no chyba że za 250 zł prywatnie). Kaszel i wymioty trwały dwa tyg, nikt nam nie umiał pomóc... po mmr syn temp 40 stopni przez 14 dni...dostałam skierowanie do szpitala - było podejrzenie uszkodzenia wątroby... koszmar never again!






Małgorzata Maszkiewicz Wolę ospę niż poszczepienne gruźlicze zapalenie mózgu!!!! Lub autyzm... lub tysiące dziwacznych chorób... obowiązek szczepień u nas w kraju polega na tym, że przychodnia zarabia na szczepionkach i nikt nie bada dzieci przed szczepieniem!!!! Odczyn poszczepienny phiii zaczerwienienie w miejscu wkłucia i to wszystko o czym mówi lekarz... !!! A krzyk móżgu a drgawki a wycofane dzieci a ADHD a brak kontaktu z dzieckiem a dzieci z lękiem i depresją a immunologiczne choroby a neurologiczne choroby...... itd itd... a jak coś się wydarzy to każdy lekarz pierwszy raz słyszy i wygania matkę z gabinetu i robi z niej nieodpoiedzialną macochę!!!! Sama przeszłam przeżyłam i mamy problem do końca życia!!! Zaden lekarz nam nie pomógł a do tego zrobili ze mnie matkę z depresją poporodową!!!! Wstyd i buractwo!!! Jak można porównywać lata 50 60 gdzie żyło się w zupełnie innych warunkach!!! Mamy XXI w. a oni mówią o epidemi ... nie znam osoby, która zaszczepiona na ksztusieć nie zchowrowała na niego ale znam które nie zaszczepiły i niezachorowały i nieroznoszą bo nie mają w organiźmie takiej ilości jak po szczepieniu... następna sprawa dotyczy nie badania dzieci przed szczepieniem!!! Wchodzę do lekarza i pytanie brzmi płatna czy bezpłatna??? mówię że nie szczepię bo chorujemy z mężem w domu - lekarz - to nic nie szkodzi to nie m znaczenia WOW no może nie ma dla niej ale dla mnie jest skoro mam wirusa a mąż zapalenie oskrzeli !!! Dziecko też może mieć tylko poźniej się rozwinie a zaszczepione w takim momencie gdzie wszyscy wokół kichają i chorują może mieć nieszczęsliwe zakończenie!!!! Ale lekarz mówi że na oko wygląda super moje dziecko - no na oko to i ja wyglądam nieźle jak weżmę antybiotyk ale dopóki nie zbadam krwi i moczu to może być nie ciekawie... lekarz odmawia sprawdzenia krwi bo nie ma podstaw - ja sama sprawdzam i okazuje się że dziecko ma wysokie CRP i ABSOLUTNIE i KATEGORYCZNIE nie może być zaszczepione !!!! To moje drugie dziecko te pierwsze nie miało tyle szczęścia!!! Corka zaszczepiona została w 13 miesiącu życia MMR w trakcie trwania wirusa..2 tyg. przed szczepieniem miała 4 dni wysoką gorączkę.. lekarz zbagatelizował nie zbadał i zostawił nas na lodzie:/ .... Pozdrawiam wszystkich nie szczepiących




Od tej samej Doroty: ja bym się nie zorientowała nawet przy mojej 4latce,że to od szczepienia,gdyby moja młodsza od 7tyg. życia-po szczepieniu Tripacelem z wycofanej serii-nie zaczęła zapadać na drogi oddechowe (12razy w roku zapalenie oskrzeli i 8 razy w roku zapalenie płuc=2-3tyg. w mies. na antybiotykach i stale na sterydach)-jak długo nie wstawała i przy raczkowaniu drżały jej nóżki,to w internecie znalazłam powiązanie tych wszystkich objawów,czyli ta szczepionka i dopiero trzecia lekarka wpisała w kartę NOP, obejrzała pod tym kątem starszą i nas odesłała do homeopatki. A odra poronna? jaki to niewyobrażalny ból dla dziecka? 3tyg. zapalenia jamy ustnej,którą dopiero połączeniem antybiotyku,grzybobójczych,sterydów i bolesnych zakraplań wit.C wyleczono? miała takie strupy,że zero jedzenia i picia-każdy ruch powodował pękanie policzków,dziąseł i języka i obfite krwawienia-a to ja ją pielęgnowałam w domu od tego rozsypało jej się po całym ciele i przez kolejne 2 lata cierpiała na ciężkie AZS nie reagujące na żadne leczenie. Jak zrobiłam awanturę w przychodni po potwierdzeniu NOP-tak od roku nikt mnie nie woła do szczepień,a pielęgniarki głowy chowają,bo mi zaprzeczały jakiegokolwiek związku. Ilu z nas-rodziców,będąc uświadomionymi na samym początku miałoby szansę podjąć właściwe leczenie i zapobiec tragediom? nawet jeśli decyzja o szczepieniu byłaby na tak?




Kolejna podesłana nam historia. Zaburzenia integracji sensorycznej po Infanrix Hexa: "Ostatnia szczepionka którą podaliśmy to była Inanrix Hexa 6 w 1 ok. 5 miesiąca. Mała urodziła się z 10 pkt., super zdrowa, zero jakichkolwiek problemów że ssaniem, karmieniem itp. Rozwijała się prawidłowo, podnosiła główkę, podciągała nóżki, próbowała - choć nieporadnie - przekręcać się na boki. Ok. 6 miesiąca zauważyłam, że tego nie robi. Pediatra ,na wszystko przyjdzie czas”. Neurolog w 9 mies. też wszystko okej: „każde dziecko na swoje tempo”... Nie powinna chociaż podnosić się na raczkach, próbować siadać, czy raczkować? Nie, nic z tych rzeczy... Po kolejnej konsultacji u innego neurologa - opinia, „dziecko ma obniżone napięcie ciała”. 9 miesięczne dziecko było na etapie rozwoju 4 miesięcznego niemowlaka. Zaburzenia integracji sensorycznej, miesiące ciężkiej rehabilitacji, zajęć z psychologiem - zrujnowały nasz budżet. Wykluczono autyzm i zmiany w mózgu, na szczęście. Oczywiście nikt oprócz fizjoterapeutek i mądrej neurolog nie przypisuje tego szczepieniom, jedynie w CZD cicho napomknęli, że „może to polio poszczepienne,, - rzecz jasna nieoficjalnie. Córka ma 2 lata, uczymy się chodzić. Nikt z przychodni nie śmie nas nawet zapytać o zaległe szczepienia, w tej kwestii mamy chociaż spokój - tylko szkoda, że kosztem zdrowia dziecka...”





Karolina Rojek: Śmierć po wycofanej szczepionce Euvax B. Historia zmarłej Zuzi opowiedziana przez jej mamę od 8 minuty w Łódzkiej telewizji.http://www.tvp.pl/lodz/informacja/lwd/wideo/01082013-1830/11963097" oraz Pytanie na śniadanie z jej udziałem:http://pytanienasniadanie.tvp.pl/14519912/pozew-ws-szczepien
List matki: "Witam, jestem matką córeczki zaszczepionej szczepionką Euvax B z wycofanej serii. W pierwszym tygdoniu po szczepieniu zaczęły się problemy, córka przestawała jeść, zaczynała wymiotować. Zgłaszałam problemy lekarce na rejonie i pielęgniarce środowiskowej, która jeszcze do mnie przychodziła po porodzie - wszyscy pracownicy służby zdrowia mówili mi, że to "niemożliwe żeby było to związane ze szczepionką", wmawiali mi skazę białkową lub mówili, że "mleko z piersi jej nie smakuje". Nikt nie zgłosił tego jako NOP - ja również nie, bo nie zdążyłam. W dwa tygodnie od szczepionki córka trafiła na OIOM z ciężką niewydolnością serca - nie miała siły ssać - dlatego nie jadła!
2,5 miesiąca później zmarła w oczekiwaniu na przeszczep serca, w jeden dzień po skończeniu przez nią 4 miesięcy...
W czasie tej walki o jej zdrowie wielokrotnie kardiolodzy, kardiochirurdzy i inni lekarze ogólni informowali nas, że przyczyną jej stanu może być NOP, ponieważ mieli już tak ciężkie przypadki po szczepieniach - jednak nie mogą tego udowodnić. Zuzia miała wykonane wszelkie badania wykluczające wrodzone wady serca oraz wady spowodowane zapaleniem mięśnia sercowego - wszystko wskazywało na to, że w przeciągu 2 tygodni ze zdrowego dzieciątka, które po urodzeniu miało skalę Apgar 10/10 pkt zapadła na śmiertelną chorobę serca!
Czy nie ma w Polsce sprawiedliwości, czy rzeczywiście można legalnie pod egidą prawa, w myśl obowiązkowych szczepień mordować dzieci i być bezkarnym???
BŁAGAM O POMOC W WYTYCZENIU SPRAWIEDLIWOŚCI, KTOŚ MUSI ZA TO ODPOWIADAĆ, JAK DŁUGO POLSKIE DZIECI BĘDĄ POLIGONEM DOŚWIADCZALNYM KONCERNÓW FARMACEUTYCZNYCH!!!!"




U.B-B.: Po MMR gorączka trwająca 2 tygodnie (lekarz nie widział w tym problemu), następnie silna odra poronna, (nie było na ciele miejsca bez skazy), w 15 dniu polineuropatia poszczepienna (utrata czucia, paraliż dolnych kończyn - jednak lekarz wpisał w dokumentacji „prawdopodobnie po szczepieniu”, bo nas rodziców odesłano na toksykologię, bo może naćpani byliśmy i dziecko truliśmy.,...brak słów.... Przeszło rok prywatnej rehabilitacji za własne pieniądze żeby syn chodził poprawnie.


M.D.: Córka urodzona 23.02. roku była szczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień obowiązkowych. Nikt nigdy nie informował mnie, że szczepienie może nieść ze sobą poważne ryzyko pogorszenia lub utraty zdrowia a nawet życia przez dziecko. Wspominano jedynie o możliwych lekkich odczynach w formie zaczerwienienia, podwyższonej temperatury czy braku apetytu. Po szczepieniach zawsze takie reakcje u dziecka występowały ale ustępowały po kilku dniach. Dnia 4,07, poszłam do szczepienia z zupełnie zdrowym, 4,5 miesięcznym, pogodnym i dobrze rozwijającym się, kontaktowym dzieckiem (co potwierdziło badanie kwalifikacyjne). Córka otrzymała kolejną dawkę szczepionki DPT + doustne Polio. Natychmiast po otrzymaniu szczepionki córeczka wydała z siebie bardzo dziwny, wręcz nieludzki dźwięk. Był to przeciągły, bardzo długi i wyjątkowo głośny pisk trwający wyjątkowo długo, o jednostajnym wysokim tonie (pózniej dowiedziałam się, ze był to tzw. krzyk mózgowy, objaw neurologiczny). To był dźwięk zupełnie „nieludzki” i proszę mi wierzyć, nie da się go z niczym innym pomylić ani zapomnieć. Kiedy To się skończyło, zaczęła przeraźliwie płakać, nie mogłam jej w żaden sposób uspokoić. Nigdy przedtem tak nie płakała. Po kilku minutach nagle ucichła. Straciła przytomność, zrobiła się bardzo blada, wręcz szara. Nie było widać, aby oddychała. Była całkowicie wiotka, gałki oczne jakby zapadły się, ledwie rysowały się pod powiekami. Przybiegł lekarz, nie mógł wyczuć pulsu. Po dłuższej chwili udało mu się wysłuchać bardzo słaby puls. Przychodnia została zamknięta (część dla dzieci zdrowych miała osobne wejście, pacjentów przeniesiono do osobnej części dla chorych). Zostawiono mnie samą w poczekalni z dzieckiem, które ledwie oddychało i nie dawało innych oznak życia. Lekarz tylko przychodził co kilka minut i sprawdzał czy jest puls. Z czasem puls był coraz mocniejszy. Potem córeczka kilka razy jakby wracała i znowu odpływała. Trwało to około pół godziny, może dłużej. Siedziałam z przytomnym ale prawie bezwładnym dzieckiem a poczekalni jeszcze kilkadziesiąt minut. Lekarz nie wezwał pogotowia, nie poinformował mnie co się tak właściwie stało. Powiedział tylko półgłosem, ze po szczepieniach tak czasem bywa. Córeczka nadal była bardzo blada i słaba, chociaż przytomna. Kazał mi iść do domu i gdyby coś się działo (nie powiedział co) to mam natychmiast jechać do szpitala. Po powrocie do domu dziecko spało ponad 12 godzin a kiedy się obudziło, to jakby mi je ktoś podmienił. Zamiast wesołej, kontaktowej dziewczynki, miałam lalkę bez kontaktu. Na jej kolejny świadomy uśmiech musiałam czekać ponad rok. Zgłaszałam problemy mojemu lekarzowi (temu samemu) ale bagatelizował wszystko, wmawiał mi przewrażliwienie itd. Mimo, ze córka nawet jemu nie pozwalała się dotknąć, zbadać. Namawiał na kolejne szczepienia oraz na płatne szczepienia dodatkowe. Dziecko od tamtego czasu zaczęło ciągle chorować. Zaznaczam, że do dnia tego szczepienia, była zupełnie zdrowa. Od dnia szczepienia do ponad dwóch lat, nie było miesiąca bez poważnej choroby. Głównie dziwne infekcje górnych dróg oddechowych i problemy jelitowe. Dziecko fizycznie rozwijało się dość dobrze ale psychicznie jakby zatrzymało się w rozwoju. Przestała się interesować zabawkami, nie reagowała ani na mnie ani na nikogo z najbliższych, godzinami mogła wpatrywać się w ścianę, ciągle płakała bez widocznej przyczyny. Nie zwężały jej się źrenice, bała się dźwięków, nie pozwalała się przytulać, prężyła się, nie reagowała na imię, uderzała głową w podłogę, ściany. Jej stolce były tragiczne, niestrawione, śmierdzące. To wszystko zgłaszałam lekarzowi. Usłyszałam, ze to moja wina, bo powinnam ją zaszczepić szczepionkami , które polecał mi kupić. Zapisywał tylko kolejne antybiotyki, które nie działały. W końcu mogła przyjmować tylko robione w czopkach na receptę, bo straciła umiejętność połykania (całe jedzenie musiałam jej podawać w formie papek). W wieku ok. 2 lat trafiła do szpitala z jakąś dziwną chorobą. Wymiotowała brązową mazią, była bardzo słaba, wycieńczona, bałam się odwodnienia. W szpitalu nie zdiagnozowano tego, żaden lekarz nie potrafił powiedzieć co się dzieje i dlaczego. Potem rozwinęło się obustronne zapalenie płuc. W wyniku długotrwałego podawania różnych antybiotyków a potem silnych sterydów, córka miała poważnie uszkodzoną wątrobę. W szpitalu spędziliśmy miesiąc. Wyszliśmy bez konkretnej diagnozy, ale na całe szczęście, skończyły się ciągłe choroby. Od tego momentu córka zaczęła nadrabiać rozwój psychiczny. Musiała być przez wiele lat na specjalnej diecie, gdyż jej układ trawienny nie funkcjonował prawidłowo. Wiele lat była poddawana terapii (prywatnie) i dzisiaj jest zdrowa. Odmówiłam dalszych szczepień i byłam w tej sprawie wzywana do Sanepidu. Tam zgłosiłam wszystko co działo się bezpośrednio po podaniu szczepionki oraz dalsze powikłania dotyczące rozwoju i zdrowia. Nie zostało to jednak przyjęte. Byłam również skierowana do Punktu Konsultacyjnego ds. szczepień, gdzie również opowiedziałam jaka była reakcja mojego dziecka natychmiast po podaniu szczepionki. Zostałam wręcz wyśmiana, że to po prostu niemożliwe bo takie reakcje na szczepionki się nie zdarzają. Nakazano mi kontynuować szczepienia i jedynie szczepionkę krztuścową zamienić na taką, bez żywego krztuśca. Zaproponowano mi też szczepienie w warunkach szpitalnych, aby móc od razu ratować dziecko, gdyby sytuacja się powtórzyła. Oczywiście nigdy już nie zaszczepiłam córki.



I.H.: Michał urodził się w 2004 r. jako zdrowe dziecko miał 10pkt w skali APGAR. Wszystko było dobrze do czasu, kiedy w dniu 14.09.2004 r otrzymał szczepionki (Błonica, tężec, krztusiec (II), Poliomyelitis (I), pedrax (II)). Niespełna dwa tygodnie później Michał zachorował na zapalenie ucha, a następnie na
zapalenie oskrzeli. Syn dobrze nie wyszedł z choroby a lekarz z przychodni kolejny raz pozwolił go zaszczepić. W dniu 28.10.2004 r. dostał szczepionki (Błonica, tężec, krztusiec (III), Poliomyelitis (II)) i znowu po dwóch tygodniach nastąpił niepożądany odczyn poszczepienny, syn miał kłopoty z oddychaniem i wysoką gorączkę. Lekarz nie powiązał problemów zdrowotnych syna ze
szczepionkami. Kolejną szczepionkę Michał otrzymał w dniu 18.01.2005 r. (WZW typu B (III)), miesiąc później pojawiły się objawy NOP, wysoka gorączka i wymioty, które trwały prawie do końca marca. I tak jak poprzednim razem, lekarz nie powiązał problemów zdrowotnych syna z otrzymaną szczepionką.
W dniu 03.08.2005 r. syn otrzymał kolejną szczepionkę (Odra, świnka, różyczka (I)) i znowu gorączka, biegunka, w oczach ropa. Następną szczepionkę syn otrzymał z zaropiałymi oczami 15.09.2005 r. (pedrax (III)) po 5 dniach wystąpił NOP – gorączka, zapalenie ucha, zatoki. Od podania tej szczepionki syn zaczął
chodzić na palcach, zrobił się niespokojny i nerwowy. Od lekarza usłyszałam, że dzieci tak robią i nie powiązał kolejnego zdarzenia z NOP. Przy ostatnim szczepieniu, które syn otrzymał w dniu 04.09.2006 r. (Błonica, tężec, krztusiec (IV), Poliomyelitis (III)) również wystąpiły niepożądane odczyny poszczepienne
takie jak gorączka, zapalenia zatok, czarne luźne stolce, ból brzucha. Szczepionka ta była „zabójcą” dla rozwoju mojego syna, dla jego układu immunologicznego. Syn zaczął zapominać wyrazy, przestał ich używać. Poszłam do lekarza a Pan dr pediatra mówi mi, że jestem nad opiekuńcza, bo dzieci takie są, że jestem histeryczką, że się zablokował i zaraz mu przejdzie. Nie udzielił mi porady żebym poszła do psychologa sprawdzić, co się dzieje z moim synem. Zostałam z moim problemem sama. I tak z wizyty na wizytę czas leciał a lekarz dalej swoje. W końcu doszło do tego, że w 2007 roku mój syn całkiem przestał mówić, zamknął się w sobie, nie potrafił utrzymać kontaktu wzrokowego, stał się krzykliwy, agresywny, negatywistyczny, był wrażliwy na dotyk. I wtedy też lekarz pediatra nie zauważył, że coś złego dzieje się z moim synem. Wymusiłam na pediatrze skierowanie do psychologa, a ten skierował nas do psychiatry, na którego czekałam kolejne 6 m-cy. W oczekiwaniu na psychiatrę poszłam do neurologa, który poinformował nas, że mamy „zwierzątko w domu”. Tak mówi się do rodziców, którzy nie wiedzą, co się stało ich dziecku? Staliśmy z mężem jak wryci, co lekarz chce nam powiedzieć?, byliśmy w szoku. Przyszedł czas wizyty u psychiatry, który stwierdził AUTYZM. Ale jak to? Skąd się wzięła ta choroba?
Przecież w rodzinie nie było takiej choroby? Wzięłam sprawę w swoje ręce i zaczęłam łączyć fakty, jak za każdym razem po otrzymaniu szczepionki moje dziecko było chore. Jak normalnie się rozwijało, raczkowało, gaworzyło, chodziło, śmiało się, mówiło. A po podaniu szczepionek syn cofał się w rozwoju. Wróciłam z moimi spostrzeżeniami do pediatry to mnie wyśmiał. Zaczęłam na własną rękę szukać pomocy. Wszystko oczywiście prywatnie. Byliśmy u wielu specjalistów, lekarzy, ale bez skutku. W końcu trafiłam na lekarzy, który podzielili moje spostrzeżenia. Pani dr wraz z francuskim lekarzem kazali wykonać w Belgii badania genetyczne i immunologiczne. I co się okazało, że mój syn nie ma autyzmu genetycznego tylko został on wywołany przez zaburzenie pracy układu immunologicznego, badania wykazały też bardzo wysoka cytotoksyczność organizmu. Norma jest 162 a mój syn ma 1345. Czyli zainfekowanie organizmu toksynami jest prawie 9 krotnie przekroczone ponad normę. To właśnie szczepionki zawierają w swym składzie thimerosal czyli rtęć, która jest odpowiedzialna za zaburzenia układu immunologicznego a co za tym idzie wywołanie m.in. autyzmu. Kto teraz poniesie odpowiedzialność za chorobę mojego dziecka? Gdybym wiedziała, że takie będą skutki szczepionki, nigdy nie pozwoliłabym zaszczepić dziecka. Miesięczne koszty leczenia to około 3000 zł (leki, badania, logopeda, psycholog, wizyty lekarskie) znacznie przewyższają koszty grzywny za nie szczepienie dziecka.

Jarosław Gaicki: 18 letni Tomek umiera we śnie dwa dni po podaniu mu szczepionki TD-Pur przeciw błonicy i tężcowi.
http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/sprawa-dla-reportera/wideo/18042013/10568021 http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,14469910,wiadomosc.html?ticaid=111c99
http://www.fakt.pl/18-letni-Tomek-Gaicki-ze-Strzegowa-zmarl-po-szczepieniu,artykuly,156551,1.html


Prokuratura Rejonowa Warszawa - śródmieście Północ 7 marca 2014 r. w odpowiedzi na przesłaną skargę o następującej treścihttp://petycje.pl/9970 zawiadomiła Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP o wszczęciu śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków , w toku czynności związanych z nadzorem nad funkcjonowaniem systemu identyfikacji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych w Polsce, czym działano na szkodę interesu publicznego., tj. czyn o Art. 231 par. 1 KK.






Basia z kutna
Historia śmierci szcześciomiesięcznej Basi z Kutna to nie jedyny przykład tajemniczego zgonu niemowlęcia, który zbiegł się z podaniem na krótko przed szczepionki Infanrix Hexa 6w1.
Więcej: Wyciekł poufny dokument z GSK. Bezpośrednio po szczepieniu Infanrix Hexa zmarło 36 niemowląt. http://stopnop.pl/.../158-wyciekl-poufny-dokument-z-gsk...
Tabela, gdzie wyszczególniono każdy z tych 36-ciu"przypadków", zakwalifikowanych jako SIDS (syndrom nagłej śmierci niemowlęcia). Niemal połowa zgonów nastąpiła w czasie jednej doby odszczepienia. http://vran.org/in-the-news/can-infanrix-hexa-kill-babies/

http://www.dailymotion.com/video/x19uucy_polroczna-basia-z-powiklaniami-po-szczepieniu-zmarla-bo-zbyt-dlugo-czekala-na-karetke-15-01-2014_news
http://www.dailymotion.com/video/x19uuul_basia-z-powiklaniami-poszczepiennymi-zmarla-bo-nie-doczekala-sie-karetki-15-01-2014_news
http://www.dailymotion.com/video/x19uvpn_szczepionki-skuteczne-czy-grozne-smierc-6-miesiecznej-basi-16-01-2014_news

W Kutnowskim Szpitalu Samorządowym zmarła niespełna 6-miesięczna Basia, którą rodzice przywieźli do szpitala, gdy stan dziewczynki zaczął się pogarszać. U małej Basi stwierdzono zapalenie płuc. Dwa dni wcześniej Basia została zaszczepiona szczepionką zintegrowaną 6w1. Do zaistniałej sytuacji dołączył jeszcze brak karetki, która przetransportowałaby umierającą dziewczynkę do Łodzi, na karetkę czekali 3 godziny. 9 minut po przyjeździe karetki Basia zmarła. Basia jest 37 udokumentowanym przypadkiem śmiertelnym po tej szczepionce, którą otrzymała 2 dni przed swoją śmiercią.

http://kutno.naszemiasto.pl/artykul/rodzina-zmarlej-basi-szpital-nie-przekazal-calej,2131429,art,t,id,tm.html

"Przedstawiamy sześć przypadków nagłej śmierci niemowląt, które miały miejsce w ciągu 48 godzin po szczepieniu sześciowartościowym. Badania wykazały zmiany w mózgu, a dane epidemiologiczne potwierdzają, że jest związek pomiędzy szczepieniem sześciowartościowym a nietypowymi przypadkami nagłej śmierci niemowląt. Jeśli zostanie to potwierdzone w badaniach systemowych, nasze odkrycia będą miały potencjalnie poważne konsekwencje kliniczne." http://sanevax.org/unexplained-cases-of-sudden-infant.../

Śmiertelny przypadek 3-miesięcznej dziewczynki, która zmarław ciągu 24 godzin od szczepienia szczepionką sześciowartościową - dziecko zadusiło się na skutek ostrego obrzęku i rozedmy płuc. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18538957

„4 lipca 2013. sędzia sądu cywilnego w Pesaro uznał, że Ministerstwo Zdrowia jest odpowiedzialne za śmierć i przyznał rodzinie odszkodowanie w wysokości 200.000 euro oraz rentę 700 euro miesięcznie z kompensacją jeszcze do dalszego ustalenia. 6 miesięczna dziewczynka z Pesaro,umarła w swoim łóżku w lutym 2003 roku. Opierając się na opinii władz medycznych i konsultantów, sąd uznał związek przyczynowy między szczepieniem Infanrix Hexa a śmiercią dziecka.” http://www.ilrestodelcarlino.it/.../914327-maxi...






Bliźniaczka II Urodzona w 31 te z waga 1890. Z szeregiem wad i problemów zdrowotnych miganych z wcześniactwem. Szczepiona WZW B, nie szczepiona przeciwko gruźlicy z powodu wady serca. W 3 dobie przeszła sep, punkcie lędźwiową, «rynku czego został uszkodzony i zerwany mienień w dolnym odcinku kręgosłupa, jego zrośniecie spowodowało, ze dziecko przestało leżeć prosto, zaczął robić się „garb" w dolnej części kręgosłupa, mała cały czas była wygięta. Bezdechy ciągnące się do 4 miesiąca życia. Na pytanie czemu wdała się sep. przecież OIOM oddziału neonatologicznego jest niesamowicie czys, miejscem usłyszałam: „cóż, tak się zdarza'. Córeczka urodziła się z za mai, napięciem mięśnia,. 5 miesiąc pierwsze szczepienie 3w1. Zareagowała tak jak siostra. W okresie dwóch miesi, udało się nam v.,pracować postępy w fizycznym zachowaniu córce.. Po szczepieniu w ciągu tygodnia moje drugie dziecko „zapomniało" wszystkiego. 6 miesiąc pierwsze zapalenie płuc. 7 miesiąc drugie zapalenie płuc, pobyt w szpitalu 23 dniowy, rotawirus (to chyba standard w szpitalach, zawsze czymś „poczęstują•) na szczęście ominęła ją sep.. Podjęliśmy bardzo intensywną rehabilitacje - WSZYSTKO ,A ,AsNy KoszT i zaczęła pełzać w wieku 11_12 miesi, chodzić w wie. 15-16 miesięcy. Aktualnie córeczka ma 28 miesięcy-; rozwija się bardzo dobrze, została nam „kosmetyczna „ rehabilitacja NDT Bobach i SI, Widać po niej ślady . małego napięcia mięśniowego. Żeby to wszystko napisać musiałam sięgnąć po dokumentację medyczną: której nie powstydziłby się dorosły człowiek. Wszystkie osiągnięcia, a także regres mam udokumentowane na flltnikach. Zdaje sobie sprawę, że wcześniaki maja pod górkę, ale nasza górka została powiększona o NOPy. Żaden lekarz, ani .dna pielęgniarka nigdy nie potwierdzili, że to co się stolo to były KOPY, w ci, tygodnia na Naszych oczach .eci „zgasły". Oficjalnie słyszałam, że to są teowe zacha-ania wcześniaków, że nagle potrafią zapomnieć to co ,,,racowały lub przestać oddychać. Tak się zdarza — .e słyszałam odpowie.. Nieoficjalnie jeden z bardziej znanych neurologów dziecięcych i profesor rehabilitacji potwierdzili KOPY NIEOFICJALNIE!!!. Odradzając mi przy, dalsze szczepienia. Aktualnie pielęgniarki i lekarze Nas nie ruszają. Sama edukowałam się w , temacie. Zrozumiałam, że kiedy pokażesz IM (lekarzom, pielęgniarkom), że masz wiedzę, przestają Cie zastraszać i zmuszać. Czy na , ma działać i opierać się system medyczny,,, Ma, się sami kształcić i dowiadywać to co jest w obowiązku lekarzy i pielęgniarek?? Od lekarzy W-rodzinie słyszałam, że moje córki będą „siedliskiem mutacji nowych odmian starych chorób" a od main które szczepią po opisaniu NOPów usłyszałam że wymyślam i że każde dziecko rozwija się inaczej.
JESTEM ZA EDUKACJĄ SZCZEPIONKOWA. ZA INFORMOWANIEM , ZA WYBOREM RODZICOW, ZA POMOCĄ RODZINOM Z DZIECMI PO KOPACH, ZA REJESTRACJA PROWADZENIEM STATYSTYK WYSTEPUJACYCH NOPOW W NASZYM KRAJU !!!!
Pod Tym wszystkim podpisuje, się pełnym imieniem i nazwiskiem ponieważ nie ma, się czego wstydzić Rodzice bliźniaczek: Luiza Grubem —Hołowniia i Michał Holownia .czerwonakartka
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/photos/a.931384650222297.1073741843.206336526060450/933212623372833/?type=1&theater



HPV - historie video
materiały video po polsku związane ze szczepionką HPV :
Ponad 300 zaszczepionych dziewczyn w Carmen de Bolivar doznało powikłań po szczepionce przeciwko HPV
https://www.youtube.com/watch?v=YIjvlmR3eWk
Podejrzana szczepionka przeciwko HPV (TV Republika – 03.08.2015)
https://www.youtube.com/watch…
Będzie dochodzenie w sprawie szczepionki przeciwko HPV, która w Danii wywołała liczne powikłania
https://www.youtube.com/watch?v=zWFIuxK0Mi0
Wysportowana 24-latka zostaje przykuta do wózka inwalidzkiego po szczepionce przeciwko HPV
https://www.youtube.com/watch?v=_17dek3GSIc
Dwie siostry pozywają do sądu producenta Gardasilu, który spowodował u nich bezpłodność (2013)
https://www.youtube.com/watch?v=8oV8mGlghuc
Ataki drgawek i utrata świadomości po szczepionce przeciwko HPV u dziewczyny z Danii
https://www.youtube.com/watch?v=6Jc6YE4y5cs
Śmierć 12-letniej Meredith po szczepionce przeciwko HPV (zmarła 30.07.2014)
https://www.youtube.com/watch?v=_HbwM42IixU
Sofie Hertz, z Danii, ofiara powikłań po szczepionce przeciwko HPV
https://www.youtube.com/watch?v=sBtgzpPdxEo
Zurine z Hiszpanii, ofiarą szczepionki przeciwko HPV – silne ataki drgawek … i inne dolegliwości...
https://www.youtube.com/watch?v=eEkcl_peBLo
Dziewczyna z Japonii ofiarą szczepionki HPV… trudności w oddychaniu i sztywność (2014 rok)
https://www.youtube.com/watch?v=wC5wO4mMz0s
Isabella z Danii ofiarą szczepionki przeciwko HPV (2014 rok)
https://www.youtube.com/watch?v=uGBIzqu8oS8
Alexis Wolf - ofiara szczepionki przeciwko HPV – Gardasil
https://www.youtube.com/watch?v=GOhL-Uej5t4
Ciemna strona Gardasilu - historia Ashley Adair
https://www.youtube.com/watch?v=9Av6sLorTIA
Samanta wraca do zdrowia po skutkach ubocznych szczepionki Gardasil
https://www.youtube.com/watch?v=YUP7BNLQFqM
Życie Ashley Ryburn zostało zrujnowane przez szczepionkę Gardasil przeciwko HPV
https://www.youtube.com/watch?v=SEaGYagUvY8
Młoda dziewczyna upośledzona po przyjęciu szczepionki Gardasil
https://www.youtube.com/watch?v=7-XFMOrmvtU
Amanda, Jenny i Chris ofiarami szczepionki Gardasil przeciwko HPV
https://www.youtube.com/watch?v=f_EEhYT2LH4
Ofiara szczepionki Gardasil opowiada o tym, co ją spotkało.....
https://www.youtube.com/watch?v=f2n10tscbpA
Szczepionka Gardasil - skutki uboczne i zgony
https://www.youtube.com/watch?v=CC7wmwEEEUg
Szczepionka Gardasil i jej skutki uboczne (wersja z reklamą Gardasilu)
https://www.youtube.com/watch?v=CZ1501g4NyE
Ofiara szczepionki przeciwko HPV
https://www.youtube.com/watch?v=Mo0YS_bRqVA
Czy szczepienie przeciwko rakowi ma sens? – prof. Rudolf Klimek
http://www.dailymotion.com/…/x19l03v_czy-szczepienie-przeci…
Dr Suzanne Humphries o szczepionkach przeciwko HPV
https://www.youtube.com/watch?v=xDGmgFQuJkY
Prawda o szczepionce Gardasil z doktor Sherri Tenpenny + pdf
https://www.youtube.com/watch?v=Bdx49pGLdXI
Szczepionka Gardasil przeciwko wirusowi HPV - ostrzeżenie Barbary Loe Fisher
https://www.youtube.com/watch?v=tx4_X09PM-I
Szczepionka na HPV jako narzędzie kontroli populacji - dr Leonard Coldwell
https://www.youtube.com/watch?v=XWWEkhgeOCI
Kontrowersyjna szczepionka przeciwko HPV - dr Zbigniew Hałat (11.10.2011) + pdf
https://www.youtube.com/watch?v=DTObIyg-qoQ
Brodawczak ludzki (HPV) - dlaczego nie szczepić?
https://www.youtube.com/watch?v=4_kWrghK5g4
Cudowna szczepionka na HPV (17.06.2009)
http://www.dailymotion.com/…/x16xrf9_cudowna-szczepionka-na…

Gardasilem przeciw HPV...

"Po pierwszej dawce gardasil bóle mięśni, bole stawéw, wymioty, non stop mdłości, bóle głowy, ogólne zmęczenie. 2 dni po szczepionce pojechaliśmy na emergency, oczywiscie nie powiazano objawów ze  szczepieniem, ja niestety tez.
Lekarz powiedział ze to  pewnie jakis virus i co najśmieszniejsze dał antybiotyk  i paracetamol. Po tym wcale nie bylo lepiej... Nie było  tragicznie, ale widziałm ze corka nie ma na nic siły,  przestaia wychodzic z domu, caiy czas spedzaia w  iozku po zajeciach szkolnych (o ile byia w szkole,  bywaly dni kiedy nie miaia siiy by tam dojechaé, a  kilka razy dzwonili do mnie ze szkoly zebym odebraia  dziecko bo zle sie czuje). Po kilku miesiacach stan  corki lekko sie poprawił, nater ze wymioty miała raz  na kilkanascie dni, bole nog były słabsze, wychodziła z  koleżankami itd. Oczywiście kilkanaście wizyt w gp w  tym czasie było, lekarz nie miał pomysłu co sie dzieje,  wiec wymyslił ze dziecko ma anoreksje lub ma za  duzo stresów i takie tam pierdoły, na szczęście wyniki  krwi i moczu byiy ok. Po drugiej dawce gardasilu,  corka czuła sie ogolnie bardzo zle, jednak z pomoca  kolezanki dotarła do domu, takjak sta’ra w mundurku  szkolnym polozyla sie spac, gdy wrociłam z pracy  bylam w szoku, probowalam ja obudzic ale bylo  bardzo trudno, w koncu kiedy otworzyła oczy i  wiedziaiam ze cos jest nie tak. zaczęła wymiotować,  kilkanaście razy, raz za razem, utrata przytomności,  pogotowie. Po odzyskaniu swiadomosci, zawroty  glowy, tachykardia, problemy z oddychaniem, bole  miesni, bole stawów, bole głowy, brak sit bóle  brzucha, przez kilka tygodni kazdego dnia wymioty i  mdłości, brak apetytu, zatrzymanie miesiączki na 7  miesiecy. Psychicznie by§a wrakiem człowieka, nic jej  nie cieszyło, strasznie sie zmieniła. Dzis jest znowu  soba Emotikon smile nie mowie ze jest idealnie  zdrowa, ale nie ma bóli, moze chodzic i to sporo,  biegac, wychodzi, ma swoje hobby, swoje normalne  zycie jakie ma dziewczyna w wieku prawie 16 lat, ale  to Zeby wrociła do zdrowia kosztowa’m nas to sporo
https://www.facebook.com/Reakcja-mojego-dziecka-na-szczepienie-606046476092473/


Gdy urodził się czwarty syn, byłam bardzo ostrożna, lekarz w szpitalu na Parkitce poinformował mnie, żeby szczepić co najmniej co 2 m-te, absolutnie nie skojarzonymi 5,6 krotnie szczepieniami. Powiedział również, że w momencie, gdy ja przeszłam żółtaczkę - nie muszę szczepić trzema dawkami żółtaczki. Mimo w/w przeżyć nie byłam jeszcze przeciwniczką szczepień - zaczęłam szczepić synka bardzo ostrożnie. Jednak - zaczęły się choroby - zapalenia oskrzeli. Nie zaszczepiłam go więc więcej. Odkąd przestałam syna szczepić - syn na nic nie choruje, nie ma żadnych zapaleń. Jest okazem zdrowia, czego nie da się powiedzieć o starszych synach. Mimo fizycznego dobrego ich stanu, nie są do końca zdrowi - alergie, nietolerancja pokarmowa, astma i ADHD to problemy, z którymi borykamy się do dziś. Nie jestem w stanie zaszczepić ich na nic więcej, a po wypadku, jaki miał jeden ze starszych synów, podczas którego był hospitalizowany i dostał tam szczepionkę przeciw tężcowi - przeżyłam to równie mocno jak cały jego wypadek, wiedząc, co w tej szczepionce jest i do tej pory nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam, że w ogóle na to szczepienie wyraziłam zgodę. Mój najmłodszy synek dostał tylko 2 dawki Engerixa i 3 dawki DTP - ma teraz prawie 5 lat, odkąd przestałam szczepić nie ma żadnych zapaleń, wszystkie infekcje przechodzi łagodnie. Dodam jeszcze, że w rodzinie jest dziecko, które miało silne NOPy po szczepionce 6 - walentnej w postaci b. wysokiej 40 stopniowej gorączki oraz kaszlu. I była to reakcja natychmiastowa po szczepieniu, też dziecko szczepione z opóźnieniami i bardzo ostrożnie, a jednak.
Olga, mama 4 synów
#czerwonakartka



Mój synek urodzony w 39 tygodniu, 10 punktów, waga powyżej 4 kg. Pięknie ssał przystawiony do piersi, wyszliśmy do domu w drugiej dobie, zaraz po szczepieniu. W domu mały w ogóle się nie budził, siłą nie szło go wybudzić na karmienie. W 3 dobie wylądowaliśmy w szpitalu, mały był odwodniony. W wypisie napisali tylko "niechęć do ssania". Michaś dopiero po podaniu dożylnie glukozy na nowo się roz jadł chociaż jeszcze przez kilka dni musieliśmy go wybudzać na każde karmienie. Zupełnie zapomniał jak się ssie, krztusił się. Pielęgniarki na oddziale traktowały mnie jak idiotkę rozhisteryzowaną -pierwsze dziecko, 3 dzień po rozwiązaniu, co ja tam mogę wiedzieć Obolała, wykończona i przestraszona w ogóle nie pomyślałam, że to mógłby być NOP, ocknęłam się dopiero po drugiej dawce 5w1 po której synek zaczął okropnie odginać główkę do tyłu, zaczął mieć problemy z napięciem mięśniowym. Aktualnie Michaś ma 4,5 miesiąca, chodzimy sobie na rehabilitację, udało się go wyprowadzić już. Zapomniałabym dodać, że po pierwszej dawce 5w1 mały dostał okropnej skazy białkowej i cholera wie czego jeszcze. Dopóki nie urodziłam temat szczepień był mi nie tyle obcy co obojętny, później myślałam tylko o tym żeby zminimalizować mu stres i ilość wkłuć a aktualnie obawiam się co by było gdybym go nadal szczepiła. Kolejne szczepienie rozważę dopiero kiedy sanepid nałoży na mnie karę
Natalia, mama 4,5 miesięcznego Michasia #czerwona kartka


Mój syn zostałzaszczepiony bez mojej zgody ani wiedzy w 1,5 h po porodzie. w trakcie pobytu na Intensywnej Terapii. Dostał szczepionkę przeciw WZW B Euvax B, seria 08011 (wycofana później z obrotu). W kilka godzin po szczepieniu wystąpiły u syna drgawki niegorączkowe. Żaden lekarz nie zgłosiltego jako niepożądany odczyn poszczepienny. W tydzień później, w trakcie leczenia przeciwdrgawkowego. zaszczepiono mi dziecko po raz drugi. Po raz drugi bez zgody i wiedzy (taty czas przebywał na intensywnej terapii) żywą szczepionką przeciw gruźlicy BCG. Po tym szczepieniu nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia. Drgawki nasiliły się. Wystąpiło ogólne rozdrażnienie. Przez kilka dni lekarze próbowali uspokoić występujące cały czas drgawki niegorączkowe. Niestety bezskutecznie. Stan dziecka się pogorszył na tyle, że przewieziono je do Kliniki Patologii Noworodka. Było na tyle ciężko. że mój syn musiał być intubowany i przebywałw śpiączce farmakologicznej. Gdy stan się wreszcie w miarę ustabilizował. przewieziono Go do szpitala na oddział neurologii dziecięcej. Po wielu miesiącach badań zdiagnozowano padaczkę. W tej chwili jest to już padaczka lekooporna. Dziecko jest niepełnosprawne. Sprawa została zgłoszona do sanepidu. I do wielu innych instytucji (Prokuratura, Izba Lekarska. Sąd, MZ. GIS i sporo innych, których już nie wymienię). Bez jakichkolwiek konsekwencji dla lekarza, który nie zgłosił NOP. Lekarz nie rozpoznałto znaczy. że NOP nie było. I nieważne jest to. iż drgawki niegorączkowe sąjednym z pierwszych kryteriów do rozpoznawania niepożądanych odczynó ośrodkowego układu nerwowego. Kpin


Nasza córeczka Maja w 2013 r. w wielu 5 lat została zaszczepiona szczepionką przeciw polio i krztuścowi w 2 tygodnie po ostatnim antybiotyku na zapalenie oskrzeli, lekarz pediatra wiedział, bo sam leczył, nie stwierdził przeciwwskazań do szczepienia. W niecałe trzy dni dostała gorączki 40 stopni, która nie chciała zejść przez kilka dni! Pomimo interwencji szpitalnej córka dusiła się i siniała, krtań zaciskała się, była na SOR min. 3 razy, przez wiele tygodni nikt nie wiedział, co jej jest, pewna pediatra w prywatnej lecznicy zadeklarowała, że to kaszel krztuścowy. Wkrótce córka dostała zapalenia płuc. :((( W chwili obecnej leczymy córkę PRYWATNIE (mimo że jest ubezpieczona, mimo że nas nie stać na leczenie...) na astmę oskrzelową!!! Objawy są nietypowe jak na astmę, leczy ją jeden z najlepszych lekarzy, a córka nadal ma problemy z płucami, jej odporność spadła tragicznie, jest bardzo blada. Dziecko, które w chwili urodzenia miało 10 pkt i przed szczepieniem wzorową odporność, teraz bez leków byle infekcja jest dla niej zagrożeniem życia!!! W NFZ nikt nie pomógł, wszyscy nas zbyli. Jak można pozwalać na szczepienia, które nie są pewne, jak można zmuszać rodziców do szczepienia własnych dzieci, do ich ZABIJANIA, RUJNOWANIA ŻYCIA????!!!!
Czy zdajecie sobie Państwo sprawę, co my przeżywamy? W przychodni nie zgłoszono powikłań poszczepiennych, a mnie ww. lekarz odpowiedział, że to nie ma nic wspólnego ze szczepieniem! Wstyd dla polskiej "służby zdrowia"... Jak długo jeszcze takim praktykom????? Jak długo...


Witam serdecznie. Jestem z Częstochowy - oto historia moich zaszczepionych dzieci. U moich dzieci nie było to takie proste, ale po połączeniu faktów prawda stała się oczywista, niestety dopiero po latach, gdy było już za późno, aby oszczędzić ich zdrowie przed szczepieniami. Może zacznę od tego, że mam czwórkę synów - mają 16, 14, 12 i prawie 5 lat. Najstarszy miał ewidentnego NOPa po szczepionce przeciwko HIB oraz po szczepionkach na żółtaczkę. Gdy urodził się syn nie byłam w ogóle zorientowana w tym temacie i ślepo wierzyłam lekarzom, mimo, że sama przeszłam żółtaczkę. o nic nie pytana, syna w dobrej wierze szczepiono 4 wówczas dawkami żółtaczki Engerixem - zaowocowało to alergią - dość silną nietolerancją pokarmową, alergią oraz atopowym zapaleniem skóry. Po szczepionce na Hib, którą wtedy zlecił lekarz dodatkowo, syn, jak miał 6 m-cy wylądował w szpitalu na zapalenie płuc z ciężką dusznością - stan ciężki. Więcej go tą szczepionką nie zaszczepiłam (ani żadnego z moich synów), natomiast reszty szczepień nie podejrzewałam jeszcze wtedy o w/w problemy z ich zdrowiem. Generalnie 2 starszych synów oraz 3 syn, którego opiszę osobno chorowali na atypowe zapalenia płuc i obturacyjne zapalenia oskrzeli, do tej pory mają b. duży problem ze zdrowiem, diagnoza - astma, jeden z nich ADHD (lecz wszyscy mają problem z koncentracją), leczyłam ich w większości prywatnie jeżdżąc po klinikach, a szczególnie cierpieli wtedy, gdy konsekwentnie lekarz realizował kalendarz szczepień, tzn. jak już dochodzili do siebie - lekarz twierdził, że trzeba ich zaszczepić tym bardziej, że są tak mało odpomi. Głupia - szczepiłam.
W 2003 roku urodził się trzeci syn. Do tej pory wspominam, jak lekarz gratulował mi zdrowego dziecka i na tym jego dobre zdrowie na jakiś czas się skończyło. Na dzień dobry dostał gruźlicę i sławny Euvax. Nie było intemetu, nie podejrzewałam nadal szczepień, gdyż syn, ma obecnie 12 lat - ma bardzo silny organizm. Jego organizm walczył więc tak, że NOPY pojawiały się najpierw w postaci wysypek i charczeń w oskrzelach, a choroba wybuchała z dużym opóźnieniem. Podejrzewałam więc wszystko, ale nie szczepienia. W szpitalu powiedziano mi, że to pieluszkowe zapalenie skóry. Doszło do obniżenia odporności, do 2 roku życia syn miał 6, w tym jedno podwójne - gdzie był dwa dni "zdrowy"- obustronnych zapaleń płuc, jedno skończyło się sepsą wywołaną bakterią niegroźną wcale dla człowieka - staphylococus epidermidis, więc wcale nie meningkok, ani pneumokok by go zabił, lecz niegroźna zupełnie bakteria. A wszystko przez obniżoną odporność wywołaną szczepieniami. Zapalenia płuc przechodził z ciężkimi dusznościami, ale w testach alergicznych alergia nie wychodziła duża, a wręcz bardzo niewielka. Podczas jednego z zapaleń płuc przeszedł bezdech. Po szczepionce na odrę, świnkę i różyczkę - Priorix miał silnego NOPa w postaci 40 stopniowej gorączki, z którą nie mogłam sobie poradzić.


Do 2 roku życia był non stop hospitalizowany, jednakże lekarz pierwszego kontaktu wciąż zlecał szczepienia, jak tylko wyzdrowiał - "trzeba go zaszczepić, póki jest zdrowy". Brak mi słów na samą siebie, jak mogłam tak wierzyć lekarzowi.
Po jakimś czasie zaczęłam podejrzewać parę szczepień, byłam ostrożniejsza, ale nie wszystkie!!!! Jak do tego doszłam, że szczepienia zaszkodziły moim dzieciom? W 2009 roku byłam z nimi jak zwykle w Istebnej na turnusie rehabilitacyjnym, bo ich stan zdrowia tego wymagał (wszyscy trzej synowie mieli takie zaostrzenia astmy, że posiadali orzeczenia o niepełnosprawności z tego powodu), i tam, przez zupełny przypadek wyszło na jaw, że trzeci z kolei syn, ten, który tak dramatycznie się wychorował -ma uczulenie na metale ciężkie, do tego stopnia, że był incydent spuchnięcia i musiał dostać adrenalinę. W tym samym czasie dopiero zaczęło robić się głośno o tym, co w swoim składzie zawierają szczepienia i wszystko mi się wyjaśniło!!!
W 2010 roku, gdy byłam w ciąży z najmłodszym synkiem, o wiele, wiele za późno - znalazłam się z 3 synami w bardzo poważanej poradni immunologicznej, świadomie nie podaję nazwy, przy jakim znajduje się szpitalu i gdzie. Zostałam tam skierowana z Centrum Pediatrii w Istebnej z poważnym podejrzeniem niedoborów odporności. Pierwsze, o co lekarz poprosił to książeczka szczepień dzieci. Tam wszystko się wydało, podejrzenie zaburzeń - obniżenia - odporności wywołanych negatywnymi skutkami szczepień. Lekarz, widząc, że jestem w ciąży dosłownie powiedział cyt.: "Widzę, że Pani jest w ciąży, uważajcie więc państwo na szczepienia." W życiu tych słów nie zapomnę. Gdy lekarka oglądała wypisy ze szpitali, zwłaszcza mojego 3 - synka- patrząc, jak fizycznym jest okazem zdrowia - stwierdziła, że historia jego choroby jest wprost patologiczna i od razu skierowała go na oddział na wszystkie badania immunologiczne. Zwróciła uwagę na nadpobudliwość moich dzieci. Na szczęście żaden z nich nie miał niedoboru odporności, jedynie obniżoną odporność, dziś już nie mam żadnych wątpliwości -spowodowaną szczepieniami.







 Corka po pierwszej dawce drgawkI goraczkowe,utrata przytomnosci .taka reakcja kilka dni po szczepieniu.po drugiej Mmr ciagle chorowala,pol roku ciaglych infekcji,zapalenie ucha.system odpornosciowy zauwazalnie oslabl.potem NIESTETY dtp szczepienie I atak padaczkowy.Uklad immunologiczny nie wytrzymal.rok studiowania tematu,proby odbudowania odpornosci I oczyszczenia organizmu I jeszcze wiecej modlitwy.jest zdrowa. Zadnych szczepien wiecej.
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/846901552003941




Historia zapaści po szczepionce DTP, która wydarzyła się w Częstochowie. "17 lipca 2014 córka (17 miesięcy) została zaszczepiona czwartą dawką DTP, trzecią dawką polio IPV oraz czwartą dawką Hib. Tamtego dnia panował upał. Nikt jednak nie widział przeciwskazań, by dziecko zaszczepić. Tego samego dnia córka wysoko zagorączkowata, a na jej rączkach w miejscach wkucia pojawiły się dute, czerwone odczyny. Zadzwoniłam do przychodni i powiedziano mi, te to normalne i przejdzie szybko. Córka zachowywała się normalnie, jadła z apetytem i duto piła. Gorączka spadła wieczorem i nie pojawiła się przez całą noc. Odczyny na rączkach wciąż były brzydkie i chyba bolesne, bo córka skarżyła się na nie.
19 lipca obudziła Się bardzo wcześnie. Poprosiła o coś do pici. Była bardzo zmęczona, co tłumaczyłam sobie zbyt wczesną pobudką. Wyszłam do toalety, córeczka poszła za mnąjednak przewróciła się po drodze. Mąż pomógł jej wstać i odprowadził do mnie. Wciąż myśleliśmy, że jest zmęczona. Córka położyła się na moich kolanach i powoli traciła przytomność. Pomyśleliśmy, że ta senność wynika z temperatury, ale termometr nie pokazywał żadnej gorączki (mierzyliśmy trzema). W pewnym momencie córeczka przestała reagować na nasze głosy i jakiekolwiek bodźce. Szybko zadzwoniłam po karetkę. Mąż trzymał na rękach bezwładne dziecko, ponieważ ja wpadłam w histerię i nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Od czasu do czasu otwierała oczy, ale nie widziata nas. Była blada i bardzo wiotka. Lekarz z pogotowia zasugerował reakcję na szczepienie, nazywając dziecko „przysypiąjącym". Na SORze córeczka wciąż leżała nieprzytomna, nie obudziło jej nawet wkuwanie w dwie rączki i nóżkę. Pobrano materiał do badań, które pokazały podniesione czynniki zapalne (cm, krwinki białe). Córka nie miała objawów odwodnienia, które było „pierwszym podejrzanym". Pieluszki moczyła normalnie, piła tyle, co zwykle w upały (czyli dość dużo). Gdy zapytałam lekarza o odwodnienie, zaprzeczył, że do niego doszło. Podłączono córkę do kroplówki. Po okuto dwóch godzinach zaczęła odzyskiwać przytomność. Wciąż leżałam przy niej i modliłam się, by odzyskała wreszcie przytomność. Przez ten caly czas nikt nie był w stanie udzielić nam informacji, co się właściwie stało. Córka jeszcze tego samego dnia została wypisana do domu z diagnozą „infekcja górnych dróg oddechowych" i receptą na antybiotyk. Wezwany wieczorem lekarz nie stwierdził zaczerwienienia gardła i polecił nie podawać antybiotyku.
Historia zapaści po szczepionce DTP, która wydarzyła się w Częstochowie.
W przychodni powiedziano nam, że to nie mogło być od szczepienia i polecono zrobić komplet badał (elektrolity, cukier, hormony itp.). Wszystkie wyniki byty idealne. Cała sytuacja nie została zgłoszona do Sanepidu, a my nawet nie wiedzieliśmy, te jest to obowiązek przychodni. Na własną rękę zabraliśmy córkę do neurologa. Pani doktor zadała nam bardzo dużo szczegółowych pytań, np. czy córka miała dostęp do jakichś naszych leków itp. Dowiedzieliśmy się, te wiotkość, bladość, nagła nadmierna senność to typowe objawy NOP po szczepionce DTP. Mamy w książeczce zdrowia adnotację „Objawy niepożądane poszczepienne NOP". Nikt wcześniej nie dat nam do wglądu żadnej z ulotek, nie poinformował o możliwych skutkach ubocznych. Przez długi czas nie mogłam dojść do siebie po tym, co się stało. Miałam syndrom stresu pourazowego, bałam się o dziecko, nie spałam w nocy. Nie zakładam niczego na sto procent - na stan Sary mogło złożyć się wszystko - upał, szczepionka, gorączka, jakaś ukryta infekcja, ale sam fakt ignorowania moich pytań o wpływ szczepienia jest niepokojący. Nasza pani doktor obiecała, że nie będzie naciskać na szczepienie Sary w przyszłości, ale informacja ta jest nieoficjalna i nie mamy żadnej pewności, że tak właśnie będzie. Pragnę, by rodzice zawsze byli informowani o możliwych skutkach ubocznych, a każde pogorszenie stanu zdrowia dziecka po szczepionce (nieważne czy mąjące z nią coś wspólnego, czy nie) było zgłaszane zgodnie z procedurami do Sanepidu. Dzięki temu statystyki będą wiarygodne, a rodzice świadomi swoich wyborów. Ja chciałam szczepić córkę, bo mój brat zmarł na sepsę i wydawato mi się, że robi@ wszystko, by uniknąć tragedii. Niestety rok temu przeżyłam koszmar - kilkugodzinny, a potem wielotygodniowy, kiedy nie umiatam sobie poradzić ze wspomnieniem mojej córeczki leżącej bezwładnie w ramionach taty. Ja wtedy naprawdę bałam się, że ją stracę. Nikt już mi nie zwróci wielu godzin lęku."
Z dedykacją dla częstochowskich radnych...
Mama Sary #czerwonakartka




Jak dzieci są małe to bawią się w chowanego zasłaniając sobie twarz. Psychologia dziecięca mówi, że z tego wyrastają w momencie, kiedy zdają sobie sprawę, iż to, że zasłonią sobie twarz nie sprawi, że znikną, lub że ich nie widać. Ale to nieprawda. W ciągu swojego życia niektórzy bardzo długo lub do samego końca kultywują taką zabawę odwracając głowę od prawdy, która jest dla nich tak straszna, że woleliby żeby zniknęła. I wówczas, gdy odwracają głowę faktycznie im się wydaje, że ona zniknęła. Reagują agresją, kiedy ktoś sprawia, że choćby przez chwilę mogą na nią spojrzeć, kiedy nie mogą się choćby na moment od niej odwrócić. Dlatego nie chcą czytać publikacji niezależnych naukowców i powtarzać tylko to co woleliby aby pozostało prawdą, choć prawdą nie jest Bo gdyby zaczęli o tym myśleć sprawiłoby to że zaczęliby także czuć się źle. Zaczęliby odczuwać odpowiedzialność, jaka na nich ciąży. Zaczęliby dochodzić do wniosku, że oni także są winni zbrodni.
Czy ja czuję się winna zbrodni? Tak, czuję się współwinna zbrodni. Zbrodni popełnionej na moim dziecku, z mojej niewiedzy, sama z własnego wyboru pozbawiłam się broni zwanej wiedzą. Jestem winna bycia lemingiem w tamtym okresie, uznania, że temat wyboru tego, co moje dziecko będzie nosić jest ważniejszy, niż to, co będą mu wstrzykiwać. Jednak teraz to ja decyduję czy te doświadczenie będzie moją słabością czy siłą. Jeśli wybiorę, aby było moją słabością to przegram dwa razy. Nie godzę się na to. Przekuwam to w siłę walki o moje dziecko, ale nie tylko moje, ale każde które tego potrzebuje, którego rodzice zwrócą się o pomoc. Wierzę w to, ze nasze działania nie są bezcelowe, że moje dziecko nie będzie musiało żyć w mentalnym średniowieczu zwanym wiekiem negowania negatywnych stron szczepionek. Ze będzie mogło decydować o tym co wprowadza do swojego ciała. -Wielkie zwycięstwa nigdy nie przychodzą łatwo i na pewniaka.- budziłam się z tym cytatem na ustach każdego dnia rehabilitacji mojego dziecka uszkodzonego szczepieniami BCG oraz WZW B, podanymi w 1 dobie po urodzeniu.



Syn urodzony przez cc, 10p apgar, kilka minut po porodzie zaburzenia oddychania, w badaniach podwyższone crp i leukocytoza, diagnoza: infekcja wewnątrzmaciczną i przepisany antybiotyk. Kilka godzin po porodzie zaszczepiony Euvax B, dziecko staje się jak szmaciana lalka, nie reaguje na ból, nie wybudza się na karmienie, traci umiejętność ssania, w szpitalu lekarze twierdzą, że dziecko jest leniwe (Sic!). W czwartej dobie zaszczepiony jeszcze przeciwko gruźlicy. Oczywiście zrezygnowałam z dalszych szczepień i podjęłam z dzieckiem rehabilitację, gdyż syn miał takie problemy z napięciem, że trzeba go było dokarmiać sondą dożołądkową przez nos, bo nie umiał ssać! Oczywiście żaden lekarz nie wiązał zaistniałych problemów z podaniem szczepionki dziecku, które przechodziło infekcje. Na szczęście dziś jest zdrowym czterolatkiem, zaszczepiłam go dopiero jak skończył 2,5 roku dwiema dawkami DTPa i Engerixem B, jednak rozważam całkowite zaniechanie szczepień, ze względu na alergie skórne syna, które nasiliły się w tym roku.




Krzyk nocny po szczepionce jaki był u mojego syna okazał sie padaczka , która objawia sie wyłącznie podczas snu a dokładnie przy zasypianiu , lekkim wybudowaniu w nocy. Fale eeg podczas czuwania czyli w dzień są prawidłowe a po zaśnięcia szaleją. Krzyk nocny pojawił sie po szczepieniu w 1 miesiącu życia i trwał do około roku. A ja dowiedziałam sie o padaczce jak miał 5 lat. Ja zasypiajac zwymiotoeał i przestał oddychać. Przez te wszystkie lata Kumulowało sie w nim aż w końcu wybuchło.




Dziecko urodzone zdrowe w 39 tyg., 10 pkt apgar, waga 4100. Przystawione do piersi pięknie ssało, karmione na żądanie dosłownie spało, jadło i robiło kupki, czyli jak normalny noworodek. W kilka godzin po szczepieniu ciągły płacz, dosłownie krztuszenie się przy ssaniu piersi. Mnóstwo badań, konsultacji wszystkie wyniki badań dobre łącznie z posiewami, wykluczono kolkę jelitową, alergie, infekcje, aż na końcu jeden lekarz zasugerował, że może to być reakcja na szczepienie, ale on tego nie może wpisać, bo to tylko przypuszczenie. Mimo, że w mojej rodzinie były reakcje poszczepienne.
#czerwona kartka



Syn urodzony po ciężkim porodzie. 9 pkt w skali Apgar. Po urodzeniu zaszczepiony standardowo. Nikt nie pokazał mi ulotki. Nie poinformował o skutkach uboccznych szczepienia. Zaszczepiony podczas mojego pobytu na sali pooperacyjnej. Płakał a ja nie mogłam do niego iść. ("Pani syn ma szczepienie to on tak płacze). Po wypisie ze szpitala patronaż położnej. Chrosty ropne za uszami. Kobieta nie wie co to jest i skąd. Po 5 dniach rozlewu się na twarz, uszy. Skóra jakby poparzona. Badanie do szczepienia"Nie zaszczepie syna nie wiem co mu jest" Lekarz nie wpisał NOP-u odroczył na dwa tygodnie. Po tym czasie. Szczepienie wg kalendarza. Syn dostaje zapalenia ucha środkowego w między czasie silna biegunka. Kolejne szczepienie-zapalenie oskrzeli. Podejrzenie astmy ( Oskrzela wloką się za nami rok). Oczywiście ciągłe wysypki. Nikt nie wie co to. Pediatra nie wie, dermatolodzy nie wiedzą, może hormony. Kolejne szczepienie. Otrzymuje Prevenar 13 i reszte z kalendarza- Biegunka, przeziębienia, wysypki. Diagnoza AZS-zaostrzone. Kolejne szczepienie-Ciągłe wysypki i pojawia się nowość bóle nóg w nocy, płacz nocny. Po 6 miesiącach okazuje się, że jest zapalenie w śródstopiu w samej kości nie wiadomo skąd. Nikt nie wiąże tego ze szczepieniem. Przy każdej gorączce drgawki ("Ale to przecież normalne dzieci tak mają") Mija czas mały ma 3 lata kończą się szczepienia- kończa się dolegliwości. Syn idzie do przedszkola. Odpornowść wzorowa- a przeciez w przedszkolu się choruje. Oprócz kataru przeszedł tylko ospę w sposób łagodny. Teraz ma 5 lat nie zaszczepie go na nic. Jego zdrowie to moje zdrowie. Będę walczyć o swoje prawa! W imię cierpienia swojego dziecka. Za niego i za te tysiące dzieci. Tu nie poświęca się jednostek a tysiące a może miliony?


Przypadku cukrzycy - Cukrzyca Typu I
http://szczepienie.blogspot.com/2016/02/szczepienia-cukrzyca-przy-okazji.html

Opis przypadku cukrzycy
"Mamy wiele takich przypadków w Polsce. Rodzice boją się je nagłaśniać... bo w Polsce nawet przewlekle chore dzieci lekarze nadal kwalifikują do szczepień..Doświadczenie pokazuje niestety, że każda kolejna dawka w takim przypadku tylko pogarsza stan zdrowia dziecka.
To jest historia Rafaela..któremu cud medycyny odebrał prawo do normalnego życia!
Urodzony jako zdrowe dziecko, w pierwszych dniach życia zaszczepiony przeciwko WZW B oraz gruźlicy. W kilka dni póżniej rozwinął ostry stana zapalny skóry.Lekarz powiedział by się tym nie martwić. Po kilku tygodniach stan zapalny minął. W półtora tygodnia po jego pierwszych urodzinach został zaszczepiony szczepionką MMR oraz przeciwko WZW A.
W kolejnych dniach zachowanie Rafaela bardzo się zmieniło, był bardzo zmęczony, nie miał sił na zabawę....dodatkowo cały czas był spragniony i pił dużo więcej niż zwykle.W ciągu kolejnych dwóch tygodni został zdiagnozowany. Wyrok: CUKRZYCA TYPU 1... w rodzinie nie ma historii zachorowań na cukrzycę...."


http://www.stopmandatoryvaccination.com/parent/vaccine-injury/vaccinations-caused-dermatitis-and-type-1-diabetes-in-our-baby-boy/
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1807780599249360

Inna:
"Dziecko urodziło się zdrowe 10/10.Wszystko pieknie,ładnie.Umiała ssać tylko od urodzenia do następnego dnia.Po bcg nagle "przestała umieć"-jak to określiły położne -czasem dziecko "zapomina"....HmmmmNie dawałam rady i przeszłam na mm.Dziecko rosło ,dobrze się rozwijało,nie miało problemów skórnych aż do 3go miesiąca życia.Po szczepieniu w 3m ż,już na drugi dzień ,dziecku zaczęły wychodzić jakieś plamki na ciele,poleciałam do lekarza bo kto inny mógł mi pomóc jeśli nie autorytet jakim jest lekarz,przecież oni wszystko wiedzą i na pewno umieją wszystkim pomóc....Diagnoza-AZS.Pierwsze sterydy,emolienty itp...NIGDY,powtarzam nigdy nie przyszłoby mi do głowy ,że to jest wina szczepień -jak może być skoro lekarz zapewniał ,że są niezwykle bezpieczne.Miesiąc później ,kolejne szczepienie-9 dni później dziecko zaczyna tracić oddech,"świszczeć" przy każdym ,z trudem złapanym ,oddechu .Szpital.Diagnoza -astma.Dla nas szok!Dla lekarzy kolejne dziecko pod opieką poradni.Sterydy i do domu...Maj 2010-szczepienie MMR.Dziecko po szczepieniu marudne,nie chce jeść,nie chce się bawić ,tylko śpi i pije...Z dnia na dzień było coraz gorzej-od lekarza usłyszałam standardowy tekst:"dzieci czasem tak reagują"....W końcu wylądowaliśmy w szpitalu-diagnoza ct1.Nie będę opisywać co działo się z moim ,wówczas 14to miesięcznym dzieckiem,bo do dzisiaj jest to trauma dla całej rodziny,ale dziecko przywiezione do szpitala z wagą 7,7 kilo,w stanie skrajnie zakwaszonym organizmem,z poziomem cukru z palca 19.8!!!!(norma jest od 5-8).Wówczas już wiedziałam ,że nigdy już nie zaszczepie.Po pierwsze,za każdym razem coś jej się działo -a to nie jest normalne że dziecko do roku było hospitalizowane już kilkukrotnie a po drugie nie szczepi się ludzi z choroba autoimmunologiczna.Przestałam szczepić ale choroby pozostały.Niestety,i zostaną już do końca życia.Nie raz słyszałam ,że lepsze to niż Odra...Serio?Nie sądzę ,Odre przechodzisz raz,a astma ,cukrzyca i inne zostają do końca życia i co ciekawe-tez dają niekiedy śmiertelne powikłania.Wybor należy do was rodzice bo ja już takiego wyboru nie mam i nie będę mieć ....."
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1807780599249360?comment_id=1807824799244940&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R9%22%7D

Ct1 to cukrzyca typu 1 vhoroba autoimmunologiczna. Dla rodzicow oznacza 24 godz na dobe dyzur i czuwanie nad zyciem i zdrowiem dziecka. Poziom cukru na bezpiecznym poziomie to ok 80-180. U dzieci z ct1 trzustka nie wytwarza insuliny i musi byc ona dostarczana poprzez zastrzyki, teraz czesciej peny albo pompe insulinowa. Utrzymanie tego bezpiecznego poziomu jest bardzo trudne. Ciagle sie zmienia bo na poziom wplywa bardzo duzo czynnikow. Organizm nie jest w stanie kontrolowac tego poziomu. Codziennie kilkakrotnie podaje synowi lek, ktory ratuje mu zycie i jednoczesnie moze go zabic. Ciezko sie zyje z taka odpowiedzialnoscia.

U Nas też synek na cykrzyce typu 1 po szczepieniu :-( nasz diabetolog twierdzi, że w przypadku cukrzycy szczepienia są zalecane...ba nawet powinno się robić dodatkowe bo niektóre są dla cukierków bezpłatne. Co tam remisja...szczepić, szczepić :-\

Moje dziecko w wieku 3 lat zachorowało na Młodzieńcze Idiopatyczne Zapalenie Stawów- choroba autoimmunologiczna, nie zachorowało zaraz po szczepieniach ale skąd u tak małego dziecko taka choroba?! Nikt w rodzinie nie chorował i tym się od nikogo nie zarazi! Uważam że szczepionki które działają na układ immunologiczny pobudzily chorobę która rozwijała się stopniowo nie zaraz po zaszczepieniu. U znajomej, córka zachorowała na to samo w wieku 2 lat. Lekarz który nas prowadzi jest zaskoczony że teraz tyle małych dzieci na to choruje, to była kiedyś bardzo rzadka choroba. U nas diagnozowanie trwało pół roku, bo lekarze do których trafiliśmy mieli kontakt z tą chorobą na studiach! I skąd nagle wzrost zachorowań? Nikt oficjalnie nic nie powie...

Ja tez zaszczepiłam pierwsze dziecko. Po szczepieniu non stop wymioty i biegunka. Po 7 dniach wszystko ustało. Niestety syn cofnął się w rozwoju. Teraz mamy diagnozę autyzm dziecięcy. Nikt nie łączy autyzmu ze szczepieniami. Nikt nawet nie chce słuchać tego. Dla mnie to autyzm poszczepienny. Drugiego dziecka nie zaszczepię. Wole świnkę, Odrę, czy inny niż autyzm do końca życia. Współczuje nam obojgu matkom i wszystkim innym, których dzieci ucierpiały po szczepieniach. Pozdrawiam wszystkich

Mój syn też ma AZS od 3go miesiąca życia,teraz ma 9 lat i alergie na wszystko co pyli plus na roztocza do tego astma i też uważam że to po szczepieniach. Do tego przewlekłe zapalenie zatok przynosowych od ciągłych antybiotyków. Teraz leczę go homeopatia i widzę małe postępy.

W Czechach lekarka jasno stwierdziła, że AZS w przypadku mojego dziecka to powikłania po szczepieniu i że jest to przeciwskazanie do sczepionki Infanrix. Jasno i klarownie. Współczuję wszystkim mamom chorych dzieci i trochę, że Polska to dziki kraj ekonomicznego przymusu.
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1807780599249360?comment_id=1807824799244940&reply_comment_id=1807961665897920&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R9%22%7D





W latach 1998 i 1999 M.W. został zaszczepiony przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B szczepionką wyprodukowaną przez spółkę Sanofi Pasteur. Wkrótce po tym wystąpiły u niego objawy stwardnienia rozsianego. W kolejnych latach jego stan pogarszał się. M.W. zmarł w 2011 r.

Przed śmiercią, w roku 2006 r. M.W. wystąpił wraz z rodziną z pozwem o odszkodowanie przeciwko Sanofi Pasteur. Ich zdaniem chorobę wywołała podana szczepionka. Jednak francuskie sądy oddaliły powództwo, gdyż nie został udowodniony związek przyczynowy pomiędzy wadą szczepionki a szkodą doznaną przez M.W. W celu wykazania tego związku członkowie rodziny M.W. powołali się na normę prawa francuskiego, zgodnie z którą można domniemywać istnienie związku przyczynowego, jeżeli objawy choroby wystąpią wkrótce po podaniu leku, a przy tym brak jest jakiejkolwiek zarówno osobistej, jak i rodzinnej historii zachorowań na tę konkretną chorobę. Sąd apelacyjny w Paryżu stwierdził, że nie ma żadnych naukowych dowodów, iż szczepionka przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B może wywołać zachorowanie na stwardnienie rozsiane.
Rozpoznający sprawę trybunał kasacyjny we Francji zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem o wykładnię unijnej dyrektywy w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe. (…)

Nie tylko twarde dowody

W ogłoszonym dzisiaj wyroku Trybunał uznał za zgodną z dyrektywą regułę dowodową, która uprawnia sąd, w braku pewnych i niepodważalnych dowodów, do stwierdzenia wady szczepionki oraz istnienia związku przyczynowego między tą wadą a zachorowaniem z wystarczająco wysokim stopniem prawdopodobieństwa. Warunkiem jest dostarczenie sądowi zbioru poważnych, precyzyjnych i spójnych przesłanek. Taka reguła dowodowa nie może, zdaniemTSUE, doprowadzić do odwrócenia spoczywającego na poszkodowanym ciężaru dowodu, ponieważ musi on jednak przedstawić rożne przesłanki, których zbiór umożliwi rozpoznającemu sprawę sądowi zajęcie stanowiska w kwestii istnienia wady szczepionki i związku przyczynowego między tą wadą a doznaną szkodą. (…)
http://stopnop.com.pl/wyrok-tsue-odszkodowanie-za-powiklania-poszczepienne/


Historie zebrane są z różnych miejsc publicznych, komentarzy publicznych, stron STOP NOP, profili fb, akcji #czerwonakartka i innych, wiele podesłanych przez samych zainteresowanych także przez grupę https://www.facebook.com/groups/779018065479021/

Zamknięta grupa dająca wsparcie poszkodowanym rodzicom:
"Powikłania poszczepienne (STOP NOP)"
https://www.facebook.com/groups/235150186595347/?ref=ts&fref=ts


Wciąż zbieramy historie. Podeślij nam swoją relację, zawsze można ją edytować lub usunąć
wystarczy się zostawić komentarz pod tą stroną lub skontaktować się przez email:
faktyoszczepieniach (a.t) gmail (k.ropka) com


prof. dr hab. med. Andrzej Radzikowski przyżył NOP u swojego dziecka z powodu szczepionki przeciwko krztuścowej, co prawdopobonie było inspiracją do pracy Poszczepienne powikłania neurologiczne u dzieci


Historii powikłań polskich rodziców jest naprawdę wiele, a znaleźć je można m.in. na
http://szczepienie.blogspot.com/2013/10/nop-historie-relacje-rodzicow-powikan.html
http://stopnop.com.pl/tag/niepozadany-odczyn-poszczepienny/
Relacja z 1978r http://stopnop.com.pl/bylismy-szczepieni-i-nic-nam-nie-bylo-historia-renaty-z-1978-r-obala-najczesciej-powtarzany-mit/
https://www.facebook.com/events/335153106669793/ (#czerwonakartka)
https://www.facebook.com/groups/235150186595347/
https://www.facebook.com/notes/og%C3%B3lnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/czy-szczepionki-skojarzone-np-infanrix-hexa-i-pentaxim-s%C4%85-bezpieczne/756023201091777
https://www.facebook.com/groups/235150186595347/permalink/989084154535276/
https://vaccgenocide.wordpress.com/2014/09/30/swiadectwa-rodzicow-ktorych-dzieci-doswiadczyly-problemow-zdrowotnych-po-szczepieniach/
http://www.stopnop.pl/szczepionki/nop/181-historie-nop